31 października 2017

AA Wings of Color. Kosmetyki do makijażu.


Wings of Color marki AA to przede wszystkim makijaż przyjazny skórze wrażliwej i skłonnej do alergii. Sekretem są formuły, które zostały w 100% przebadane alergologicznie. Dodatkowo zawierają bogactwo ekstraktów roślinnych i minerałów, dzięki czemu idealnie łączą właściwości upiększające z pielęgnacyjnymi. Propozycja AA Wings of Color to kosmetyki do makijażu twarzy, oczu i ust - przetestowałam niemal wszystkie produkty i dzisiaj mogę przedstawić Ci moją opinię na ich temat. Wczoraj na blogu pojawił się makijaż, który stworzyłam produktami Wings of Color - gorąco zapraszam do obejrzenia: Beauty Monday: Wings of Color.


Opakowania produktów są lekkie, minimalistyczne, w białym kolorze ze złotymi detalami. Według mnie są wygodne w użytkowaniu, również dzięki swojej lekkości - można bez problemu zabrać je ze sobą w podróż bez ograniczania się. W pierwszej kolejności zacznę od podkładu ponieważ jestem pewna, że to właśnie on może się spotkać z dużą ciekawością. Ideal Match (mój kolor: 201 Vanilla), przeznaczony do każdego rodzaju cery. Podkład idealnie dopasowuje się do kolorytu i struktury skóry zapewniając precyzyjne krycie i naturalny wygląd. Formuła z ekstraktem z aceroli i witaminą e zapewnia witalność i świeżość oraz działanie anti-ageing. Nie blokuje porów i nie powoduje powstawania zaskórników A jak jest w rzeczywistości? Właściwie wszystkie zapewnienia są prawdą, podkład nie jest ciężki, przyjemnie się go nakłada pędzlem jak i palcami, szybko i ładnie stapia się ze skórą. Nie tworzy efektu maski, wygląda naturalnie i jest trwały.


W chwili, gdy zobaczyłam róż do policzków wiedziałam, że to właśnie po niego sięgnę najszybciej. Blush & Rouge róż do policzków w odcieniu 04 Light Pink na mojej jasnej skórze wygląda rewelacyjnie. Ma delikatnie rozświetlające drobinki i fajnie stapia się ze skórą. Bardzo podobają mi się tłoczenia - są bardzo ładne, spotkasz je również w bronzerze lub pudrze. Skin Tone (u mnie: 111 Pink) to kolejny kosmetyk, który chciałam jak najszybciej sprawdzić. Puder nadający naturalny efekt rozświetlenia, który możesz używać na wiele sposobów - solo lub na róż do policzków, a w związku z tym, że jest antyalergiczne również do rozjaśnienia powiek. Delikatnie, ale widocznie rozświetla okolice kości policzkowych. Przetestowałam również paletę do konturowania - 3 Step Face Designer. Zestaw do modelowania twarzy wzbogacony o ekstrakt z owoców acai i olej z nasion marchwi. Idealnie dobrane odcienie: rozświetlacz, róż, bronzer dobrze stapiają się ze skórą i ożywiają jej nadając delikatne odcienie. Dobrze się blendują i nie tworzą plam.


Przejdźmy do oczu - przede wszystkim Smoky Style czyli paleta cieni do powiek ( testowałam 81 Smoky) zawierająca sześć różnych odcieni. Moim zdaniem przeznaczona jest do codziennego, lekkiego makijażu - jest średnio napigmentowana, natomiast może to okazać się zaletą dla tych z Was, które potrzebują bardziej naturalnego makijażu, który nie będzie wymagał wielkiego nakładu czasu. Możesz skorzystać z jednego odcienia i do tego podkreślić rzęsy, stworzysz szybki i efektowny makijaż. Ja we wczorajszym makijażu tak właśnie zrobiłam - dwa kolory z palety, eyeliner oraz tusz do rzęs. Cienie wytrzymują na moich powiekach kilka godzin.
Używałam All Day Long Rozświetlającego korektora pod oczy - ma dość niespotykaną konsystencję, zupełnie nie kremową, bardziej wodnistą. Myślę, że poradzi sobie z lekkimi zasinieniami, w przypadku moich niestety poległ. Niestety podobna sytuacja jest z eyelinerem czyli Wow Grow! Eyeliner, który mimo, że jest trwały i ma bardzo ładny kolor (Blue) nie posiada wystarczająco dobrej końcówki. Zazwyczaj wybieram produkty we flamastrach, tutaj jest zupełnie inaczej - eyeliner jest bardzo płynny, zakończony pędzelkiem. Nie dyskwalifikuję go natomiast tylko z tego powodu ponieważ wiem, że u dziewczyn, które lubią tego rodzaju końcówki sprawdził się dobrze i były z niego zadowolone.
Jeśli oczy to nie mogę zapomnieć o tuszu do rzęs - Long Lashes Volume to wydłużająco-pogrubiający tusz do rzęs w kolorze Black. Przyjemny w użytkowaniu, aplikacji, mocno czarny. Został wzbogacony o ekstrakt ze świetlika, ma wydłużać i pogrubiać rzęsy i zdecydowanie robi to, ale w delikatny sposób. Jest trwały, nie kruszy się i nie odbija na powiece.
Koniecznie przyjrzyj się produktom do brwi - według mnie zarówno pomada (All Day Long pomada do brwi) jak i zestaw z cieniem rozświetlającym (Brow Designer) są naprawdę świetne i warto je poznać! Bardzo trwałe, łatwe w aplikacji i wydajne - myślę, że to jeden z must have od AA Wings of Color.


A usta? Wings of Color Creme jest kremową pomadką do ust wzbogaconą o olej z owoców acai i krokosza barwierskiego oraz witaminy A, E i C. Klasyczna, lekko błyszcząca w naprawdę ładnych kolorach. We wczorajszym makijażu możesz zobaczyć odcień 42 Candy, natomiast sprawdziłam także soczystą 41 Fuchsia, 49 Rich Red. Dobrze napigmentowane, przyjemne w aplikacji, natomiast nie są to pomadki długotrwałe.



Gdybyś zapytała mnie o produkty, które według mnie są największym must have marki, na pewno odpowiedziałabym, że są to produkty do brwi, róż do policzków, paleta do konturowania. Wart bliższego poznania jest także podkład, moim zdaniem to naprawdę dobry produkt w adekwatnej do jakości cenie. I jeszcze ważna informacja na koniec, kosmetyki są dostępne w sieci Rossmann na wyłączność.

Miałaś okazję poznać już AA Wings of Color? Jakie są Twoje wrażenia? Może są produkty, które chciałabyś wypróbować?
AA Wings of Color. Kosmetyki do makijażu.
Czytaj dalej...

30 października 2017

Beauty Monday: Wings of Color.


Kilka dni temu pokazywałam Ci na Instagramie zapowiedź makijażu wykonanego jedną marką. Wspominałam, że jest to polska marka, która od niedawna jest na rynku. Pora odkryć karty! Dzisiaj zapraszam na post makijażowy, jutro natomiast na recenzję i przedstawienie najlepszych produktów z kilkunastu, które miałam okazję przetestować.

Przed Tobą makijaż wykonany jedną marką: AA, Wings of Color!



Zdecydowałam się na klasyczny, bardzo kobiecy makijaż. Brązowy i beżowy cień do powiek połączyłam z chabrową kreską na powiece. Podkreśliłam brwi, użyłam do tego pomady. Moja skóra ma na sobie podkład Wings of Color, rozświetlacz pod oczy oraz róż do policzków o przepięknym różowym, malinowym odcieniu. Użyłam również odrobinę bronzera i rozświetlacza z potrójnej palety. Na ustach cukierkowy, bardzo dziewczęcy róż, który dopełnił całości!

Mam na sobie:
Twarz: Wings of Color, Matt Filler + Collagen, matujący podkład kolagenowy 201 Vanilla, Blush & Rouge róż do policzków, 04 Light Pink, Skin Tone puder nadający naturalny efekt rozświetlenia, 111 Pink, All Day Long rozświetlający korektor pod oczy.
Oczy: Smoky Style paleta cieni do powiek 81 Smoky (użyłam dwóch brązowych odcieni), Long Lashes Volume wydłużająco-pogrubiający tusz do rzęs Black, All Day Long pomada do brwi 02 Brown, Wow Grow! eyeliner 3 Blue .
Usta: Wings of Color Creme, pomadka do ust 42 Candy Pink.


Podoba Ci się moja makijażowa propozycja?
Koniecznie zajrzyj jutro na bloga, będzie czekała na Ciebie recenzja produktów AA Wings of Color!
Beauty Monday: Wings of Color.
Czytaj dalej...

27 października 2017

Zapachy na jesień. Czym pachnie jesień 2017? Część 1.


Doskonale wiem, czym pachnie moja jesień każdego roku. Niektóre aromaty od lat się nie zmieniają i wciąż są blisko mnie. Cynamon, kardamon i te wszystkie inne oklepane korzenne przysmaki. Tej jesieni chciałabym odrobinę słodyczy, trochę ciepła, ale tęsknię też za czymś dymnym, nieznanym. Post o jesiennych zapachach podzieliłam na dwie części, pierwsza z nich to zapachy, które miały swoją premierę późnym latem lub są ze mną od jakiegoś czasu. W drugim natomiast pokażę Ci kompozycje za którymi tęskniłam w swojej wyobraźni, a udało mi się je znaleźć i są ze mną naprawdę często.



Chanel, Gabrielle
Pierwsze skojarzenie z Gabrielle jakie mam w głowie to światło. I właściwie jedyne. Natomiast wychodząc z założenia, że minimalizm jest najlepszą drogą do sukcesu, moje jedyne skojarzenie w postaci światła jest pełne i zadowalające. Olivier Polge, który stworzył kompozycję ukrył w niej między innymi: ylang-ylang, jaśmin, kwiat pomarańczy, mandarynka, tuberoza z Grasse, a także białe piżmo, drzewo sandałowe, grejpfrut oraz czarną porzeczkę. Gabrielle to ocean kwiatów! Otwiera się bardzo ciepło i przyjemnie, po chwili wyczuwalne jest lekki ochłodzenie. W oddali tlą się wspomniana wyżej mandarynka oraz czarna porzeczka, kwiaty natomiast nadal są aktywne chociaż mniej, są bardziej mgliste.

Elie Saab, Girl of Now
Słodkie, ciepłe do zjedzenia. Na próżno szukać tutaj soczystości, zapach jest totalnie gourmandowo - orzechowy! Odrobina pistacji, mleko migdałowe (okazuje się, że kocham ją w zapachach, szczególnie jesienią i zimą!), po chwili owoce i pudrowe muśnięcie - przez cały czas trwania na skórze jest słodko. W owocowej nucie głowy dominują gruszka i mandarynka z domieszką prażonych pistacji, w sercu zapachu tętnią akordy kwiatu pomarańczy z dodatkiem delikatnych nut jaśminu i magnolii, wzbogacone gorzką esencją migdałową. Natomiast w bazie kompozycja jest wzmacniana poprzez paczulę, fasolę tonka z akcentami mlega migdałowego i kaszmeranu.

Bvlgari, Goldea Gold
Kompozycja określana jako szyprowo - kwiatowa łączy w sobie morwę, bergamotkę,czarny pieprz. Nuty serca to kwitnący nocą jaśmin, róża, tuberoza i piwonia, natomiast w bazie odnajdziesz wetywerię, paczulę, czarne piżmo i mech. Ciepła, zmysłowa, kwiatowa, przyciągająca i seksowna. Goldea jest stworzona do tego by się nią otulić, skropić nią szalik lub koc i cieszyć się jesienią i zimą przez okno, pozostając w ciepłym mieszkaniu, oglądając seriale. I myślę, że można się od niej uzależnić.

Azzedine Alaïa, Alaïa
W ostatnich tygodniach sięgam po nie naprawdę często! Nuty głowy to górskie powietrze i różowy pieprz, w sercu znajdziesz piwonię, frezję i różę, baza natomiast należy do białego piżma, skóry i fiołka. Jest ciepło, bardzo blisko skóry, zmysłowo. Alaïa jest bardzo wytrawna, budzi skrajne emocje, jest bardzo osobisty.

Jean Paul Gaultier, Scandal
Czuję się w nim bardzo dobrze - jakby był ze mną od lat, a jednak jest nowy. Bardzo przypomina mi klasyczną kobietę JPG czyli Classique - obawiam się jednak, że mogą to być tylko moje, osobiste skojarzenia wszak kompozycja jest zupełnie inna. Na pewno jednak jest słodko, momentami bardzo! Miodowy, świeży i apetyczny. Wyraźnie wyczujesz w nim gardenię i czerwoną pomarańczę. Jest bardzo apetyczny i spożywczy, po jakimś czasie od aplikacji staje się zmysłowy i kuszący - miód łączy się z paczulą. Zdecydowany faworyt jako wypełniacz szali i apaszek!


DKNY, Nectar Love
W nucie górnej zapachu żółta frezja przeplata się z soczystą świeżością mandarynki, grejpfruta i nektarynki zapewniając ciepło. W dalszej części cedr łączy się z kremowo - waniliowym piżmem, cudownie otulającym, ale pozwalającym na przenikanie soczystości. Po jakimś czasie wyczuwalne w oddali kwiaty mają swoją wielką chwilę - jaśmin, konwalia oraz kwiat pomarańczy z odrobiną mirabelki. Czuję je na ciepłej skórze i sprawiają mi ogromną przyjemność. Całość zamknięta w pięknym flakonie ozdobionym małą pszczółką, która jest symbolem natury. Podoba mi się ta nowa wersja klasycznego jabłuszka!

Burberry, My Burberry Blush
My Burberry to świeżość, jasność, energia. Co znajdziesz w pastelowym flakonie? Nutą głowy jest granat i cytryna, nutą serca geranium, jabłko oraz płatki róży, w bazie natomiast rozbrzmiewa jaśmin i wisteria. Pierwsze wrażania? Klasyczna wersja wzbogacona o owocową nutę. Zwracają uwagę i wybijają się na tle jesiennych nowości - czym najbardziej? Nie ma w nich przesadnej słodyczy, została zastąpiona owocami, w spisie składników znajduje się granat, ale wydaje mi się, że bardziej wyczuwam malinę? Jest lekko i przyjemnie!


Czym pachnie Twoja jesień? Jestem bardzo ciekawa, daj znać!
Zapachy na jesień. Czym pachnie jesień 2017? Część 1.
Czytaj dalej...

25 października 2017

Ulubieńcy Kosmetyczni Wrzesień 2017.


Zdążyłam przed końcem miesiąca, udało się! Kosmetyków nie jest dużo, ale naprawdę uważam, że są warte zainteresowania, zarówno kolorówka jak i pielęgnacja. Wszystkie produkty są dostępne w Polsce, nawet The Ordinary - wspominałam o tej marce na Instagramie, przetestowałam bazę oraz serum nawilżające. Chodź zobaczyć, co spodobało mi się we wrześniu!


Dr. Jart +, Ceramidin Cream
Na stronie Sephora jest określany jako lekki krem nawilżający, ale moim zdaniem bliżej mu w stronę bogatego. Zawiera formułę z ceramidowymi mikrokapsułkami, która nawilża od wewnątrz ochronną barierę skóry i zapobiega w ten sposób chronicznemu wysuszeniu. Skóra sucha i zniszczona odzyskuje objętość, dzięki stopniowo uwalnianemu nawilżaniu przez cały dzień. Krem wzmacnia naturalną energię skóry, sprawia, że jest bardziej miękka i gładka. Mam miniaturową wersję, która była częścią zestawu i używałam go przez dwa tygodnie każdego dnia - dobrze poprawiał stan nawilżenia skóry i szybko się wchłaniał. Podoba mi się jego opakowanie, stylizowane na apteczne. Jest wydajny i pomógł mi opanować stany wysuszenia w okolicy nosa.

The Ordinary, Serum Nawilżające z Kwasem Hialuronowym 2% i Witaminą B5
Marka, która szturmem wdarła się do blogosfery! Fajne opakowania, przystępne ceny i całkiem porządne składy. Hyaluronic Acid 2% + B5 to serum intensywnie nawilżające, które łączy w sobie kwas hialuronowy o niskiej, średniej i wysokiej masie cząsteczkowej w stężeniu 2%. Formuła ta jest bezolejowa i dodatkowo wzbogacona witaminą B5, która zwiększa nawodnienie naszej skóry. Serum ma za zadanie zmniejszyć utratę wody przez naskórek i skutecznie nawilża skórę, nadając jej miękkość i elastyczność, działać gojąco i regenerująco (pomocny przy gojeniu ran i drobnych uszkodzeń skóry oraz leczeniu blizn - nie próbowałam, ale jestem bardzo ciekawa!), poprawić barierę lipidową naskórka, łagodzić zaczerwienienie, podrażnienie i swędzenie. Należy używać go na całą twarz, a następnie zaaplikować krem, ma formułę wodno-żelową i wchłania się błyskawicznie nie pozostawiając tłustego filmu na skórze. W chwilach grozy używałam razem z kremem dr. Jart + o którym pisałam wyżej oraz z kremami Aeternum, które opisywałam kilka dni temu tutaj: Aeternum. Kosmetyki pielęgnacyjne do twarzy i ciała.


Caudalie, Vine [Activ] preparat detoksykujacy na noc
Caudalie to jedna z moich ulubionych, francuskich marek pielęgnacyjnych. Według marki wystarczy 6 kropli tego kultowego olejku, zastosowanego codziennie wieczorem, aby zmęczona po całym dniu skóra odzyskała swoje witalne siły. Stosowany na noc, pomaga skutecznie neutralizować toksyny zanieczyszczające komórki. Rano skóra odzyskuje świeżość i jest gotowa stawić czoło wyzwaniom kolejnego dnia. Ta w 100 % pochodzenia naturalnego formuła przeznaczona jest dla wszystkich rodzajów skóry, czerpie ona swoje dobroczynne właściwości z olejku z winogron. To wyjątkowo bogata w omega 6 i w witaminę E „bomba” odżywcza i naprawcza. Jej działanie jest wzmocnione olejkiem z róży piżmowej i olejkami eterycznymi neroli, lawendowym, z marchwi, białego drewna sandałowego i gorzkiej pomarańczy. Jest naprawdę świetny, skóra po przebudzeniu jest gładka, bardziej mięsista i wyglądająca na zdrową i rześką.

Phenome, Regenerating Hand Balm
Najpiękniejsze kremy do rąk w kraju! Regenerating Hand Balm to sksamitny balsam o bogatej i odżywczej konsystencji, do codziennej pielęgnacji suchej skóry dłoni (lub do raz na jakiś czas normalnej - tak jak w moim przypadku). Oparty na bazie ekologicznych wód roślinnych oraz organicznych substancji czynnych i olejów roślinnych „extra virgin", które są bogatym źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz witamin o działaniu wzmacniającym. Doskonale nawilża skórę, wspomagając proces regeneracji i odnowy naskórka. Bardzo szybko się wchłania i jest wydajny, bardzo lubię!

Rituals, The Ritual of Hammam Peeling do ciała
Kocham go! Cudowny produkt, który kojarzy się z wizytą w spa. Nawilżający peeling do ciała wzbogacony o sól morską, rozgrzewający imbir oraz odświeżający eukaliptus - ma naprawdę odprężający, lekko ziołowy zapach. Dogłębnie oczyszcza skórę, jednocześnie ją nawilżając i wygładzając. Po zastosowaniu skóra jest idealnie gładka i odświeżona, a nuty zapachowe zawarte w peelingu dodatkowo wpływają korzystnie na poziom stresu w organizmie. Na szczęścia ta seria jest dostępna w Polsce!

CD, Frishe Deo
Antyperspirant w wersji zapachowej granat to produkt marki, którą pamiętam z czasów, gdy kosmetyki były tylko moim marzeniem. Powróciły do Polski (a może zawsze w niej były, a ja tego nie zauważyłam) z całkiem fajnymi produktami do pielęgnacji. Ja od jakiegoś czasu używam antyperspirantu w kulce i naprawdę myślę, że jest w porządku.


Smashbox, Spotlight Palette Pearl
Paleta rozświetlaczy Smashbox to nic innego jak płynna perła. A po co jeden rozświetlacz skoro można błyszczeć na trzy sposoby? Najnowsza paleta Spotlight Palette od Smashbox pozwala na podkreślenie trójwymiarowości twarzy poprzez aplikację różnych odcieni rozświetlacza. Dostępna w dwóch rodzajach (Pearl i Gold), każda paleta posiada trzy aksamitnie gładkie i łatwe w nakładaniu odcienie – dwa o delikatnie mieniącym się wykończeniu oraz jeden metaliczny, który odbija światło podkreślając odpowiednie punkty twarzy. W opakowaniu znajduje się również prosta do zastosowania instrukcja stworzona przez Casey oraz trzy wyjątkowe propozycje stylizacji, dzięki czemu uzyskasz perfekcyjny, pełen blasku makijaż. Cudowne trio!

Chanel, Ombre Première Longwear Powder Eyeshadow, 36 Desèrt Rouge
Pojedyncze cienie do powiek pochodzą z tegorocznej kolekcji Chanel Eyes Collection, a jeden z nich 36 Desèrt Rouge jest moim ogromnym ulubieńcem. Kocham wszelkie burgundy, cienie z odrobiną czerwieni, a ten za każdym razem zbiera same komplementy! Pięknie wygląda na powiece, nie zbiera się w załamaniach i nie blednie. Ideał.

Givenchy, Le Prisme Blush n41 Lune Rosée
Nasz związek trwa już wiele miesięcy i nie zapowiada się na jego koniec. Czterokolorowa kosteczka, dzięki której możesz nadać cerze pięknego, delikatnego rumieńca. Pomimo intensywności barw w opakowaniu jestem niemalże pewna iż róż nie jest w stanie zrobić krzywdy. Bardzo dobrze się blenduje i nie pozostawia plam, a wymieszane ze sobą odcienie sprawiają, że skóra odzyskuje świeżość.

Zuii Organic, róż do policzków
Wegańska marka, która od jakiegoś czasu jest obecna w Polsce. Posiadam ich róż do policzków w odcieniu Melon i jestem zachwycona odcieniem! Jest naprawdę piękny i lekki - dodaje skórze blasku, zdrowego koloru. Mam również wersję kolorystyczną Peach, która jest bardziej napigmentowana i ciemniejsza, ale nadal piękna i tak naprawdę często używam ich zamiennie.

La Mer, Long Wear Foundation
Powracam do niego, gdy potrzebuję trwałości i mocniejszego krycia. Opisywałam go w osobnym poście, nic się nie zmieniło w naszej relacji więc gorąco zapraszam do przeczytania: La Mer The Soft Fluid Long Wear Foundation SPF 20.


Byłam pewna, że tych ulubionych produktów jest mało, a jednak post wyszedł całkiem okazały. A Twoi ulubieńcy? Trafiłaś ostatnio na jakąś perełkę kosmetyczną?
Ulubieńcy Kosmetyczni Wrzesień 2017.
Czytaj dalej...

23 października 2017

Beauty Monday: Red lips are always a good idea!

Powtarzałam to wiele razy. Zdecydowanie za rzadko noszę czerwone usta, a pomarańczowych wcale! Jesienią mam plan, aby to zmienić i uskuteczniałam to postanowienie prawie przez cały weekend (jaki kolor wybrałam? możesz zobaczyć @agatamanosa). Oprócz nasyconych ust postawiłam na błyszczące powieki w lekko grungowym wydaniu oraz jak zazwyczaj - zdrowo wyglądającą skórę.



Muszę wspomnieć o palecie, którą mam na powiekach - użyta po praz pierwszy, ale trochę się w niej rozkochałam, z prostej przyczyny - ona świeci!

Mam na sobie:
Twarz: Guerlain podkład Lingerie de Peau Skin Fusion, Becca Luminous Blush Foxglove, MAC Cosmetics Mineralize Skinfinish Lightscapade.
Oczy: Sleek Makeup I-Lust Palette, Pupa tusz do rzęs Vamp!, Giorgio Armani High Precision Brow Pencil Copal, Sisley korektor pod oczy 01.
Usta: Chanel Rouge Coco Stylo Histoire 206.

A jak jest u Ciebie z czerwonymi szminkami, nosisz?

Tym razem na koniec bez muzyki za to ze mną!

Beauty Monday: Red lips are always a good idea!
Czytaj dalej...

19 października 2017

Aeternum. Kosmetyki pielęgnacyjne do twarzy i ciała.


Gdybym miała określić swoją skórę na pewno nie użyłabym słowa wymagająca. Użyłabym go jednak w odniesieniu do siebie i podkreśliła, że to, co aplikuję na twarz musi być dobrej jakości. Aeternum to marka, która od niedawna jest dostępna na naszym rynku, a jest produkowana na bazie szwajcarskich receptur. Została stworzona jako odpowiedź na potrzeby aktywnych kobiet, które stawiają na jakość, przyjemność użytkowania oraz na aktywne składniki. Za jakością właśnie kryją się receptury, opakowania oraz zapach! Aeternum proponuje nam pięć produktów, przetestowałam je niemal wszystkie, a teraz chciałabym Ci o nich opowiedzieć.


Co jest sekretem Aeternum i co wyróżnia markę spośród setek dostępnych na naszym rynku? Przede wszystkim jest to dobry skład, czyli między innymi zawartość składnika aktywnego C-Tetra. Jest to witamina C posiadająca wieloraką aktywność biologiczną. Jest substratem do syntezy kolagenu, wygładza poletka skóry, redukuje głębokość zmarszczek, rozjaśnia przebarwienia. Ze względu na słabą wchłanialność i niestabilność kwasu askorbinowego, poszukuje się alternatywnych form witaminy C, a najbardziej nowoczesną formą jest właśnie C-Tetra. Jest to stabilna forma witaminy, która bardzo dobrze się wchłania. Badania kliniczne potwierdzają jej wysoką skuteczność i kompatybilność ze skórą. C-Tetra jest komponentem nowej generacji do aktywnego oddziaływania na skórę. Stanowi doskonałe uzupełnienie zabiegów z kwasami i retinolem. Inne składniki aktywne, które znajdziesz w całej serii, to między innymi TRI-molecule Hyalurin Acid - hialuronowy eliksir młodości, ekstrakt z Moringi olejodajnej, drzewa długowieczności, olej Perilla, czyli niezwykle cenny antyoksydant z wysoką zawartością kwasów omega. W składzie znajduje się również olej Chia, źródło wewnętrznej i zewnętrznej młodości oraz mocy organizmu.


Zacznę od kremów: na dzień i na noc. Ten pierwszy to Rewitalizujący Krem na dzień zawierający olej abisyński i składniki, o których pisałam wyżej. Przeznaczony jest dla skóry, która potrzebuje intensywnego nawilżenia, odżywienia i zauważalnego ujędrnienia. Efekt, którego możesz się spodziewać, to między innymi intensywnie nawilżona, wypoczęta, promienna i pełna blasku skóra. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku opcji nocnej, czyli Odbudowującego Kremu na Noc. Dodatkowo możesz przygotować się na dogłębną odbudowę i poprawienie owalu twarzy oraz lekkiego zredukowania zmarszczek. Skóra już po kilku dniach używania staje się bardziej wypielęgnowana i na co najbardziej liczyłam - mniej przesuszona. Aeternum oferuje także kosmetyki do ciała: Odżywczy Balsam do dłoni, który genialnie i szybko wchłania się pozostawiając skórę dłoni w naprawdę świetnej formie. Stosowałam także Regenerujący Balsam do Ciała, który jest dość gęsty i bogaty, ale podobnie jak w przypadku kremu do rąk, bardzo szybko wnika w skórę i nie powoduje uczucia lepkości.


Nie mogę nie wspomnieć o zapachu, ponieważ jest cudowny i mam nadzieję, że dobrze mi się wydaje - za sprawą ekstraktu z Moringa. Odrobina wanilii, jakiś delikatny powiew pomarańczy daleko w tle, całość lekko mleczna i otulająca. Zapach utrzymuje się na skórze jako delikatna mgiełka, nie koliduje z perfumami. Każdy z produktów jest bardzo przyjemny w aplikacji, w codziennej pielęgnacji sprawdzają się naprawdę dobrze. Nie zauważyłam żadnych problemów ze skórą, każdy z kremów (również ten do rąk) wchłania się szybko i w przypadku dziennego - można stosować go pod makijaż, nie roluje się, a podkład się po nim nie ślizga. Opakowania są wytrzymałe i jak możesz zobaczyć na zdjęciach - są w pięknym bladoróżowym kolorze. Gdybym miała określić grupę docelową Aeternum, to myślę, że wskazałabym kobiety aktywne, potrzebujące kosmetyków wielozadaniowych, stawiających na jakość oraz ceniące walory zapachowe i wizualne. Marka nie określa przedziału wiekowego, co moim zdaniem jest bardzo dobrym posunięciem - w końcu liczą się potrzeby skóry, wiek nie ma nic do tego.


Myślę, że w serii powinien pojawić się jeszcze krem pod oczy, większość kobiet zdecydowanie używa tego typu produktu. Marka Aeternum dostępna jest w sklepie beglossy.com.

Post powstał we współpracy z marką Aeternum.
Aeternum. Kosmetyki pielęgnacyjne do twarzy i ciała.
Czytaj dalej...

18 października 2017

Shiseido Waso. Pielęgnacja dla skóry młodej.


Waso to nowa pielęgnacja dbająca o naturę i nasze wewnętrzne piękno.
和 [wa]oznacza delikatność i harmonię natomiast 想 [so] inspirację.
Marka Shiseido zdecydowała się wyjść na przeciw potrzebom skór młodych i stworzyć dla nich linię pielęgnacyjną, która łączy w sobie wszystko, co najważniejsze: skuteczność, wyselekcjonowane składniki, filozofię. Waso przeznaczona jest do skóry młodej, natomiast ja jako posiadaczka już nieco mniej młodej przetestowałam kilka produktów z linii - do demakijażu oraz krem koloryzujący.



Kompleks WASO Phyto Resist System+ marka stworzyła z myślą o niestabilnej skórze młodych dorosłych. Ma za zadanie wzmocnić jej barierę oraz wspomóc zdolność do samoodnowy. Każdy z produktów zawiera technologię Whole Cell Release System W, składniki odżywcze w jego przebiegu zostały wyekstrahowane, dzięki czemu z poszanowaniem naturalnej równowagi powstała czysta esencja washoku. A skład? Znajdziesz tutaj między innymi marchewki, które są bogate w składniki odżywcze i wodę - pomagają skórze wyglądać zdrowo, a kolor pomarańczowy to kolor szczęścia i celebracji w Japonii. Ponadto liść loquatu dla równowagi tłuszczowej — ma delikatne, balansujące działanie. Loquat to tradycyjna i szeroko uprawiana roślina azjatycka, która w Japonii używana jest od wieków. Waso to także miód, ceniony w Japonii jako wyjątkowe pożywienie dla zdrowia i piękna. Ekstrakt mleczka pszczelego zawiera aminokwasy, witaminy i minerały, które idealnie nawilżają skórę. I na koniec kikurage (znany także jako white jelly mushroom), uważany był za pokarm dla pięknej skóry. Jego szczególną zaletą jest zatrzymywanie wody jak gąbki. Przechowywany w stanie suszonym, gdy zostanie zanurzony w wodzie, powraca do swojego kształtu, sprężystego, jak świeżo po zbiorze.


W linii pojawiły się między innymi:

Delikatny peeling oczyszczający | Soft Cushion Polisher
Delikatny peeling oczyszczający z ekstraktami z soi, ma łagodną formułę, która usuwa zanieczyszczenia, a dzięki temu skóra staje się gładka i jedwabista. Formuła bitej śmietany zawierająca tofu zbudowana jest z drobinek celulozy pochodzenia naturalnego. Delikatnie złuszcza skórę i jest naprawdę przyjemny w użytkowaniu!

Orzeźwiający żelowy tonik | Fresh Jelly Lotion
Orzeźwiający żelowy tonik niewiarygodnie nawilżający, formuła zawiera ekstrakt z białych grzybów. Jego żelowa formuła zmienia się w tonik przy kontakcie ze skórą, wypełnia skórę, nawilża ją i odświeża. Należy stosować rano i wieczorem na oczyszczoną skórę, po zastosowaniu toniku zaleca się aplikację kremu. Aby łatwiej uwolnić produkt, należy ustawić opakowanie do góry nogami!

Orzeźwiający żel oczyszczający | Quick Gentle Cleanser
Jeden z moich faworytów w tej linii! Orzeźwiający żel oczyszczający na bazie ekstraktu miodu i mleczka pszczelego, pieni się bez dodatku wody, usuwa makijaż i zanieczyszczenia, nie obniżając poziomu nawilżenia skóry. Aplikować, delikatnie masując, następnie dodawać wody. Dla optymalnego używania, przechowywać żel w pokojowej temperaturze. Jest bardzo wydajny, wystarczy naprawdę odrobina, aby pozbyć się makijażu czy zanieczyszczeń.

Krem koloryzujący SPF 30 | Color SMart Day Moisturizer SPF 30
Tak, tak, tak! Mój faworyt! Świetny produkt, który łączy w sobie zalety podkładu jak i pielęgnację, a dodatkowo ma filtr. Produkt jest tak naprawdę rozjaśniającym kremem na dzień na bazie komórek marchwi, dostosowuje się natychmiastowo do każdej karnacji (na początku jest biały, po chwili zmienia kolor w jasny beż). Zapewnia długotrwałe nawilżenie, a cera jest świeża i promienna. Ja stosuję zamiast podkładu i jestem naprawdę z niego zadowolona, warto sprawdzić!

Ultra nawilżający krem | Clear Mega-Hydrating Cream
Od razu przyznaję, że kremu nie używałam dlatego jestem w stanie zaznaczyć tylko jego obecność w linii WASO. Ma za zadanie intensywnie nawilżyć dzięki formule opartej na komórkach korzenia marchwi, skóra jest natychmiastowo wypełniona i odżywiona na cały dzień. Formuła żelowego kremu zawiera składniki pochodzenia naturalnego, zainspirowane japońską tradycją washoku, aby pobudzić naturalne siły skóry.


Podsumowując, produkty, które miałam okazję przetestować - polecam. Jestem zaskoczona wydajnością, jakością mniej - znam Shiseido od lat i wiem, że jakość jest dla nich priorytetem. Jeśli poszukujesz lekkiego kremu koloryzującego, który jednak jest w stanie wyrównać koloryt warto spojrzeć na produkt WASO. Ma jeszcze jedną zaletę - wykończenie, które kocham i spotykam w większości produktów typu cushion. Jeśli zastanawiasz się dlaczego nie używałam kremu już odpowiadam! Na co dzień stosuję kosmetyki delikatnie przeciwzmarszczkowe więc uznałam, że nie ma to po prostu sensu, krem nie zapewnia mi takiej opcji. Produkty WASO są już dostępne w perfumeriach, zarówno w Douglas jak i w Sephora.

Który z produktów WASO najchętniej przetestowałabyś?
Shiseido Waso. Pielęgnacja dla skóry młodej.
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...