4 marca 2017

Gdybym miała opisać najważniejszą rzecz, która zdarzyła się w blogowo lutym byłyby to na pewno moje brokaty. Zamówiłam je w UK, podpatrzyłam na Instagramie, w ciągu kilku dni trzymałam w rękach kilka małych, brzydkich, plastikowych pudełeczek. Następnego dnia miałam sesję z Kasią, wrzuciłam do torby trzy kolory, a ona zgodziłaby się nawet jak sądzę - wykąpać się w nich. Ale nie o tym! O pracy dzisiaj chciałam. O tym, co robię i o tym, co sprawia mi przyjemność. Za każdym razem na kilka chwil przed sesją, gdy czekam na modelkę denerwuję się. Nigdy nikomu o tym nie mówiłam. Co prawda, nie jest to stres, który znam chociażby z obrony pracy magisterskiej, ten przed sesją jest chyba tym pozytywnym. Oznacza odkrywanie czegoś nieznanego, sprostanie jakimś wizjom, odczytaniem emocji, a przede wszystkim poznaniem kogoś nowego, innego, ciekawego. Kogoś, kto ma jakieś fajne doświadczenia życiowe i kogoś, komu mam sprawić choćby małą przyjemność tego dnia. Być może mój stres jest spowodowany tym, że ciągle jeszcze tyle rzeczy chciałabym się nauczyć, poznać i opanować? Kiedy myślę o pasji, która okazuje się być moim zawodem cieszę się, że jest to nauka, która nigdy się nie kończy. To coś, co wymaga ciągłego doskonalenia się, czytania, oglądania, inspirowania się. Wiesz, że nigdy nie przypuszczałam, że to może zdarzyć się w moim życiu? (Moja Grażynka nadal myśli, że będę pracować szkole!). A Ty? Jest coś, co chciałabyś robić niż robisz w tej chwili? Coś totalnie innego, co sprawiałoby Ci radość?

- Agata Herbut


AMNMAG 02/17.
Czytaj dalej...

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...