31 marca 2017

Chanel Blue Serum.


Najnowsze serum od Chanel to kosmetyk inspirowany długowiecznością społeczności Japonii, Kostaryki, Sardynii i Grecji, mieszkańców tak zwanej niebieskiej strefy. Zdrowe odżywiane się, aktywność, radzenie sobie ze stresem, poczucie wspólnoty oraz unikalny ekosystem - to składowe wyjątkowej witalności rodowitych ludności blue zones. Na podstawie przeprowadzonych badań naukowcy Chanel odkryli cztery biologiczne mechanizmy mające wpływ na zachowanie młodości. Są to między innymi: energia komórkowa, metabolizm komórkowy, komunikacja międzykomórkową oraz adaptacja do stresu oksydacyjnego.


Opierając się na zdobytej wiedzy oraz badając zdrowie mieszkańców Japonii, Kostaryki, Sardynii oraz Grecji, eksperci z laboratoriów Chanel stworzyli mieszankę opartą na drogocennych składnikach z trzech regionów: zielonej kawie z Nicoya (Kostaryka), pistacji kleistej z wyspy Ikaria (Grecja) oraz oliwkach z Sardynii (Włochy).
Czym zatem jest Blue Serum? To esencjonalna moc roślin wspierana przez nowatorskie technologie, to kosmetyk aktywizujący młodość skóry, który działa wygładzająco, wzmacniająco i ujędrniająco, a równocześnie wyrównuje koloryt cery. Brzmi jak serum idealne?


Serum jest produktem uniwersalnym, będzie dobre dla wszystkich rodzajów skóry - nawet wrażliwej. Prosta formuła z focusem na trzy intensywnie pracujące, naturalne składniki. Bardzo lekka, niemalże płynna formuła - biały żel, który szybko się wchłania i w przypadku suchej skóry będzie potrzebował warstwy kremu. Jakich efektów możesz się spodziewać? Przede wszystkim pomaga skórze w walce z oznakami starzenia się, stresem, zanieczyszczeniami środowiska. Serum wygładza zmarszczki, ujędrnia, wyrównuje koloryt. Takich kosmetyków powinnyśmy używać jako pierwszy etap pielęgnacji, po nim nałóż krem. Stosować można zarówno na dzień jak i na noc, a dzięki półpłynnej konsystencji specyfik jest wydajny.


Bardzo dobrym pomysłem jest aplikacja serum w połączeniu z masażem twarzy, poświęcenie kilku minut na na przykład wieczorną pielęgnację przyniesie naprawdę doskonałe efekty. Jak go wykonać?

Łączy masaż punktów ucisku opuszkami palców (x3) i głębokie ruchy wygładzające na zewnętrz, wykonywane za pomocą palca wskazującego i środkowego (3x) na następujących partiach twarzy:

Linia żuchwy: uciskanie punktów pomiędzy brodą a dolną wargą, a następnie głębokie ruchy wygładzające ku małżowinom usznym.
Kąciki ust: uciskanie punktów począwszy od kącików ust, a następnie głębokie ruchy wygładzające na policzkach, kończące się przy uszach.
Skrzydełka nosowe: uciskanie punktów na zewnętrznych częściach nozdrzy, a następnie głębokie ruchy wygładzające w kierunku skroni.
Czoło: uciskanie wszystkimi palcami punktów od pionowej linii pośrodku czoła, a następnie wykonywanie głębokich ruchów wygładzających w kierunku skroni.
Skronie: wykonaj opuszkami palców 3 ruchy okrężne na skroniach, a następnie przesuń palce za uszy i wykonaj końcowy ruch w dół ku obojczykom.

Jestem bardzo ciekawa czy w Twojej codziennej pielęgnacji jest miejsce dla serum?
Chanel Blue Serum.
Czytaj dalej...

29 marca 2017

Franck Provost J'aime my... Oleo Supreme.


Linia J’aime My... od Francka Provost to kompozycja aktywnych składników starannie dobranych do określonego rodzaju włosów i dostępna w asortymencie pięciu różnych produktów. Jest inspirowana specjalistyczną wiedzą fryzjerską, a profesjonalne szampony o kremowej konsystencji, nie zawierają silikonu. Dzisiaj pokażę Ci i opowiem o linii Oleo Supreme, która przeznaczona jest do pielęgnacji włosów zniszczonych i suchych, a ich głównym zadaniem jest odżywienie i regeneracja. Przetestowałam wszystkie produkty z tej linii, pora zatem na pełną recenzję!


Olejek do włosów suchych 3 w 1 - jest przeznaczony do włosów bardzo suchych i zniszczonych - odżywia i regeneruje włosy. Dzięki zawartości olejku makadamia i z pestek winogron, odżywia, rewitalizuje i odnawia i regeneruje bardzo suche i wrażliwe włosy, wygładzając rozdwojone końcówki.Chroni włosy przed szkodliwym działaniem ciepła suszarki oraz promieni słonecznych, ułatwia rozczesywanie. W przypadku pielęgnacja intensywna możesz nałożyć olejek na suche włosy, pozostawić na 10 minut, a następnie użyć szamponu z linii Oleo i umyć włosy - dzięki takiemu zabiegowi włosy będą naprawdę dobrze odżywione.

Fluid Termoaktywny do włosów suchych - dzięki zawartości olejku makadamia i z pestek winogron, odżywia, rewitalizuje i odnawia i regeneruje bardzo suche i wrażliwe włosy, wygładzając rozdwojone końcówki.Chroni włosy przed szkodliwym działaniem ciepła suszarki oraz promieni słonecznych. Zdecydowanie ułatwia rozczesywanie, a olejek awokado zapewnia włosom lekkość i przywraca blask oraz miękkość. Jak można go używać? Należy rozprowadzić równomiernie na wilgotnych włosach, od końcówek aż do połowy ich długości, a następnie wysuszyć suszarką. Włosy są gładkie, lekkie, jedwabiste - nie puszą się i nie elektryzują. Właściwie - same się układają i nie potrzebują dodatkowych produktów do stylizacji. Świetnie sprawdzi się jako ochrona przed prostownicą (ja w związku ze zmianą fryzury używam jej niestety często).


Szampon do włosów bardzo suchych - dzięki zawartości olejku makadamia i z pestek winogron, odżywia, rewitalizuje i odnawia i głęboko regeneruje bardzo suche i wrażliwe włosy. A olejek awokado, bogaty w kwasy Omega 3, zapewnia włosom lekkość i przywraca blask oraz miękkość. Należy rozprowadzić go na wilgotnych włosach, na całej ich długości i masować aż powstanie piana a następnie dokładnie spłukać. Po użyciu włosy nie plączą się, błyszczą i bardzo łatwo się rozczesują. Są sypkie, ale elastyczne. Efekt ten można pogłębić stosując maskę jako kolejny etap pielęgnacji.

Maska do włosów bardzo suchych - produkt rewelacyjny dla tych z Was, które borykają się z włosami skłonnymi do "puszenia się". Dzięki zawartości olejku makadamia i z pestek winogron, odżywia, rewitalizuje, odnawia i głęboko regeneruje bardzo suche i wrażliwe włosy. A olejek awokado, bogaty w kwasy Omega 3, zapewnia włosom lekkość i przywraca blask oraz miękkość. Jak używać? Po umyciu włosów nałożyć na końcówki a następnie rozprowadzić do połowy ich długości, pozostawić na mniej więcej minut, a następnie dokładnie spłukać. Możesz używać jej po każdym myciu, jeśli masz bardzo suche włosy lub dwa - trzy razy w tygodniu. Pamiętaj, aby aplikować ją od mniej więcej połowy włosów, aby nie obciążyć ich u nasady.


Myślę, że najlepszych efektów możesz spodziewać się używając całej linii. Wówczas włosy są naprawdę dobrze zaopiekowane i wyglądają na zdrowe oraz zadbane. Tak jak już kiedyś wspominałam, fluidu oraz olejku nie musisz używać po każdym myciu włosów - ja tego nie robiłam. Po fluid sięgałam jako ochronę przed prostownicą, już po wysuszeniu włosów - traktowałam je prostownicą. Cała linia jest warta uwagi, naprawdę dobrze odżywia i pomaga utrzymać włosy w ryzach. Wyglądają na zadbane, zdrowe i mocne.

Jakich produktów do pielęgnacji włosów używasz aktualnie?
Franck Provost J'aime my... Oleo Supreme.
Czytaj dalej...

28 marca 2017

Czym pachnie wiosna 2017?


Albo inaczej: czym może lub mogłaby pachnieć? Od kilku lat, gdy czuję pod skórą ochotę na Coco Mademoiselle wiem, że pierwsze oznaki zieleni w parku to kwestia dni. Podobnie było i tej wiosny, sięgnęłam po flakon dwa tygodnie temu, dzisiaj odnalazłam zagłębie krokusów. Przypadek? Nie sądzę! Dziewczyny, te kilka flakonów to moje propozycje, na pewno pojawią się również inne, które w danej chwili będą bardziej odpowiednie i staną się moim dopełnieniem. Zapraszam Cię na wiosenną opowieść!


Sisley, Izia
Podobają mi się. Lubię ich nieprzytłaczającą słodycz, lubię mieszające się z moją skórą kwiatowe aromaty. Wieczorem? Zmysłowe, kwiatowe, ale zarazem lekkie. Moim zdaniem świetliste, otulające i mogące podobać się naprawdę sporej grupie dziewczyn. I to nie jest zarzut, myślę, że to zdecydowanie komplement w sytuacji, gdy kompozycja podoba się tak różnym od siebie kobietom! Myślę, że Izia jest wiosną. Tą w nas i tą za oknem.

Tom Ford, Mandarino di Amalfi
Jest tutaj estragon, czarna porzeczka, bazylia, mandarynka, bergamotka, grejpfrut, czarny pieprz, kolendra, kwiat pomarańczy, szałwia muszkatołowa, jaśmin, shiso, wetiwer, ambra, labdanum, cywet, piżmo, a przede wszystkim świeżość - zrównoważona, gładka i rozkochująca w sobie. Nie jest to świeżość, którą możecie znać z typowo cytrusowych zapachów - w Mandarino di Amalfi jest ona idealna, pięknie owija się dookoła nadgarstków i szyi, bez niespodzianek i niekontrolowanych wybuchów nadmiernej ilości kwaskowatości. I wiosna, lato, cały rok!


Boucheron, Quatre
Quatre opisywane są jako kwiatowo - owocowe czyli wydawałoby się najbardziej powierzchowny i nudny sort. Nutami głowy są grejpfrut, cytryna, pomarańcza i tangeryna. Nutami serca jabłko, jaśmin, brzoskwinia, róża i truskawka natomiast bazy karmel, drewno kaszmirowe, wanilia, białe piżmo i cedr.Orzeźwiający, energetyczny i zmysłowy. Soczysty grejpfrut połączony ze słodką brzoskwinią i delikatnym akcentem wanilii. Wyczekiwałam momentu aż coś mnie odrzuci, choćby malutki niuans - cokolwiek! I uwierz mi, że stałam z ręką przy nosie i czekałam, a oczywiście podświadomie miałam nadzieję, że żaden składnik nie zepsuje mi tej kompozycji i tak się stało. Hell yeah!

Chanel, Coco Mademoiselle
Z Mademoiselle przez wiele lat nie było mi po drodze, znalazłam w nich coś, co nie do końca było moje - taka odrealniona świeżość, głęboka, przy której musisz chwilę zatrzymać się i poznawać. Te kilka lat temu chciałam używać zapachów, które są szybkie i pasują na każdą okazję, im jestem starsza tym więcej jest we mnie chęci sprawiania przyjemności samej sobie, a co za tym idzie rozpieszczania również swoich zmysłów, zapoznawanie ich z aromatami powoli, z atencją. W przeciągu tego czasu pożegnałam trzy puste flakoniki i za każdym razem wywoływało to we mnie lekki smutek, dlatego też wciąż do nich wracam i lubię mieć obok. Najlepiej tuż obok.


Louis Vuitton, Turbulences
ompozycja to hołd złożony jednemu z najbardziej narkotycznych wśród kwiatów – tuberozie. Oprócz niej, w kompozycji pojawia się jaśmin z Grasse oraz jaśmin wielkolistny – stosowany przez Chińczyków do aromatyzowania rzadkich herbat. Chińska magnolia, róża majowa i delikatny zapachowy akcent skórzany. Całość opisywana jest jako intensywna i smakowita. Jest zdecydowanie mój. W okresie w którym go poznałam, poszukiwałam czegoś, co jeszcze jest w stanie wyróżnić się z tłumu. Czegoś, co będzie poza szufladkami z napisem ładne lub brzydkie. W końcu czegoś, co nie będzie porywało tłumów. Dzięki połączeniu wyszukanych składników LV stworzył jeden z najpiękniejszych zapachów z jakimi miałam okazję romansować. Ten romans polega w głównej mierze na chciwym, powtarzającym się co kilkanaście minut, wyłapywaniu chociażby najsłabszej turbulencji w zgięciu nadgarstków, pomiędzy kosmykami włosów, w zagłębieniach szala.

Tom Ford, Noir Pour Femme
Noir Pour Femme - mgliste, ciężkie i gęste. Kulfi, jaśmin, wanilia, pistacja, imbir, bergamotka, mandarynka, różą, kwiat pomarańczy, mastyks, drewno sandałowe, akord ambrowy - piekielnie smaczne, aromatyczne połączenie nut powoduje, że Noir Pour Femme stają się kompozycją niemal spożywczą! Noir Pour Femme są gładkie, miękkie i kremowe. Są ciepłe, puszyste i otulające - zdecydowanie stworzone dla Polek.


Eiseneberg, J'ose
J'ose to zapach w którym czuję dym, nie ten papierosowy - to odrobina dymu spod sceny, zapach lekko dusznego, gorącego, ale jednocześnie pociągającego. Nie czuję żadnej świeżości, kwiatów czy plastiku - Eisenberg stworzył kreację, która pasuje do mnie idealnie, jak druga skóra, jak brakujący element. Mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że J'ose to jeden z moich ulubieńców niezależnie od pory roku.

Estee Lauder Modern Muse Le Rouge
Czerwony. Słodki. Seksowny. Niewątpliwie najlepsza odsłona Modern Muse! Ma być obliczem nowoczesnej kobiecości - nieco prowokacyjny, elegancki. Powstał z myślą o seksownej i pewnej siebie kobiecie, która kocha czerwień – barwę, która wyraża jej styl, nastawienie i niekwestionowaną charyzmę.Całość jest bardzo apetyczna, ta słodkość o której pisałam jest zaakcentowana gdzieś w oddali, nie odnajdziesz niczego, co mogłoby powodować duszność czy przytłoczenie - mam wrażenie, że zapach jest pięknie wyważony. Bardzo, bardzo lubię!


Czym pachnie Twoja wiosna? Czy jest zapach z którym kojarzy Ci się ta pora roku?
Czym pachnie wiosna 2017?
Czytaj dalej...

27 marca 2017

Beauty Monday: Nikita.


W chwili, gdy zobaczyłam wiosenną kolekcję Toma Forda byłam pewna, że te malutkie kasetki to cienie do powiek. Okazało się, że są szminkami, ale dla mnie mogą być i jednym i drugim. Kolekcję Shade and Illuminate pokazywałam kilka dni temu tutaj: Tom Ford makijaż wiosna 2017 Shade and Illuminate, na zdjęciach w poście możesz obejrzeć róż do policzków.


Róż, róż, róż! Pod pomadkę zaaplikowałam bazę do powiek, która która zatrzymuje perfekcyjny kolor aż do 8 godzin – bez rolowania, sypania i rozmazywania się cieni. W związku z tym, że baza jest biała w połączeniu z czerwoną szminką całość stała się bardziej różowa, ale dzięki jej użyciu zupełnie nic się nie rolowało i nic nie przemieszczało. Genialny wynalazek!


Skóra? Nic. Zero. Nie mam podkładu, nie mam pudru, nie mam rozświetlacza. Pomyślałam, że zupełnie nie jest mi to potrzebne tego dnia. Podkreśliłam jedynie brwi i usta. W wargi wklepałam azjatycki tint do ust, wyglądają bardzo naturalnie.

Mam na sobie:
Twarz: nie mam nic
Oczy: SMashbox Photo Finish Lid Primer White, Tom Ford Shade and Illuminate, zestaw pomadek do ust Nikita, Tom Ford, kredka do brwi Taupe, Estee Lauder, czarna kredka do powiek na linii wodnej.
Usta: Peripera Peri's Tint Water Cherry Juice


Lubimy róże na powiekach ?
Beauty Monday: Nikita.
Czytaj dalej...

25 marca 2017

Share Week 2017 czyli Twórcy polecają twórców.

Rok temu nie zdążyłam, dwa lata temu udało mi się, w tym przypomniałam sobie w ostaniej chwili! Czym jest Share Week? To akcja wymyślona przez Andrzeja (andrzejtucholski.pl) w ramach której blogerki/rzy polecają inne blogi, swoje odkrycia i swoich ulubieńców. Dzięki temu otwieramy się nawzajem jako piszący oraz pokazujemy naszym Czytelniczkom/om, kogo cenimy i kim się inspirujemy. Przedstawiam moje trzy propozycje, wybrałam te z zupełnie innych działek niż moja własna, urodowa. W tym roku prym wiodą dziewczyny.

qmamkasze
Śledzę od kilku lat i wciąż się zachwycam. Mam tą przyjemność, że znam Maję osobiście i uwielbiam słuchać jej opowieści o jedzeniu, o jej pasjach i rodzinie. Maja pisze, gotuje, robi zdęcia, prowadzi warsztaty, a to wszystko z wielką miłością, oddaniem i zapałem. Niedawno wydała swoją drugą książkę kulinarną, której wstęp jest tak piękny, że odjęło mi mowę. Maja to dziewczyna, która tak totalnie żyje swoim życiem, że czasami jej tego zazdroszczę.


What Should I Eat For Breakfast Today?
Martę też znam od kilku lat, poznałyśmy się przez naszych chłopaków i to jak wspaniale rozwinęła swoją pracę, swojego bloga budzi we mnie absolutny zachwyt. Gotuje, robi przepiękne zdjęcia, podróżuje (ostatnio była w Nowej Zelandii ze swoją małą Mią, tylko we dwie!) i bardzo inspiruje. Tworzy kulinarne przewodniki po miastach, pokazuje kulinarnie różne od naszego światy, mieszka w Berlinie. I jeszcze coś - za granicą jest bardziej znana niż u nas, jej Instagram to 424 tysiące followersów.


travelicious
Jak to jest możliwe, że ona tyle podróżuje i to z dzieckiem? Robi piękne zdjęcia, odkrywa miejsca o których istnieniu nie wiedziałam i totalnie mnie inspiruje. Z każdym odwiedzeniem jej bloga mam w głowie kilka pomysłów na spędzenie weekendu i cholera, w końcu to zrobię! Lubię zaglądać, lubię oglądać, wydaje mi się, że jest super fajną Kasią - mimo, że nie znam osobiście (jeszcze!). Podróżuje razem z rodziną, dzieli się spostrzeżeniami i zachęca do poznawania świata. Mnie przekonuje, że podróżować można niezależnie od wszystkiego.


Trzy dziewczyny, które robią fajne rzeczy, inspirują i mają odwagę robić rzeczy, na które my patrzymy z pewnej odległości i podziwiamy. To moje tegoroczne typy, jakie są Twoje?
Share Week 2017 czyli Twórcy polecają twórców.
Czytaj dalej...

24 marca 2017

Tom Ford makijaż wiosna 2017 Shade and Illuminate.


Tegoroczna wiosna u Toma Forda to jedynie dwa produkty. Tylko dwa, ale za to multifunkcyjne i przepiękne. Shade and Illuminate –to kolekcja, która ucieleśnia wizję urody według Toma Forda, wiosną powiększa się o dwa nowe kosmetyki umożliwiające uzyskanie równowagi i symetrii za pomocą uzupełniających się i kontrastujących odcieni.


Tom Ford Shade and Illuminate Cheeks to kremowy róż do policzków w dwóch żywych, a zarazem czystych paletach kolorystycznych. Połączenie dwóch odcieni z których jeden nadaje rumieńca, a drugi rozświetla – to nieodłączny element makijażu twarzy w ujęciu Toma Forda. Łatwo rozprowadzająca się na skórze formuła sprawia, że modelowanie kości policzkowych dzięki grze światła i cieni staje się proste. Perłowy odcień rozświetla skórę i przyciąga do niej światło powiększając optycznie kości policzkowe i podnosząc kontur twarzy, podczas gdy wyrazisty odcień różu dodaje twarzy głębi, konturuje i podkreśla policzki pięknym rumieńcem. Z łatwością aplikuje się palcem lub ściętym pędzlem, a makijaż możesz wykończyć beauty blenderem - dzięki temu idealnie wtopi się w cerę.


Tom Ford Shade and Illuminate Lips to limitowana edycja podwójnych zestawów szminek pięknie prezentujących się na tle różnych odcieni skóry. Dwa odcienie – jasny i ciemny – tworzą efekt, który może być zarówno subtelny jak i wyrazisty, modelując kształt ust wysoką zawartością pigmentu i rewolucyjną, przylegającą niczym druga skóra konsystencją. Aksamitne i matowe wykończenie plus formuła zawierająca olejki zmiękczające, a także mieszankę polimerową odpowiadającą za bogatą barwę i głęboki wymiar. Paleta kolorystyczna obejmuje zarówno odcienie nude, jak i beże, róże, czerwienie i bordo, które możesz aplikować za pomocą dołączonego pędzelka lub delikatnie wklepać w wargi, otrzymując efekt tintu.

Poniżej możesz zobaczyć swatche, od lewej Tom Ford Shade and Illuminate Cheeks w odcieniu Scintillate oraz Tom Ford Shade and Illuminate Lips , Nikita.


W pierwszym wersie napisałam, że produkty są multifunkcyjne, dlatego też dzisiaj pokażę tylko róż, pomadki zobaczysz w Beauty Monday w zupełnie innej wersji.


Obydwa produkty są wytrzymałe i trwałe oraz bardzo eleganckie. Róż w połączeniu z rozświetlaczem nie klei się i nie lepi. W przypadku pomadek można stopniować pigmentację - od delikatnego koloru po mocny, soczysty. Róż możesz nakładać na usta, pomadki na oczy oraz policzki - wiosną wszystko jest dozwolone!
Tom Ford makijaż wiosna 2017 Shade and Illuminate.
Czytaj dalej...

23 marca 2017

Nowości pielęgnacyjne Sisley Wiosna 2017.


Początek wiosny to moment w którym większość kobiet odczuwa potrzebę zrobienia czegoś ze sobą. I ja w zupełności to rozumiem bo każdego roku mam podobnie. Biorę się za siebie czyli staram się więcej biegać, bardziej zwracać uwagę na to, co jem oraz oczyszczam swoją skórę, złuszczam i sięgam po odrobinę lżejsze kremy niż zimą czy jesienią. Innymi słowy - wiosna to czas, gdy mamy dla siebie więcej czasu i chętniej się rozpieszczamy. Francuska marka Sisley przygotowała na ten czas dla swoich Klientek nowe produkty - dzisiaj opowiem Ci o dwóch z nich.


Po pierwsze, nowa maska! To dość duże wydarzenie ponieważ wszystkie maski Sisley są rewelacyjne i stają się bestsellerami. Maska Masque Purifiant Profond Aux Resines Tropicales jest określana jako pielęgnacja SOS, która zapewnia błyskawiczny efekt oczyszczający ponieważ reguluje skórę i usuwa zanieczyszczenia już od pierwszej aplikacji. Kremowa formuła maseczki pochłania nadmiar sebum, skutecznie eliminuje zanieczyszczenia i matuje skórę, nie przesuszając jej przy tym. Dzięki niej cera natychmiast staje się bardziej czysta i świeża, a błyszczące partie bardziej matowe (ekstrakty z benzoiny i łopianu), pory są ściągnięte, struktura skóry jest wyrównana, skóra jest wyraźnie bardziej matowa, a cera promienna (glinka biała i ekstrakt z przywrotnika). Zaczerwienia spowodowane niedoskonałościami stają się mniej widoczne, a Skóra staje się miękka i odzyskuje uczucie komfortu (kompozycja D-Pantenolu oraz ekstrakty z kadzidła i mirry). Można ją stosować na całą twarz lub miejscowo, na przykład uprawiając multimasking (dla mnie to idealne rozwiązanie ponieważ ma suchą skórę, a tylko w niektórych miejscach mieszaną).


Po drugie, tonik. Purifying Re-balancing Lotion to produkt, którego formuła zapewnia potrójne działanie: oczyszczające, wygładzające i zmiękczające skórę. Jest w stanie w widoczny sposób redukować niedoskonałości i zmniejszać problem błyszczenia się skłonnych do tego partii skóry (to wszystko dzięki ekstraktom z benzoiny i herbaty jawajskiej). Dzięki konsekwentnemu użytkowaniu eliminuje zanieczyszczenia, ściąga pory, wygładza powierzchnię skóry, odświeża cerę i nadaje jej promienny wygląd (odpowiedzialny jest za to kwas salicylowy, ekstrakt z liści przywrotnika). Dodatkowo redukuje zaczerwienia spowodowane przez niedoskonałości (kompozycja D-Pentenolu, kadzidła i mirry) oraz intensywnie oczyszcza skórę, która staje się miękka i odzyskuje uczucie komfortu.


Kremowa maseczka oczyszczająca rekomendowana jest do skóry mieszanej i tłustej, podobnie jak i tonik. Codzienne stosowanie produktów z linii Tropical Resines wyraźnie poprawia jakość skóry, a cera dzięki nim staje się bardziej czysta i matowa. Ponieważ moja skóra jest sucha, w niektórych miejscach mieszana zatem codzienne stosowanie toniku nie wchodzi w grę, podobnie z maseczką. Mogę jej używać raz na jakiś czas w momentach, gdy czuję, że moja skóra potrzebuje głębokiego i skutecznego oczyszczenia. I tak właśnie robię. Jakiego efektu możesz spodziewać się po zastosowaniu maski? Dość spektakularnego, podobnie jak i w przypadku na przykład wersji różanej (pisałam o niej tutaj: Sisley Black Rose Cream Mask.). Głębokie oczyszczenie, wygładzenie, uspokojenie skóry - moim zdaniem różnica jest naprawdę odczuwalna, a w przypadku stosowania pozostałych produktów efekt końcowy na pewno będzie bardziej spektakularny. Produkty warte bliższego zainteresowania, szczególnie jeśli jesteś posiadaczką skóry mieszanej/tłustej!

Jakie są Twoje ulubione maseczki do twarzy? Czy wiosną częściej sięgasz po oczyszczające produkty?

Nowości pielęgnacyjne Sisley Wiosna 2017.
Czytaj dalej...

21 marca 2017

Nars All Day Luminous Weightless Foundation.


Gdyby tak wypunktować cechy podkładu idealnego: lekki, kryjący, wydajny, lekko rozświetlający - to moje. I zupełnie przez przypadek go znaleźć? W podkładzie NARS odnalazłam wszystkie wyżej wymienione cechy i coś więcej - przyjemność użytkowania i aplikacji, a to przecież totalnie ważne, prawda?


Odcień, który wybrałam dla siebie to najjaśniejszy Mont Blanc. Zimą pięknie stapiał się z moją cerą, a wiosną i latem można do niego dodać kroplę ciemniejszego podkładu lub jeśli masz przyciemniającą kropelkę pigmentu (ja używam tych z Make Up For Ever, kupiłam wersję rozjaśniającą oraz przyciemniającą). Przede wszystkim bardzo lekki i mimo, że wydawałoby się, że przy takiej konsystencji niemożliwością jest uzyskać pełne krycie - tadam! NARS zrobił to perfekcyjnie. Najwygodniej nakłada mi się go pędzlem i od jakiegoś czasu powróciłam do tej metody - do wykończenia najczęściej używam beauty blendera. Bardzo dobrze łączy się z innymi kosmetykami, zarówno pudrowymi jak i płynnymi.


Tak jak obiecuje producent jest trwały, wytrzymuje niemal cały dzień bez poprawek, przy aplikacji jednej warstwy. Efekt, jakiego możesz się spodziewać to tak jak wspominałam wcześniej - mat z jednoczesnym rozświetleniem miejsc strategicznych takich jak wyżyny kości policzkowe. Nie wiem jak to się dzieje, że marki stworzyły produkty jednocześnie matujące, kryjące i rozświetlające, ale udało im się to znakomicie!


Pojemność flakonu to 30 ml (jest pompka!), a dzięki swojej wydajności posłuży nam przez kilka tygodni, oczywiście w zależności od Twoich preferencji i częstotliwości używania podkładów.


Na zdjęciach powyżej efekt bez bazy oraz przypudrowania, na policzkach mam odrobinę Orgasmu. Nie muszę poprawiać makijażu przez cały dzień, nie muszę martwić się, że coś spłynie, wytrze się czy zetrze. Płynna formuła, bogato nasycona pigmentami i idealnie zrównoważona, jest nową interpretacją długotrwałego podkładu i zapewnia całkowity poziom krycia, naturalność, lekkość i długotrwałość. Zdecydowanie wart uwagi!

Nars jest marką na wyłączność dostępną w Sephorze, podkład w cenie regularnej kosztuje 209 zł.
Nars All Day Luminous Weightless Foundation.
Czytaj dalej...

20 marca 2017

Beauty Monday: Jakby jesień?


Całkiem jak jesień, naprawdę! Pogoda nie nastraja mnie ani do pasteli, ani do kolorów - jest totalnie szaroburo pomimo wszechobecnych tulipanów i żonkili. Pogoda nastraja do jedzenia słodyczy i picia wina. Bez dwóch zdań.


Najładniejsze, co mam na sobie oprócz zmieniających, przenikających się cieni do powiek są usta. To moja ostatnio ulubiona pomadka - lekka, nawilżająca i pozostawiająca naturalny efekt. Co prawda pochodzi z zeszłorocznej letniej kolekcji Chanel, ale bardzo lubię do niej wracać i lada chwila niestety się skończy, nad czym bardzo ubolewam!


Na mojej skórze coś równie genialnego - ostatnie odkrycie czyli podkład NARS. Napiszę o nim w oddzielnym poście bo naprawdę jest wart bliższego poznania. Znalazłam kilka świetnych podkładów ostatnio więc zastanawiam się nad napisaniem o nich posta - takie zestawienie naj naj, masz ochotę?

Mam na sobie:
Twarz: Nars All Day Luminous Weightless Foundation Mont Blanc, w roli różu do policzków cień do powiek z najnowszej, brzoswkiniowej palety Too Faced (brzoskwinia ze złotym shimmerem).
Oczy: Bobbi Brown Natural Brow Shaper & Hair Touch Up Brunette, Giorgio Armani Eyes to Kill Black, Urban Decay cienie do powiek: Solstice, Lost, jako baza: Chanel Illusion D`ombre Long Wear Luminous Eyeshadow, 126 Griffith Green.
Usta: Rouge Coco Shine Hydrating Sheer Lipshine Beige Dore 126.

Lubisz makijaże z takim efektem na powiekach?
Beauty Monday: Jakby jesień?
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...