17 czerwca 2012

Lektura na niedzielę 37: Zapach.

Zapachy od zawsze są dla mnie szczególne - wiąże je z wydarzeniami, ludźmi, nastrojem. Przywołują wspomnienia - nie tylko te dobre, potrafią w jednej chwili sprowadzić eksplozję szczęścia, radość, smutek lub wewnętrzny spokój. Mijają lata, aż nadejdzie chwila w której aromat powróci i przywoła lawinę wspomnień - ludzi, miejsc, mojego nastroju, moich myśli. Pamiętam jak pachną piękne chwile w moim życiu ( ostatnie święta - pierwsza robiona własnoręcznie skórka pomarańczowa), pamiętam czym pachna przyjaźnie (Amor Amor Sunshine, które podarowała mi Anka, gdy mieszkałyśmy w Warszawie), czym przesiąknięte są domy (przyprawy, kadzidła, książki, dobra kawa - to mieszkania mojej siostry Anki - niezależnie gdzie się pojawi). Jest jeden zapach, który zdaje się być dla mnie synonimem aromatu doskonałego mimo, że używam go bardzo rzadko - to Chanel N°5. Dlaczego? Ponieważ w zależności od mojego nastroju pachnie zawsze inaczej. Kiedy byłam małą dziewczynką wydawał mi się ordynarny, ciężki. Kilka lat później kojarzył się z luskusem, przepychem, złotem i atrakcyjnością. W miejscu w którym teraz się znajduję (życiowo, psychicznie) to zapach spełnienia na każdej płaszczyźnie życia, szczęścia, wiary w siebie i własnej wartości. Każdy zapach na mojej półce to emocje.


"N°5 jest unikalnym przykładem zapachu, który w miarę upływu czasu staje się coraz bardziej niezwykły. Każdy mijający rok dodaje mu czaru, tajemniczości i głębi." - słowa Jacques'a Polge'a - "nosa" Chanel, który uważa piątkę za niepowtarzalny zapach, opierający się modom i mijającemu czasowi. Trudno nie przyznać mu racji, skoro aromat ten jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych na świecie i myślę, że jesli choć trochę interesujemy się światem perfum - niemożliwością jest, abyśmy nie spotkały go na swojej drodze.

Gabrielle Chanel zapragnęła zapachu, który nie przypomina żadnego innego: miał być kobietą, pachnieć kobietą, być luksusowy i uwodzić nieskończenie. Stał się absolutnym przeciwieństwem modnych wówczas jednokwiatowych zapachów. Perfumiarz Ernest Beaux stworzył kompozycję bez dominującej nuty o oszałamiającym bogactwie kwiatów: nie mniej niż 80 komponentów, których moc olfaktoryczna została pogłębiona dzięki aldehydom użytym po raz pierwszy w niespotykanych dotąd proporcjach. Beaux skomponował unikalny zapach, Mademoiselle uczyniła go niepowtarzalnym. Profesjonalni perfumiarze zgodnie przyznają, że zapachy dzielą się na te przed i na te po N°5. A flakon? Jaki może być w obliczu tak niespotykanej kompozycji? Czyste linie i geometryczne krągłości - zaprojektowany przez Mademoiselle Chanel jest przykładem minimalizmu i prostoty. Uznany został za symbol XX wieku, w 1959 roku dołączył do stałej kolekcji Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku.



Jestem bardzo ciekawa czy jest zapach, aromat w Waszym życiu, który jest dla Was synonimem perfum absolutnych? Kojarzy się Wam z czymś szczegónym, od lat o nim pamiętacie?
Lektura na niedzielę 37: Zapach.
Czytaj dalej...

25 komentarzy:

  1. Nie znalazłam jeszcze zapachu swojego życia. Na pewno będzie to piątka Chanelki, której szczerze nienawidzę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. pięknie to napisałaś. aż nie za bardzo wiem, co powiedzieć ....

    OdpowiedzUsuń
  3. digg, a wiesz, ze piszac to myslalam sobie, ze troche boje sie jak Ty to bedziesz czytala bo w kwestii opisywania zapachow to tys moje guru!

    OdpowiedzUsuń
  4. Do końca życia pewnie będę pamiętać zapach Armaniego Idole, bo właśnie nimi pachniałam w dniu ślubu :)) plus wyczulona będę na hugo bossa i D&G Light Blue, bo nimi pachniał mój mąż gdy go poznałam :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja niedawno i zupełnie przypadkiem odkryłam BALENCIAGA PARIS 10, AVENUE GEORGE V. Co prawda jeszcze nie mam wspomnień z nią związanych ale jest to zapach absolutnie idealny:) Kojarzy mi się z elegancją, luksusem i przepychem a jednocześnie ma taką wyrazistą i charakterną nutkę. Od jakiegoś czasu podchodzę również do Chanel No 5 Eau Premiere i o dziwo nawet mi pasuje na wielkie okazje chociaż sama 5 mi jakoś nie podchodzi. Chyba jeszcze do niej nie dojrzałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Agatko, weźże skończ, proszę :D jak tylko zobaczyłam flakon Piątki w miniaturce, to wiedziałam, że to będzie dobre! & jest! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Każda ważna dla mnie chwila łaczy się z zapachem ... Te jedyne, ukochane to Issey Miyake!

    Zapraszam do siebie :)
    Już trwa pierwsze, debiutanckie rozdanie! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. W tym roku koncze 31 lat. Kiedys mialam z 10 butelek ronych perfum ale od lat 6 uzywam tylko Coco Mademoiselle (na dzien)zamiennie z Angel no i slawetny No5. Wydaje mi sie ze kazda kobie jezeli uzywa tych samych eprfum codzniennie staje sie to jej zapachem, wizytowka.

    OdpowiedzUsuń
  9. Szczerze mówiąc, to ten zapach na razie kojarzy mi się ze starszymi, wytwornymi kobietami. Dla mnie jest na razie za ciężki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czy perfumy absolutne? Nie, raczej nie. Ale bardzo miłe wspomnienia wiążą się z zapachem Pumy Jamaica - ta pierwsza Jamaica. Uwielbienie do tego zapachu wzrosło gdy odkryłam, że nie jest już produkowany a jego siostra Jamaica2 to zupełnie inna bajka. Od 10 lat trzymam w szafce flakon z resztką- mimo upływu czasu wciąż pachnąca tak samo, jak lato 2002. Moje ulubione lato. Lato pierwszej głębokiej aczkolwiek głupiutkiej miłości. Lato w mieście w którym nie byłam od lato. Lato miejsc których dawno nie widziałam. Tęsknię za tym.. a każde oszczędne użycie lub byle spojrzenie na flakon Puma Jamaica przywraca te wspomnienia jak żywe. Jakby to wszystko znowu działo się obok mnie. Będę załamana gdy się skończy :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja także nie przepadam za Chanelką No5. ;p

    OdpowiedzUsuń
  12. pięknie opisałas chanelkę!Lubię nr 5, ale tą odmłodzoną wersję,czyli Eau Premiere, za to klasyk z 1921 nie podchodzi pod mój gust. Ja to sobie gustuje w limitowanych edycjach na lato od Muglera :)...ale nie tylko:)

    OdpowiedzUsuń
  13. dla mnie ta chanelka pachnie babcią ;) nigdy jej nie polubię

    OdpowiedzUsuń
  14. To perfumy do ktorych trzeba dorosnąc:) ja jeszcze nie doroslam:D

    OdpowiedzUsuń
  15. Wybacz, ale nie znoszę Chanel N°5, dla mnie po prostu śmierdzi. Tak strasznie chciałam go powąchać i tak bardzo się zawiodłam;P Z kolei uwielbiam Amor Amor Cacharel;) A z męskich zapachów niebieskiego STR8;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Chanel N°5 to jeden z zapachów, których wprost nienawidzę. Nie wyobrażam sobie kobiety w przedziale 20-35 do której mógłby pasować... dla mnie jest duszący, ostry i strasznie męczy. Najgorsze jest to, że mam w pracy pewna panią, która dosłownie się nim zlewa...

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziewczyny, dziękuję za miłe słowa.
    I tak jak napisałam Chanel jest zapachem, który dorasta, dojrzewa - początki mogą być ciężkie, ale myślę, że jest to zapach...któ®y albo się kocha albo nienawidzi. Nie ma półśrodków.

    OdpowiedzUsuń
  18. Chanel 5 to moj zapach:-) Mam 3 flakony perfum ! Jedne są otware od jakichś 18 lat i pachną wciąz tak samo . Kocham ten zapach ale nie używam go codziennie. To wyjątkowy zapach... Cieszę się ,że i Ci się podoba :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak myślałam ,że większość tych perfum nienawidzi:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Pięknie napisane...:) mam taki zapach i jest to Samsara. Jest to zapach z dzieciństwa(tego późniejszego)i kojarzy mi się z moją mamą:)Wiedziałam kiedy moja mama wracała do domu bo pachniała nią cała klatka schodowa:)czasem i w kanapkach znalazłam ich posmak :D jednak sama jeszcze nie dojrzałam do tego zapachu choć mnie niezmiernie kusi. Wciąż jest zarezerwowany dla mojej mamy:)

    OdpowiedzUsuń
  21. No.5 dobrze się kojarzy,bo to zapach mojej mamy. Ja noszę wersję dla panienek :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Większośc osób w moim otoczeniu nie przepada za tymi perfumami a ja jak na złośc je uwielbiam :) Świetnie napisane :) Pozdrawiam, Nicole :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Trudny zapach, bardzo trudny. Ja przechodzę etap, który u Ciebie minął. Dlatego nie biorę się za opisanie No. 5, żeby go błędnie nie ocenić. Na pewno ma potencjał na wielkie pachnidło. Trudno mu jednak czasami rozwinąć się w nosie noszącego. Poza tym kobiecy nos pewnie inaczej reaguje niż ten męski.

    Pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
  24. o mamusiu, ja mam wiele takich zapachów, przymierzam się właśnie do całej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  25. obserwuję jako Aga
    fb stenders: Aga S.
    aggaa94@gmail.com

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...