31 października 2016

Beauty Monday: Zwykle.

Ostatnio przeczytałam kilka artykułów na temat kobiecości i tego, jak same siebie postrzegamy. Zwróciłam po raz kolejny uwagę na makijaż i na social media - od moich artykułów na ten temat nic się nie zmieniło, a trendy na Instagramie nadal te same.


I tak się składa, że im większa moda na zakrywanie wszystkiego, co się ma na twarzy, ja idę w stronę lekkich i wizualnie przyjemnych makijaży, które przede wszystkim podkreślają. Są jeszcze piegi, które ostatnio mogłabym nosić cały czas - moje naturalne jesienią i zimą są mniej widoczne więc odrobinę podrasowuję je kredką. I skóra! Skóra jest najważniejsza, bez dwóch zdań! Podkład, którego użyłam pokażę Ci niebawem, jest naprawdę wart zainteresowania jeśli zależy Ci na średnim kryciu i lekkim rozświetleniu.


Mam na sobie:
Twarz: La Mer Soft Fluid Long Wear Foundation SPF 20 Ivory, Givenchy Le Prisme Blush, n41 Lune Rosée, piegi: Clinique Skinny Stick, Slim Sable, Urban Decay rozświetlacz Sin.
Oczy: Sephora Colourful Eyeliner 01 Black Lace, Marc Jacobs Remedy, Rendez-vous.
Usta: Chanel Rouge Allure Ink, 140 Amoureux.

Jakie makijaże są Tobie najbliższe?
Beauty Monday: Zwykle.
Czytaj dalej...

29 października 2016

Chanel Rouge Allure Ink 2016 Fall Collection.


Lucia Pica ponownie interpretuje czerwień, tym razem w postaci kolekcji Rouge Allure Ink. Po genialnej, jesiennej kolekcji makijażu Le Rouge Collection (Chanel x Lucia Pica. Makijaż Le Rouge Collection N°1 Jesień 2016.) marka prezentuje pomadki o intensywnych, śmiałych odcieniach czerwieni oraz matowym wykończeniu na ustach.


Gęsta i lekka zarazem płynna formuła, którą nakładamy aplikatorem jak błyszczyk. Po chwili idealnie dopasowuje się do warg i wypełnia je matowym kolorem. Pełny mat możesz uzyskać po około dwóch, trzech minutach, ale naprawdę warto odczekać i cieszyć się trwałym makijażem. Rouge Allure Ink na bazie olejów roślinnych i wosków zmiękcza i wygładza usta zatem nie musisz martwić się o ewentualne przesuszenia czy pierzchnięcie skóry warg. Pomadka zaaplikowana rano, przed pierwszą kawą, wytrzymuje jeszcze kilka filiżanek - nie pozostawia śladów i nie migruje. Bardzo ważny jest aplikator, dzięki niemu możesz dokonać szybko poprawki lub podrasować kolor, nie będziesz potrzebowała pędzelka. Generalnie do makijażu wystarczy jedna, cienka warstwa kosmetyku.


Pięć odcieni, które możesz u mnie zobaczyć to:
140 Amoureux - w buteleczce wydaje się być pastelowym różem, ale na ustach możesz spodziewać się efektu nude
144 Vivant - czerwień z odrobiną zgaszonej pomarańczy
148 Libéré - czerwień, czerwień, czerwień!
152 Choquant - seksowna, głęboka czerwień
154 Expérimenté - najciemniejsza z całej piątki, z odrobiną bordo i brązu




Odcienie, których używam najczęściej to 140 Amoureux, świetnie sprawdzający się do codziennego makijażu oraz 152 Choquant czyli czerwień w najczystszej, najbardziej właściwej dla mnie postaci.



Pomadki są już dostępne w sprzedaży i są naprawdę wydajne i komfortowe w użytkowaniu. Wspominałam już, że wystarczy jedna cienka warstwa, aby stworzyć makijaż ust. Formuła Rouge Allure Ink powoduje iż połączenie pielęgnacji oraz koloru nabrało nowego wymiaru. Jeśli będziesz w perfumerii polecam wypróbować, szczególnie czerwienie ponieważ są naprawdę wyjątkowe, tak jak cała kolekcja stworzona przez Lucię Pica.

Produkt został przekazany do recenzji przez markę Chanel.
Chanel Rouge Allure Ink 2016 Fall Collection.
Czytaj dalej...

27 października 2016

Czym pachnie jesień 2016?


Jeśli chodzi o jesień to w kwestii zapachowej mogłaby dla mnie trwać cały rok. Uwielbiam zapachy, którymi można się okryć, otulić. Nie pogardzę także tymi, które pozostawiają lekko ciepły, zmysłowy ogon. Każdej jesieni znajduję conajmniej kilka pozycji, które mają w sobie to coś.
Zdjęcia do posta robiłam niedawno, ale na mojej liście powinno znaleźć się jeszcze kilka innych zapachów. Poznałam je w międzyczasie i nie mogę o nich zapomnieć! Te, które widzisz na zdjęciu to moje propozycje, nie wszystkie z nich są moimi numerami jeden (bo z jednym numerem byłoby za nudno, prawda?), ale uważam, że jeśli bliskie Ci są jesienne klimaty - warto je poznać.


BVL, Rosa Goldea.
Ten zapach to moje zdziwienie roku. Dlaczego? Ponieważ BVL i niemal wszystko, co tworzą nie rusza mnie zupełnie, a nawet do tej pory odstraszało. Rosa Goldea to zupełnie inna bajka, jest w niej coś nieuchwytnego i przyciągającego. Może to we mnie coś się zmieniło? Granat, piżmo, róża i bergamotka, róża damasceńska, jaśmin, piwonia i brzoskwinia, piżmo, olibanum, drzewo sandałowe i wanilia. Jest tutaj coś czego można nie lubić?

DKNY. Be Tempted.
Umówmy się, czy milionowa odsłona tego zapachu może robić jeszcze na kimś wrażenie? Wiesz, że podeszłam do niej totalnie bezceremonialnie? Nie spodziewałam się tak naprawdę niczego nowego. Do momentu w którym poczułam czarną porzeczkę, której generalnie nie lubię, ale tutaj... pokochałam. Jest seksownie, zmysłowo, przyciągająco, duszno. Jest ciało, skóra i przyjemność.

Balmain, Extatic Tiger Orchid.
O klasycznej wersji Extatic pisałam tutaj, o Intense Gold natomiast tutaj. Najnowsza odsłona jest apetyczna, głęboka, kwiatowa. Akord słoneczny, ylang ylang, jaśmin, orchidea, imbir, paczula, czerwony pieprz, drewno kaszmirowe oraz benzoin tworzą zapach nieskomplikowany w odbiorze, ale przyjemny. Natomiast ja pozostanę jednak wierna klasykowi. Na przekór!



Chanel, no 5 L'eau.
Nº5 L'Eau, kwiatowo - aldehydowy zapach dla kobiet, który może zmienić całkowicie Twoje postrzeganie na temat piątki. Twórcą kompozycji zapachowej jest Olivier Polge, który w minimalistycznym flakonie połączył ze sobą cytrynę, mandarynkę, pomarańczę, neroli i aldehydy. W sercu zapachu umiejscowił różę majową, jaśmin i ylang-ylang. W bazie natomiast wyczujesz cedr i białe piżmo. Jaką historię opowiada Nº5 L'Eau? Niech nie zmyli Cię delikatność, którą widzisz na zdjęciach - jest pozorna. Nie idź lekko zbuntowaną ścieżką jaką prezentuje Lily Rose - może okazać się złudna. Nº5 L'Eau nie uda Ci się zaszufladkować do żadnej kategorii. Naturalność miesza się z elegancją, szczypta egoizmu z wewnętrznym spokojem, młodość z wolnością.

Michael Kors, Wonderlust.
O zaskoczeniu, jakie mi sprawił Michael pisałam kilka dni temu w poście dotyczącym Wonderlust. Podtrzymuję swoje zdanie, nadal podoba mi się mleko migdałowe, które nadaje gładkości, lekkości, a przy tym jakiejś kaszmirowej nuty. W sieci znajdziecie opisy mówiące o Wonderlust jako zapachu kwiatowo - owocowo - gourmand, co moim zdaniem nie jest do końca prawdą. Wyczuwa się w nich przede wszystkim kwiaty oraz mleko - ta całość nie jest zła! Jest ciekawa, naturalna i naprawdę przyjemna w odbiorze. Jest naprawdę przyjemnie i odrobinę jadalnie!

Burberry, My Burberry Black.
W porównaniu do swoich poprzedników, My Burberry Black jest zapachem najbliższym skórze i najcieplejszym. Jaśmin, róża i brzoskwinia, paczula i ambra to połączenie powoduje, że całość ociera się odrobinę o orient, według mnie jest naprawdę wyczuwalny gdzieś w głębi. Wszystko jest eleganckie i spójne oraz bardzo kobiece, spotkałam się z wieloma opiniami moich koleżanek, znajomych, które są zdania iż My Burberry Black są naprawdę warte poznania. Moim zdaniem jesienna pora jest zdecydowanie bardzo dobra na bliższe poznanie.


Jak pachnie Twoja jesień?

Jaka była moja jesień 2015? Tutaj znajdziesz post: Czym pachnie moja jesień?
Czym pachnie jesień 2016?
Czytaj dalej...

25 października 2016

Sesja zdjęciowa: Paulina.


Uwielbiam urodę Pauliny. Jest eteryczna, delikatna i ma w sonie coś przyciągającego - mogłyście zobaczyć ją na okładce AMNMAG, a sesja, którą dzisiaj chciałam pokazać pochodzi właśnie z jeszcze ciepłego, jesiennego spotkania.


Przy tak pięknej cerze i urodzie nie mogłam zrobić niczego więcej jak tylko delikatnie podkreślić urodę Pauliny. Nie wyobrażam sobie, aby pójść w stronę mocnych makijaży. Zrobiłam zatem piękną cerą, lekko rozświetloną, ujarzmiłam brwi i delikatnie je podkreśliłam. Usta w jednej wersji są podkreślone tylko balsamem do ust, w kolejnej natomiast wybrałam czerwoną, winną, głęboką pomadkę do ust.



modelka: Paulina
foto: Olga Tuz
makijaż: Agata Herbut
Sesja zdjęciowa: Paulina.
Czytaj dalej...

24 października 2016

Beauty Monday: Halloween.


Jeszcze nie udało mi się uczestniczyć w żadnej halloweenowej imprezie, ale wierzę, że Wy - młodsze, bardziej rozrywkowe i szalone miałyście albo będziecie miały taką okazję. Razem z Martą (tutaj jej blog!) postanowiłyśmy przygotować szybki kurs stworzenia makijażu właśnie na taką okazję. Można wykonać go w miarę szybko, a całość jest dość efektowna.


Zaczęłyśmy od narysowania szkicu blizny, do tego celu najlepsza będzie konturówka w jasnym różowym kolorze. Fajnie wygląda, gdy przechodzi przez brew - o nią także musisz zadbać, zmierzwij ją jak najbardziej! Kredkę możesz odrobinę rozetrzeć pędzelkiem albo patyczkiem kosmetycznym.



Następnym elementem jest kolodium i naniesienie go na wcześniej naszkicowaną bliznę. Na mojej skórze wystarczyły dwie warstwy, ale Marta mówiła, że w przypadku męskiej skóry może być potrzebnych nawet kilka (dziewczyny mają delikatniejszą skórę!). Kolodium śmierdzi i lekko szczypie, ale nie ma innego wyjścia - dzięki temu zabiegowi stworzymy bliznę. Skóra w miejscu nałożenia będzie lekko spięta i tak, możemy tak to nazwać - zafundowałyśmy mi miejscowy lifting :).


Bliznę zrobiłyśmy także wzdłuż szyi oraz użyłyśmy soczewek. Blizny lekko przypudrowałyśmy, poprawiłyśmy kolor i tadam! Moje naturalnie spierzchnięte ostatnio usta genialnie wpasowały się w klimat, prawda?



Do całości dołóżcie jakiś strasznie straszny strój, grymas grozy na twarzy, potargajcie włos i impreza będzie Wasza.
Beauty Monday: Halloween.
Czytaj dalej...

23 października 2016

Shiseido Bio-Performance Lift Dynamic.


Pielęgnacja dla marki Shiseido to najważniejszy filar działalności - takie są moje odczucia. Technologia, działanie, lekko futurystyczne opakowania - wszystko po to, aby chronić i pomóc kobietom dbać o siebie w takim stopniu na jaki zasługują. Chwilę temu miała miejsce premiera najnowszej linii Shiseido czyli Bio-Performance Lift Dynamic. Trzy produkty: krem do twarzy na dzień, serum do twarzy oraz krem pod oczy mają przede wszystkim zapewnić ochronę przeciwstarzeniową i odrobinę liftingu. Seria jest zatem dedykowana skórom dojrzałym lub tym, które potrzebują takiego zastrzyku ochronnego.


Przeciwstarzeniowy krem na dzień o działaniu liftingującym i ujędrniającym odbudowuje strukturę skóry właściwej oraz zapewnia efekt liftingu od wewnątrz. Formuła utrzymuje optymalny poziom nawilżenia skóry, zmniejsza widoczność zmarszczek oraz wspomaga funkcje kontroli i regeneracji komórek w procesie ich odnowy. Bardzo przyjemna konsystencja, delikatny zapach i genialna wchłanialność. Nie udało mi się rzecz jasna zużyć jeszcze całego opakowania, ale po pierwszych testach zauważyłam, że skóra wydaje się być bardziej gęsta, zwarta, a jednocześnie optymalnie nawilżona przez cały dzień. Wspomaga naturalne zdolności skóry do walki z oznakami starzenia: zmarszczkami, utratą elastyczności, przesuszeniem. Świetnie się wchłania i tak naprawdę od razu możesz przejść do makijażu.


Bio-Performance Lift Dynamic Serum to kolejny krok pielęgnacyjny, który właściwie jest pierwszym - serum stosuje się przed kremem, można zarówno rano jak i wieczorem. Skoncentrowana formuła skutecznie redukuje głębokie zmarszczki, zapewnia efekt liftingu od wewnątrz oraz poprawia gęstość skóry. Poprzez wspomaganie aktywności fibroblastów znajdujących się w skórze, przywraca jej jędrność i sprężystość. Produkt jest przeznaczony dla każdego rodzaju cery, a generalnie cała linia opracowana została dla wymagających kobiet, które poszukują wysokiej jakości, skuteczności i szybkich efektów. Chcą prostego działania i spektakularnych rezultatów. Szybka, efektywna i zaawansowana technologia w pielęgnacji skóry zapobiegająca dalszym oznakom starzenia się jest dla nich priorytetem.
Najbardziej ciekawa byłam kremu pod oczy, ponieważ to z tą okolicą mam od zawsze największy problem - zasinienia, które są uwarunkowane genetycznie i naprawdę ciężko z nimi cokolwiek zrobić. Istnieją natomiast kremy, które oprócz swojego działania przeciwzmarszczkowego pomagają lekko zniwelować te zasinienia. Okazuje się, że Bio-Performance Lift Dynamic Eye Treatment należy do tej grupy. Formuła aktywuje naturalne zdolności skóry do walki z oznakami starzenia, by zapewnić jej elastyczność i optymalny poziom nawilżenia. Przez długotrwałe stosowanie kremu, skóra wokół oczu odzyskuje gęstość i młodzieńczy wygląd, cienie pod oczami są mniej widoczne, a zmarszczki i cienkie linie stają się lekko wyprasowane.

Myślę, że Bio-Performance Lift Dynamic może okazać się doskonałym pomysłem pielęgnacyjnym dla tych z Was, które już weszły na wyższy level pielęgnacji spowodowany początkiem zmian dziejących się na twarzy. Ja takie zmiany zauważyłam i jestem pewna, że dobra pielęgnacja plus trochę sportu i całkiem w porządku dieta naprawdę są w stanie zdziałać małe cuda!

Używasz już produktów przeciwzmarszczkowych? Jakie są Twoje ulubione?

Produkty do recenzji zostały przekazane przez markę Shiseido.
Shiseido Bio-Performance Lift Dynamic.
Czytaj dalej...

21 października 2016

10 jesiennych umilaczy dla Twojej skóry.


Nie znoszę pogody, którą od ponad dwóch tygodni widzę za oknem. Jest szaro. Jest buro. Jest nijako. A na dodatek, co chwila pada deszcz, a nade mną wisi stalowe niebo. Nie tak miała wyglądać jesień w tym roku! Pomyślałam, że stworzę posta z produktami (większość to nowości), które mogą uprzyjemnić zimne wieczory, a dodatkowo przemycić odrobinę dobroci dla Twojej skóry. W zestawieniu znalazło się kilka polskich, genialnych marek na które warto zwrócić uwagę!

Yonelle, Przeciwzmarszczkowy krem D3 Yonelle Anti-Age.
Yonelle to niewątpliwe odkrycie ostatnich lat! Marka, która tworzy genialne kosmetyki dla kobiet dojrzałych, ale w moim odczuciu to nazewnictwo jest niewłaściwe (ja wychodzę z założenia, że najważniejsza jest potrzeba skóry, a nie metryczka). Jedna z ostatnich nowości to krem na dzień z bardzo wysokim filtrem, aż 50! Zapewnia bardzo wysoką ochronę słoneczną z jednoczesną kompensacją witaminy D3. Ma działanie przeciwzmarszczkowe i jest polecany do skór wrażliwych na przebarwienia słoneczne, dojrzałych i suchych. Chroni przed fotostarzeniem, zwiększa jędrność oraz elastyczność. Niweluje skutki niedoboru witaminy D3. Skuteczność kremu opiera się na połączeniu filtrów UV - zarówno tych pochłaniających, jak i odbijających promienie. Warto wypróbować! (99 zł/30 ml).

Clochee, Lekki krem nawilżająco - rewitalizujący.
Markę Clochee znam od dość dawna, zakochałam się w produktach od pierwszej chwili - miałaś okazję poznać cynamonowy peeling do ciała? Bardzo lekki, nawilżający i odświeżający krem w widoczny sposób poprawia witalność skóry to nowość w ofercie marki - będzie idealny dla normalnej, mieszanej i tłustej skóry, ale przy suchej również sprawdza się dobrze. Co znajdziesz w składzie? Ekstrakt z róży damsceńskiej, który działa antyoksydacyjnie i przeciwzmarszczkowo, wzmacnia naczynka krwionośne, wygładza, oczyszcza i wygładza. Przeciwdziała starzeniu się skóry, poprawia jej elastyczność. Poza tym wykazuje działanie kojące, antyseptyczne i lekko ściągające. Polecany do pielęgnacji skóry suchej, naczyniowej, dojrzałej, wiotkiej, podrażnionej, także tłustej i trądzikowej, w tym z trądzikiem różowatym. Komórki macierzyste z jabłka – efektywnie wspomagają funkcje komórek macierzystych skóry, chronią przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych, wspierają procesy odnowy komórkowej. Dzięki ochronie komórek macierzystych skóry, spowolniają proces tworzenia się zmarszczek i zapobiegają starzeniu się skóry. W rezultacie skóra wygląda młodziej, jest promienna, wzmocniona i jędrna (109 zł/50 ml).

Orientana, Naturalny krem pod oczy ze śluzem ślimaka.
Lekki, całkowicie naturalny krem, który zawiera optymalną ilość oczyszczonego, najlepszej jakości, wysokoskoncentrowanego śluzu ślimaka. Efektywnie nawilża cienką i delikatną skórę okolic oczu oraz intensywnie regeneruje. Działa drenująco i przeciwobrzękowo zmniejszając worki pod oczami, a także stymuluje krążenie redukując cienie. Delikatnie rozjaśnia i redukuje zmarszczki, a także zwiększa elastyczność skóry okolic oczu. I to, co bardzo ważne - pozyskiwanie śluzu odbywa się bez szkody dla ślimaka. Jest bogatym źródłem naturalnego kolagenu, elastyny, allantoiny i witamin. Przyspiesza proces odnowy komórek, pomaga zwalczać oznaki starzenia uelastyczniając i wygładzając cerę. Ma intensywne działanie regenerujące, ujędrniające, kojące i nawilżające. Ma działanie rozjaśniające i łagodzi zamiany pigmentacyjne, pomaga w usuwaniu blizn i plam. W Azji stosowany do błyskawicznej regeneracji skóry po zbiegach chirurgii plastycznej (51,99 zł/15 ml).

Glamglow, Gravitymud Maseczka ujędrniająca.
Srebro na twarz! Marka wprowadza swój najbardziej innowacyjny produkt czyli GravitumudTM Maseczka ujędrniająca. Rewolucyjna maseczka ujędrnia, wygładza i napina skórę twarzy, szyi i dekoltu. Sekretem jest formuła, która po wyschnięciu ma śliczny srebrny kolor oraz łączy w sobie wyjątkowo specyficzne składniki ujędrniające i modelujące kontur twarzy. Po usunięciu maseczki, skóra jest gładka, jędrna i odżywiona (229 zł/40 g).


Phenomé, Replenishing Moisturizing Oil.
Jedna z moich ulubionych marek musiała się znaleźć i w tym zestawieniu! Lekki, aksamitny olejek do nawilżająco-regenerującej pielęgnacji każdego rodzaju skóry. Bogaty w organiczne oleje, intensywnie nawilża i odżywia naskórek, doskonale wygładza drobne linie i nierówności, dostarcza substancji zwalczających wolne rodniki oraz zabezpieczających przed procesem starzenia się skóry. Doskonale regeneruje, odpręża i koi, przynosi ulgę zestresowanej i napiętej skórze. Naskórek staje się jedwabiście gładki, delikatny i sprężysty, zabezpieczony subtelnym filmem ochronnym (159 zł/ 30 ml).

Origins, Plantscription Powerful Lifting Cream oraz Plantscription Youth-renewing Night Cream.
Lubię Origins. Powtarzałam to wielokrotnie, a ich maski do twarzy nie znikają z mojej półki. Dwa kremy do twarzy dla cer odrobinę bardziej dojrzałych. Origins pracowali nad wspaniałymi korzyściami płynącymi z rzadkiego anogeissusa i przywracającej objętość żywicy commiphora mukul. Efektem tej pracy stały się nowatorskie kremy, które w widoczny sposób pomagają podnieść opadającą skórę, zmiękczyć linie zmarszczek wokół ust oraz przywrócić młodzieńczą objętość i jędrność Twojej skóry już w 2 tygodnie. Zapewnia skórze zastrzyk substancji nawilżających korygujących oznaki jej starzenia się. Skóra nagle wygląda na niesamowicie odmłodzoną! Krem na noc zawiera technologię Angoneissus plus czyli roślinnych komórek macierzystych maliny, które pomagają naprawić barierę hydrolipidową skóry oraz przywrócić jej jędrność. Krem widocznie redukuje linie i zmarszczki, a przez noc skóra staje się młodsza, gładsza i bardziej promienna. (krem dzienny 265 zł/50 ml, krem nocny 239 zl/ 50 ml).

Clarena, Indian Saffron Cream 100% wegański naturalny krem z szafranem dla cery dojrzałej.
Dopiero niedawno dowiedziałam się, że polska marka Clarena tworzy wegańskie kosmetyki. To dość istotna wiadomość i dla mnie - zaskakująca. Jakiś czas temu otrzymałam do przetestowania krem 40-dniowy, który nie zawiera chemicznych konserwantów. Wegański krem naturalny z szafranem, bogaty w antyoksydanty, nienasycone kwasy tłuszczowe oraz witaminy i minerały. Szafran spowalnia procesy starzenia skóry, dzięki wysokiej zawartości karotenoidów, które skutecznie zwalczają wolne rodniki. Dodatkowo, rozświetla i wyrównuje koloryt skóry, przywracając jej promienny blask. Ekstrakt z żeń-szenia wspomaga regenerację naskórka i działa rewitalizująco. Masła i oleje roślinne odżywiają skórę, dbają o jej właściwe nawilżenie, chronią i ujędrniają. Ekstrakty z szałwii, jabłek, wanilii, lawendy, kawy arabskiej, jaśminu i rozmarynu odżywiają i wygładzają skórę. Krem polecany jest szczególnie dla cery dojrzałej i z pierwszymi oznakami starzenia (189 zł/ 50 ml).



Kiehl's, Masło do ciała z miodem i mlekiem sojowym.
To nie jest masło! To jest pyszny budyń śmietankowy! Uwielbiam! Luksusowo aromatyzowana formuła, która tworzy na skórze lekką warstwę, intensywnie ją nawilżając przez 24 godziny. Konsystencja produktu zapewnia błyskawiczne wnikanie wgłąb skóry, aby ją regenerować, chronić i zmiękczać, zapewnia naprawdę doskonale nawilżenie! W składzie nie znajdziesz parabenów, glikolów ani silikonów, ale na skórze na pewno poczujesz genialny, lekko waniliowy i otulający aromat(153 zł/226 g).


Masz swoich ulubionych, jesiennych umilaczy?
10 jesiennych umilaczy dla Twojej skóry.
Czytaj dalej...

19 października 2016

Skąd się wzięło moje zainteresowanie azjatycką pielęgnacją, makijażem, stylem życia? Na pewno po części była to ciekawość czegoś nowego, odrobina mody, a źródłem były i są blogi i informacje/recenzje na nich przekazane. Nie mogłabym zapomnieć o najważniejszej części czyli rozmowach! Magda, którą widzisz na zdjęciu okładki i na pewno znasz, już kilka lat temu pokazywała mi swoje azjatyckie zdobycze i ulubione produkty. Jakiś czas temu poznałam pochodzącą z Wietnamu Trang - pokazała mi cały rytuał pielęgnacyjny, odpowiedziała na wszystkie pytania. Obydwie dziewczyny sprawiły, że to zainteresowanie zaowocowało powstaniem tygodnia azjatyckiego. Byłam pewna, że wiedza, którą posiadają Magda i Trang oraz informacje, którymi ja mogę się z Tobą podzielić okażą się ciekawą wartością na moim blogu. Mam wielką nadzieję, że tak właśnie się stało!

- Agata Herbut


Amn Week: Azja
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...