31 grudnia 2016

Turbulences Louis Vuitton.


Ostatni post w tym roku! Postanowiłam, że będzie o produkcie, który stał się dla mnie bardzo ważny. Mam to szczęście, że odkrywam zapachy w odpowiednim czasie. Jestem pewna, że większość nie pozostałaby ze mną na dłużej, gdybym poznała je kilka miesięcy wcześniej/później. Turbulences to jedna z siedmiu kompozycji stworzonych przez dom mody Louis Vuitton. Tegoroczna premiera, tegoroczna miłość.


Jacques Cavallier Belletrud, mistrz perfumiarstwa, który odpowiedzialny jest za kolekcję zapachową LV, spędził kilka miesięcy podróżując przez pięć kontynentów. Jego celem było odkrycie nieoczekiwanych zapachowych emocji. Wszystko, co zobaczył, poczuł, doświadczył zainspirowało go skomponowania siedmiu nowych zapachów stworzonych z myślą o kobietach. Wszystkie aromaty zamknięte są w minimalistycznym flakonie przypominającym dawne apteczne opakowania. Prosta linia flakonów jest czysta, jedyne jej zdobienie to czarne litery na przezroczystym szkle i dyskretne złote logo na czarnym magnetycznym kapslu.


Turbulences bo o nich dzisiaj chciałam opowiedzieć, zapamiętałam od razu. Poznałam je na polskiej premierze i nie mogłam przestać o nich myśleć. Rzadko zdarza się, abym tak intensywnie wspominała zapach, ale gdy tego doświadczam - wiem, że będziemy nierozłączni przez długi czas. Kompozycja to hołd złożony jednemu z najbardziej narkotycznych wśród kwiatów – tuberozie (nigdy nie pomyślałabym, że moje szaleństwo będzie dotyczyło zapachu w którym jest jej naprawdę dużo!). "Niesiony wspomnieniami z młodości, Jacques poświęcił kilka miesięcy na to, by stworzyć odpowiednią paletę zapachową odzwierciedlającą wspomnienie aromatu tuberozy." Oprócz niej, w kmpozycji pojawia się jaśmin z Grasse oraz jaśmin wielkolistny – stosowany przez Chińczyków do aromatyzowania rzadkich herbat. Chińska magnolia, róża majowa i delikatny zapachowy akcent skórzany. Całość opisywana jest jako intensywna i smakowita.


O produktach, które zrobiły na mnie duże wrażenie piszę bardzo ostrożnie. Długo zastanawiam się nad zdjęciami, nad tym, co powinnam napisać. Czasami zdarza się, że kilka dni myślę jak zacząć, jak skończyć zanim siądę do edytora tekstu. W przypadku Turbulences również tak się zdarzyło. Pierwszy raz w historii bloga możesz zobaczyć czarno - białe zdjęcia zapachu. Żadne inne nie pasowały, żadne inne nie mogłyby oddawać moich emocji związanych z tym zapachem. I nie dlatego, że uważam go za zwyczajny. Wręcz przeciwnie! Stał się częścią mnie dlatego zasłużył na coś innego, szczególnego.

A zapach? Jest zdecydowanie mój. W okresie w którym go poznałam, poszukiwałam czegoś, co jeszcze jest w stanie wyróżnić się z tłumu. Czegoś, co będzie poza szufladkami z napisem ładne lub brzydkie. W końcu czegoś, co nie będzie porywało tłumów. Dzięki połączeniu wyszukanych składników LV stworzył jeden z najpiękniejszych zapachów z jakimi miałam okazję romansować. Ten romans polega w głównej mierze na chciwym, powtarzającym się co kilkanaście minut, wyłapywaniu chociażby najsłabszej turbulencji w zgięciu nadgarstków, pomiędzy kosmykami włosów, w zagłębieniach szala.

Uwielbiam nosić na sobie Turbulences.

*PR Sample
Turbulences Louis Vuitton.
Czytaj dalej...

30 grudnia 2016

Elie Saab Le Perfume d'Or.


Doświadczenie mnie nauczyło, że gdy coś jest złote, a w tym przypadku chodzi o perfumy - często są nad wyraz przekombinowane i tworzone w myśl zasady im więcej tym lepiej. Ja natomiast hołduję tej drugiej, mniej znaczy więcej. Generalnie więc zapachów, które złotem stoją troszkę się obawiam i podchodzę do nich z pewną dozą ostrożności. I przyznam szczerze, że srebro mnie tak nie onieśmiela. W chwili, w której zobaczyłam najnowszą propozycję Le Perfume d'Or, pomyślałam: będzie na bogato, podobnie jak w przypadku sukni projektanta.


Koktajl z kwiatu pomarańczy, jaśminu, paczuli, drewna cedrowego i róży działa pobudzająco na zmysły, co może okazać się cudowną wiadomością ponieważ tym razem złoto pozwala na odrobinę wytchnienia. Mimo, że w pierwszych chwilach mogą wydawać się nieco ciężkie, gęste - po kilku minutach to wrażenie rozmywa się, łagodnieje. Nie napiszę, że nie są eleganckie bo to byłoby nieprawdą. Zdaję sobie, że zostały skrojone raczej dla damy, ale na szczęście każda z nas decyduje w jakim zapachu dobrze się czuje i może wybierać nie bacząc na założenie producenta. Ta wersja kultowych Le Perfume jest odsłoną świąteczną, dlatego też Elie postanowił nie żałować jej blasku.


Le Perfume d'Or mogą okazać się zapachem całorocznym pod warunkiem, że gustujesz w mocniejszych akordach. Jestem także prawie pewna, iż dla wielbicielek takich zapachów mogą być kupione nawet w ciemno. Flakonik, który został wybrany dla Le Perfume d'Or jest wytworny, ale ma w sobie coś, co powoduje, że zwróci na niego uwagę również zadziorna dziewczyna - i jest to kształt. Zarówno w opakowaniu zatem jak i w samym zapachu znajdziesz odrobinę przekory, która mi osobiście, bardzo się podoba!

Znasz Le Perfume d'Or? Jakie masz doświadczenia ze złotymi zapachami?

*PR Sample
Elie Saab Le Perfume d'Or.
Czytaj dalej...

29 grudnia 2016

Tom Ford kryjący podkład Waterproof Foundation/Concealer.


Ulubiony produkt do makijażu? Podkład. I właśnie podkładowych premier wyczekuję najbardziej! O Waterproof Foundation/Concealer czytałam na zagranicznych blogach i zastanawiałam się czy naprawdę najnowsze dzieło Toma Forda okaże się tak doskonale kryjące i trwałe. Wodoodporna, hybrydowa formuła z matowym wykończeniem, która miała być bardzo trwała i odporna na ścieranie czy warunki pogodowe.


W sytuacji, gdy słyszysz, że podkład jest mocno kryjący wyobrażasz sobie ciężką, toporną maź, która fatalnie się rozprowadza na skórze. Waterproof Foundation/Concealer ma delikatną, płynną konsystencję, która rozprowadza się i wtapia w skórę w kilka chwil, jest lekki i przyjemny w aplikacji. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że Tom obierze za kierunek mocne krycie, ale cieszę się, że dostrzegł kobiety, które potrzebują takiego efektu. Nie każda z nas dobrze czuje się w pół transparentnych podkładach, niemalże zupełnie nie kryjących. Jako jeden z najbardziej kryjących uważam Double Wear, Estee Lauder zatem właśnie do niego porównuje TF. Różnica między nimi jest taka, że Waterproof Foundation/Concealer już przy pierwszej warstwie oferuje takie krycie jak DW przy dwóch. Pamiętaj jednak, że jest to efekt na mojej cerze, która nie jest zbyt problematyczna - jeśli borykasz się z przebarwieniami lub zmianami trądzikowymi warto go wcześniej wypróbować!


Świetnie wyrównuje koloryt, maskuje niedoskonałości i neutralizuje drobne zaczerwienienia. Krycie według mnie jest bardzo dobre, na cerze mało problematycznej. Wypróbowałam go również na suchej, z popękanymi naczynkami i ogólnie w nie najlepszej kondycji - okazał się dobrze kryjący, ale najlepszy efekt uzyskałam aplikując go gąbeczką, wówczas makijaż był bardziej naturalny.


Wraz z podkładem w perfumeriach rozgościła się kolekcja produktów do ust - Lip Contour Duo. Po jednej stronie znajduje się wykręcana konturówka Lip Shaper, po drugiej stronie szminka Lip Color. Świetnie dopasowane do siebie kolorystycznie, stanowią idealny duet! Połączenie pomadki i konturówki jest naprawdę świetnym rozwiązaniem, całość jest lekka i świetnej jakości - to zdecydowanie dobry produkt, warty zainteresowania. Dostępne są w kilku pięknych kolorach, od nude, poprzez beże, kończąc na malinach.

Na zdjęciach poniżej możesz zobaczyć podkład Waterproof Foundation/Concealer w odcieniu Ivory, dla mnie idealny na jesienno - zimową porę.


Jestem bardzo ciekawa czy używasz kryjących podkładów? Wybierasz je jesienią/zimą czy niezależnie od pory roku?

Kosmetyki do makijażu Tom Ford dostępne są w Douglasie w warszawskiej Arkadii oraz na stronie internetowej Douglas. *Sample PR.
Tom Ford kryjący podkład Waterproof Foundation/Concealer.
Czytaj dalej...

28 grudnia 2016

Ulubieńcy grudnia 2016.


Wykorzystuję czas, gdy część rodziny piętro pode mną wcina ciastka, moja najmłodsza bąbelka śpi obok, aby za chwilę wstać i mieć energię do samego rana i opiszę ulubieńców grudnia! Co prawda miesiąc jeszcze się nie skończył, ale nie ma na co czekać! Ulubione produkty grudnia przed Wami!


Byłam wierna dwóm totalnie skrajnym podkładom, pierwszy z nich to Skin 79,Super + BB o którym pisałam już niejednokrotnie. Ma odrobinę jasny, ziemisty kolor, który rozjaśnia skórę zatem latem czy wiosną należy z nim uważać. Zimą lub jesienią jak dla mnie jest idealny! Pięknie rozświetla, nawilża i maskuje niedoskonałości - jest trwały i wydajny. Najważniejszym aspektem kremu BB jest pielęgnacja i filtr ochronny, tutaj mamy do dyspozycji aż 50! Warto spróbować, to naprawdę dobrze kryjący i trwały produkt. Drugim ulubieńcem jest również świetnie kryjący podkład od La Mer, The Soft Fluid Long Wear Foundation SPF 20. Od Skin 79 różni go przede wszystkim lekkość, wydajność i wykończenie - jest bardziej naturalne. Pisałam o nim całkiem niedawno tutaj: La Mer The Soft Fluid Long Wear Foundation SPF 20.

Pomadki do ust to głównie kolejny raz odkrycie uwielbienia dla malinowego różu, tym razem od Bobbi Brown (Plum Rose) oraz MAC (Pink Pigeon). Na zdjęciu jest także jeden z ulubionych błyszczyków z limitowanej kolekcji MAC, niestety już nie do zdobycia, ale kolor ma genialny, prawda? Pielęgnacja ust w grudniu najchętniej z Bobbi Brown i nowej odsłonie klasycznego nawilżacza w okrągłym, metalowym pudełeczku. Mam niestety jednak wrażenie, że zdecydowanie szybciej znika ze sztyftu niż z pudełeczka. Czerwona pomadka w kredce od NARS to coś niesamowitego! Trwałość jest naprawdę niewiarygodna! Naprawdę nie sądziłam, że odkryję produkt, który tak mocno mnie zaskoczy. Jeśli będziesz w pobliżu Sephory zwróć uwagę na Velvet Matte Lip Pencil w odcieniu Mysterious Red.


Bardzo chętnie sięgałam po paletę do róży NARS, po pierwsze poprzez dobór odcieni, po drugie ponieważ są napawddę fajnej jakości, a po trzecie dzięki pięknemu opakowaniu. Najchętniej sięgałam po trzy pierwsze od lewej kolory z Cheek & Lip Palette True Story. Paleta pochodzi z limitowanej kolekcji, ale jest jeszcze do zdobycia w Sephora więc poczekajcie do czasu świątecznych rabatów i klikajcie! Ah, w zestawie jest jeszcze kredka do ust o której pisałam wyżej: Velvet Matte Lip Pencil Mysterious Red.


Zapachowo najczęściej byłam wierna J'ose od Eisenberg. Dymnie i gęsto! Pisałam o nim kiedyś: J'ose to zapach w którym czuję dym, nie ten papierosowy - to odrobina dymu spod sceny, zapach lekko dusznego, gorącego, ale jednocześnie pociągającego. Nie czuję żadnej świeżości, kwiatów czy plastiku - Eisenberg stworzył kreację, która pasuje do mnie idealnie, jak druga skóra, jak brakujący element. Mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że J'ose to Ja. Po kilku latach nadal jest tak samo. W tym roku do ofert dołączył antyperspirant o zapachu J'ose. Używam z miłości do zapachu, ale niestety nie do końca dobrze radzi sobie ze swoim zadaniem czyli byciem antyperspirantem. Jest to jednak kwestia tak indywidualna, że nie jestem w stanie jednoznacznie go ocenić. Niemniej jednak - zapach jest piękny!


Maski! Balsamy! Nie ma zaskoczenia, od lat Mask o f Magnamity od Lush. Wielkie wow! Kocham i uwielbiam, dla mnie idealna maska! W tej chwili mogę Ci powiedzieć, że Ocean Sali i Mask of Magnamity to moi ulubieńcy. Maska głęboko oczyszcza, zawierająca m.in. kaolin, bentonit, miód, fasolkę i mięte pieprzową. Dający zielone zabawienie chlorofil rozjaśnia, mielona fasolka Aduki delikatnie peelinguje, zaś mięta pieprzowa dezynfekuje, chłodzi i odświeża skórę. Skóra staje się rozjaśniona, odświeżona i dobrze oczyszczona. Pięknie pachnie! Moment w którym czujesz zapach i odświeżające działanie mięty na swojej skórze jest bezcenny - plus milion procent energii gwarantowane! Obok maski możesz zobaczyć bananowy balsam do ciała - pachnie prawdziwymi bananami, fajnie nawilża i jest bardzo wydajny. Tą partię dostarczyła mi przyjaciółka prosto z Ukrainy.


Od jakiegoś czasu jestem wierna kremom do rąk Kiehl's. Niechętnie używam specyfików do rąk, ale w sytuacji kryzysowej jestem zmuszona. Te od Kiehl's bardzo szybko się wchłaniają, nie lepią się i nie kleją, pozostawiają minimalny aromat na dłoniach i co najważniejsze - są skuteczne. Ma wersję w 20 ml opakowaniu, dzięki czemu mogę mieć go zawsze przy sobie. I jeszcze jedno zaskoczenie czyli The Body Shop i maseczka/żel do oczyszczania twarzy Tea Tree 3 in 1 Wash Scrub Mask - zawierający 100% organicznego oleju herbacianego. Pozostawia skórę totalnie odświeżoną i oczyszczoną, bezbłędnie pachnie i jest naprawdę skuteczna. Lubię!

Co u Ciebie pojawiło się na liście ulubieńców w grudniu?
Ulubieńcy grudnia 2016.
Czytaj dalej...

26 grudnia 2016

Beauty Monday: Stockholm + Rome.

Umówmy się. Zdjęciami się nie popisałam, ale bądź wyrozumiała - Zoja mi pomagała. Rozjechała się trochę ostrość, ale musisz mi uwierzyć, że kolory, które wybrałam do tego makijażu są naprawdę fantastyczne!


Najważniejsze tutaj są cienie do powiek, dwa pojedyncze od NYX: maty w pięknych odcieniach burgundu oraz pomarańcza zmiksowana z brązem - robią największą robotę i są kapitalne. Do nich dołożyłam złoty cień z palety MJ, który okazuje się być odrobinę zielonkawym złotem, można taką sytuację przeżyć ponieważ dobrze się aplikuje i można dzięki niemu uzyskać fajny efekt.


W ramach polepszenia nastroju, na ostatnim zdjęciu polecam się jako
m i m o z a. Mam nadzieję, że chociaż odrobinę widać jak fajne połączenie tych trzech kolorów się okazało, a jeśli lubisz takie klimaty to warto zajrzeć do NYX i sprawdzić czy są w ofercie - kosztują kilkanaście złotych, a niebawem pewnie ruszą sale. Do intensywnego makijażu oka wybrałam jedynie błyszczyk do ust oraz delikatny bronzer na policzki. Podkreśliłam rzęsy, podkreśliłam brwi. To wszystko.


Mam na sobie:
Twarz: La Mer, The Soft Fluid Long Wear Foundation SPF 20, Urban Decay, bronzer do twarzy Beached Bronzer, Sunkissed.
Oczy: NYX, cienie do powiek Stockholm oraz Rome, złoty cień do powiek ze świątecznej palety Marc Jacobs, tusz do rzęs L'oreal Million Lashes, kredka do brwi Tom Ford, Taupe.
Usta: balsam do ust Glamglow.

Moje inne makijaże z projektu Beauty Monday? Wszystkie są tutaj!


Beauty Monday: Stockholm + Rome.
Czytaj dalej...

22 grudnia 2016

Pięć pytań: Franck Provost.






Franck, gdybyś nie był fryzjerem?
Byłbym fryzjerem. Kocham to, co robię i zawsze kochałem. Przez te wszystkie lata przeszedłem każdy stopień kariery - zaczynałem od zera i to dzięki ciężkiej pracy jestem tu, gdzie jestem.

Ale skoro już jesteś fryzjerem to powiedz jakie fryzury najbardziej lubisz? Czy jest jakaś ikoniczna postać, której fryzurę naprawdę podziwiasz?
Jedna?! Lubię wiele, ale tak naprawdę najbardziej podoba mi się to, co dzieje się teraz. Z wielką przyjemnością obserwuję zmieniające się trendy zarówno w koloryzacji jaki i fryzjerstwie. We wszystkim najważniejsza jest naturalność, to dzięki niej każda kobieta wygląda genialnie, a ja kocham wszystkie kobiety! Inspiracje znajduję wszędzie, rozglądam się, podróżuję, rozmawiam - zawsze i od zawsze ludzie są najważniejsi.

Dobrze, jesteś fryzjerem, który ceni naturalność i kocha kobiety. Spójrz na mnie. Może jest coś nie tak z moimi włosami?
Widać, że są zadbane i pomimo tego, że kolor nie jest świeży (miałam nadzieję, że nie zauważy!) wyglądają bardzo dobrze. I to jest właśnie ta moc. Możesz nie mieć czasu, żeby często korzystać z koloryzacji, ale dzięki temu, że o nie dbasz - używasz odżywki/maski, czeszesz - są w dobrej kondycji i to widać.

A moja grzywka? Wiesz, że ścina mi ją mój chłopak?
Jest fryzjerem?
Nie, nie, tylko mi ją ścina.
Czyli jest fryzjerem! Powiedz mu to, że jest fryzjerem.
Nie powiem bo będzie chciał mi ścinać włosy już zawsze!


Franck, powiedz mi proszę jaka jest według Ciebie najgorsza rzecz, którą kobiety robią swoim włosom?
Nie dbają o nie! Nie myją, nie czeszą. One naprawdę nie potrzebują wiele uwagi, aby odwdzięczyć się dobrym wyglądem. Jeśli chcesz żeby wyglądały zdrowo musisz poświęcić im chociaż minimum uwagi. Spójrz na swoje włosy, mówiłaś, że nie masz czasu raz w miesiącu odwiedzać fryzjera bo masz dwójkę dzieci. Tego zupełnie nie widać! Właśnie dlatego, że sięgasz po szampon, po odżywkę, czeszesz je i po prostu lubisz.

A nowa linia, która właśnie wchodzi do Polski? Jeden ulubiony produkt, który każda kobieta powinna mieć w swojej kosmetyczce?
Motto najnowszej kolekcji brzmi: „Cała moja wiedza zamknięta w sercu produktów do pielęgnacji włosów”. Od siebie daję Wam to, co według mojej wiedzy jest najlepsze. Gdybym miał wybrać tylko jeden produkt byłby to Revelateur De Couleur krem cc do włosów farbowanych, cienkich i łamliwych. Zawiera ekstrakt ze sproszkowanych pereł, łączy bogatą konsystencję kremu z lekkością serum. Każdego dnia zapewnia włosom połysk i zdrowy wygląd. Zawarte w nim filtry skutecznie chronią przed promieniowaniem UV. Jest naprawdę wart uwagi, sprawia, że włosy świetnie się układają i są sprężyste.


Wywiad, który mogłam przeprowadzić z Franckiem miał miejsce przy okazji konferencji prasowej wprowadzającej linię J’aime My do Polski. Więcej info znajdziesz tutaj: J’aime My...czyli Franck Provost wita się z Polską. Niżej natomiast możesz zobaczyć relację video i nasze trio razem: mnie i Francka oraz moje miny. Miniaturka jest genialna!



Wszystkim Wam razem i każdej z osobna przekazuję pozdrowienia i uściski od Francka!
Pięć pytań: Franck Provost.
Czytaj dalej...

20 grudnia 2016

&other stories kosmetyki do pielęgnacji ciała.


O &other stories pierwszy raz usłyszałam w 2013 roku przy okazji filmu promującego kolekcję SS13, doskonale zapadły mi w pamięć słowa Lisy Butler, która pracowała jako wizażystka przy tamtej kampanii. "Dla mnie to wszystko sprowadza się do stworzenia iluzji, że to Twoja skóra. Nie jesteś w stanie rozróżnić gdzie się kończy, a gdzie zaczyna. Chodzi o to, aby poprawić wygląd skóry, a nie przykryć ją, oczywiście są też momenty kiedy coś trzeba przykryć. Zawsze przygotowując makijaż zrób krok wstecz, nie stój przy samym lustrze. Miej uwagę na wygląd całości, tak jak patrzyłabyś na ubrania, tak jak byś patrzyła na zarys całości. Nie skupiaj się zbytnio na każdym małym szczególe, ponieważ szukasz impresji i lekkości i to tyle, tyle wystarczy."


Jakiś czas temu okazało się, że &other stories wkracza do Polski i oprócz ubrań w ofercie znajdzie się także pielęgnacja oraz kosmetyki kolorowe. Tych drugich nie testowałam ponieważ na otwarciu, ale przy najbliższej wizycie w Galerii Mokotów (Warszawa) na pewno to zrobię. Skupiłam się na pielęgnacji - w głównej mierze dzięki zapachom i opakowaniom. Kupiłam uwielbiane przeze mnie peelingi do ciała, olejek nawilżający i krem do rąk dostałam od @other stories.


Dla mnie ogromne znaczenie mają zapachy. Te, które znalazłam czyli Sardonyx Fire oraz Lemon Daydream są przepiękne. Ten pierwszy nieco słodki, zmysłowy i idealny do wieczornych, odprężających kąpieli - nuty zapachowe to między innymi ambra oraz wanilia. Lemon Daydream natomiast jest totalnym przeciwieństwem, pachnie jak świeżo wyciśnięta cytryna. Obydwa produkty to peelingi cukrowe więc raczej nie powinny podrażnić skóry nawet po depilacji. Fajnie wygładzają, nawilżają i pozostawiają przyjemny aromat na skórze.


Dwa kolejne produkty, które widzisz na zdjęciach to Caliper Body Oil - bardzo przyjemnie nawilżający olejek do pielęgnacji całego ciała. 99,5 % składu to naturalne składniki, jest bardzo wydajny i używany w małej ilości nie będzie pozostawiał tłustej warstwy. Znajduje się w szklanym flakonie, należy więc uważać, aby nie wyślizgnął się z dłoni! Jest jeszcze ślicznie opakowany Castes Hand Cream czyli balsam do rąk. Jego zadaniem jest nawilżyć, pielęgnować oraz odżywić i radzi sobie z tym doskonale. Każdy z produktów, o którym wspomniałam ma przepiękne, minimalistyczne opakowanie! żeby jednak nie było zbyt słodko, jest jeden produkt, którego nie byłam w stanie używać, a mianowicie Floribunda Lip Balm. Moja Floribunda była po prostu gorzka i nie byłam w stanie jej mieć na ustach z jednego powodu - po chwili miałam ją również na języku. Niestety nawet, gdyby jej działanie było genialne - gorzkość ją dyskwalifikuje.

Podsumowując moją przygodę z &other stories myślę, że na pewno będę chciała wypróbować jeszcze masła do ciała oraz kolorówkę. W ofercie na moje nieszczęście są też piękne świece, o ubraniach nie wspomnę. I o butach. I o biżuterii. I o wszystkim?

Znasz markę &other stories? Który z produktów najchętniej wypróbowałabyś?
&other stories kosmetyki do pielęgnacji ciała.
Czytaj dalej...

19 grudnia 2016

Beauty Monday: 100 % Angel.


Angel. 100 % Angel czyli Agata (w roli modelki) i backstage do sesji, którą niedawno zrealizowałyśmy. O co chodziło w całej historii opowiem, gdy pokażę Ci efekt na zdjęciach (klisze się wywołują!), a dzisiaj w ramach Beauty Monday przede wszystkim makijaż. I trochę inaczej bo w końcu nie na mnie, mój cykl dostał odrobinę świeżości!


Po pierwsze, miało być słodko. Wymyśliłyśmy więc różowy makijaż oka, do którego dodałam dla kontrastu turkus. Żeby wzmocnić efekt, całość potraktowałam na mokro, wyczesałam brwi i potraktowałam żelem. Na skórze Agata nie ma praktycznie nic oprócz odrobiny podkładu i korektora pod - nie chciałam, aby została pozbawiona piegów. Usta, jak na angel przystało - są słodkie.



Po drugie, brokat. Skończyło się na złotych, sześciokątach. Rozmieściłam je pod oczami i nad powiekami. Na całej skórze stworzyłam efekt mokrego makijażu. Włosy to efekt wody morskiej i mikro ilości lakieru.




Cała sesja już niebawem na blogu!

Modelka: Agata
Zdjęcia: Olga Tuz
Makijaż: Agata Herbut

Moje inne makijaże z projektu Beauty Monday? Wszystkie są tutaj!


Beauty Monday: 100 % Angel.
Czytaj dalej...

18 grudnia 2016

Najlepsze prezenty na Gwiazdkę!


Wczoraj opowiadałam o najgorszych prezentach, jakie można znaleźć pod choinką (O najgorszych prezentach pod choinkę.), dzisiaj natomiast chciałabym pokazać Wam te sprawdzone, które mogą okazać się dobrym pomysłem dla mamy, siostry, babci czy przyjaciółki. Wszystkie z nich są ogólnodostępne zatem przed Gwiazdką jeszcze zdążysz! Wybrałam produkty z różnych półek cenowych, swoje propozycje zróżnicowałam pod kątem potrzeb skóry i zainteresowań obdarowanej osoby.


Ministerstwo Dobrego Mydła, mydło z pieprzem.
Nowość od sióstr Bieluń. Tym razem dziewczyny postawiły na ultradelikatne, pięknie wyglądające białe mydło z kolorowym pieprzem. Delikatnie pachnie, nie przesusza, a nawilża. Na razie dostępne w sklepie stacjonarnym, a już niedługo na www. Z nowości polecam także mydło hibiskusowe - obłędnie wygląda i działa! (ok 20 zł/kostka).

Kiehl's, Masło do ciała Creme de Corps.
Budyń w wersji limitowanej! Formuła o pięknym zapachu błyskawicznie wchłania się w skórę, zapewniając jej intensywne nawilżenie i regenerację. Przepięknie pachnie, ma maślaną, bogatą konsystencję i naprawdę dobrze działa na skórę. Jestem pewna, że każda fanka pielęgnacji doceni Creme de Corps w świątecznej odsłonie (153 zł/ 226 g).



Clinique, zestaw świąteczny.
Clinique w tym roku stworzył kilka naprawdę bardzo interesujących zestawów, ja wybrałam ten w którym znajdziesz coś, co zadowoli każdą make up geek: tusz do rzęs High Impact, krem pod oczy Pep-Start oraz płyn do demakijażu Take the day off. Świetne rozwiązanie podczas wyjazdów, urlopów, ale także jako możliwość przetestowania produktów marki (99 zł).

RAU, Deep Impact Ampoule.
Marka Rau dopiero wkracza na polski rynek, a jej oferta jest bardzo ciekawa. Miłośniczka pielęgnacji na pewno doceni Deep Impact Ampoule czyli koncentrat z morskim kolagenem w ampułkach. Cechą szczególną ampułek jest zawarty w nich morski kolagen z nowym systemem transportowym, dzięki któremu substancje czynne kierowane tam, gdzie mogą one działać najefektywniej. Morski kolagen dostarcza skórze solidną porcję nawilżenia a intensywnie wypełniając skórę od wewnątrz nadaje jej gładkiego i jędrnego wyglądu. Cienkie linie i zmarszczki są wyraźnie wygładzone (10 x 2 ml/129 zł).


Thierry Mugler, Angel.
Prawdziwy rarytas dla fanek zapachu Angel! Smakowita woń czerwonych jagód i pralin przywodzi na myśl czasy dzieciństwa. Zapach Angel otula noszącą go kobietę i zmienia zwykły dzień w unikalną przygodę. Tworzenie innowacji i zaskakiwanie oryginalnością to nieustająca misja i filozofia marki Mugler. Jej ostatnią kreacją jest nowe oblicze Nomad Star, czyli Gwiazdy Wędrującej. Wymienne opakowanie ubiera flakon, personalizuje go, nadając mu nowy wymiar. Pięknie wygląda! (329 zł/25 ml).


Estee Lauder, Advanced Night Repair.
Klasyk. Bestseller. Produkt - gwiazda. Legendarne serum odmładzające do twarzy.Dzięki temu serum Twoja skóra staje się piękniejsza z każdym porankiem. Przetestowana i udowodniona skuteczność: serum do twarzy Advanced Night Repair radykalnie zmniejsza widoczność wszystkich kluczowych oznak starzenia się skóry. Linie i zmarszczki zostają znacząco zmniejszone za sprawą stosowania serum. Skóra wygląda młodziej już po 4 tygodniach. Skóra jest gładsza, bardziej nawilżona i mocniejsza. Skóra wygląda młodziej, bardziej promiennie i ma bardziej wyrównany koloryt. Ponad 25 przyznanych i oczekujących na przyznanie patentów na świecie. Produkt skuteczny niezależnie od koloru skóry. Na święta w pięknym złotym ubraniu! (440 zł/ 50 ml).


Chanel, Coco Mademoiselle.
Jeden z najpiękniejszych zapachów świata. Jestem pewna, że każda kobieta, która kocha perfumy i zapachy ucieszy się z takiego prezentu. Esencja odważnej i wolnej kobiety. Zapach kobiecy, orientalny, o silnym, lecz zaskakująco świeżym charakterze. Orientalny zapach o silnym, lecz zaskakująco świeżym charakterze. Orzeźwiające nuty żywiołowej pomarańczy momentalnie pobudzają zmysły. Przejrzyste, zmysłowe serce kompozycji objawia transparentne akordy jaśminu i róży. Nuta głębi rozwija czyste akcenty paczuli i wetiweru, które podkreślają strzelistą strukturę kompozycji (325 zł/35 ml).

Dior, J'adore L'absolu.
Kolejny produkt ikona. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych zapachów na świecie, zdecydowanie można kupować go w ciemno.Wyrafinowany i luksusowy. J'adore L'absolu uszlachetnia intensywność i zmysłowość kwiatowych nut. Zapach w którym kwiatowe absoluty są harmonijnie połączone: słodka Róża Damasceńska, uwodzicielski Jaśmin Sambac, zmysłowa Tuberoza z Indii. Francis Demachy, twórca zapachów Dior, dobierając najszlachetniejsze surowce naturalne i sięgając po kwiaty najwyższej jakości z najlepszego źródła podniósł zapach J’adore do rangi sztandarowego produktu perfumiarskiego. Są naprawdę przepiękne i wyjątkowe! (470 zł/50 ml).


Tonymoly, Hand Butter Trio Kit.
Słodkie, śliczne i skuteczne. Nawilżający zestaw trzech produktów przeznaczonych do pielęgnacji dłoni. Poprawiają teksturę skóry i redukują zaczerwienienia, a dłonie stają się miękkie, nawilżone i odżywione. Trzy zapachy jak świąteczne ciasteczka: cynamonowe, wiśniowe i makaronikowe, które przeniosą Cię w gwiazdkową atmosferę (49 zł/zestaw).

A teraz najważniejsze, jakie kosmetyki chciałabyś znaleźć pod choinką? Lista może być długa!:)
Najlepsze prezenty na Gwiazdkę!
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...