30 listopada 2016

Makijaż świąteczny. Chanel Synthetic de Chanel Libre Collection 2016.


Ostatniego dnia listopada, w przeddzień pierwszego dnia najpiękniejszego miesiąca w roku chciałam pokazać Ci świąteczną kolekcję makijażu Chanel Synthetic de Chanel Libre Collection 2016. Pisząc posta za oknem mam przepiękną aurę - pojedyncze, duże płatki śniegu powoli wypełniają przestrzenie pomiędzy liśćmi. Dzisiaj czuję się w naprawdę świątecznym nastroju.



Inspiracją do stworzenia kolekcji stały się dla Luci Pica: architektura, nowoczesność, miejski szyk, folia, hybryda, metal, platyna, cement, lustro, różowa guma, neonowe światło. Pierwsza myśl, gdy obejrzałam ją kilka tygodni temu? To nie są święta! Przecież marki kosmetyczne przyzwyczaiły nas do złota, czerwieni i brokatu. Chanel znowu idzie inną drogą! Po mistrzowskiej jesiennej kolekcji makijażu (Chanel x Lucia Pica. Makijaż Le Rouge Collection N°1 Jesień 2016.), której nadal jestem fanką nadeszła pora na srebro, soczysty róż, grafikę.


Po pierwsze, Joues Contraste w odcieniu Hyperfresh. Absolutnie napigmentowany, pięknie wtapiający się w jasną karnację i odświeżający makijaż. Uwielbiam takie rozwiązania, delikatny rumieniec jest według mnie piekielnie seksowny. Po drugie, Calligraphie de Chanel Hyperblack. Eyelinerów nigdy dość i oczywiście najchętniej sięgam po klasyczne, czarne. Do opakowania dołączony jest pędzelek, którym bez problemu stworzysz idealną linię. Z eyelinerami w słoiczkach zwykle nie potrafię obchodzić się delikatnie - linie, które pojawiają się na moich powiekach są zatem grube i widoczne. Najlepiej aplikować go na maty, satyny, pudrowe produkty - nie będzie się wówczas odbijał na powiece. Po trzecie, usta. Do wybory intensywna czerwień wzmocniona o burgundowe tony lub coś lżejszego: Rouge Allure Gloss, Super Nude.


Jest także coś dla fanek lakierów do paznokci. Chanel Le Vernis Matte i Longwear: matowy jasny róż Pink Rubber, elektryzujący, neonowy róż Hyperrose Glass oraz lustrzany Liquid Mirror .



Mój wybór? Róż do policzków. Uważam, że będzie naprawdę pięknie wyglądał na jasnej karnacji, zimową porą. To jest coś, czego potrzebujemy, gdy od rana jest szaro, a po południu ciemno. Odrobina koloru. Tylko kolor może nas uratować tej zimy, dziewczyny.

Znalazłaś coś dla siebie? Który element z kolekcji najchętniej wypróbowałabyś?

Produkty przedstawione w poście zostały przekazane do recenzji przez markę Chanel.
Makijaż świąteczny. Chanel Synthetic de Chanel Libre Collection 2016.
Czytaj dalej...

29 listopada 2016

J’aime My...czyli Franck Provost wita się z Polską.

"Przez ostatnie 40 lat miałem przyjemność oferować wysokiej jakości usługi w moich salonach, indywidualnie dobierać fryzury i kolory włosów, przekazywać swoją wiedzę i doświadczenie oraz dzielić się pasją, którą odczuwam wobec tej profesji". Franck Provost, mistrz fryzjerstwa, postanowił zaoferować sygnowane swoim nazwiskiem kosmetyki do pielęgnacji włosów. Motto najnowszej kolekcji brzmi: „Cała moja wiedza zamknięta w sercu produktów do pielęgnacji włosów”. Możemy się zatem spodziewać, że poprzeczka została postawiona bardzo wysoko!


Pod koniec października zostałam zaproszona na konferencję prasową na której mogłam zapoznać się z linią J’aime My... . Produkty inspirowane specjalistyczną wiedzą fryzjerską, kompozycja aktywnych składników starannie dobranych do określonego rodzaju włosów i dostępna w asortymencie pięciu różnych wersji. J'aime My... to także profesjonalne szampony o kremowej konsystencji, które nie zawierają silikonu. Gama J’aime My... tak jak wspominałam składa się z pięciu linii dostosowanych do potrzeb różnego rodzaju włosów, podczas konferencji Franck opisywał i prezentował wybrane produkty na modelkach.


Keratin Miracle - włosy delikatne i łamliwe (szampon, maska, intensywna maska wzmacniająca 10 w 1)
Revelateur de Couleur - ochrona koloru, dla włosów farbowanych (szampon, maska, fluid termoaktywny do włosów suchych, olejek nawilżający)
Oleo Supreme - suche, a specjalnie dla nich kompozycja cennych olejków: makadamia, awokado i olejku z nasion grejpfruta, intensywnie odżywia włosy (szampon, maska, odżywka, krem cc)
Volume Creator - pobudza włosy cienkie, którym brakuje gęstości, dzięki oryginalnej formule zawierającej rozmaryn i szałwię, które stymulują wzrost włosów (szampon, odżywka bez spłukiwania)
Blond Sublime - dla włosów blond lub siwych (szampon)


Co według Francka wyróżnia jego produkty od już znajdujących się na rynku? Składniki, cena (od 42,99 zł do 62, 99 zł) oraz dostępność. Za przystępną cenę masz otrzymać naprawdę dobre produkty, które znajdziesz w każdej drogerii Rossmann. Rozpoczęłam już pierwsze testy i niebawem opowiem Ci więcej o produktach. Udało mi się również przeprowadzić mam nadzieję inspirujący wywiad z Franckiem, który opublikuję już niedługo. Będą także niespodzianki, wiadoma sprawa!

Znasz markę Franck Provost? Masz ochotę wypróbować produkty?
J’aime My...czyli Franck Provost wita się z Polską.
Czytaj dalej...

28 listopada 2016

Beauty Monday: Shimmer Dust.


W chwili, gdy zobaczyłam świąteczną kolekcję Burberry wiedziałam, że to, co interesuje mnie najbardziej to brokat. Wiem, że jego używanie może być kłopotliwe, nie każda z nas ma ochotę na noszenie mieniących się kropek na swojej twarzy i tak dalej i tak dalej i jeszcze więcej. Makijaż jest zabawą. Nie powinno się go oceniać w kategorii zły czy dobry - każdy jest inny i każdy jest ważny dla osoby, która go wykonała.
Koncept początkowy był nieco inny, brokat miał wylądować na wyżynach kości policzkowych i tak też się stało. Pomyślałam jednak, że taki makijaż możecie zobaczyć w visuelu Burberry (genialny!), wobec czego zdecydowałam się umiejscowić go na powiece. I tutaj moja kochana Czytelniczko - sprawa jest prosta. Możesz się odważyć. Możesz! Shimmer Dust jest naprawdę fajną zabawką i z jej pomocą jesteś w stanie stworzyć mnóstwo makijaży. Nie będę opisywać ie czasu zajęło pozbycie się go z powiek, ale było warto. Naprawdę!


Mam na sobie:
Twarz: Skin 79 BBGold, Anastasia Beverly Hills, paleta do konturowania, Urban Decay rozświetlacz w pudrze Afterglow, Sin.
Oczy:Burberry, Shimmer Dust (czarny), MUFE cień do powiek M100, Smashbox cień do powiek Hazelnut, Maybelline tusz do rzęs Scandaleyes Reloaded, Art Deco korektor Longwear Concealer 18, Benefit Gimmebrow medium/deep.
Usta: Glamglow, balsam do ust, na balsam zaaplikowałam pomadkę Bobbi Brown Rich Color, 10 Rose Plum.


I jak? Chociaż na Sylwestra? Na karnawał?

Ps. Shimmer dust dostępny jest w dwóch odcieniach: czarnym i złotym.
Moje inne makijaże z projektu Beauty Monday? Wszystkie są tutaj!


Beauty Monday: Shimmer Dust.
Czytaj dalej...

25 listopada 2016

Winter is coming. Niezbędnik Sisley na niepogodę.


Nie lubię zimy. Kłamię. Lubię, ale zza okna. Oprócz mokrych butów oraz szarej mazi, którą pokryta jest prawie cała Polska nie lubię jeszcze jednego - mojej skóry, która dość mocno reaguje na zmianę temperatur i odwdzięcza się przesuszeniem. Oprócz tego przesuszenia jest jeszcze nieprzyjemne uczucie ściągnięcia. Teoretycznie można z tym żyć i nawet przyzwyczaić się - tłumaczyć, że przecież to naturalne zjawisko, ale skoro nie muszę tego robić - nie widzę takiej potrzeby. Dzisiaj o kremach, które Sisley stworzył właśnie z myślą o między innymi trudnych warunkach atmosferycznych. Poznajcie się!


Po pierwsze, Regenerujący krem Crème Réparatrice to pielęgnacja, która pomaga walczyć ze szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Preparat wzbogacony o masło shea o właściwościach kojących i odżywczych. Za zadanie ma regenerować skórę, eliminować odczucie dyskomfortu (przegrzanie, oparzenia słoneczne etc.) oraz nawilżyć i uelastycznić skórę. Ten produkt Sisley jest określany jako prawdziwa pomoc SOS. Wielką zaletą jest fakt iż może być używany przez wszystkich członków rodziny (z wyjątkiem dzieci poniżej 3. roku życia) - świetne rozwiązanie podczas podróży. Można stosować tak często, jak to jest konieczne, na twarz, szyję i dekolt lub miejscowo na podrażnioną skórę. I tutaj właśnie chciałabym podkreślić, że w moim przypadku doskonale radzi sobie w sytuacjach kryzysowych. Jakie określam takim mianem? Na przykład dni, gdy wykonuję na sobie makijaże i zmywam je, robiąc kolejne. Po takim dniu skóra woła o pomoc i ukojenie. Stosuję wówczas Crème Réparatrice jako kompres - aplikuję grubszą niż normalnie warstwę i traktuję jako maskę, którą później wklepuję w skórę. Po takim zabiegu cera jest odżywiona, złagodzona i zadbana. W składzie dodatkowo, obok masła shea znajdziemy marchew, która rewitalizuje i nawilża.


Po drugie, produkt kultowy w portfolio marki czyli ochrona skóry przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi powodującymi jej starzenie. Krem All Day All Year przeznaczony jest do dziennej pielęgnacji skóry, zapobiegając jej starzeniu, pełni podwójną funkcję ochronną, niwelując wpływ negatywnych czynników zewnętrznych na skórę. Chroni przed promieniowaniem UVA i UVB, a zawarte w kapsułkach filtry chronią skórę, hamując stres oksydacyjny. Chroni przed wolnymi rodnikami i skutkami stresu: dzięki doskonałemu połączeniu ekstraktów roślinnych i właściwości antyrodnikowych oraz przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Utrzymująca się przez cały dzień warstwa ochronna sprawia, że wzmocniona skóra jest bardziej jędrna i promienieje. Zmarszczki są wyraźnie wygładzone. Dzięki swojej lekkiej, szybko wchłaniającej i przyjemnej w użyciu konsystencji nie koliduje z aplikowanymi produktami do makijażu. Co znajdziesz w składzie? Olejek eteryczny z jałowca, który pobudza oraz masło shea - odżywia, wygładza, odbudowuje, zmiękcza i chroni. Sezam mający za zadanie nawilżyć i restrukturyzować, ryż wzmacniający naturalną barierę ochronną skóra, olejek z orzecha laskowego zapobiegający wysuszeniu skóry. Ponadto białą wierzbę przyspieszającą syntezę białek HSP, antyelastazy, antykolagenazy oraz zmiękczający i nawilżający fitoskwalan. Jest także jabłko (działa przeciwutleniająco), witamina E (działa przeciwrodnikowo), są zawiera kapsułki z filtrami UVA i UVB, a także olejki eteryczne z szałwi i majeranku. Dużo dobrego!


Po trzecie, kosmetyk, który wzbudza skrajne emocje. Baume Efficace Balsam o specjalnej, niespotykanej konsystencji zapewnia skuteczne wygładzenie i nawilżenie okolic oczu i ust. Balsam to doskonałe określenie tego specyfiku, jest gęsty, wymaga małej wprawy w aplikacji, ale jest wart zainteresowania. Można używać go zarówno pod oczy jak i do ust - wygładza i nawilża skórę w okolicy oczu i ust. Zawiera naturalne wyciągi roślinne (woda kwiatowa z oczaru wirginijskiego, fitostymuliny z pomidora i hydrolizaty białek roślinnych), które chronią najbardziej wrażliwe, ruchome części twarzy. Czego dobrego możesz spodziewać się po nim? Wygładza, a przede wszystkim nawilża, co jest bardzo ważne w tym okresie roku! Zmniejsza opuchliznę pod oczami, zapobiega wysuszeniu skóry oraz zapewnia skórze miękkość i świeżość. Najlepiej stosować gorano na dokładnie oczyszczoną skórę, przed zastosowaniem jakichkolwiek innych produktów, nałożyć niewielką ilość balsamu i rozprowadzić go wokół oczu i ust, lekko wklepując opuszkami palców. W składzie znajdziesz między innymi hydrolizaty pomidora i białek roślinnych, odpowiedzialne za stymulację i rewitalizację oraz wygładzające wyciągi z białej wierzby. Myślę, że świetnym pomysłem byłaby jeszcze wersja na noc. Marzy mi się totalnie bogaty krem pod oczy, który sprawi, że delikatna skóra wokół oczu będzie dogłębnie odżywiona (to naprawdę zmora suchych cer!) i ukojona.

Jestem ciekawa czy w Twojej kosmetyczce zachodzą zmiany w zależności od pory roku? Jakie kremy wybierasz zimą? Jaki jest Twój ulubiony?

Produkty przedstawione w poście zostały przesłane przez markę Sisley.
Winter is coming. Niezbędnik Sisley na niepogodę.
Czytaj dalej...

22 listopada 2016

Brzydkie ciała chodzą do kościoła.


O ciele mogłabym bez końca. O tym, że obok tych, o których każą nam myśleć, że są idealne (to te, które spoglądają z okładek gazet, billboardów, reklam) są także "brzydkie" czyli nasze, odbiegające od ideału. Nie ruszane kijem. A "brzydkie" ciała chodzą z nami do pracy. Czekają w kolejce w aptece, moszczą się na siedzeniu obok w autobusie czy wręczają największą z możliwych tabliczek czekolady w sklepie. Są wszędzie: w urzędzie, szkole, na przejściu dla pieszych, mają końcówkę żeńską i męską. One nawet uprawiają seks. Statystycznie jest ich zdecydowanie więcej niż tych, które idealnie podawane są nam każdego dnia na śniadanie, obiad i kolację.

W tym "brzydkim" klubie i ja się znajduję. Moje trochę porozciągane, przeorane przez dwie ciąże i łącznie trzyletnie karmienie piersią ciało jest bardzo dalekie od ideału. Każda z nas dokładnie wie, jak wygląda ten “ideał”. W rodzaju męskim przewiduje się dużo mięśni, włosów oraz szelmowskiego uśmiechu o perłowym blasku. Żeński jest w równie ciężkiej sytuacji: figura przypominająca wymiary mojej sześcioletniej córki plus doczepiona pierś i napompowana pupa, wydęte usta, długa rzęsa, wszystko zadbane na poziomie master. Jest jeszcze jeden warunek do spełnienia, mianowicie noszenie naturalnego makijażu, który z naturalnością ma wspólny jedynie odcień brązu.

Co najmniej boki można sobie zrywać jeśli odkryje się, że felieton na taki temat pisze osoba, która od prawie sześciu lat prowadzi bloga urodowego i potrafi znaleźć tysiąc różnych odcieni szminek albo przebierać nóżkami z okazji premiery nowego podkładu. Bo o urodzie wiem prawie wszystko i dobrych kosmetykach, zapachach także. Wiem również, że istnieje zdrowy rozsądek. W swojej głowie postawiłam granicę dla kolorowych gazetek oraz niektórych programów telewizyjnych. Ta granica dotyczy też ludzi, którzy usiłują wmówić mi, że powinnam ze wszystkich sił próbować osiągnąć wygląd idealny. Zapominają niestety, że nie istnieje pojęcie wyglądu idealnego i to z bardzo prostej przyczyny - dla każdego z nas ideał jest czymś innym i o dziwo zdarzają się jeszcze dziwacy dla których ważniejszy od ciała jest intelekt. Mój tato Leon zawsze powtarzał nam, że nigdy nie można oszczędzać na książkach i nigdy nie będzie nam żałował na nie pieniędzy.


To, co widzę i to, co mnie przeraża to fakt iż kanon piękna, który wykiełkował w sieci, serwisach społecznościowych próbuje sprowadzić kobiety (na nich się skupię ponieważ to zjawisko jest bardzo powszechne) do fabryki klonów. Kilka dni temu znalazłam mema: 16 zdjęć kobiet, na pierwszy i trzeci rzut oka każda z nich wygląda tak samo. Podpis jest następujący: “Kiedy laska mówi, że nie znajdziesz drugiej takiej, jak ona, ale jest 2016 rok i wszystkie laski wyglądają tak samo”. Jestem naocznym świadkiem, że to dzieje się naprawdę. Ten trend jest bardzo obecny w życiu młodych dziewczyn i nie mam tu na myśli młodości w moim wykonaniu, a raczej tę o dekadę lub dwie młodszą.

Opatrzyło mi się „piękno”. Opatrzyły mi się sposoby na naturalny makijaż w stylu Kim Kardashian składający się z piętnastu kroków i zabierający dwie godziny życia. Moda na bycie idealną stała się zwyczajnie ogłupiająca. Mam dość instrukcji jak powinnam wyglądać, jak zakryć cellulit, optycznie wyszczuplić udo, jak mogłabym wyglądać gdybym nie marszczyła czoła lub starała nie uśmiechać się zbyt często. Trafia mnie dobitny szlag, gdy po raz kolejny koleżanka lub nie koleżanka pyta jak sobie poradziłam z rozstępami po ciąży, a na moją odpowiedź, że nijak, ona pyta czy planuję zrobić sobie jakiś laser może czy zwyczajnie podjęłam decyzję, że nie będę rozbierać się na plaży. Będę się rozbierać. Będę wygrzewać do słonka mój porysowany brzuch. Mamy ciała. Są nasze. Jedyne jakie mamy i jakie mieć będziemy. I nawet jeśli w oczach innych są brzydkie i nieatrakcyjne, są nasze i jedyne w swoim rodzaju.
"Brzydkie" jest inne, wyjątkowe, nasze, a przede wszystkim ciekawe.
Brzydkie ciała chodzą do kościoła.
Czytaj dalej...

21 listopada 2016

Beauty Monday: O czerwonym eyelinerze.


Przebierałam nóżkami, zacierałam rączki w oczekiwaniu na niego. Miał być spełnieniem marzeń o czerwonym, matowym eyelinerze i tak było przez godzinę. Z czerwieni powstał brąz, który widzisz na mojej powiece. Pierwszy raz spotkałam się z eyelinerem, który tak mocno utlenił się i bardzo, bardzo żałuję tej mojej wyczekiwanej czerwieni!


Złoty brąz z jednak domieszką czerwieni także jest ładny, ale to nie jest to, czego oczekiwałam. Eyeliner, o którym piszę ściągnęłam z Korei, razem z innymi kosmetykami do makijażu. Oprócz fakapu, który zaliczył z odcieniem, nie mogę mu nic zarzucić - ma świetną końcówkę, łatwo się aplikuje i jest bardzo trwały. Żałuję, że nie zamówiłam jeszcze czarnego, może nie zmieniłby koloru na biały?


Dodałam troszkę piegów, rozświetliłam skórę, usta pozostawiłam naturalne - potraktowałam je tylko balsamem do ust. Moim zdaniem wyszedł całkiem fajny, dzienny makijaż.

Mam na sobie:
Twarz: Skin 79 BBGold, Anastasia Beverly Hills, paleta do konturowania, Urban Decay rozświetlacz w pudrze Afterglow, Sin.
Oczy:BBIA Last Pen Eyeliner Burgundy, Maybelline tusz do rzęs Scandaleyes Reloaded, Art Deco korektor Longwear Concealer 18, Benefit Gimmebrow medium/deep.
Usta: Glamglow, balsam do ust.


Używasz kolorowych eyelinerów czy stawiasz na klasykę w postaci czarnego?

Moje inne makijaże z projektu Beauty Monday? Wszystkie są tutaj!

Beauty Monday: O czerwonym eyelinerze.
Czytaj dalej...

18 listopada 2016

Malowana Mama według Agata Ma Nosa x Ładnebebe.


Jesienny, chłodny poranek. Jadę na Mokotów - to tam mam spotkać się z Justyną, Ewą i Kasią. Pukam do drzwi, otwiera mi Justyna z turbanem na głowie, pomiędzy jej nogami biega mały piesek. Dookoła książki, w kącie nocnik, zabawki - znam ten obrazek doskonale. Poranek matki. Dzieci już są w przedszkolu, a ona ma kilka nanosekund, aby przygotować się na naszą wizytę. Widzę jak jedną ręką czesze włosy, drugą zbiera zabawki z podłogi, jednocześnie przeciera okap kuchenny i szykuje mi kawę. To też znam.


Przychodzą dziewczyny. Wszystkie mamy, każda z jakąś przygodą do opowiedzenia. Plan jest następujący: Justyna potrzebuje szybkiego makijażu i kilku sztuczek - to wszystko dam jej ja. Ewa zrobi piękne zdjęcia, a Kasia zbierze całość i przekaże Czytelniczkom - mamom Ładne Bebe. Zaczynamy!



Twarz Justyny obudziłam delikatnym masażem i kroplą płynu micelarnego. Czas na baze pod makijaż, zaaplikowałam rozświetlającą Becca, zawierającą trzy filtrujące, świetliste perły – dają efekt rozproszonego światła. Po chwili sięgnęłam po pędzel i kolistymi ruchami zaczęłam wyrównywać koloryt i ponownie rozswietlać, ale tym razem z użyciem podkładu Anabelle Minerals. Ten sam produkt użyłam również jako korektor pod oczy.



Na powieki powędrował mineralny cień do powiek, zaznaczyłam nim delikatnie całą powiekę oraz na mokro użyłam jako eyelinera. Lekko wytuszowałam rzęsy, ujarzmiłam brwi. Według mnie świeży wygląd dzięki makijażowi to w głównej mierze zasługa różu do policzków. Ten, którego użyłam (Becca) jest napigmentowany do granic możliwości! Uwierz mi, że rzadko spotyka się takie produkty!


Ostatnim elementem były usta, uznałam, że najlepszym rozwiązaniem będzie balsam pielęgnacyjny, który odżywi oraz nada lekkiego koloru i blasku – w roli mojej gwiazdy koloryzujący balsam Belle Époque od Lipstick Queen. To mój pierwszy raz z tą marką, ale dość udany!


To wszystko! Kilka produktów wystarczy, aby stworzyć makijaż w którym możesz czuć się dobrze i który podkreśli urodę, nie zakrywając jej.

Więcej moich sztuczek na szybkie obudzenie skóry znajdziesz w artykule Kasi Mama malowana na ładnebebe.com


zdjęcia: Ewa Przedpełska/fafel.eu
W roli mamy modelki: Justyna/ 10minutspokoju

Bez pytania się nie obędzie! Jakie są Twoje sposoby na obudzenie skóry?
Malowana Mama według Agata Ma Nosa x Ładnebebe.
Czytaj dalej...

17 listopada 2016

Acqua di Parma Peonia Nobile.


Róż. Kwiaty. Róż. Kwiaty. Jak mantra. Gdyby jeszcze było piekielnie słodko mogłabym rozpuścić się pod naporem słodkości. Na szczęście nie jest i na szczęście lukrem w Peonia Nobile jest tylko flakon.


Czarny pieprz, malina, piwonia, geranium, róża turecka, frezja, ambra, paczula i piżmo - połączenie buzujące kwiatami, ale nie przytłaczające. Dzięki geranium i róży tureckiej kompozycja staje się odrobinę kwaskowata, lekko orzeźwiająca. Często jestem sceptycznie nastawiona do zapachów stricte kwiatowych z prostej przyczyny, boję się, że mogą okazać się lepkie, ciągnące się, nie będę w stanie udźwignąć ich bukietu. Oprócz zapachu mam jeszcze krem do ciała, który świetnie nawilża, a oprócz tej właściwości ma jeszcze jedną ważną zaletę dla wielbicielek Peonii - przedłuża trwałość zapachu oraz jest bardzo trwały.


W opisie zapachu możesz przeczytać, że Peonia jest pełna przepychu, ale także delikatności. Ekskluzywne i wyrafinowane Ogrody Włoskie chronią piękno i podkreślają szlachetność tego majestatycznego i niezwykle eleganckiego kwiatu, pielęgnują bogactwo nieskończoności aspektów jego płatków. Acqua di Parma zamyka kwiat piwonii w wyrafinowanym i czarującym zapachu, dedykowanym dynamicznej i pełnej życia kobiecości. Ja nie jestem w stanie odnotować tego przepychu czy elegancji, ale jestem pewna, że to tylko albo i aż kwestia tego, jakie jesteśmy, co robimy, jaki mamy nastrój. Nie jestem ani elegancka ani nie jest mi bliski przepych natomiast widzę siebie w targecie miłośniczek Peonii Nobile oraz samej marki Acqua di Parma.

Do powąchania, do poznania. Zapisz na swojej liście!

Jaki jest Twój ulubiony kwiatowy zapach?
Acqua di Parma Peonia Nobile.
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...