31 sierpnia 2017

10 makijaży, które będę nosić tej jesieni!

Już ją czuć w powietrzu! Nie oszukujmy się, że nie! Wieczory stają się coraz krótsze, zimniejsze, ale mimo wszystko nadal bardzo przyjemne. Do tej pory pokazywałam Ci propozycje i inspiracje makijażowe marek na różne sezony, ale co z moimi? Moja jesień w tym roku będzie w większości stonowana, trochę mglista, momentami połyskliwa i błyszcząca (a to niespodzianka!), ale także kolorowa. Nadal burgundy, czerwienie i róże, odrobina zapomnianej u mnie zieleni, ukochane brązy i złoto. Zimne róże na policzkach (dużo!!!), naturalne rozświetlenie, podkreślone piegi. Przeproszę się z szarościami, a na ustach pojawią się odcienie nude, tinty i może trochę fuksji?







Ta jesień będzie piękna! Która z moich propozycji podoba Ci się najbardziej? Którą mogłabyś nosić?


A może masz pomysł na coś zupełnie innego?
10 makijaży, które będę nosić tej jesieni!
Czytaj dalej...

30 sierpnia 2017

Burberry Nowości Makijaż Jesień 2017.


Dzisiaj o marce, która zasługuje na miano tej, która stała się mistrzem w zdobieniach kosmetyków. Pudry, rozświetlacze czy róże Burberry to małe dzieła sztuki! Nie inaczej jest w przypadku nowości jesiennych, paleta Blush Palette to istny majstersztyk! Blush Palette to zainspirowana modą paleta z edycji limitowanej, jest kombinacją delikatnego różu z pogranicza chłodnego odcienia i dodatku złota dodającego ciepła. W efekcie końcowym możemy cieszyć się paletą neutralną, która sprawdzi się przy każdym typie karnacji. Świeży, dziewczęcy i pięknie, delikatnie rozświetlajacy skórę - tak mogę określić efekt, jaki możesz uzyskać dzięki aplikacji Blush Palette na swoje kości policzkowe.



Fanki eyelinerów! Dla Was marka Burberry przygotowała coś naprawdę wyjątkowego! Cat Eye Liner to prawdziwa petarda wśród tego typu produktów! Super precyzyjny, w kolorze głębokiej czerni pozwoli na łatwe wyrysowanie kreski w każdym rozmiarze (co prawda ja na przykład nie umiem na swojej powiece wykonać cienkiej więc mam doświadczenie tylko i wyłącznie z dość widoczną i grubszą). Czerń jest naprawdę czarna, a efekt absolutnie trwały! Myślę, że Cat Eye Liner jest jednym z lepszych eyelinerów aktualnie dostępnych na rynku!


To nie koniec nowości, są jeszcze brwi i Burberry Full Brows. Produkt do podkreślenia brwi w unikalnym opakowaniu - aplikacja wygląda trochę tak jakbyś traktowała brwi flamastrem, ale w efekcie końcowym całość wygląda bardzo naturalnie! Odcień, który posiadam to Sepia no. 02 - możesz zobaczyć swatche, jednak na moich brwiach w makijażu już nie. Niestety ten odcień jest dla mnie zdecydowanie za jasny i bardziej sprawdzi się u blondynki/rudej niż u brunetki. Nie mniej jednak uważam, że sam produkt jest wart zainteresowania i ja osobiście skuszę się na ciemniejszy odcień. Wszystkie produkty pojawią się lada chwila w sprzedaży, na wyłączność w Sephora.
Na zdjęciach ze swatchami jest także Blush Palette - bardzo delikatny róż, który otula cerę również odrobiną złota oraz niezniszczalny Cat Eye Liner w odcieniu Jet Black 01.


Produkt - gwiazda jesiennych nowości? Według mnie jest to zdecydowanie Cat Eye Liner, który doskonale sprawdzi się przy codziennym makijażu. Jest bardzo trwały, mocno czarny i z łatwością wyrysuje każdą kreskę. Drugie miejsce zajmuje oczywiście paleta Blush Palette na którą można patrzeć i podziwiać albo lepiej - używać codziennie!

Który z nowych produktów Burberry najchętniej wypróbowałabyś?
Burberry Nowości Makijaż Jesień 2017.
Czytaj dalej...

28 sierpnia 2017

Beauty Monday: Pazłotko.


Pazłotko to moje dzieciństwo, na wschodzie dokładnie tak mówiło się na folię aluminiową. Wiem, że w innych rejonach polski funkcjonowało sreberko, natomiast ani tej pierwszej ani drugiej nazwy nie znajdziemy w żadnym słowniku. Dzisiejszy makijaż jest co prawda w kolorach złota i z folią aluminiową niewiele ma wspólnego, ale tytuł jak najbardziej mi pasuje. Skąd wzięłam złoto? Zapytałam pewną artystkę, która tworzyła z niego obraz czy mogę sobie odrobinę zabrać ze śmieci. Powiedziała, że sprowadza je z Włoch i jest bardzo drogie, ale zgodziła się, abym zebrała je sobie z ziemi.


Pokazuję więc dzisiaj inspirację makijażową bo umówmy się - żadna z Was nie pójdzie w nim do pracy, ale może na szaloną Sylwestrową zabawę jednak? Róż, który widzisz na moich kościach policzkowych, skroniach, odrobinę na powiekach - takie było założenie i bardzo zależało mi na tym, aby się rozprzestrzenił. Dodatkowo na powiekę zaaplikowałam jeszcze produkt rozświetlający w centralnym punkcie, aby odbijał pięknie światło.


Mam na sobie:
Twarz: Becca First Light Priming Filter (Baza rozświetlająca), Kat von D Shade + Light, Contour Palette (Paleta do konturowania), kilka róży do policzków w odcieniu brzoskwini, różu i pomarańczy.
Oczy: kilka róży do policzków w odcieniu brzoskwini, różu i pomarańczy + rozświetlacz Urban Decay, Sin.
Usta: Monki Lip Gloss, Twirl Girl.


Pazłotko czy sreberko? :)
Beauty Monday: Pazłotko.
Czytaj dalej...

25 sierpnia 2017

Ochrona przed słońcem. Phenomé Protective balsam do ciała i krem do twarzy.


Czy warto zabezpieczać skórę przed negatywnym wpływem promieniowania słonecznego i fotostarzeniem? Według mnie jak najbardziej! Znam osoby, które uważają produkowanie i stosowanie filtrów za wielki spisek, która nie wiem, co ma na celu, ale na pewno coś ma. Są bardzo negatywnie nastawione do wszelkich zabezpieczeń skóry również w przypadku dzieci. W moim odczuciu jednak warto zwrócić na to uwagę i przede wszystkim pogłębić odrobinę temat. Ja osobiście muszę używać filtrów ponieważ w innym przypadku moja skóra zwyczajnie się pali.


Filtry, które dzisiaj chciałam Ci pokazać i przedstawić to produkty marki Phenomé, o której pisałam wielokrotnie (nadal jestem fanką pasty cukrowej do twarzy, która znakomicie oczyszcza!). Pierwszy z nich to Krem do twarzy SPF 30 - oprócz ochrony przed słońcem ma również za zadanie nawilżyć, odżywić i wzmocnić. Łączy optymalną ochronę z intensywną pielęgnacją, zabezpiecza skórę przed szerokim spektrum promieniowania UV, zarówno UVA jak i UVB. Zastosowane w formule bezpieczne filtry mineralne nie wnikają w głąb skóry, lecz tworzą na jej powierzchni warstwę ochronną, skutecznie odbijając i rozpraszając szkodliwe promieniowanie. Organiczne masła i oleje oraz naturalne wyciągi roślinne optymalnie nawilżają i odżywiają skórę, zabezpieczając ją przed przesuszeniem, działaniem wolnych rodników oraz przedwczesnym procesem starzenia się. Preparat działa skutecznie tuż po nałożeniu na skórę. Jest wodoodporny, dobrze się rozprowadza, ma przyjemną, aksamitną konsystencję. Wydajny, opakowanie 50 ml wystarczy mniej więcej na dwa miesiące stosowania. Jeśli jesteś ciekawa składów znajdziesz je na dole posta.


Drugi produkt to balsam do ciała SPF 15, w wygodnym słoiku i 200 ml pojemności. Można go stosować właściwie również na twarz, ale nie polecałabym tego w przypadku jasnej, wrażliwej karnacji (takiej jak moja na przykład). Wodoodporny preparat zabezpieczający skórę przed szerokim spektrum promieniowania UV, zarówno UVA jak i UVB. W kremie do ciała zostały zastosowane takie same bezpieczne filtry mineralne jak w przypadku kremu do twarzy. Naturalne wyciągi roślinne i organiczne oleje zapewniają optymalne nawilżenie i ukojenie skóry, zabezpieczając ją przed działaniem wolnych rodników oraz przedwczesnym procesem starzenia się. Preparat niezbędny na plaży, niezastąpiony podczas wszelkich aktywności na świeżym powietrzu, działa skutecznie tuż po nałożeniu na skórę. Ze względu na wysokość faktora SPF polecany szczególnie osobom o ciemniejszej karnacji. Obydwa produkty bardzo delikatnie pachną, przyjemnie i nienachalnie. Dobrze się wchłaniają, nie bielą skóry, są wydajne i naprawdę przyjemne w użytkowaniu czy aplikacji. Myślę, że są dobrym pomysłem dla tych z Was, którym zależy na dobrej jakości oraz naturalności i nietestowaniu produktów na zwierzętach.

Jestem bardzo ciekawa czy używasz codziennie filtrów? Zwracasz na ich zawartość w kosmetykach do pielęgnacji?

Skład kremu do ciała:
Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Fruit Water **, Aloe Barbadensis Leaf Water **, Dicaprylyl Carbonate**, Glycerin**, Zinc Oxide**, Isopropyl Palmitate**, Titanium Dioxide**, Caprylic/Capric Triglyceride**, Sorbitan Olivate**, Polyglyceryl-3 Polyricinoleate**, Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Magnesium Sulfate**, Glyceryl Isostearate**, Polyhydroxy Stearic Acid**, Trihydroxystearin**, Macadamia Ternifolia Seed Oil / Macadamia Integrifolia Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil *, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil**, Tocopherols**, Parfum**, Panthenol, Alumina**, Stearic Acid**, Steralkonium Hectorite**, Panax Ginseng Root Extract **, Dehydroacetic Acid, Iris Florentina Root Extract**, Vitis Vinifera (Grape) Leaf Extract**, Benzyl Alcohol, Aqua**, Propylene Carbonate, Geraniol***, Limonene***, Linalool***

Skład kremu do twarzy:
Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Fruit Water **, Aloe Barbadensis Leaf Water **, Dicaprylyl Carbonate**, Titanium Dioxide**, Zinc Oxide**, Caprylic/Capric Triglyceride**, Glycerin**, Isopropyl Palmitate**, Sorbitan Olivate**, Polyglyceryl-3 Polyricinoleate**, Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Dicaprylyl Ether**, Alumina**, Stearic Acid**, Tocopherols**, Magnesium Sulfate**, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil *, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Cocos Nucifera (Coconut) Oil*, Orbingnya Oleifera Seed Oil*, Steralkonium Hectorite**, Trihydroxystearin**, Parfum**, Glyceryl Isostearate**, Polyhydroxy Stearic Acid**, Dehydroacetic Acid, Aqua**, Benzyl Alcohol, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Lycium Barbarum Fruit Extract*, Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract**, Propylene Carbonate, Iris Florentina Root Extract**, Panax Ginseng Root Extract **, Vitis Vinifera (Grape) Leaf Extract**, Geraniol***, Limonene***, Linalool***

*Certified Organic, **Natural Raw Materials, ***Components of Natural Essential Oils
Ochrona przed słońcem. Phenomé Protective balsam do ciała i krem do twarzy.
Czytaj dalej...

23 sierpnia 2017

Jo Malone London Orange Blossom, Mimosa & Cardamon.


Na pewno gdzieś widziałaś, gdzieś słyszałaś o Jo Malone London, prawda? Marka, która w swojej ofercie ma piękne zapachy, świece, produkty do pielęgnacji ciała jest od niedawna w Polsce! Jo Malone London celebruje brytyjski styl wraz z zaskakującymi zapachami oraz elegancką sztuką obdarowywania. Każda z zapachowych kreacji jest wyjątkowa w swej prostocie i może być łączona z innymi poprzez Fragrance Combining, by podkreślić indywidualny stylu osoby, która ją nosi. Stworzone z najwyższej jakości składników zawsze zawierają element zaskoczenia, a Jo Malone London jest pionierem na brytyjskim rynku perfumeryjnym.


W swojej kolekcji mam trzy zapachy Jo Malone London, każdy z nich jest wyjątkowy i powoduje chęć posiadanie większej ilości. Na zdjęciach możesz zobaczyć dwa zapachy, ale chciałabym jeszcze wspomnieć o trzecim, a może pierwszym ponieważ jak się okazuje jest on bestsellerem marki. Mowa oczywiście o Lime Basil & Mandarin - totalnie rześki, intrygujący i poprawiający nastrój! Pieprzowa bazylia i aromatyczny biały tymianek dodają niepowtarzalnego charakteru nucie limonki, którą unosi karaibska bryza. Nowoczesna klasyka, która sprawdzi się w każdej sytuacji. Początkowo nie byłam do niej przekonana, ale teraz - uwielbiam. A dlaczego nie ma flakonu na zdjęciach? Pewne małe ręce rozbiły go, ale na pocieszenie mam jeszcze żel pod prysznic!



Orange Blossom nie jest ociekającą rześkością pomarańczą. Kwiat klementynki rozkwita łącząc swój zapach z aromatem kwiatu pomarańczy i lilii wodnej. Nuty irysa i balsamicznej wetywerii nadają całości ciepłych barw. Lekko duszna, ale soczysta. Pięknie układająca się na skórze i otulająca. Ma w sobie i wiosnę i jesień, coś spontanicznego oraz zmysłowego.

Mimosa & Cardamom to zagadka i w gruncie rzeczy nie wiem dlaczego się na nią zdecydowałam. Dlaczego? Kardamon kocham, mimozy nie znoszę natomiast w tym połączeniu wydaje mi się totalną niespodzianką! Mgiełka miodowej, złotej mimozy unosi się nad pikanterią świeżo zmielonego kardamonu. Kremowy zapach bobu tonka i łagodnego drzewa sandałowego spleciony z pudrowym heliotropem i ściętą o świcie różą damasceńską. Jest ciepło, jesiennie, zmysłowo. Bardzo aromatycznie!


Kompozycje o których wspomniałam są wodami kolońskimi, co oznacza, że mogą Ci towarzyszyć wielokrotnie w ciągu dnia - na mojej skórze, a ciągu dnia powtarzam aplikację co kilka godzin. Mam ochotę na więcej, na przykład na świecę, krem do ciała (ktoś ma niedługo urodziny, halo Tomasz!). Jestem bardzo ciekawa wersji Nutmeg & Ginger (imbir kocham od zawsze!), Earl Grey & Cucumber, Wood Sage & Sea Salt oraz wielu innych. W warszawskiej Arkadii, w Douglasie został stworzony butik Jo Malone London, jest to miejsce w którym mogę zapoznać się ze wszystkimi kompozycjami oraz sprawić sobie przyjemność, jaką jest masaż dłoni.

Jestem bardzo ciekawa czy znasz markę Jo Malone London? Może masz swoją ulubioną kompozycję albo taką, którą chciałabyś poznać?
Jo Malone London Orange Blossom, Mimosa & Cardamon.
Czytaj dalej...

22 sierpnia 2017

0 9 aktualnie ulubionych błyszczykach.

Po zestawieniu ulubionych pomadek (link: 10 aktualnie ulubionych szminkach ) pora na błyszczyki i produkty do ust, które mogą spełniać taką rolę oprócz swojej bazowej. Ostatnio po błyszczyki sięgam częściej niż po pomadki, a na pewno robię to na sesjach zdjęciowych. Zdarza mi się, że mieszam ze sobą kolory, co naprawdę bardzo lubię - możesz liczyć wtedy na stworzenie niespotykanego koloru, który jest nie do podrobienia. Jestem pewna, że o części z nich słyszałaś lub miałaś okazję używać, zaczynamy!


1. Chanel Levres Scintillante Glossimer, 186.
Limitowana, letnia kolekcja natomiast w przypadku błyszczyków Chanel nie ma to znaczenia - każdy odcień, który jest limitowany lub znajduje się w stałej kolekcji ma świetne opinie. Ten, który widzisz na zdjęciu jest półprzezroczysty więc pokrywa usta jedynie delikatną taflą koloru. Miękka, rozpływająca się konsystencja i duża wydajność.

2. Dior, Lip Glow.
Kultowy produkt marki Dior do ust, co więcej jestem zdania, że albo się go kocha albo nie widzi żadnego efektu. Ja znajduję się w tej pierwszej grupie - na moich ustach cudownie podbija naturalny kolor oraz sprawia, że są pełniejsze oraz wygładzone. Lubię go używać niezależnie od typu makijażu czy typu urody (na sesjach).

3. Sephora, Outrageous Plump Effect 01.
Piękny, pastelowo różowy odcień w opakowaniu, który na ustach jest niemal niewidoczny. Delikatnie szczypiący w usta (dla mnie to uczucie jest całkiem przyjemne), lekko powiększający usta (lekko czyli u części z Was pewnie efekt nie będzie widoczny). W moim przypadku spełnia rolę codziennego błyszczyka, który zawsze mam przy sobie w torebce.


4. Mac Cosmetics, Mineralise Glass, Beautiful Moves.
Praktycznie za każdym razem, gdy mam go ze sobą na sesji zarówno modelki jak i członkowie ekipy spoglądają na mnie z lekkim przerażeniem. Niebieski. Pastelowy. Dlaczego to robisz? Na ustach wygląda cudownie! Niestety kolekcja limitowana więc lada moment będę musiała się z nim pożegnać, ale pozostanie w moich wspomnieniach na długo ;) Ten odcień pozwala na uzyskanie zimnego efektu na ustach, a ja taki uwielbiam.

5. Douglas Absolute, Aquatic Touch.
Kolejny produkt nie do dostania, pochodzi z kolekcji limitowanej sprzed dwóch lat. Poznałam się na jego wyjątkowości od razu i na wyprzedaży kupiłam pięć sztuk. Oczywiście mało kto go chciał więc zdobyłam za grosze. Efekt? Podobny do Mac o którym pisałam powyżej - pięknie schładza usta i nadaje im lekko mrocznego wyglądu.

6. Clarins, Instant Light Lip Comfort Oil.
Olejek do ust w form błyszczyka, który był totalnie nowatorskim rozwiązaniem marki Clarins. To na nim właśnie wzorowały się inne marki, a właściwie wszystkie największe. Natomiast jest jedna ważna kwestia - pierwowzór jest naprawdę najlepszy! Cudownie miękki, nawilżający, o zmysłowym zapachu i w kilku wersjach. Wygładza, ujędrnia i zdecydowanie nawilża usta. Uwielbiam!


7. Sisley, Photo Lip Gloss 8.
Przepiękna, soczysta czerwień i rewelacyjna trwałość to propozycja marki Sisley po którą często sięgam. Wygodna aplikacja za pomocą pędzelka z krótkim włosiem, świetna pigmentacja oraz komfort noszenia. Pokrywa usta w 100 % kolorem już za pierwszym pociągnięciem sztyftu.

8. Smashbox, O - Plump.
Czyli nic innego jak kolejny produkt powiększający usta - umówmy się jednak, że robi to w naprawdę delikatny sposób, a to w jaki sposób pokrywa usta powoduje, że wyglądają one na zadbane i bardzo zmysłowe. Pięknie podbija naturalny kolor ust i właśnie do takiego celu używam go najczęściej.

9. Smashbox, O - Gloss.
Podobny efekt i działanie jak w O-Plump dlatego też stosuję je zamiennie i przyznam szczerze, że najczęściej podczas sesji zdjęciowych. Uwielbiam obserwować jak zmienia się kolor ust w zależności od ich naturalnej pigmentacji. Ten produkt wygląda zupełnie inaczej na każdej kobiecie!


Mocna dziewiątka! A jakich błyszczyków Ty najchętniej używasz?
0 9 aktualnie ulubionych błyszczykach.
Czytaj dalej...

21 sierpnia 2017

Beauty Monday: Mniej.

Skóra to mój konik. Mogłabym właściwie zajmować się tylko makijażem skóry twarzy pomijając oczy, usta. Dla mnie jest czymś, co zaskakuje na każdym kroku i użyję porównania, którego sama nie cierpię - jest płótnem. I tak, w tym makijażu skóra robi całą robotę!


Jako bazę zastosowałam rozświetlający produkt od Becca, następnie jeden z moich ulubionych podkładów. Lekko rozświetliłam skórę za pomocą palety Kat von D, tą samą paletą wyrównałam koloryt powiek oraz również rozświetliłam. Super delikatne muśnięcie różem, przeczesanie brwi. Na ustach kolejny ulubieniec czyli magiczna tubeczka od Smashbox.


Mam na sobie:
Twarz: Becca First Light Priming Filter (Baza rozświetlająca), Kat von D Shade + Light, Contour Palette (Paleta do konturowania), Sisley Palette Orchidée (róż rozświetlający).
Oczy: Kat von D, Shade + Light, Contour Palette (Paleta do konturowania).
Usta: Smashbox O - Glow.


Lubisz tak lekkie makijaże? Mniej znaczy więcej?
Beauty Monday: Mniej.
Czytaj dalej...

18 sierpnia 2017

Tom Ford Mandarino di Amalfi Acqua.


Duszno. Upalnie. Jedyne na co masz ochotę to szklanka wody, kilka kostek lodu i plasterki cytryny, limonki. Albo świeży, soczysty arbuz i sok płynący po Twoich dłoniach. Sorbet? Basen z krystalicznie niebieską wodą? Letni, ciepły deszcz? Wszystko razem? A najlepiej pomnożone przez dziesięć?


Musujący, wyrazisty, pełen optymizmu. Oszroniony, lekko mroźny, cytrusowy. Mandarino di Amalfi Acqua zabierze Cię w pełną niespodzianek, ekscytującą podróż po rajskiej, włoskiej riwierze. Zapach otwiera ziołowy aromat zawdzięczony estragonowi, mięcie, czarnej porzeczce i złożonej nucie cytrusowej, w której główną rolę odgrywa subtelna mandarynka porastająca wybrzeże Południowych Włoch. Sfumatrice – wyciskany tradycyjnymi metodami, najwyższej jakości olejek z cytryny otacza mandarynkę wspólnie z bergamotką, grejpfrutem i odrobiną neroli, a szczypta bazylii przywodzi na myśl zapach koktajlu z limoncello i bazylią.


Orzeźwiający czarny pieprz i nasiona kolendry wprowadzają w dobry nastrój przebijając się przez woń skoncentrowanego olejku z pomarańczy. Kwiatowe serce narasta subtelnie niczym letnie kwiaty rosnące w bocznych alejkach tonącego w mrokach nocy ogrodu. Bogaty kwiat pomarańczy, szałwia i podwójna nuta jaśminu nadają kompozycji kremowej, kwiatowej głębi oraz jasnej, orzeźwiającej świeżości. Liść pachnotki zwyczajnej zaskakuje z kolei niczym egzotyczna pamiątka z Japonii w klasycznym wnętrzu monumentalnej śródziemnomorskiej willi. W tle roztacza się wyrazisty, pełen światła aromat korzeni wetywerii. Ambra i labdanum zapewniają teksturę i zwiastują słodycz nadchodzącej nocy, a piżmo i wiwera rozświetlają letni wieczór ciepłą nutą. Brzmi zachęcająco? Ten zapach to rzeczywiście nic innego jak błogie, beztroskie i totalnie urokliwe wakacje w pięknej scenerii.


Z cudownych aromatem idealnie komponuje się i dopełnia całości flakon z oszronionego szkła - wielki błękit, turkus! Zdecydowanie jest stworzony do orzeźwiania się nim latem i wiosną, ale nie rezygnowałabym z Mandarino di Amalfi Acqua również jesienią i zimą. Jestem pewna, że i w chłodniejsze dni będzie pięknie komponował się z bielizną, ubraniem - może właśnie wtedy najbardziej wyczuwalna będzie ambra i labdanum?


Warty zwrócenia uwagi, zainteresowania się. Mandarino di Amalfi Acqua to kompozycja do której możesz wracać bez końca i nie znudzisz się. Świetlista, śródziemnomorska, doskonale wyważona.
Tom Ford Mandarino di Amalfi Acqua.
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...