11 lutego 2017

Ulubieńcy kosmetyczni stycznia 2016.


Lepiej późno niż wcale! W tym miesiącu kilka nowości, które kupiłam w ramach poświątecznych rabatów w perfumeriach lub produktów o których słyszałam dużo dobrego i postanowiłam sama się przekonać o ich działaniu. Po pierwsze, pielęgnacja, po drugie - makijaż! Zapraszam na ulubieńców miesiąca!

Clarins, Multi Active Jour
Używałam razem z wersją na noc, obydwa kremy bardzo dobrze oceniam. Nawilżają, odżywiają, są wydajne i mają piekne zapachy. Pastelowy słoiczek zawiera antyoksydacyjną pielęgnację dzienną przeciw wczesnym oznakom starzenia się skóry dla kobiet po trzydziestym roku życia. Wzbogacona o wyciąg roślinny z dzikiego ostu, zamkniętego innowacyjną technologią microkapsulacji, wykazuje właściwości antyutleniające i rewitalizujące, chroniąc skórę przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, jednocześnie zachowując jej młody wygląd na dłużej. Bogata w ekstrakt z krzewu Myrothamnus’a, pomaga minimalizować skutki codziennego stresu i zmęczenia, w rezultacie czego skóra jest nawilżona, zmarszczki wyraźnie wygładzone, a cera jednolita i pełna blasku. Pielęgnacja zawiera innowacyjny kompleks ochronny przeciw zanieczyszczeniom środowiska. Opakowanie 50 ml wystarczyło mi na ponad dwa miesiące codziennego używania.

Phenomé, Replenishing Moisturizing oil
Marka Phenomé często pojawia się na moim blogu, a świadczy to o tym, że bardzo ją cenię. Do moich styczniowych ulubieńców trafił lekki, aksamitny olejek do nawilżająco-regenerującej pielęgnacji każdego rodzaju skóry. Bogaty w organiczne oleje, intensywnie nawilża i odżywia naskórek, doskonale wygładza drobne linie i nierówności, dostarcza substancji zwalczających wolne rodniki oraz zabezpieczających przed procesem starzenia się skóry. Doskonale regeneruje, odpręża i koi, przynosi ulgę zestresowanej i napiętej skórze. Naskórek staje się jedwabiście gładki, delikatny i sprężysty, zabezpieczony subtelnym filmem ochronnym. Przepięknie pachnie - czuję w nim odrobinę wanilii, pomarańczy - cudowny!




IOSSI, Peeling do ciała Odświeżający Rozmaryn i Limonka
Peeling cukrowy z solą epson i rozmarynem doskonale złuszcza martwy naskórek, wygładza i nawilża skórę działając energetyzująco i odświeżająco. Odżywiona nim skóra uzyskuje piękny kolor i długo pozostaje pachnąca wyjątkowym połączeniem limonki i rozmarynu. Zawiera organiczne masło shea, które pomaga głęboko nawilżyć i odżywić skórę oraz olej z pestek moreli, który czyni skórę jędrną i elastyczną. Połączenie olejku eterycznego z rozmarynu i limonki działa pobudzająco i odświeżająco zarówno na ciało jak i zmysły. Peeling ma bardzo dobrą konsystencję - nie jest ani za suchy ani zbyt mokry, wydajny i naprawdę świeżo, cytrynowo pachnie. Lubię!

Bobbi Brown, Extra Eye Repair Cream
Bogaty w składniki, skoncentrowany krem zawierający peptydy, naturalne olejki roślinne i substancje nawilżające ożywia okolice oczu, przeciwdziała powstawaniu zmarszczek oraz redukuje cienie i "worki" pod oczami. Przetestowany dermatologicznie i oftalmologicznie. Bardzo, bardzo wydajny (wysatrczy na około 4-5 miesięcy codziennego używania), dobrze nawilża i odżywia delikatną skórę. Jeśli poszukujesz mocno odżywczego specyfiku - myślę, że warto zwrócić uwagę na Bobbi Brown.


Guerlain, Lingerie de Peau Skin Fusion
Wspaniale stapia się ze skórą, pozostaje niewyczuwalny i niewidoczny. Jego świeża i lekka konsystencja gładko rozprowadza się. staje się drugą skórą, aby w naturalny sposób podkreślać jej piękno przez cały dzień. Winowajcą jest mikrosiateczka Bio-Fusion czyli kompozycja naturalnych niteczek jedwabiu oraz lnu, splatających się w eteryczny i niewidoczny woal, który tworzy na powierzchni skóry delikatny i idealny makijaż. Wygładzające rozciągliwe włókienka przylegają do skóry i utrwalają makijaż, który pozostaje nieskazitelny przez cały dzień. Z kolei kompleks Silk-Fusion łączy w sobie nawilżające proteiny jedwabiu i łagodzący ekstrakt, które sprawiają, że skóra pozostaje aksamitna w dotyku przez długie godziny. Lingerie de Peau ma wyjątkowy i delikatny kwiatowy zapach. Pierwsza nuta brzoskwini łączy się z akordem roślinnym skomponowanym ze świeżych i musujących nut. Różę, malinę i jaśmin w nucie serca podkreśla pudrowa baza zapachu, w skład której wchodzą: nuta balsamiczna, żywica i białe piżmo. Tak, to jeden z najpiękniej pachnących podkładów i co ważne - nie przeszkadza to zupełnie w noszeniu. Odcień, który posiadam to najjaśniejszy czyli 01N Très Clair. Pięknie dopasował się do mojej jasnej karnacji, lekko rozjaśnia, ale nie wybiela - myślę, że ten kolor świetnie będzie współgrał z porcelanową skórą. Zdecydowanie polecam poznać!


Chanel, Joues Contraste
Róż, który stał się moim ulubieńcem pochodzi ze świątecznej kolekcji i nosi nazwę Hyperfresh. Niesamowity kolor, pigmentacja oraz efekt - na skórze możesz spodziewać się rumieńców w stylu Królewny Śnieżki. Idealnie wygląda zimą, gdy mam wrażenie, że moje policzki otrzymały dawkę naturalnego rumieńca wywołanego przez mróz. Piękny!

MAC, Mineralize Blush
Zgaszony, nieco przybrudzony, mineralny róż do policzków ma wyjątkowy odcień - bardzo chciałabym znaleźć lakier do paznokci o takim właśnie kolorze (może widziałaś? może znasz?). Fajnie się aplikuje, jest trwały i wystarczy na wieki. Podkreśla jasną karnację i można stopniować efekt, lubię używać go w codziennym makijażu.


Make Up Forever, Pro Finish Wielozadaniowy podkład w pudrze
To ten z dziurą. Zużyłam już trzy opakowania, w dość długim czasie, ale zawsze do niego wracam i o nim pamiętam. Pro Finish jest wielozadaniowym podkładem, którego krycie dopasowuje się do cery i daje spersonalizowany efekt, od bardzo naturalnego do wyjątkowo wyrafinowanego. 
Lekka tekstura doskonale dostosowuje się do naturalnej karnacji dając długotrwały i perfekcyjny efekt. Bogaty w składniki nawilżające, nawilża skórę zapewniając jej wyjątkowy komfort. Dzięki możliwej aplikacji na sucho i na mokro jest wielozadaniowym podkładem, który umożliwia dopasowanie wykończenia i poziomu krycia do Twojej cery. Aplikowany na mokro daje lekki półmatowy rezultat zaś aplikowany na sucho, daje rezultat bardziej kryjący i matowy. Odcień, który zawsze wybieram to 117 Złota kość słoniowa.

Sephora, Aksamitna pomadka Cream lip stain
Najnowsza propozycja Sephory to kremowe, lekkie pomadki. Co je charakteryzuje? Matowe wykończenie i intensywny kolor, który nie zmienia się przez długie godziny. Odkryj nierozmazującą się pomadkę do ust Made in Sephora. Jej zmienna konsystencja, kremowa przy aplikacji, przechodzi w lekką, aksamitną teksturę i pozostawia na ustach intensywny i długotrwały kolor. Formuła wzbogacona olejkiem awokado zapewnia niezwykły komfort. Pomadki są bardzo trwałe, wytrzymują bez problemu kilka godzin - przy opcji jedzenia i picia. Mnóstwo kolorów do wybrania, na mnie najlepiej leżą czerwienie, róże i fuksje. W cenie regularnej kosztują po 45 zł/sztukę, ale moim zdaniem warto poczekać na sephorowe oferty 2 w cenie 1 lub 3 za 2.


Bobbi Brown, Natural Brow Shaper & Hair Touch Up
Maskara do brwi o konsystencji żelu, która podkreśla brwi, nadając im kształt, kolor oraz zagęszczając je. Rezultat: perfekcyjnie zdefiniowane, naturalnie piękne brwi. Specjalnie zaprojektowana szczoteczka umożliwia precyzyjne i czyste nakładanie (szczoteczkę można dezynfekować). Jeśli chodzi o produkty do brwi najbardziej lubię te w formie maskary ze szczoteczką - najwygodniej według mnie jest nimi podkreślić kształt i zagęścić włoski. Produkt jest wydajny, a ja używam w odcieniu Brunette.

Sisley, Phyto Blush Twist
O różach z wiosennej kolekcji Sisley pisałam kilka dni temu i pokazywałam wszystkie odcienie, jeśli masz ochotę bliżej im się przyjrzeć - zapraszam tutaj: Sisley Phyto Blush Twist. Phyto Blush Twist ma za zadanie ożywić i podkreślić koloryt jednym ruchem, zachowując transparentność. Zawierająca filmotwórcze woski formuła zapewnia długotrwały efekt. Dzięki zmikronizowanym pigmentom, rozproszonym w żelowej strukturze, kolor perfekcyjnie się rozprowadza. Jest niczym wtapiający się w skórę krem, który zmienia się w delikatny puder z efektem soft focus. Ta zmiana konsystencji wynika z połączenia lekkich olejków i struktury żelowej, pozostawia subtelny efekt makijażu. Oprócz konsystencji i efektu ważna jest także pielęgnacja, formuła zawiera olejek Karité, olejek kameliowy i witaminę E zapewniające optymalny komfort i przeciwdziałające przesuszaniu skóry. Sztyft bez trudu rozprowadza kolor na kościach policzkowych, umożliwiając stopniowanie intensywności od bardzo subtelnego akcentu kolorystycznego, po wyrazisty makijaż. Genialna konsystencja, wykończenie i piękne, dziewczęce kolory!


Kat von D, Tattoo Liner
Czekałam kilka tygodni aż znajdę kogoś kto leci do Stanów i przywiezie mi eyeliner Kat von D. Doczekałam się i mam! Czarny, super precyzyjny i bardzo trwały, z łatwością można wyczarować nim kreskę o stopniowanej grubości (ok, u mnie coś takiego nie istnieje - zawsze chcę zrobić cieniutką, zawsze wychodzi grubaśna). Myślę, że warto powalczyć o ten eyeliner, jeśli masz okazję sprowadzić go ze Stanów, nie zastanawiaj się! Kosztował 20 dolarów plus podatek, ale z tego, co wiem niebawem Kat von D ma pojawić się w Polsce! Nie wiem niestety czy będzie to już w tym roku, ale ostatnio dowiedziałam się, że marka jest dostępna również w UK.

Giorgio Armani, Eyes to Kill
Nigdy nie miałam na niego jakiejś specjalnej ochoty dopóki na sesji nie pomalowała mnie nim wizażystka. Przepadłam. Poczekałam na rabat w Douglasie i kupiłam Eyes to Kill. Nie żałuję! Jest rewelacyjny! To jeden z fajniejszych tuszy z jakimi miałam do czynienia, ten w kolorze czarnym sprawia, że rzęsy są genialnie podkreślone, rozczesane i mocno czarne.


I to wszystko! Jakie są Twoje ulubione produkty w styczniu? Jestem bardzo ciekawa, daj znać.
Ulubieńcy kosmetyczni stycznia 2016.
Czytaj dalej...

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...