31 stycznia 2017

Kalendarz Literacki 2017 - relacja i konkurs!


Na dzień premiery kalendarza czekałam z wypiekami na twarzy. Jak to zwykle bywa trochę się stresowałam, byłam podekscytowana, a przede wszystkim ciekawa, jak zostanie odebrany przez Was. Nie zawiodłam się! Chciałabym Wam podziękować za wsparcie, dzielenie za mną radości i za obecność w tym ważnym dniu!


Moja opowieść powinna się zacząć od początku czyli: po co stworzyliśmy kalendarz? Odpowiedź jest prosta: dla dzieci. Każda złotówka ze sprzedaży kalendarza (jego cena to 30 zł) zostanie przekazana fundacji Zaczytani, która zajmie się zakupem książek dla dzieci znajdujących się w szpitalach, hospicjach czy domach dziecka. Na udział w przedsięwzięciu zgodziłam się jeszcze zanim znałam wszystkie szczegóły - wiedziałam, że będzie to coś naprawdę dobrego i potrzebnego!


Miałam wielką przyjemność współpracować z najlepszym zespołem jaki mogłam sobie wyobrazić. Począwszy od organizacji (Magda, Joasia z ramienia Schwarzkopf Professional), stylistów fryzur (Kasia & Darek & zespół Milek Design), makijażu (Aneta Kacprzak), stylizacji (Kasia Łaszcz) poprzez zdjęcia do kalendarza (Krzysiek Opaliński), zdjęcia bacsktage (Artur Kowalaczyk, Olga Tuz), video (Wojtek Sochaczyński), a kończąc na najważniejszym - atmosferze wszystko było niesamowite i cudowne!


A kalendarz? Jest piękny! Inspiracją do jego powstania była literatura. Projekt Kalendarza Literackiego 2017 to wyzwanie, którego celem było połączenie urody kobiet, kunsztu fryzjerskiego z literaturą oraz miłością do książek, a przede wszystkim działaniem pro bono na rzecz najmłodszych. Czy to się udało? Dzięki Schwarzkopf Professional, stylistom fryzur Milek Design oraz Fundacji Zaczytani.org - myślę, że tak! Efekty przeszły nasze oczekiwania! Ja wcieliłam się w Królewnę Śnieżkę oraz Lisbeth Salander („Millennium”).



W rolę 12 wybranych bohaterek literackich uchwyconych przez fotografa Krzysztofa Opalińskiego, wcieliło się pięć blogerek. zwykłych kobiet – Agata (agatamanosa), Kamila (cam_my), Julia (juliettecapuleti), Matylda (mojedolcevita) i Natalia (jestrudo). Piękna sesja tworząca kalendarz przedstawia uwspółcześnione oblicza Julii („Romeo & Julia), Ani z Zielonego Wzgórza, Pippi Langstrumpf, Anny Kareniny, Izoldy, Lisbeth Salander („Millennium”), Lolity, Izabeli Łęckiej („Lalka”), Jagny („Chłopi”), Oleńki („Potop”), Zosi („Pan Tadeusz”) oraz Królewny Śnieżki.





Jeśli miałabyś ochotę wspomóc dzieciaki, kalendarz możesz go kupić w salonach Milek Design przy ul. Tamka 29, ul. Hożej 40 oraz pl. Dąbrowskiego 7 w Warszawie, kosztuje 30 zł. Niebawem będzie także dostępny na stronie internetowej Fundacji Zaczytani. Moim Czytelniczkom z innych miast chętnie pomogę i kupię kalendarz oraz wyślę.


Dziewczyny! Mam dla Was wspaniałą niespodziankę o której pisałam już wcześniej! Wraz z marką Schwarzkopf Professional przygotowaliśmy dla konkurs w którym do wygrania są trzy zestawów produktów przeznaczonych do pielęgnacji włosów.
Produkty w zestawach wybrałam dla Was sama:
BC OIL Miracle olejek do włosów w żelu
BC OIL szampon z olejkiem z orzecha brazylijskiego
BC OIL maska z olejkiem z pulpy orzechów brazylijskich
oraz dwa specyfiki do stylizacji
osis+ Refresh Dust
osis+ Magic Serum

Co musisz zrobić? Napisz w komentarzu o swoim ulubionym produkcie do włosów (może być to pielęgnacja lub stylizacja, wybór należy do Ciebie!) . Może masz ulubioną odżywkę, czarodziejki specyfik przeciwko puszeniu się albo olejek? Opowiedz!

Na komentarze czekamy od dzisiaj (31.01.2017) do 7.02.2017 roku. Do każdego zestawu dołączony będzie nasz Kalendarz! Regulamin Konkursu znajdziesz tutaj. Pamiętaj, że biorąc udział w zabawie akceptujesz go. Powodzenia!



WYNIKI:
Czekam na adresy:
kasiaj85
Kinga vel Demba
Joanna Pliszka
Kalendarz Literacki 2017 - relacja i konkurs!
Czytaj dalej...

30 stycznia 2017

Beauty Monday: Cały makijaż jedną paletą.


Im silniejszy trend na instagramowe brwi (przyjmijmy, że to pojęcie już funkcjonuje i możemy nim szastać na lewo i prawo) tym większą mam ochotę na nie ruszanie ich. Im więcej makijaży bazujących na trzech kolorach i rozświetleniu kącika tym chętniej sięgam po jeden odcień. Całkiem cudownie byłoby móc powiedzieć, że idzie się pod prąd.



Równie cudownie jest zauważyć, że są marki z którymi chociaż odrobinę mi po drodze i które jeszcze cenią nasze piękno, nie starają się go totalnie zakryć i kreować trendów, które sprawiają, że stajemy się takie same, a przede wszystkim totalnie nie sobą. Kiedy zobaczyłam paletę, która gra główną rolę w dzisiejszym Beauty Monday pomyślałam, że nie widzę innej możliwości, musi stać się jedną z ulubionych. I z takim podejściem właśnie umieściłam na sobie płynne złoto. Paleta ma cztery kolory: bordo, złoto, jasny róż oraz niemalże transparentne srebro. Wszystkie są kremowe, a transparentne srebro właściwie jest konsystencji wazeliny. Pięknie!


Po kilkudziesięciu minutach cienie zbierają się w zakamarkach powiek, ale to sprawia, że są jeszcze bardziej ciekawe i niespotykane! Dla mnie ten efekt jest świetny i podoba mi się do tego stopnia, że przez ostatnie kilka dni właśnie w takim makijażu czuję się najlepiej.


Na policzki również zaaplikowałam jeden z cieni (bezbarwny), nie zauważyłam, aby nadmiernie się kleił i powodował jakiś dyskomfort na linii twarz - włosy. Na ustach, znowu paleta! Najciemniejszy bordowy cień z dosłownie kropelką różu na środku. Brwi? Znowu bezbarwna kosteczka. Dorysowałam trochę piegów, to wszystko.

Mam na sobie:
Twarz: Clinique podkład Beyond Perfecting Foundation and Concealer Breeze, &other stories Complete Face Palette Anadem Mosaic (policzki).
Oczy: &other stories Complete Face Palette Anadem Mosaic , L'oreal mascara do rzęs So Couture black, Sephora czarny kajal na linii wodnej.
Usta: &other stories Complete Face Palette Anadem Mosaic

Jestem bardzo ciekawa Twojego zdania na temat takich makijaży!

Moje inne makijaże z projektu Beauty Monday? Wszystkie są tutaj!


Beauty Monday: Cały makijaż jedną paletą.
Czytaj dalej...

27 stycznia 2017

Agata Ma Nosa x Franck Provost. Wygraj zestaw kosmetyków do włosów!



Dziewczyny!
Mam dla Was wspaniałą niespodziankę! Wraz z marką Franck Provost przygotowaliśmy dla Was konkurs w którym do wygrania jest aż pięć zestawów produktów przeznaczonych do pielęgnacji włosów. Co najważniejsze, to Ty wybierzesz, który zestaw najbardziej chciałabyś wypróbować!
Co musisz zrobić? Napisz w komentarzu którą linię chciałabyś otrzymać.

Do wygrania jeden z pięciu zestawów, Ty wybierasz:
Keratin Miracle - włosy delikatne i łamliwe (szampon, maska, intensywna maska wzmacniająca 10 w 1)
Revelateur de Couleur - ochrona koloru, dla włosów farbowanych (szampon, maska, fluid termoaktywny do włosów suchych, olejek nawilżający)
Oleo Supreme - suche, a specjalnie dla nich kompozycja cennych olejków: makadamia, awokado i olejku z nasion grejpfruta, intensywnie odżywia włosy (szampon, maska, odżywka, krem cc)
Volume Creator - pobudza włosy cienkie, którym brakuje gęstości, dzięki oryginalnej formule zawierającej rozmaryn i szałwię, które stymulują wzrost włosów (szampon, odżywka bez spłukiwania)
Blond Sublime - dla włosów blond lub siwych (szampon)

Na komentarze czekamy od dzisiaj (27.01.2017) do 30.01.2017 roku. Regulamin Konkursu znajdziesz tutaj, pamiętaj, że biorąc udział w zabawie akceptujesz go. Powodzenia!

WYNIKI KONKURSU!

Bardzo dziękuję dziewczyny za udział w konkursie, nagrody wędrują:
seeandsmell
MANIA blog
Monika St
Kinga Gorzela
Magdalena Makuch


Dziewczyny czekam na Wasze adresy (agataherbut@gmail.com) z raz jeszcze wybraną linią oraz pamiętajcie o numerze telefonu dla kuriera! Obserwujcie bloga, szykuje się dużo dobroci!
Agata Ma Nosa x Franck Provost. Wygraj zestaw kosmetyków do włosów!
Czytaj dalej...

26 stycznia 2017

Tom Ford Private Blend Vert Bohème oraz Vert de Fleur.


Zielono! Zapach trawy, którą z całej siły ściskasz w dłoniach. Smak pierwszych nowalijek. Chwilę później lekko wilgotny las, dojrzewająca łąka, wczesne kwiaty i kropla cytrusów. Dwa nowe zapachy Toma Forda to ukłon w stronę natury we frywolnym wydaniu.


Obydwie kompozycje pochodzą z kolekcji Private Blend. Vert Bohème jest sycylijską mandarynką i magnolią zmiksowaną z „niebiańskim drzewem” Gustavia Superba, znanym z urzekających kwiatów utrzymujących się przy życiu przez zaledwie jeden dzień. Cytrusowe nuty sycylijskiej mandarynki, włoskiej cytryny i kalabryjskiej bergamotki łączą się z nutami kwiatowymi. Hiacynt, biały wiciokrzew i narcyzy, a gdybyś nadal czułą niedosyt jest tu także biała magnolia i liście fiołka, które rozkwitają ze szczyptą pikanterii. Bazę zapachu stanowią drzewne tekstury wzbogacone drogocenną mąklą tarniową przyprawioną wetywerią i lekko przypalonym drewnem dębowym, które dopełnia ambrowa nuta czystka. Bliskie skórze, niemalże wbijające się w nią, głębokie i zupełnie nieoczywiste.


Drugą, równie zieloną kompozycją jest Vert de Fleur, czwarta z kolei pozycja w kolekcji Tom Ford Private Blend Les Extraits Verts. Inspiracją były lata siedemdziesiąte i ich główny motyw czyli glamour. Kompozycja jest kwiatowa interpretacja klasycznej zieleni, przywołująca wspomnienia tętniącej życiem sceny klubowej, wzbogacona nowoczesną nutą irysa i hiacyntu Vert. Co więcej? Pobudzające nuty hiacyntu i galbanum otulone aurą neroli, bergamotki (uwielbiam!) i bazylii. W sercu kompozycji znajduje się przyjemna, lekka nuta kwiatowa w której znajdziemy irys syberyjski, jaśmin wielkolistny oraz różę, a to wszystko zrównoważone kwiatem pomarańczy. Jest jeszcze nuta drzewna, a w niej ciepła wetyweria oraz paczula.


Każda z nich inna, ale łączy je jedno - świeżość. W Vert Bohème jest słodsza, przylegająca i otulająca. W opozycji zatem musi znaleźć się Vert de Fleur, która jest zdecydowanie bardziej wilgotna, mokra, ze zdecydowanie wyczuwalną nutą bergamotki oraz neroli.
Pokochałam obydwie kompozycje, używam naprzemiennie w zależności od nastroju. Czekamy razem na wiosnę.

Lubisz zielone zapachy? Może masz swój ulubiony?
Tom Ford Private Blend Vert Bohème oraz Vert de Fleur.
Czytaj dalej...

24 stycznia 2017

Kalendarz Literacki 2017 - jak powstał i dlaczego?


Kilka dni temu wspominałam o projekcie w którym wzięłam udział, do wczoraj był jeszcze tajemnicą! Dzień po premierze mogę zdradzić już prawie wszystkie sekrety i zaprosić Cię do przyłączenia się do akcji. Myślisz, że jest możliwe, aby w jednym projekcie połączyć urodę kobiet, kunszt fryzjerski z literaturą, miłością do książek,a przede wszystkim działaniem pro bono? Schwarzkopf Professional, styliści fryzur Milek Design i Fundacja Zaczytani.org udowodniła, że tak!



W pewien grudniowy poranek spotkaliśmy się żeby zrobić coś fajnego! Stworzyliśmy 12 stylizacji na 12 miesięcy. Każdy z nich inspirowany był konkretną postacią literacką. Po co? Aby pomagać dzieciakom! Styliści Milek Design przy wsparciu Schwarzkopf Professional zainspirowani kobiecymi postaciami z książek, opracowali kreacje fryzjerskie z nowoczesnym wykończeniem.



W rolę 12. wybranych bohaterek literackich uchwyconych przez fotografa Krzysztofa Opalińskiego, wcieliłyśmy się my czyli Agata (agatamanosa), Kamila (cam_my), Julia (juliettecapuleti), Matylda (mojedolcevita) i Natalia (jestrudo). Piękna sesja tworząca kalendarz przedstawia nowoczesne oblicza Julii (Romeo & Julia), Ani z Zielonego Wzgórza, Pippi Langstrumpf, Anny Kareniny, Izoldy, Lisbeth Salander (Millennium), Lolity, Izabeli Łęckiej (Lalka), Jagny (Chłopi), Oleńki (Potop), Zosi (Pan Tadeusz) oraz Królewny Śnieżki.



I najważniejsza sprawa! Dochód ze sprzedaży kalendarza zasili konto Fundacji Zaczytani.org, - każda złotówka będzie wspierała prowadzone przez nią czyli między innymi powstawanie bibliotek w szpitalach, hospicjach i domach dziecka, coroczną Wielką Zbiórkę Książek, tworzeniem szlaku Zaczytanych Ławek czy Pokoi Terapeutycznych.



Zachęcam Cię gorąco do wsparcia naszego projektu, cel jest naprawdę tego warty! Kalendarz-cegiełkę (30 zł) możesz kupić w Warszawie w salonach Milek Desgin oraz lada dzień na stronie zaczytani.org.



zdjęcia: Artur Kowalczyk
realizacja filmu: Wojtek Sochaczyński
Kalendarz Literacki 2017 - jak powstał i dlaczego?
Czytaj dalej...

23 stycznia 2017

Beauty Monday: Srebro + nude.


Jak przez dziesięć ostatnich lat nosiłam szarości sporadycznie tak teraz przez kilka tygodni nadrobiłam to z nawiązką. To samo mogłabym napisać o pomadce w odcieniu nude - na moich ustach? Kilka razy w roku, zdecydowanie wystarczy! U innych dziewczyn mogłabym oglądać, podziwiać, u siebie nie. Wszystko się jednak zmienia, oto ja w wydaniu zwykle nie moim!


Tym razem oszczędziłam policzki, jest na nich naprawdę niewiele bronzera i rozświetlacza. Fajna rzecz natomiast dzieje się na skórze - odkryłam na nowo kryjący podkład Clinique, który świetnie sprawdzi się w sytuacji, gdy cera nie jest w dobrej kondycji np. przed okresem, gdy hormony robią swoje.


Na powiekach piankowy cień Chanel jako baza oraz sypki pigment MAC w kolorze srebra (w salonie MAC pojawiły się mniejsze pojemności pigmentów do kupienia, na razie są w ograniczonej kolorystyce, ale mam nadzieję, że będą w stałej sprzedaży, w szerszym asortymencie). No i czapka. Znowu. Wiadoma sprawa, że pojawia się na mojej głowie, gdy włosy nie nadają się do występu przed szerszą publicznością!:)


Mam na sobie:
Twarz: Clinique podkład Beyond Perfecting Foundation and Concealer Breeze, Urban Decay Beached Bronzer Sunkissed, MAC Cosmetics mineralny rozświetlacz Lightscapade, Smashbox korektor 24 h.
Oczy: kredka do brwi Tom Ford, Taupe, L'oreal mascara do rzęs So Couture black, Sephora czarny kajal, MAC Cosmetics pigment Vanilla (kąciki) oraz pigment Platinum na całej powiece, Chanel Illusion d'Ombre Mirifique.
Usta: MAC Cosmetics, Velvet Teddy.


Lubisz makijaże w odcieniach srebra?

Moje inne makijaże z projektu Beauty Monday? Wszystkie są tutaj!


Beauty Monday: Srebro + nude.
Czytaj dalej...

20 stycznia 2017

Uchylam rąbek tajemnicy: Backstage sesji zdjęciowej.


Kiedy kilka tygodni temu otrzymałam propozycję udziału w dość tajemniczym przedsięwzięciu zgodziłam się bez wahania. Nie zastanawiałam się: co stanie się gdy lub a jeśli? - wiedziałam, że ten projekt to coś, co nie przydarzy się drugi raz. Dzisiaj mogę opowiadać o nim dość enigmatycznie, ale za kilka dni nasza tajemnica ujrzy światło dzienne! Jestem podekscytowana, ciekawa, a przede wszystkim szczęśliwa bo razem zrobiliśmy coś naprawdę fajnego! Na więcej informacji (i podziękowań za przygodę życia!) przyjdzie jeszcze pora, dzisiaj zostawiam Cię ze zdjęciami oraz krótkim filmikiem!







Gdybyś 23 stycznia miała ochotę spotkać się ze mną i pozostałymi bohaterkami projektu - będzie nam bardzo miło! Od godziny 9 do 13 jesteśmy na ulicy Tamka 29 w Salonie Milek Design! Wypijemy kawę, porozmawiamy oraz razem odkryjemy nasze dzieło!



zdjęcia + film: Olga Tuz
Uchylam rąbek tajemnicy: Backstage sesji zdjęciowej.
Czytaj dalej...

18 stycznia 2017

Guerlain podkład Lingerie de Peau Skin Fusion.


Przez moje dłonie przewinęły się dziesiątki, jeśli nie setki podkładów. Mniej więcej 1/10 z nich została ze mną na dłużej, zainteresowała mnie, sprawiła, że nosiłam z wielką przyjemnością i polecałam swoim koleżankom, a także czytelniczkom. Lingerie de Peau Skin Fusion nie jest super świeżą nowością, na rynku jest od jakiegoś czasu, ale nie zmienia to faktu, że warto o nim napisać. Dlatego też dzisiaj zapraszam Cię na post o podkładzie niemalże idealnym.


Dlaczego niemalże idealnym? Ponieważ tak jak w przypadku wszystkiego, co nas otacza tak i również w przypadku kosmetyków - nie ma stu procentowych ideałów. Zawsze znajdzie się osoba, której coś nie będzie pasowało, nie ma więc co szastać tak dużymi słowami! Poszastam zatem innym, a mianowicie: świetny! Lingerie de Peau przede wszystkim wspaniale stapia się ze skórą, pozostaje niewyczuwalny i niewidoczny. Jego świeża i lekka konsystencja gładko rozprowadza się. staje się drugą skórą, aby w naturalny sposób podkreślać jej piękno przez cały dzień. Winowajcą jest mikrosiateczka Bio-Fusion czyli kompozycja naturalnych niteczek jedwabiu oraz lnu, splatających się w eteryczny i niewidoczny woal, który tworzy na powierzchni skóry delikatny i idealny makijaż. Wygładzające rozciągliwe włókienka przylegają do skóry i utrwalają makijaż, który pozostaje nieskazitelny przez cały dzień. Z kolei kompleks Silk-Fusion łączy w sobie nawilżające proteiny jedwabiu i łagodzący ekstrakt, które sprawiają, że skóra pozostaje aksamitna w dotyku przez długie godziny. Lingerie de Peau ma wyjątkowy i delikatny kwiatowy zapach. Pierwsza nuta brzoskwini łączy się z akordem roślinnym skomponowanym ze świeżych i musujących nut. Różę, malinę i jaśmin w nucie serca podkreśla pudrowa baza zapachu, w skład której wchodzą: nuta balsamiczna, żywica i białe piżmo. Tak, to jeden z najpiękniej pachnących podkładów i co ważne - nie przeszkadza to zupełnie w noszeniu. Odcień, który posiadam to najjaśniejszy czyli 01N Très Clair. Pięknie dopasował się do mojej jasnej karnacji, lekko rozjaśnia, ale nie wybiela - myślę, że ten kolor świetnie będzie współgrał z porcelanową skórą. Jest lekki, ale naprawdę dobrze kryje już przy pierwszej warstwie - dla mnie było to mocne zaskoczenie. Spodziewałam się kolejnego podkładu o minimalnym kryciu i sporej dawce półprzezroczystości. Po Lingerie de Peau cera jest ujednolicona, rozświetlona i wygląda zdrowo.


Lingerie de Peau bezapelacyjnie trafia na listę moich ulubionych podkładów! Jestem z niego bardzo, bardzo zadowolona i uważam, że naprawdę warto bliżej mu się przyjrzeć.


Na zdjęciu powyżej możesz zobaczyć efekt na mojej skórze, podkład zaaplikowałam na skórę bez bazy, nie przypudrowywałam jej - dodałam odrobinę różu do policzków. Moim zdaniem całość wygląda bardzo naturalnie i promiennie, prawda?
Guerlain podkład Lingerie de Peau Skin Fusion.
Czytaj dalej...

16 stycznia 2017

Beauty Monday: Karnawał!


Jeden z makijaży, które uwielbiam najbardziej! Rozświetlona cera, soczyste policzki, różane usta oraz lekko przydmione powieki. Szybki make up, który właściwie może funkcjonować zarówno jako dzienny i wieczorowy - jeśli zaistniałaby potrzeba podrasowania go, wystarczy zmienić kolor pomadki na mocniejszy.


Policzki po raz kolejny wyglądają jak gdybym przed chwilką wróciła z długiego, zimowego spaceru. Dodatkowo je rozświetliłam, stały się pełniejsze i kojarzą się z czerwonym jabłuszkiem (czy tylko mi?).


Na powiekach możesz zobaczyć dwa produkty - jako bazowego cienia użyłam MAC Cosmetics Spellbinder Higher Power (pisałam o nim tutaj), na niego zaaplikowałam srebro ze smashboxowej palety. Muszę dodać, że skórę potraktowałam rozjaśniającą bazą Chanel, którą bardzo lubię stosować zimą - razem z podkładem stwarza zimowy, mroźny look. Pisząc posta pomyślałam, że ten makijaż idealnie sprawdzi się w roli karnawałowego - jet świetlisty, przydmiony i całkiem lekki, prawda?


Mam na sobie:
Twarz: baza Chanel Le Blanc, Clinique podkład Beyond Perfecting Foundation and Concealer Breeze, palety róży do policzków Nars (użyłam mroźnego różu i najciemniejszego), The Balm rozświetlacz Mary Lou, Guerlain prasowane meteoryty Blanc de Perle 01, paleta do konturowania Diego dalla Palma (jasny brąz), Smashbox korektor 24 h.
Oczy: MAC Cosmetics Spellbinder, Higher Power, srebrny cień z palety Smashbox Double Exposure, Estee Lauder czarna kredka, Max Factor tusz do rzęs. kredka do brwi Tom Ford, Taupe.
Usta: Chanel Gloss Volume Lip Plumping.


Podoba Ci się moja wersja karnawałowego makijażu?


Moje inne makijaże z projektu Beauty Monday? Wszystkie są tutaj!


Beauty Monday: Karnawał!
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...