22 września 2017

Burberry My Burberry Blush.


Najnowsza propozycja marki Burberry to kolejna wariacja rodziny My Burberry autorstwa Francisa Kurkdjiana. Powstała w wyniku inspiracji ogrodem londyńskim oświetlonym pierwszymi promieniami słońca, które budzą do życia pąki. My Burberry Blush to przede wszystkim nieznana do tej pory (a przynajmniej w takim natężeniu) w rodzinie My Burberry świeżość, jasność, energia. Co znajdziesz w pastelowym flakonie? Nutą głowy jest granat i cytryna, nutą serca geranium, jabłko oraz płatki róży, w bazie natomiast rozbrzmiewa jaśmin i wisteria. Pierwsze wrażania? Klasyczna wersja wzbogacona o owocową nutę.


Patrząc na flakon można by przypuszczać, że zawartość będzie landrynkowa, słodka lub pudrowa albo jedno i drugie. Na szczęście tak się nie stało i marka Burberry nie podążyła jesiennym trendem, ominęła totalnie słodką drogę. Pozwoliła nam na oddech i to na oddech świeżości. Ale pozostańmy przy flakonie, doskonale oddaje charakter zamkniętej w nim, niezwykle kobiecej kompozycji. Detale go zdobiące nawiązują do modowych korzeni marki – kościany korek inspirowany jest guzikami słynnego trencza Burberry natomiast ręcznie wiązana wokół korka wstążka z różowej gabardyny, materiału wynalezionego przez Thomasa Burberry ponad 100 lat temu.



Zwracają uwagę i wybijają się na tle jesiennych nowości - czym najbardziej? Nie ma w nich przesadnej słodyczy, została zastąpiona owocami, w spisie składników znajduje się granat, ale wydaje mi się, że bardziej wyczuwam malinę? Brakowało mi takiej odmiany! Jesień nie zawsze musi kojarzyć się z ciepłym kocem, książką i słodkim, zapachowym ogonem (chciałam dodać do mojej wyliczanki wino, ale zrezygnowałam, wino jest pożądane o każdej porze roku!).

Znasz My Burberry Blush? Jakie są Twoje wrażenia?
Burberry My Burberry Blush.
Czytaj dalej...

19 września 2017

Kat von D Beauty w Polsce! Co wybrać? Które kosmetyki są warte uwagi?

Wczoraj w ramach Beauty Monday pokazywałam makijaż stworzony produktami Kat von D Beauty, dzisiaj obiecałam zrecenzować kilka kosmetyków, które posiadam i niemalże wszystkie są według mnie genialne.
Kat Von D Beauty to prawdziwie autorska linia. Za całym procesem stoi Kat von D, nieustannie dążąca do stworzenia najbardziej innowacyjnych produktów, otwierających nowe możliwości w makijażu. Od idei, inspiracji swoimi doświadczeniami wszechstronnej artystki, przez tworzenie i testowanie na sobie jakości formuł, aż po projektowanie opakowań i komunikacji – Kat jest siłą sprawczą na każdym etapie produkcji. I to dla mnie wiele znaczy, na spotkaniu w Warszawie opowiadała o tym, że jej kosmetyki nie zawsze były wegańskie, ale odkąd ona sama przeszła na dietę wegańską - zrobiła wszystko, aby marka Kat von D Beauty również taką się stała. Wniosek dla mnie jest bardzo prosty, jeśli się bardzo chce to nie ma rzeczy niemożliwych, potwierdza się to właśnie w tym przypadku. Kat podjęła decyzję, zrealizowała swój plan i jest w zgodzie sama ze sobą, tworzy świetne rzeczy więc nie pozostaje nic innego jak trzymać kciuki za dalszy rozwój.



Produkty o których chciałam dzisiaj opowiedzieć to między innymi:

Shade + Light Contour Palette
trzy bronzery i trzy rozświetlacze, najczęściej używam dwóch pierwszych (jaśniejszych) bronzerów i najjaśniejszego rozświetlacza. Paleta doskonale modeluje rysy twarzy, wszystkie kolory są matowe i bardzo dobrze blendują się na skórze. Bardzo podoba mi się ich konsystencja, nie są suche, dobrze nabierają się na pędzel i są świetnie napigmentowane - wystarczy naprawdę niewiele bronzera, aby wykonturować kości policzkowe. Pudrów używałam i używam również jako cieni do powiek - najjaśniejszy rozświetlacz sprawdzi się jako bazowy cień do powiek lub do wyrównania kolorytu powieki. W połączeniu z tuszem do rzęs może tworzyć fajny, świetlisty i naturalny makijaż. To jeden z kosmetyków, które bardzo polecam - dla tej palety zrezygnowałam ze swojej dotychczas ulubionej Anastasii Beverly Hills. Czego mi brakuje? Spełnieniem marzeń byłby jeden perłowy rozświetlacz zamiast matowego.

Alchemist Holographic Palette
Kosmetyków dla freaków makijażowych. Myślę, że można bez niego się obejść, ale jeśli kochasz makijaż jest zdecydowanie fajnym dodatkiem. Alchemist to paleta rozświetlaczy do twarzy w czterech holograficznych odcieniach. Można używać ich jako cieni do powiek lub w niewielkiej ilości na usta w celu stworzenia holo efektu, który nie jest moim ulubionym dlatego też jeszcze nie skusiłam się na niego. Dla mnie najfajniej wygląda na powiekach i okolicach kości policzkowych, jestem jednak tradycjonalistką w tym przypadku:) Tak jak napisałam wyżej - paleta jest bardzo dobrej jakości (podobnie jak Shade + Light Contour Palette jest miękka i dobrze napigmentowana), ale moim zdaniem nie jest u mnie niezbędna.

Tattoo Liner
Bestseller! Moim zdaniem - jeden z najlepszych. Wysoce napigmentowy, bardzo trwały, wodoodporny. Możesz zrobić nim kreskę jaką chcesz, końcówka jest precyzyjna i składa się ze zbitego, ale elastycznego włosia. Pędzelek gładko sunie po powiece, sprawdzi się zarówno dla początkujących jak i dziewczyn, które codziennie korzystają z eyelinerów. Mocna, ciemna czerń i trwałość - to główne zalety eyelinera. Swoje egzemplarze sprowadzałam do tej pory ze Stanów i nie żałowałam ani jednej złotówki, którą na nie wydałam. Jeśli chodzi o wydajność - myślę, że przy codziennym użytkowaniu wytrwa około trzech miesięcy.



Beauty Studded Kiss Lipstick, Underage Red
Głęboka, dobrze napigmentowana czerwień, który mogłaby w sumie stać się czerwienią jedyną? Kremowa, trwała łatwo rozprowadzająca się formuła, która nie wysusza ust i nie przemieszcza się poza ich obrys. Podoba mi się opakowanie, podoba mi się właściwie w niej wszystko. Z przyjemnością noszę ją na ustach!

Everlasting Liquid Lipstick, Lolita
Everlasting Liquid Lipstick to super trwała pomadka w płynie, która jak się okazuje jest bestsellerowa, a jej odcień uznawany za jeden z najpiękniejszych nude. Pokazywałam ją na ustach i w makijażu w tym poście: Beauty Monday: Powder Pink. I coś w sobie ma! Mimo, że ja nie do końca dobrze czuję się w nudziakach, ta pomadka jest przeze mnie raz na jakiś czas używana. Lolita łatwo rozprowadza się na ustach, ale musisz pamiętać, żeby zaaplikować jej niewiele na kontur - wszystko po to, aby nadmiar nie zebrał się w kącikach i na obrysie warg. Fanki nude będą wniebowzięte!


Gdybym miała zdecydować raz jeszcze, co w jakiej kolejności kupię i wypróbuję - po pierwsze eyeliner. Po drugie, to już w zależności czy wolisz się konturować czy malować usta - ja biorę paletę, na końcu mojej wyliczanki paleta holo Alchemist. Wypróbuję jeszcze na pewno podkład (zacieram rączki na jutro), chciałabym sprawdzić też najnowszą paletę Saint + Sinner oraz pędzle. Mam jeden i jest naprawdę świetny!

Kat von D Beauty w Polsce! Co wybrać? Które kosmetyki są warte uwagi?
Czytaj dalej...

18 września 2017

Beauty Monday: Witaj Katarzyno!


Dokładnie za dwa dni, 21 września do Sephory wchodzi najgorętsza marka roku czyli Kat von D Beauty. Z tej okazji przygotowałam makijaż, który wykonałam produktami Kat. To nie wszystko, jutro pokażę Ci swatche i opiszę poszczególne kosmetyki, których używam już od jakiegoś czasu (sprowadzałam je ze Stanów) Na przykład bestsellerowy eyeliner mam już od roku i zużyłam już dwa opakowania.
Ah, Kat witam w czapce, ale jak już wspominałam u mnie już nastał czapkowy okres więc w takiej odsłonie będę tutaj pojawiała się dość często!


Bardzo podoba mi się fakt, że sztandarowym lookiem Kat jest bardzo kobieca i ponadczasowa czarna kreska i czerwone usta. Reszta jak np. konturowanie czy cień do powiek to tylko dodatki. W takim makijażu ja również czuję się nie przebrana, a jak ja. Do stworzenia makijażu użyłam eyelinera Tattoo Liner, palety Alchemist (skóra + powieki), palety do konturowania, czerwonej, matowej szminki. A jakie zdanie mam o samych produktach? Zajrzyj na bloga jutro!



Mam na sobie:
Twarz: Kat von D Beauty Alchemist Holographic Palette, Kat von D Beauty Kat von D Shade + Light Face Contour Palette.
Oczy: Kat von D Beauty Tattoo Liner, Kat von D Beauty Alchemist Holographic Palette.
Usta: Kat von D Beauty Studded Kiss Lipstick Underage Red .


Na który z produktów Kat von D Beauty masz największą ochotę? Który chciałabyś przetestować?
Beauty Monday: Witaj Katarzyno!
Czytaj dalej...

17 września 2017

Perfumy Girl of Now Elie Saab.


Ta jesień bez wątpienia należy do słodkich, apetycznych kompozycji! Kolejna nowość, którą miałam przyjemność testować i recenzować dla Was jest po pierwsze otulająca, a po drugie bardzo aromatyczna. Z zapachami Elie Saab nie zawsze było mi po drodze, ale od zawsze podziwiałam suknie, które tworzył i projektował. I mam takie wrażenie, że jego zapachy idealnie komponują się z kobietami, które jego suknie uwielbiają.


Słodkie, ciepłe do zjedzenia. W opisie na stronie Douglasa znalazłam informację, że jest Girl of Now jest kompozycją świeżą. Nic bardziej mylnego i wprowadzającego w błąd! Na próżno szukać tutaj soczystości, zapach jest totalnie gourmandowo - orzechowy! Odrobina pistacji, mleko migdałowe (okazuje się, że kocham ją w zapachach, szczególnie jesienią i zimą!), po chwili owoce i pudrowe muśnięcie - przez cały czas trwania na skórze jest słodko. W owocowej nucie głowy dominują gruszka i mandarynka z domieszką prażonych pistacji, w sercu zapachu tętnią akordy kwiatu pomarańczy z dodatkiem delikatnych nut jaśminu i magnolii, wzbogacone gorzką esencją migdałową. Natomiast w bazie kompozycja jest wzmacniana poprzez paczulę, fasolę tonka z akcentami mlega migdałowego i kaszmeranu.


Flakon. Dla jednych piękny i wyjątkowy, dla innych z pogranicza kiczu. Dla mnie jest naprawdę w porządku. Elie kupił mnie połączeniem złota i pastelowego, ciemniejszego błękitu. Całość jest wykonana z dokładnością zatem uważam, że należy się im bliżej przyjrzeć przed wysunięciem wniosków. Girl of Now odbieram jako kompozycję stworzoną dla kobiet lubiących słodkie, lekko aromatyczne zapachy, ceniących sobie perfumy przyjemne i nieskomplikowane w odbiorze. Biorąc to pod uwagę myślę, że można kupować je w ciemno na przykład jako prezent, wiedząc oczywiście, że obdarowana osoba takie zapachy preferuje.

Słodka jesień nas czeka, dziewczyny!
Perfumy Girl of Now Elie Saab.
Czytaj dalej...

14 września 2017

Ulubieńcy miesiąca Sierpień 2017.

Tym razem krótko i na temat, moich sierpniowych ulubieńców nie ma wielu, ale za to są perełki. Trochę pielęgnacji, trochę makijażu i są nawet sprawy włosowe! Zacznę od makijażu bo w nim tak naprawdę królują dwie palety - jedną mogę robić wszystko, a drugą rozświetlać się. W sprawie ust w sierpniu nie napiszę nic, używałam wszystkiego i czegokolwiek zatem nie jestem w stanie wskazać żadnych ulubionych produktów. Zaczynamy!


Kat von D, paleta do konturowania.
Jestem jej wierna odkąd pojawiła się w mojej kolekcji, najbardziej lubię produkt do konturowania, który genialnie się rozprowadza i blenduje. Trwa cały dzień, a rozświetlacze pięknie odbijają światło. Kat zrobiła świetną robotę, bez dwóch zdań! W chwili obecnej, gdybym miała wybrać jedną paletę do makijażu twarzy to byłaby nią zdecydowanie Kat.

Smashbox, Spotlight Palette Pearl.
Po co jeden rozświetlacz skoro można błyszczeć na trzy sposoby? Paleta posiada trzy aksamitnie gładkie i łatwe w nakładaniu odcienie – dwa o delikatnie mieniącym się wykończeniu oraz jeden metaliczny, który odbija światło podkreślając odpowiednie punkty twarzy. Rozświetlacz nie jest suchy dzięki czemu doskonale przylega do skóry i po chwili stapia się z nią - lub nie - jeśli użyjesz zbyt dużo produktu. Wiem, że to kusi, ale nie wygląda dobrze. Jeśli interesują Cię swatche i efekt na skórze, zapraszam tutaj: Rozświetlacz Smashbox Spotlight Palette Pearl.


Caudalie, Beauty Elixir.
Moja miłość, od jakiegoś czasu pokazuję ją w każdym podsumowaniu miesiąca - nuda, zdecydowanie. Początkowo byłam pewna, że się nie polubimy, przeszkadzał mi jej zapach - w chwili obecnej uwielbiam go i z utęsknieniem czekam na poranek i wieczór, aby spryskać nim twarz. Woda zainspirowana eliksirem młodości królowej Izabeli Węgierskiej, wygładza rysy twarzy, zamyka pory i nadaje skórze świetlisty blask. Idealna do utrwalenia makijażu i odświeżenia w ciągu dnia. Uwielbiam ją!

Korres, Żel pod prysznic.
Kocham niezależnie od konfiguracji zapachowej. Każda wersja odpowiada mi i każdej używam z wielką przyjemnością. Maksymalnie delikatny żel pod prysznic, który świetnie nawilża skórę i pozostawia na niej delikatny aromat. Wydajny, w wygodnej butelce, jest naprawdę wart zainteresowania - tym bardziej, że składniki z których został stworzony są naturalnego pochodzenia.

Phenome, zluszczający krem do stóp.
Kolejny produkt do pokochania i uwielbiania! Najlepszy peeling do stóp jaki kiedykolwiek miałam! Używam najcześciej latem i wiosną, zimą z doskoku. Co w nim szczególnego? Jest topumeks w postaci pasty, przeznaczony do pielęgnacji stóp, stworzony w oparciu o naturalne drobinki ścierne, wody roślinne oraz organiczne ekstrakty. Doskonale usuwa suchy, idealnie wygładza, zapobiega tworzeniu się stwardnień. Działa łagodząco i przeciwzapalnie. Zapewnia stopom świeżość i odprężenie, a piętom perfekcyjną gładkość. Jest bardzo wydajny! W składzie ma między innymi wody roślinne: z zielonej herbaty, cytrynowa, migdałowa, aloesowa - dostarczają skórze niezbędnych witamin i minerałów; naturalne substancje złuszczające: pumeks oraz migdałowe drobinki ścierne - doskonale usuwają martwy, zrogowaciały, przesuszony naskórek; wyciąg z zielonej herbaty - nawilża, odżywia, działa przeciwzapalnie, napina i poprawia elastyczność skóry, chroni przed wolnymi rodnikami; wyciąg z czerwonej herbaty - odżywia, chroni przed wolnymi rodnikami; ekstrakt z mięty pieprzowej - działa łagodząco, odświeżająco, antyseptycznie; wyciąg z tymianku - działa przeciwzapalnie i ściągająco, łagodzi podrażnienia, tonizuje, odświeża; ekstrakt z melisy lekarskiej - koi, działa przeciwzapalnie i odprężająco.

System Professional, balansujący szampon do włosów oraz wygładzająca odżywka do włosów.
Szampon Balance zapewnia ukojenie wrażliwej skórze głowy - pielęgnuje nie podrażniając jej, łagodzi i koi,oraz wzmacnia barierę ochronną skóry.Delikatnie oczyszcza i przygotowuje skórę głowy do kuracji przeciwko wypadaniu włosów. Kojące składniki nawilżają włosy i skórę głowy. Oprócz niego używałam także (piszę w czasie przeszłym ponieważ już zużyłam obydwa opakowania) wygładzającej odzywki, która zapobiegała tak znienawidzonemu przeze mnie puszeniu się włosów brrrrr. Produkty System Professional możesz kupić w salonach fryzjerskich, a co szczególnego jest w tej marce? Oferuje indywidualną metodę dopasowaną do indywidualnej struktury włosów, włosów i skóry głowy. Jest to technologia mająca na celu przywrócenie naturalnej równowagi lipidów włosów i ochronę keratyny. Dzięki odwzorowaniu każdego profilu energii włosów możemy przypisać unikalny kod dla każdego z rodzaju włosów i odpowiednio je pielęgnować w zależności od potrzeb. Podsumowując - każda z nas po badaniu skóry głowy otrzyma zestaw produktów dedykowanych swoim włosom i skórze.


Eisenberg, Dwufazowy Płyn do Demakijażu.
Produkt Eisenberg to podstawowy gest zwiększający skuteczność działania wszystkich kosmetyków Eisenberg. Przezroczysta dwufazowa formuła z Bisabololem delikatnie usuwa nawet najbardziej trwały i wodoodporny makijaż. Formuła Trio-Moléculaire® chroni skórę konturu oczu przed starzeniem się, Prowitamina B5 wzmacnia rzęsy. Bardzo, bardzo dobrze radzi sobie z demakijażem oka - nawet tym najbardziej szalonym jak brokat, rzęsy itp.

simple as that, antyperspirant Werbena.
Naturalny dezodorant, wykonany ze składników pochodzenia roślinnego. Składniki to między innymi: olej monoi, soda oczyszczona, olejek z drzewa herbacianego, olejki eteryczne. Trochę brudzi, trzeba rozcierać w palcach, ale zupełnie mam to gdzieś ponieważ wiem, co w siebie wcieram i że nie jest to syf. Kocham ludzi, którzy decydują się na tworzenie takich marek i takich produktów w świecie w którym wszystko jest na skróty.

Too cool for school, Milky Mist.
Pokochałam mgiełki nawilżające, odświeżające i dodające energii. Wszystkie! Zamiennie z Caudalie stosuję sobie Milky Mist czyli delikatną mgiełkę nawilżająca na bazie 87% wody kokosowej, idealna do skóry suchej. Bardzo fajnie odświeża, nawilża i ma zapach Malibu, czego więcej trzeba?


Bare Minerals, Podkład w kompakcie.
Minerały! Wysoki poziom krycia, nieskazitelny efekt dzięki formule złożonej w 90% z witamin i minerałów. Lekka formula trwająca na skórze przez 12 godzin, równomierny rezultat, matowe wykończenie bez efektu maski. Bardzo wydajny, ja najczęściej używam go jako puder wykańczający lub w sytuacjach, gdy nie mam ochoty na jakiś ciężki makijaż, a chciałabym jedynie wyrównać koloryt.

Benefit, Roller Lash mascara.
Tym razem w kolorze brązowym, sięgam po nią najczęściej, gdy zależy mi na naturalnym makijażu i jedynie minimalnym zaznaczeniem rzęs. Świetnie sprawdza się w takiej roli, szczoteczka rozdziela, unosi i podkręca rzęsy, specjalna podkręcająca formuła utrzymuje się na rzęsach przez cały dzień. Zawiera prowitaminę B5 oraz serynę, składniki znane ze swoich wartości odżywczych i pielęgnujących rzęsy.

Too Faced, Better than sex mascara.
Jedna z ulubionych! Formuła zawiera najczarniejsze pigmenty, zwiększa objętość, wydłuża, podkręca rzęsy dając wielowymiarowy, ekstremalny efekt. Bardzo lubię nią pracować, można dzięki niej uzyskać efekt zarówno lekki i delikatny jak i bardziej teatralny. Trwała, wydajna i naprawdę czarna!

Becca, Shimmering Skin Perfector.
Czyli po prostu rozświetlacz w płynie. Nadaje skórze wygląd zdrowej, młodszej, promiennej, naturalnie nawilżonej. Drobne, rozświetlające perełki zawarte w rozświetlaczu, stapiają się ze skórą, jakby tworzyły z nią jedną całość. Efekt: wygląda na młodą, zdrową cerę zakochanej dziewczyny. Inspiracją do stworzenia tego produktu był błysk słońca na kropelkach rosy o świcie. Dla amatorek naturalnego wykończenia i niewymuszonego blasku. Dodaję do podkładu lub przed jego aplikacją, możesz również zaznaczyć im szczyty kości policzkowych. Małe opakowanie wystarczy na naprawdę dość sporo aplikacji.

Uf, mamy to! A jacy są Twoi aktualni ulubieńcy? Jestem bardzo ciekawa!
Ulubieńcy miesiąca Sierpień 2017.
Czytaj dalej...

12 września 2017

Chanel Travel Diary Kolekcja Makijaż Jesień/Zima 2017.


Kolekcja Travel Diary stworzona przez Lucię Pica to historia podróży. Lucia wybiera się do Kalifornii, a jej trasa to wszechobecne kontrasty - właśnie one stały się inspiracją dla artystki. Światła miast, rośliny, ziemia, skały, beton, woda - wszystkie te obrazy powracają w produktach, które zaistniały w jesienno - zimowej kolekcji Travel Diary.


Produkt gwiazda? To najprawdopodobniej Palette Essentielle (u mnie w odcieniu 150 Beige Claire) - paleta 3-w-1 do całej twarzy, która koryguje, rozświetla i dodaje koloru, dzięki czemu sprawia, że cera emanuje świeżym blaskiem. Wielozadaniowa paleta do twarzy ma design inspirowany luksusową kolekcją biżuterii „Coco Crush”. Zawiera róż, korektor i rozświetlacz, aby zapewniać cerze świeży i promienny makijaż przez cały dzień. Moim zdaniem można bawić się nią bez końca tworząc wiele makijaży. Podobnie jak z paletą poczwórnych cieni do powiek Les 4 Ombres (na zdjęciach 288 Road Movie) z której możesz korzystać solo lub aplikując wszystkie odcienie na powieki. Ja w makijażu wykorzystałam trzy z czterech - są pięknie napigmentowane i mimo, że nie do końca jest mi po drodze z zieleniami - ta odsłona kolorystyczna spodobała mi się.


W kolekcji odnajdziesz również moje ulubione cienie w kremie czyli Ombre Premiere, tym razem w odcieniu 820 Memory. Trwałe kremowe cienie, które stapiają się ze skórą tworząc satynowo brązowy – subtelny, lecz intensywny look. Oczywiście intensywność możemy stopniować a moim zdaniem ten kolor najpiękniej wygląda solo lub w towarzystwie czarnego eye - linera np. Signature de Chanel (10 Noir), który jest nowością w ofercie Chanel. Jest naprawdę mocno czarny i bardzo intensywny, na powiekach przetrwa cały dzień!


Usta? Rouge Coco czyli ultranawilżająca pomadka do ust, u mnie na ustach 474 Daylight. W kolekcji znajduje się również Rouge Allure Ink (156 Lost) oraz dwa odcienie Rouge Allure Velvet (na zdjęciach możesz zobaczyć 63 Nightfall). Paznokcie w tym sezonie są lekko sprane, niemalże pastelowe - 578 New Dawn to szarość wymieszana z odrobiną fioletu natomiast 576 Horizon Line - wybielona z koloru zieleń.


Mój produkt gwiazda? Myślę, że będzie to eye - liner ponieważ uwielbiam kreski i noszę je na codzień oraz pomadki. Kolory, które w tym sezonie zaproponowała marka są naprawdę wyjątkowe. Warto zwrócić uwagę na piękne, mocno wibrujące odcienie, których raczej nie próbowałybyśmy łączyć z zielenią na powiekach, a okazuje się, że całość wygląda naprawdę pięknie! Ja w moim makijażu byłam troszkę zachowawcza i sięgnęłam po spokojną Rouge Coco 474 Daylight.


Dla mnie Travel Diary jest typowo jesienną, piękną i głęboką kolekcją. Można dzięki niej wykreować cudowne makijaże, na przykład nasycone smoky eyes lub delikatny, dzienny tylko z zaznaczoną linią rzęs.


Poniżej możesz zobaczyć film przygotowany przez markę Chanel z propozycjami makijaży stworzonych kolekcją Travel Diary:



Jakie jest Twoje zdanie na temat jesienno - zimowej kolekcji Chanel? Znalazłaś produkt, który chciałabyś sprawdzić?
Chanel Travel Diary Kolekcja Makijaż Jesień/Zima 2017.
Czytaj dalej...

11 września 2017

Beauty Monday: Autumn is coming.

Na szczęście jeszcze nie zima! Jak niemalże nigdy tak w tym roku mam wielką ochotę na butelkowe zielenie zarówno w makijażu ja k i ubraniach (oczywiście w mojej garderobie takiego koloru nie ma). Głęboka zieleń w połączeniu z brązem i złotem wydaje się być naprawdę pięknym pomysłem i myślę, że będę z niego korzystała.


W tym wydaniu do makijażu dodałam odrobinę zgaszonego burgundu na linii wodnej - wiem, że zazwyczaj wygląda to trochę demonicznie, ale mi bardzo się podoba. Można go oczywiście zastąpić innym kolorem (np. brązem, czernią) albo zostawić naturalnie. Wszystko zależy od Ciebie. Tworząc ten makijaż znowu miałam problem z bazą Urban Decay - była o tyle problematyczna, że nie pozwoliła na rozblendowanie cieni. Musiałam się jej pozbyć bo stało się to naprawdę irytujące, w efekcie końcowym wyrzuciłam ją do śmietnika. Zastanawiam się tylko teraz czy to mój egzemplarz był kiepski czy ona ogólnie taka jest. Wiem jednak, że na pewno nie kupię kolejnego opakowania, aby sprawdzić.


Mam na sobie:
Twarz: Chanel CC Cream 20, Chanel Palette Essentielle 150 Beige Clair,
Oczy: Chanel, Les 4 Ombres 288 Road Movie, baza Urban Decay, Benefit Cosmetics Brow Zings Medium/Deep, Chanel Stylo Yeux Waterproof 929 Agapé (zeszłoroczna, jesienna kolekcja).
Usta: Chanel Rouge Coco 474 Daylight .

I jeszcze jedno, powróciłam ja w czapkach! Już teraz do wiosny, co poniedziałek ;)

Czy butelkowa, ciemna zieleń też jest Twoim jesiennym kolorem w makijażu?
Beauty Monday: Autumn is coming.
Czytaj dalej...

8 września 2017

Perfumy Goldea The Roman Night Bvlgari.

Przyszła jesień. Czas na słodycze dziewczyny! I to dużo, często i najlepszej jakości. Jeśli nie masz ochoty ich spożywać w takiej ilości jak ja - pozostają Ci zapachy (ja zostaję zarówno przy pierwszej jak i drugiej propozycji, a co!). Nie mam jednak dobrej wiadomości bo tej jesieni wybór będzie naprawdę ciężki, nowości na rynku jest mnóstwo! Jedną z nich jest Goldea The Roman Night od Bvlgari.


Myślę, że patrząc na flakon jesteś w stanie przewidzieć chociaż w minimalnym stopniu, co znajdzie się wewnątrz. Twoje nadgarstki, Twoja szyja, Twoje ciało poddadzą się słodyczy, którą emanuje nowa Goldea. I jest to zdecydowanie twierdzenie. Kompozycja określana jako szyprowo - kwiatowa łączy w sobie morwę, bergamotkę,czarny pieprz. Nuty serca to kwitnący nocą jaśmin, róża, tuberoza i piwonia, natomiast w bazie odnajdziesz wetywerię, paczulę, czarne piżmo i mech. I teraz tak - całość podoba mi się i uważam, że jest totalnie jesienno - zimowa. Natomiast muszę ominąć pierwszą minutę po aplikacji ponieważ w każdej kompozycji Bvlgari jest jeden składnik, którego nie mogę znieść i co gorsza, nie mogę go zlokalizować ani wydobyć z całości. Dla mnie zatem Goldea The Roman Night zaczyna się kilkadziesiąt sekund po aplikacji. A jaka jest?


Ciepła, zmysłowa, kwiatowa, przyciągająca i seksowna, a łącząc to ze złotem i czernią uważam, że marka wydała na świat zapach bezpieczny (co nie jest pod żadnym względem negatywne!) i bardzo kobiecy, który doskonale sprawdzi się w sezonie, który właśnie nastał w Polsce. Goldea jest stworzona do tego by się nią otulić, skropić nią szalik lub koc i cieszyć się jesienią i zimą przez okno, pozostając w ciepłym mieszkaniu, oglądając Netflixa. I myślę, że można się od niej uzależnić. Naprawdę tak myślę ponieważ tej jesieni w moim życiu nastał okres słodyczy i rozkoszuję się wszystkimi słodkimi, aromatycznymi kompozycjami. To właśnie również i one sprawiają, że czuję się ostatnio bardzo dobrze. Napisałam, że Goldea jest bezpieczna natomiast nie uważam, aby było to coś złego. Ten zapach jest dobrym pomysłem jako prezent, nawet w ciemno - dla kogoś, kto lubi otaczać się głębokimi, aromatycznymi kompozycjami.


Goldea The Roman Night jest również taka, jak na zdjęciach. To od Ciebie zależy, co sobie wyobrazisz i z czym ją połączysz.

Jaki jest Twój ulubiony jesienny zapach? A może już poznałaś czarną Goldeę?
Perfumy Goldea The Roman Night Bvlgari.
Czytaj dalej...

6 września 2017

Perfumy Chanel Gabrielle.


Mówiło się, że to najbardziej gorąco premiera tego roku, a z takim ciężarem odpowiedzialności nie może być lekko. Ja również na nie czekałam i wyobrażałam sobie zapach zupełnie inny niż ten, który poznałam. I szczerze? Jestem cudownie zaskoczona, że moje wyobrażenie okazało się kompletnym nieporozumieniem!


Dlaczego Gabrielle? Bo tak właśnie na imię miała Chanel. Gabrielle Bonheur Chanel, częściej znana pod swoim pseudonimem Coco. Najnowszy zapach jest hołdem właśnie dla niej. Aromat ma oddawać w pełni to, jaką osobą i kim była Gabrielle - jej pasje, miłości, codzienność, rytuały, inspiracje, pasje. Z jej biografii czy opowieści przekazywanych przez osoby, które miały okazję ją poznać możemy dowiedzieć się, że była kobietą, której droga niemal zawsze prowadziła pod prąd.

Gabrielle była kobietą rewolucji, a Chanel marką rewolucji. Nie tylko w modzie. To, co zaproponowała na wybiegach, zmieniło radykalnie sposób życia kobiet w dwudziestowiecznej Europie. Coco dała im wolność i wygodę. Zamiast gorsetów i obcasów, postawiła na funkcjonalność i swobodę. To ona powiedziała, że "luksus musi być wygodny, bo w przeciwnym razie nie jest luksusem". W czasie, gdy na ulicach Paryża wciąż przeważały długie suknie i romantycznie upięte włosy, ona obierała kierunek na chłopczycę. W zestawie były: mała czarna, fryzura na pazia, kobieca marynarka i płaskie buty. Coco opalała się i jeździła konno. Nosiła spodnie i paliła papierosy. Z całej tej puli ekstrawaganckich jak na tamte czasy projektów i zwyczajów, to jednak czarna klasyczna sukienka i żakiet bez kołnierzyka oraz wyzwalająca ręce torebka na łańcuszku torebka 2;55 wysunęły się na prowadzenie, stając się znakiem firmowym Chanel. Są nimi zresztą do dzisiaj. Jest jeszcze coś! Nie możemy zapomnieć o kultowym flakonie i zapachu Chanel no.5!


Gdy myślę o Gabrielle jako o kobiecie uważam, że jej życie było ciągłą walką, a ona sama była przedmiotem nieustającej oceny i krytyki. Z drugiej strony jednak musiało być ekstremalnie inspirujące, ciekawe i fantastycznie inne. A zapach, który jest dla niej hołdem? Pierwsze skojarzenie z Gabrielle jakie mam w głowie to światło. I właściwie jedyne. Natomiast wychodząc z założenia, że minimalizm jest najlepszą drogą do sukcesu, moje jedyne skojarzenie w postaci światła jest pełne i zadowalające. Olivier Polge, który stworzył kompozycję ukrył w niej między innymi: ylang-ylang, jaśmin, kwiat pomarańczy, mandarynka, tuberoza z Grasse, a także białe piżmo, drzewo sandałowe, grejpfrut oraz czarną porzeczkę. Gabrielle to ocean kwiatów! Otwiera się bardzo ciepło i przyjemnie, po chwili wyczuwalne jest lekki ochłodzenie. W oddali tlą się wspomniana wyżej mandarynka oraz czarna porzeczka, kwiaty natomiast nadal są aktywne chociaż mniej, są bardziej mgliste. Kojarzy mi się z czymś dobrym, z miłymi wspomnieniami, z sytuacjami o których chcę pamiętać, a jednak nie jestem w stanie sprecyzować z czym dokładnie.


Całość komunikacji jest zdecydowanym ukłonem w stronę młodszej klienteli. Mam takie odczucie, że brakuje mi odrobinę francuskości, takiej eleganckiej kropki nad i, z której znana jest marka. Nie ma to jednak właściwie żadnego znaczenia jeśli chodzi o odbiór i ocenę samego zapachu. Dla mnie najpiękniejszy jest początek i pierwsza godzina po aplikacji zapachu, później jest równie przyjemnie, ale już bardziej gładko i elegancko.

Jestem absolutnie na tak, Gabrielle jest moim zapachem. Natomiast pamiętaj, że pierwsze wrażenie może zwieść i najlepiej poznać zapach poprzez aplikację bezpośrednio na skórę. Czy będzie ze mną jesienią? Zdecydowanie tak!

Miałaś okazję poznać Gabrielle? Jakie są Twoje odczucia?
Perfumy Chanel Gabrielle.
Czytaj dalej...

5 września 2017

33 prezenty na 33 urodziny.

Moja wish list równie dobrze może być pomysłem na imieniny, dzień Mamy, dzień czegotylkozechcesz lub jeszcze lepiej - prezentem od siebie dla siebie. Są zapachy, książki, trochę bielizny i ubrań (brokat zawsze i wszędzie!). Jest jedzenie czyli np. zaczynanie dnia od miski mrożonych bananów z dodatkami, są bezy wielkich rozmiarów, które należy pochłaniać bez wyrzutów sumienia! Są moje ukochane pędzle od Wayne Goss, torebunia, lody, świeca i wyjazd do Hiszpanii oraz Włoch. Biżuteria i wszystko, co może umilić każdą okazję.







Wiadomo, bez każdej z tych rzeczy mogłabym się obejść, ale równie dobrze mogłabym je mieć i się z nich cieszyć, prawda?

A co Ty wybrałabyś dla siebie z mojej listy?

33 prezenty na 33 urodziny.
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...