4 lutego 2012

Hervana, Benefit czyli anielski rumieniec!


Najnowszy róż do policzków marki Benefit może sprawić, że osiągniemy błogostan! Neologizm hervana to kombinacja pochodzącego z języka angielskiego słowa: "her" (ją, jej) i buddyjskiej "nirvany" oznaczającej stan wyzwolenia umysłu. Nirvanę można osiągnąć medytując, ale jak osiągnąć hervanę? Rozkoszując się kolorowym wirem: szczęśliwej muszli, boskiej brzoskwini, niebiańskiej róży i rozkosznej jagody.




Czterokolorowa mozaika o jedwabistej konsystencji sprawi, że na naszych policzkach zagości prawdziwie anielski rumieniec. Niespotykana kombinacja kilku odcieni, które podczas nakładania dołączonym lekko ściętym pędzlem mieszają się i tworzą niespotykany kolor. Róż jest mocno sprasowany, kolory w pierwszej chwili wydają się dość cukierkowe, ale uwierzcie mi, że efekt na policzku jest dużo bardziej delikatny. To od nas zależy jak mocny rumieniec stworzymy - na mojej jasnej cerze produkt sprawdza się rewelacyjnie, aplikuję go delikatnie. Jestem pewna, że sprawdzi się przy każdym odcieniu cery - wystarczy nałożyć odpowiednią ilość warstw. Zauważyłam także, że tym produktem nie można sobie zrobić "krzywdy" - Hevana jest bezpieczna: nie tworzy smug, prześwitów czy 'placków' - efekt jest naprawdę naturalny. Róż opakowany jest w tradycyjne benefitowe kartonowe pudełeczko - tym razem z lusterkiem oraz ściętym pędzelkiem, który bardzo dobrze radzi sobie przy aplikacji.





Kosmetyki marki Benefit możecie kupić w perfumeriach Sephora.
Hervana, Benefit czyli anielski rumieniec!
Czytaj dalej...

25 komentarzy:

  1. Przyznaję , że mam zboka na punkcie Benefitu ....ech ... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. na szczescie dla mnie za jasny:D! ale robi wrazenie;)

    OdpowiedzUsuń
  3. oo rany, chcę go! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie też zdecydowanie za jasny...

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow! Kolor naprawdę cudny :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę się mu przyjrzeć, chociaż irytują mnie w Benku tekturkowe opakowania w połączeniu z wysoką (w PL) ceną.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepiekne opakowanie, nowy pedzel - chyba czas na zakup pierwszego rozu z Benefitu :)Tym bardziej, ze Agata zacheca.

    OdpowiedzUsuń
  8. na zdjeciach reklamowych mi sie bardzo podobal, na zywo niestety juz mniej...

    OdpowiedzUsuń
  9. Czepne sie na wstepie (z milosci i z miloscia:P) - "her" nie znaczy "ona" tylko "jej"/"ją" ;) A co do rozu odczucia mam takie same jak maus - na zywo mnie nie porwal.

    OdpowiedzUsuń
  10. dzieki Urbi, to z rozpędu tak przetłumaczyłam:) i już poprawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Reklama zrobiona z wielka pompa. Śliczny róż. Musze go zobaczyc na zywo:)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja jestem w nim absolutnie zakochana!

    OdpowiedzUsuń
  13. mnie przekonuje napis: " good karma" :)a tak poważnie to przeuroczy i ciekawa jestem efektu na skórze ... :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ojjj nie kuś nie kuś bo ten produkt tak ładnie na mnie patrzy!

    OdpowiedzUsuń
  15. Lyna, o tak - ładnie patrzy na nas:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Efekt na skórze jest bardzo deliktany ale nie powala w żadnym calu, mówię tu jako wielka fanka Benefitu. Strasznie mocno ją tu w UK lansują i w Polsce pewnie też. Ale mnie absoultnie nie powala, w zasadzie mdły,trzba dobrze sie napracowac by osiagnąc taki efekt jak w spocie reklamowym.Napoczatku myslałam,że to troszke jak korekta a nie róż:D

    OdpowiedzUsuń
  17. 4premiere, zgadza sie, ale ja lubie wlasnie lekki rumieniec więc dla mnie róż sprawdza się znakomicie:) Efekt ze spotu reklamowego nie jest tak subtelny jaki ja sama tworzę:)

    OdpowiedzUsuń
  18. pomacałam ost. w sephorze i jakoś mnie nie zachwycił :O

    OdpowiedzUsuń
  19. Chętnie zobaczyłabym efekt na twarzy, bo czaję się już koło niego od dłuższego czasu... :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...