31 lipca 2016

Kérastase, Elixir Ultime.


O włosach piszę raz na jakiś czas, ale jak już napiszę to możesz być pewna, że jest to coś wartego uwagi. Dlaczego? Ponieważ ocenia je osoba, która nie ma czasu na codzienne modelowanie fryzury, która szarpie przy rozczesywaniu oraz nie jest w stanie zmusić się do nakładania odżywek na całą noc lub... na dwadzieścia minut. No więc są. Moje długie włosy. Nie traktuję ich z należytym szacunkiem, ostatnio potraktowałam nawet bardzo źle - sięgnęłam po drogeryjną farbę do włosów, która obiecała czekoladowy brąz (ten odcień od lat jest powodem do drwin, uskutecznia je Tomasz rzecz jasna. Twierdzi, że mój wymarzony kolor to czekoladowy brąz i nie ruszam się dalej, w żadną stronę. Pamiętasz moje pytania o zmianę koloru? Na tym właśnie się skończyło), a zaoferowała czarny. Emo czarnych włosów nie miałam od lat, rozważałam nawet rozjaśnienie, ale lenistwo (czyli opcja spędzenia pięciu godzin w salonie) wygrało. W tej chwili są długie oraz uwaga! w całkiem niezłej kondycji.


Nie napiszę, że produkt o którym opowiem jest sekretem kondycji moich włosów, ale na pewno sprawia, że czują się i wyglądają lepiej. Zużyłam już dwie butelki, ta jest trzecią. O kim mowa? Bestseller, jeden z pierwszych olejków do włosów, uwielbiany przez dziewczyny i mający w sobie to coś. Czym jest to coś? Zapewne wyjątkową kombinacją składników, przez moje włosy przewinęło się dużo olejków, ale ten jest naprawdę dobry - widać zmianę, a to najważniejsze. Nie widzę sensu wcieranie w siebie czegoś, co nie daje efektów. Przy okazji, na efekty nie mam ochoty czekać tygodniami, chciałabym widzieć szybką poprawę.


I tym oto sposobem chyba napisałam najdłuższy wstęp, przed Tobą Kérastase, Elixir Ultime: połączenie 4 cennych olejków, dla piękna Twoich włosów. Kilka kropli Elixir Ultime wystarczy, by włosy zyskały blask, jedwabistość i wygładzenie, olejek można stosować na różne sposoby, jest wszechstronny:
▪ Przed modelowaniem:
Nałożony na wilgotne włosy osuszone ręcznikiem. Elixir Ultime ułatwia rozczesywanie włosów oraz modelowanie. Sposób użycia: dwukrotnie nacisnąć na pompkę. Nakładać olejek na całej długości włosów, aż po końce.
▪ Na wymodelowane włosy:
Elixir Ultime dodaje włosom spektakularnego blasku. Sposób użycia: Nakładać olejek na długościach i końcach włosów.
▪ W codziennej pielęgnacji:
Każdego dnia Elixir Ultime chroni włosy przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych, odżywia i wygładza włókna, nadając im niewiarygodny blask. Sposób użycia: 1-2 dozy nakładać na całej długości włosów, aż po końce.


Tak jak wspominałam, przetestowałam całkiem sporo produktów do włosów i uważam, że ten olejek zasługuje na uwagę. Jest kapitalnie wydajny - nawet przy stosowaniu po każdym myciu wystarczy na kilka miesięcy, to chyba całkiem dobry wynik? Dodatkowym atutem jest fakt, iż nie obciąża włosów. Oczywiście powinnyśmy aplikować go z rozsądkiem, ale jeśli tylko będziemy trzymały się tej kwestii - nasze włosy będą na pewno wdzięczne. Stosując go na mokro, pomaga rozczesać długie włosy i zapobiega plątaniu. Dla mnie - jeden z najlepszych.

Znasz Elixir Ultime? Miałaś okazję używać?
Kérastase, Elixir Ultime.
Czytaj dalej...

27 lipca 2016

O dyktaturze bycia super.

W chwili, gdy zaczęłam czytać tekst poniżej wiedziałam, że napiszę o nim na blogu.
"To nie będzie post o narzekaniu. To będzie post proszę Państwa o dyktaturze bycia super. Bo my uwielbiamy kolorową prasę. Daje odpocząć i popatrzeć w ładne rzeczy. Poczytać dobre historie. Coś sobie upatrzeć z sezonu jesień/zima 2016. Ale czasem wpuszcza w maliny. A te maliny są z bycia super. Ale żeby nie przeciągać: kumplujemy się z mnóstwem przedsiębiorczych dziewczyn. Parę miesięcy temu rozmawiałam ze znajomą, właścicielką dużej firmy. Pytała mnie, czy też mi się zdarza wyciągnąć brudne rajstopy z kosza na bieliznę, powąchać i (jeśli pozytywnie przejdą test nosa) wciągnąć w pośpiechu na tyłek. W rajstopach nie chodzę ale owszem- uprawiam ten sport. Kwiaty mi usychają na balkonie, kto jechał naszym samochodem ten sam wie i nie będę się zagłębiać w szczegóły. Urszula mówi, że szczęśliwym ten, kto przed latem miał czas nabyć sandały. W zawodowych kuluarach rozmawia się o dzieciach wychowywanych przez nianie, o nieleczonych chorobach i jedzeniu batonów na śniadanie, obiad i kolację. Ale nie przeczytają Państwo o tym w prasie. W historiach o radości pracy nie ma wzmianek o pękniętym paznokciu który haczy skarpetkę od tygodnia bo po 10 godzinach pracy pędzi się do domu żeby pobyć z synem ile wlezie a potem zasypia się razem z nim (w ubraniu i okularach, na podłodze tuż obok małego, drewnianego łóżka). O próbach (zakończonych mniejszym lub większym powodzeniem) udawania, że umiemy być na raz rodzicami i prowadzić biznes. O siedzeniu na plaży w koszulce bo włos pod pachą i w ogóle wstyd opowiadać. O spóźnieniach na środowe pikniki integracyjne w przedszkolu i o zawijaniu mankietu kiedy odkrywamy, że od trzech dni nosimy się z plamą. O to nie pytają dziennikarze. Bo brud, pośpiech i nieumyte włosy nie są czymś o czym ktokolwiek chce czytać i do czego ktokolwiek ma ochotę się przyznawać. Lepiej o tym nie wspominać, nie narażać się na hejt i oceny bo to przecież nie są jakieś tam nieumyte włosy- to nasze nieumyte włosy. A więc czytają Państwo historie sukcesów, radości i piękna. Ale nie dajcie się wpędzić w poczucie, że skoro u Was też czasem plama to coś musi być nie tak. Miejmy z tyłu głowy, że nie ma ludzi całkiem super. I, że nie da się w życiu zrobić wszystkiego na raz z upiętym kokiem i gromadką dopieszczonych dzieci u boku. Nie ma pełnego macierzyństwa i pracy na 100%, nie ma pogoni za sukcesem i korzystania z życia na maksa. Nie ma pracy po 16 godzin na dobę, rodziny i dobrze rozdzielonych rzęs. No nie ma. A jak ktoś mówi, że ma to ściemnia. I koniec. Nie mamy presji na bycie super. Wystarczy nam w zupełności bycie trochę w porządku;)"


       Opublikowały go na swoim Fb dziewczyny z Ministerstwa Dobrego Mydła (do przeczytania tutaj), a zareagowały na niego setki dziewczyn. Mnie zainspirował i jeszcze szerzej otworzył oczy na pewien problem, który osobiście doprowadza mnie do szału - na oszukiwanie siebie, innych i kreowanie się na kogoś kim się nie jest. Fakt, że prowadzę bloga i poznaję dużo osób pozwala mi obserwować taki przekrój osobowości o którym marzyłby niejeden psychoterapeuta. Widzę jak ludzie się zmieniają, jak pragną sukcesu, poklasku, ile są w stanie zrobić żenujących rzeczy, aby być w centrum zainteresowania. Najgorsze w tym wszystkim jednak jest to, że nie są sobą. Wyrzekli się siebie na poczet bycia jakąś nieszczerą kukiełką. Prawdziwym faux pax jest bycie nieidealną, zrobienie czegoś inaczej, nie podążanie za tłumem, bronienie swojego zdania i bycie inną, nie od szablonu. Nie mogę patrzeć bo fizycznie boli mnie to jak bardzo chcemy być jednakowe, pastelowe, słodkie i bez charakteru. Boli mnie, że fajne dziewczyny, które miały kiedyś coś do powiedzenia stają się jednymi z milionów, są nijakie, a przy tym wszystkim są w stanie krytykować, oceniać i wydawać sądy. Nie można mieć idealnych brwi, idealnych ust, idealnych powiek, kształtów, stóp, paznokci, cery - można mieć swoje. Swoje czyli najlepsze z możliwych. Dookoła roztaczają wizję bycia idealnymi - w każdym elemencie swojego życia. Mają porządek, zawsze są w pogotowiu z makijażem, włosem i paznokciem, nie istnieje w ich wirtualnym świecie strup na kolanie, rozstęp na piersi, przebarwienie na policzku.

       Nie wierzcie dziewczyny w te idealne światy z obrazków, nie miejcie wyrzutów sumienia, gdy u Was jest inaczej niż wszędzie. Nie przejmujcie się tym i nie próbujcie być takie same. Czy to nie jest plaga naszego pokolenia?

       Przedstawię jeszcze jeden przykład, który pokazuje jak bardzo ludzie nie rozumieją rzeczywistości i zapadli się w jakiejś psychozie bycia super. W tym tygodniu na blogu wylądował Beauty Monday z makijażem, który pasuje do mojej osobowości i do mojego typu urody - jest tam dużo koloru, wyjście poza schemat i trochę zabawy (tutaj możesz go obejrzeć). Jestem z niego zadowolona, podoba mi się, miał być trochę nieczysty, trochę jakby od niechcenia. Przy okazji spotkania usłyszałam od jednej z dziewczyn "co to w ogóle miało być", "co Ty zrobiłaś jakieś czerwone oczy sobie", "tak się nie robi". I to właśnie to ostatnie stwierdzenie najbardziej mnie zastanowiło, dlaczego tak się nie robi? Dlaczego nie powinnam robić sobie pomarańczowego oka jeśli dobrze się w nim czuję? Czy fakt iż moje makijaże nie są od linijki, są inne niż większość na blogach jest czymś złym? Kiedy to się stało, że robienie czegoś inaczej niż większość jest odbierane jako głupie? To zdarzenie jeszcze bardziej utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie chcę być super i nigdy nie będę. Bycie super jest nudne. Bycie milionową kopią jest nudne. I powtórzę za dziewczynami ...nie dajcie się wpędzić w poczucie, że skoro u nas jest czasami inaczej to coś musi być nie tak. Nie jest! Bądźmy tak super jak my tego chcemy i jak tego potrzebujemy.

Teraz kolej na Ciebie, chciałabym poznać Twoje zdanie o dyktaturze bycia super!
O dyktaturze bycia super.
Czytaj dalej...

26 lipca 2016

Estée Lauder Advanced Night Repair Intensive Recovery Ampoules.

Rzadko możesz u mnie przeczytać o produktach, które dopiero zaczynam stosować, dlaczego? Staram się być ostrożna z wyrażaniem pierwszych opinii, nie chwalić czegoś, co po chwili może okazać się totalną pomyłką. Jest to także powód dla którego recenzje pielęgnacji pojawiają się u mnie raz na jakiś czas, z szacunku do Ciebie, z szacunku dla mojej skóry. Dzisiaj chciałabym pokazać produkt, który dopiero zagościł u mnie, ale wierzę, że jest innowacyjny i jest w stanie zrobić dużo dobrego. Od razu wspomnę, że post nie jest sponsorowany, zaznaczam to ponieważ zdaję sobie sprawę, że dla części z Was może być to istotne.


Produkt, który moim zdaniem warto poznać to Advanced Night Repair Intensive Recovery Ampoules czyli najmłodsze dziecko linii ANR, ampułki regenerujące spod szyldu Estée Lauder. Linia ANR od lat jest obecna na naszym rynku i zapewne doskonale znana miłośniczkom urody. Doskonale pamiętam, że gdy zaczynałam swoją przygodę z blogowaniem, serum na noc ANR było na mojej liście zakupowej do "poznania natychmiast". Od tamtego czasu dużo się zmieniło, ja poznałam bardzo dobrze serum (i polubiłam!), linia poszerzyła się o nowe produkty, a tego lata marka lansuje Advanced Night Repair Intensive Recovery Ampoules.


Co wyróżnia ampułki? Na przykład fakt iż formuła regeneracyjna jest w 100% aktywna i aplikowana w precyzyjnie dobranej dawce oferującej natychmiastową ulgę zmęczonej w wyniku narażenia na stres środowiskowy skórze. Zawierają mikrodawki regeneracji i nową technologię ChronoluxAI Technology o podwójnym działaniu, która pomaga skórze w walce na wszystkich etapach podrażnienia, które może wywołać pojawienie się przedwczesnych oznak starzenia. Poza tym wspomagają synchronizację naturalnego rytmu nocnej odnowy skóry i zwiększają jej odporność na niekorzystny wpływ stresorów środowiskowych. Wyspecjalizowana formuła o natychmiastowym działaniu przeciw podrażnieniom wspiera naturalny mechanizm autoregeneracji podrażnionej i zaczerwienionej skóry. Efekt? Skóra odzyskuje swój zdrowy, promienny i młodzieńczy wygląd.
"Intensywne oddziaływanie stresorów środowiskowych w ciągu dnia, włącznie z niewyspaniem, zwiększonym stopniem zanieczyszczenia środowiska, podróżami i zmieniającymi się w poszczególnych porach roku warunkami pogodowymi mogą okresowo zakłócać naturalną zdolność skóry do regeneracji. Badacze z laboratoriów Estée Lauder odkryli, że czynniki te mogą powodować podrażnienie i desynchronizować komórki skóry prowadząc w rezultacie do przyspieszonego pojawiania się oznak starzenia. W wyniku reakcji skóry na niekorzystny wpływ środowiska pojawia się podrażnienie wprawiające skórę w „stan krytyczny”. Ta autodestrukcyjna odpowiedź na zagrożenie zewnętrzne, obejmująca zaczerwienienie i przesuszenie, może się pogłębiać i prowadzić do przedwczesnego starzenia się skóry."


Linia Advanced Night Repair jest jedną z tych, którym od wielu lat ufają kobiety na całym świecie. I coś musi w tym być skoro niezależnie od ilości nowych produktów na rynku serum jest wciąż bestsellerem. Nowe Ampułki są bardzo wygodne w użyciu, wystarczy odkręcić, nałożyć zawartość na palce i delikatnie wmasować w skórę opuszkami. Można je stosować jako kurację, na przykład przez dwa tygodnie aplikować ampułkę na noc, po nałożeniu serum regeneracyjnego, przed kremem do twarzy. Opakowanie zawiera 60 ampułek, co pozwoli na przeprowadzenie kilku kuracji w ciągu na przykład roku - kurację możesz przeprowadzić również na kilka dni przed okresem w którym wiesz, że będziesz narażona na stres. Taka opcja jest bardzo wygodna ponieważ możesz działać zapobiegawczo i dbać o swoją skórę w każdej sytuacji. Zawartość rybek bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej, lepkiej warstwy, w kilka chwil później skóra jest gotowa na przyjęcie kolejnego preparatu. Tak jak wspominałam w moim przypadku jeszcze za wcześnie na wydanie werdyktu ostatecznego odnośnie produktu, ale po kilku dniach nocnego stosowania widzę, że cera jest w zdecydowanie lepszej kondycji (będę używała ampułek raz na jakiś czas jako tygodniową kurację witaminową). Niebawem uzupełnię recenzję o więcej moich spostrzeżeń.


Jestem bardzo ciekawa czy stosujesz tak rozbudowaną pielęgnację? Czy miałabyś ochotę włączyć ampułki do swojego rytuału pielęgnacyjnego?
Estée Lauder Advanced Night Repair Intensive Recovery Ampoules.
Czytaj dalej...

24 lipca 2016

Sisley Resines Tropicales. Pielęgnacja cery problematycznej.


Marka Sisley wprowadza nową generację pielęgnacji oczyszczającej na bazie żywic tropikalnych, aby skutecznie odpowiedzieć na problemy cery problematycznej i przeciwdziałać niedoskonałościom cery. Już we wrześniu w perfumeriach pojawi się kilka nowości – delikatny żel oczyszczający Gel Doux Nettoyant z ekstraktem z mirry i kadzidła, prawoślazu oraz żywicy benzoesowej, intensywne serum Serum Intensif z wyciągiem z herbaty jawajskiej, a także nawilżająca i matująca emulsja Soin Hydratant Matifiant, która w swoim składzie zawiera m.in. puder bambusowy i ekstrakt z liści przywrotnika. Ponadto, dział badawczy Sisley stworzył Double Tenseur, czyli działający natychmiastowo i długoterminowo preparat doskonalący skórę, o podwójnym działaniu. Zapewnia on ekspresowy efekt liftingu i jednocześnie głęboko wzmacnia jędrność skóry.


Miałam przyjemność uczestniczyć w konferencji podczas której mogłam bliżej przyjrzeć się produktom oraz przetestować je - w związku jednak z tym, że moja skóra nie jest problematyczna mogłam przetestować na sobie tylko dwa produkty czyli delikatny żel oczyszczający Gel Doux Nettoyant z serii Resines Tropicales oraz preparat Double Tenseur, na nich zatem skupię się przede wszystkim.
Na spotkaniu pani doktor współpracująca z marką opowiadała o trądziku u dorosłych. Zaprezentowała mechanizm jego powstawania, zaznaczyła jak bardzo ten problem odbija się na zdrowiu i komforcie psychicznym kobiet, które borykają się z trądzikiem. Okazuje się, że nie jest on,M przypadłością wyłącznie tych z nas, które o siebie nie dbają, ale zdarza się, że pojawia się u dziewczyn, które zbyt dbają o swoją cerę na przykład poprzez zbyt agresywne oczyszczanie lub stosowanie produktów, które są przeznaczone dla innej cery. Co ważne pani doktor podkreśliła, że kosmetyki pielęgnacyjne powinny być przede wszystkim nierozłącznym elementem terapii przeciwtrądzikowej. Żadna terapia nie zadziała jeśli nie zastosujemy właściwej pielęgnacji oraz sama pielęgnacja nie zadziała bez pomocy lekarza. Oczywiście w tej kwestii bardzo wiele zależy od specjalisty do którego trafimy dlatego warto szukać, pytać, opierać się na opiniach. Wbrew pozorom ja też sporo wiem o samopoczuciu jakie towarzyszy problemom ze skórą - kilka razy w życiu miałam krótkotrwałe, ale dość niekomfortowe problemy z cerą (uczulenie na krem, zapalenie mieszków włosowych, źle dobrana pielęgnacja przez dermatologa) dlatego jestem w stanie zrozumieć jak mogą czuć się dziewczyny dotknięte problemem trądziku.


Gel Doux Nettoyant jest delikatnym żelem oczyszczającym, który gwarantuje skuteczność mycia wodą, a do tego delikatność i świeżość. Oczyszczanie cery wymaga szczególnej uwagi, a w przypadku cery mieszanej i/lub tłustej jest jeszcze trudniejsze. Nie można bowiem pozbawić skóry jej naturalnej warstwy ochronnej, ponieważ może zareagować na to jeszcze obfitszym wytwarzaniem sebum. Tak jak wspominałam na wstępie - nie mam cery tłustej, a suchą, wrażliwą i miejscami mieszaną (taki wynik pokazało ostatnie badanie skóry) odważyłam się zatem na stosowanie żelu. Delikatnie oczyszcza bez wysuszania, skóra może swobodnie oddychać, pory są oczyszczone, cera pełna blasku. Doskonale spłukuje się wodą, wytwarza gęstą pianę, która myje i dogłębnie oczyszcza, niwelując wszelkie zanieczyszczenia, działa łagodząco i usuwa nadmiar sebum. Używałam dwa razy dziennie, jest bardzo wydajny i naprawdę delikatny, a przy tym skuteczny. Po stosowaniu nie zauważyłam, aby przesuszał czy powodował jakikolwiek dyskomfort.


Sérum Intensif czyli Intensywne serum: cera „bez skazy”. Serum zawierające skoncentrowaną dawkę składników oczyszczających to prawdziwa formuła SOS. Odblokowuje pory, wygładza strukturę powierzchni skóry i znacząco redukuje niedoskonałości. Przywrócenie równowagi skóry wyraźnie poprawia wygląd cery, niedoskonałości ulegają znacznemu zmniejszeniu już po 7 dniach stosowania, a miejsca, w których skóra się błyszczy są wyraźnie zredukowane. Lekka i nieklejąca konsystencja o matowym wykończeniu może być stosowana miejscowo na zmiany, ale także na całą strefę T w przypadku cery tłustej z problemami. Produkt o którym piszę przekazałam do testowania bliskiej osobie - stosowanie przeze mnie serum oraz opiniowanie go byłoby bardzo niewłaściwe. Moja osobista testerka przekazała mi iż po trzech tygodniach od pierwszego użycia i stosowania serum na całą twarz, dwa razy dziennie jej cera w pewnym stopniu "uspokoiła się" oraz wyciszyła, niespodzianki, które do tej pory były codziennością teraz zdarzają się rzadziej i nie są tak bolesne jak wcześniej. Skóra jest nawilżona, mniej błyszcząca oraz w lepszej kondycji. Recenzję Sérum Intensif uzupełnię za jakiś czas, gdy zostanie zużyte całe opakowanie.


Ostatnia nowość Sisley to Double Tenseur, natychmiastowy i długoterminowy preparat pielęgnacyjny doskonalący skórę, o podwójnym działaniu. Doskonale sprawdzi się jako uzupełnienie pielęgnacji anti- aging u dziewczyn w moim wieku lub starszych. Działa na trzech poziomach, po pierwsze gwarantuje natychmiastowy efekt liftingu na powierzchni. Dzięki napinającej i elastycznej formule Double Tenseur działa natychmiast tonizująco, liftinguje i wygładza skórę. Ekstrakt z ziaren owsa tworzy na powierzchni skóry spójną trójwymiarową siateczkę, elastyczną i sprężystą, która wygładza powierzchnię skóry, zapewniając natychmiastowe wrażenie liftingu, a jednocześnie pozwala skórze oddychać. Ponadto, połączenie ekstraktów z ratanii i cytryny o właściwościach ściągających działa tonizująco i wygładza strukturę powierzchni skóry. Po drugie, głęboko wzmacnia jędrność skóry, dzień po dniu połączenie silnie aktywnych składników pochodzenia roślinnego poprawia odporność struktur skóry, zwiększając jej spoistość i przywracając sprężystość. W składzie znajdziemy między innymi ekstrakt z migdała ziemnego sprzyjający wzmocnieniu struktury skóry właściwej poprawiając jej sprężystość i gęstość oraz odporność, ekstrakt z ziaren bawełny ma podwójne działanie: regenerujące i odbudowujące oraz ekstrakt z czerwonej winorośli przeciwdziałając wolnym rodnikom chroni skórę przed stresem oksydacyjnym. Po trzecie, serum jest pielęgnacją całodobową co oznacza, że rano możemy aplikować cienką warstwą na zwykle stosowaną pielęgnację, idealnie niweluje ślady zbyt krótkiej nocy. W ciągu dnia delikatnie wklepany w wybrane partie skóry ułatwia korektę makijażu, zapewniając efekt natychmiastowej poprawy wyglądu. Natomiast wieczorem będzie idealny jako błyskawiczny kosmetyk upiększający przed ważnym wyjściem.


Double Tenseur stosowałam we wszystkich trzech opcjach o których wspominałam, sprawdza się naprawdę dobrze. Znacie maseczkę - bestseller Black Rose Cream Mask? (recenzja: Sisley Black Rose Cream Mask.) Nowość Sisley to coś podobnego jeśli chodzi o rezultat, cera po aplikacji jest w naprawdę dobrej kondycji, a dzięki formule możemy stosować także w ciągu dnia.

Nowości Sisley pojawią się w perfumeriach we wrześniu.
Produkty zostały przekazane do testów przez markę Sisley.
Kosmetyki Sisley możesz kupić w Perfumeriach Douglas oraz na stronie internetowej douglas.pl
Sisley Resines Tropicales. Pielęgnacja cery problematycznej.
Czytaj dalej...

21 lipca 2016

6 kosmetyków do pielęgnacji, których aktualnie używam.

Produkty do pielęgnacji ciała były moją obsesją kilka lat temu, przerzuciłam się na twarz, a w chwili obecnej obsesja dotyczy wszystkiego, co możliwe w kwestii urody. Wybrałam sześć produktów, które zajmują dostojne miejsce w mojej łazience i sprawdzają się w codziennej pielęgnacji. Cztery z sześciu produktów to polskie marki, co według mnie jest super wiadomością i nie pozostaje nam nic innego jak jeszcze mocniej wspierać rodzime interesy. Na uwagę zasługuje także bardzo dobry produkt do demakijażu czyli balsam Clinique, który nie od początku skradł moje serce, ale przekonałam się i na pewno szybko się nie rozstaniemy! Chodź obejrzeć!


ministerstwo dobrego mydła, peeling śliwkowy do ciała
Jeden z najdłużej wyczekiwanych produktów MDM! Drobinki cukru pobudzają krążenie podczas masażu i złuszczają martwy naskórek pozostawiając skórę odświeżoną i sprężystą, gotową na przyjęcie olejów. Aromatyczny olej z pestek śliwki głęboko nawilża i regeneruje, olej ze słodkich migdałów wygładza, olej wyciśnięty z pestek winogron zmiękcza a olej z awokado zabezpiecza skórę przed utratą wody. Masło shea i kakaowe dodatkowo natłuszczają naskórek, wosk pszczeli ochrania go przed czynnikami zewnętrznymi. Skwalan z oliwek odbudowuje płaszcz lipidowy dbając o skórę suchą i wrażliwą. Wspaniale oczyszcza i nawilża, a co najważniejsze nie pozostawia tłustej warstwy, która uniemożliwia wskoczenie w pidżamkę czy ubranie. (250 g/ 38 zł).

resibo, olejek do demakijażu
Kultowy olejek do demakijażu, jestem prawie pewna, że niemal każda miłośniczka naturalnych produktów już o nim słyszała. Usuwa wszelkie zanieczyszczenia, rozpuszcza sebum. Bez dyskomfortu zmywa nawet wodoodporny makijaż. Pozostawia skórę miękką i dobrze odżywioną. Do każdego typu cery: odżywia i nawilża suchą, reguluje tłustą i mieszaną. Bardzo wydajny, pięknie pachnie i naprawdę dobrze pielęgnuje i oczyszcza skórę, do opakowania dołączona jest ściereczka z mikrofibry, która delikatnie peelinguje i możemy usuwać nią resztki produktu. Polecam i uważam, że warto bliżej przyjrzeć się marce! (150 ml/49 zł).

clinique, take the day off cleansing balm
Świetny produkt do demakijażu, który szybko usuwa mocny makijaż oczu i twarzy oraz kremy z filtrem. Zmienia konsystencję z gęstego balsamu na jedwabiście oleistą podczas aplikacji, ja najchętniej używam go podczas kąpieli. Dokładnie oczyszcza, całkowicie się zmywa, nie natłuszcza i nie wysusza. Balsam pozostawia skórę oczyszczoną oraz w dobrej kondycji. Jest bardzo, bardzo wydajny - opakowanie 125 ml wystarczy na mniej więcej trzy miesiące używania (125 ml/ 149 zł).


yope, balsam do rąk goździk
Wspominałam o nim kilka dni temu, pokazując ulubieńców czerwca. Nic się nie zmieniło, nadal bardzo lubię i używa często. Jeden z nielicznych specyfików do rąk, który nie pozostawia lepkiej, tłustej warstwy, której nie jestem w stanie znieść. Poza tym naprawdę nawilża i naprawdę pachnie goździkami, a ja je uwielbiam! Do balsamu dodano cztery naturalne olejki roślinne i eteryczny olejek goździkowy. Olejki tsubaki i z oliwek zmiękczają oraz wygładzają szorstką skórę dłoni, a organiczne olejki arganowy i kokosowy pomagają jej w regeneracji oraz wzmacniają. Olejek goździkowy ma działanie antybakteryjne i antygrzybicze. Dodatkowo kosmetyk zawiera organiczne masło shea, które zapobiega przesuszeniu naskórka i uelastycznia go, witaminę E chroniącą komórki przed zbyt szybkim starzeniem oraz intensywnie nawilżającą glicerynę. Warto sprawdzić! Ps. To polska marka! (39,90/500 ml).

mydlarnia u franciszka, balsam do ciała z masłem shea
Nowatorska forma balsamu do ciała – krojonego z bloku i sprzedawanego na wagę. Recepturę balsamu została oparta na maśle Shea (Karite) i jego właściwościach czyli między innymi pozytywnym wpływie na ochronę skóry przed niekorzystnym działaniem wiatru, niskich temperatur, a także przed promieniowaniem UVB. Stosowanie balsamu jest wskazane do nawilżenia i natłuszczenia suchej skóry. Ponadto masło Shea zawarte w naszym balsamie stymuluje komórki do walki ze starzeniem się, niweluje przebarwienia i zmarszczki, jak również odnawia naskórek, uodparniając go na podrażnienia. Wystarczy odrobinę balsamu rozgrzać w dłoniach, wtedy zamieni się na olejek. Taka konsystencja pozwoli na wykonanie aromaterapeutycznego masażu, po którym skóra jest niezwykle gładka i odżywiona. Ja zdecydowałam się na zapach chilli i pomarańcza i jest to strzał w dziesiątkę, pachnie niesamowicie! Do balsamu można dokupić opakowanie, takie jak możesz zobaczyć na zdjęciu (100 g/ 28 zł).

l'occitane, żel pod prysznic z peelingiem
Produkt był częścią zestawu, niestety nie mogę znaleźć go na stronie internetowej marki. Delikatnie peelingujący żel pod prysznic, o pysznym kwiatowym aromacie - największą jego fanką jest moja córka. Skóra po aplikacji jest nawilżona, miękka i pachnąca, a sam specyfik jest na tyle delikatny, że nie podrażnia skóry.


Jakie są Twoje pielęgnacyjne hity w ostatnim czasie?
6 kosmetyków do pielęgnacji, których aktualnie używam.
Czytaj dalej...

20 lipca 2016

Haute couture według Chanel: Makijaż FW 2016/17.


Karl Lagerfeld pokazał unikatową kolekcję, tym razem oddając hołd rzemieślnikom, którzy tworzą wyjątkowe kreacje. Mistrz odświeża wygląd klasycznych garniturów zestawiając na przykład dłuższe marynarki ze spodniami sięgającymi łydek. Dodatkami, które urozmaicają kolekcję, są grube opaski do włosów i dużych rozmiarów broszki. Unikalne i jedyne w swoim rodzaju kreacje zdobione piórami i cekinami, zdobieniami w postaci haftów. Chanel udowadnia, że delikatny szyfon z powodzeniem może prezentować się na tle grubego tweedu, a wyłączając róż, wszystkie jesienno - zimowe projekty utrzymane są w podstawowej tonacji kolorystycznej. Przepiękne zdjęcia, eteryczne, delikatne. My zostawimy na chwilę modę, dzisiaj zabieram Cię w makijażową podróż z domem mody Chanel.


Makijaż a'la baby doll: porcelanowa cera podkreślona różem do policzków w bardzo subtelnym odcieniu, delikatnie zaznaczone wargi oraz oczy w centrum uwagi. To właśnie makijaż oka najbardziej przyciąga nasze spojrzenia, zarówno dolna jak i górna powieka są dokładnie obrysowane. Na zdjęciu widać, że czarna kreska na dolnej powiece jest geometryczna, na górnej powiece dzieje się to samo w przypadku białego cienia jak i samych rzęs. Całość jest bardzo charakterystyczna i nowatorska. Na każdej modelce ten makijaż wygląda zupełnie inaczej, jest unikalny.




Makijaż modelek:
Bazą dla makijażu stał się krem La Solution 10 de Chanel oraz Hydra Beauty Micro Gel Yeux.
Twarz: Les Beiges Teint Belle Mine Naturelle, Blush Joues Contraste Rouge Profond N°320 (jesień 2016), Eclat Lumiere, Correcteur Perfection, Les Beiges Poudre Belle Mine Naturelle.
Oczy:
La Palette Sourcils De Chanel, Les 4 Ombres Tissé Particulier (N°264), Mascara Le Volume de Chanel Noir (N°10),
Usta:
Rouge Allure Ink Amoureux (N°140)*, Le Crayon Levres Natural (N°34), Rouge Allure Rouge Ingénue (N°168) (jesień 2016).
Paznokcie:
La Base, Le Vernis Ballerina (N°167), Le Gel Coat.


Jakie jest Twoje zdanie? Podoba Ci się makijażowa propozycja haute couture od Chanel?
Haute couture według Chanel: Makijaż FW 2016/17.
Czytaj dalej...

18 lipca 2016

Beauty Monday: Kreski, kropki.

Dużo się dzieje, szczególnie w tym makijażu - mamy kreski, mamy kropki, a nawet sztuczne piegi. Tak dzieje się w sytuacji, gdy człowiek nie może zdecydować się na jedną rzecz i chce mieć wszystko na raz. Teoretycznie mogłabym pozbyć się turkusowych kropeczek, albo kresek, odpuścić sobie piegi, ale po co skoro makijaż jest zabawą?


Najpierw miały być same kreski, ale u Candy Killer podpatrzyłam kropki więc dodałam - muszę przyznać, że eyeliner od Givenchy (Parad'eyes Liner), którym robiłam granatową linię był bardzo trudny w obsłudze - niewyprofilowany pędzelek, lejącą się konsystencja, która po kilku chwilach tworzyła prześwity w linii. Nie wiem niestety czy inne odcienie też są takie (np. czarny?), ale granatu nie polecam.
Piegi! Uwielbiam! I mimo, że swoich mam całkiem sporo - postanowiłam dorysować więcej! Doskonale sprawdziła się tutaj cieniutka kredka do powiek od Clinique, ma świetny odcień i tak naprawdę można z nią zrobić zarówno kreski, piegi jak i brwi. Usta to tylko i wyłącznie kropka koloru na środku warg, wklepana opuszkami.


Mam na sobie:
Twarz: Skin79, Super BB Gold, Givenchy Le Prisme Blush 41, Urbad Decay, rozświetlacz Sin.
Oczy: Benefit, Gimme Brow Medium, korektor pod oczy Sisley 01, Givenchy, Parad'eyes Liner 03, Estee Lauder, dwustronna kredka do oczu czarny & turkus (niestety była to kolekcja limitowana sprzed dwóch lat).
Usta: Chanel, Crayon Levres, 57.


Kropki? Kreski? Wszystko na raz?
Beauty Monday: Kreski, kropki.
Czytaj dalej...

17 lipca 2016

Ulubieńcy czerwca 2016.

Kosmetyki po które sięgałam z największą ochotą w czerwcu? Proszę bardzo! Jest ich kilka, wszystkie polubiłam i używałam z wielką przyjemnością - w zestawieniu znajdziesz zarówno pielęgnację jak i makijaż. Makijaż jest dość minimalistyczny, w czasie upałów nie widzę potrzeby, aby dodatkowo obciążać skórę, wybieram mało lub wcale - to także się sprawdza!


dr Irena Eris, Body Fiesta, Fresh Neroli, Aksamitny krem do mycia ciała.
Niemal wszystkie produkty, które miałam okazję używać z tej serii były naprawdę dobre. Najnowsza wersja czyli Fresh Neroli jest pobudzająca, soczysta i bardzo delikatna. Krem dokładnie myje i pozostawia skórę w świetnym stanie - jest gładka, apetyczna i nawilżona. Wydajny, długotrwale pachnący i o przyjemnym zapachu.(52 zł/200 ml).

Artego, Easy Color Sunrise 7:40, fluid przeciwsłoneczny.
Jeśli nadal będę zapuszczała włosy, będę musiała pogodzić się z myślą, że pielęgnacja tak długich wiąże się z większą ilością czasu poświęconą na pielęgnację. Odżywczy olejek przeciwsłoneczny w sprayu, po który najchętniej ostatnio sięgałam zawiera filtry UVA i UVB oraz jest zbogacony o olejek arganowy, olejek z rokitnika i witaminę E. Marka poleca go do ochrony wrażliwych włosów - nie tylko przed słońcem, ale także innymi szkodliwymi czynnikami atmosferycznymi, takimi jak wiatr czy słona morska woda. Odbudowuje i nawilża, zapewnia zdrowy wygląd plus oczywiście za zapach - wakacje! (ok. 35 zł/150 ml).

Yope, Goździk, Balsam do rąk.
W chwili, gdy przeczytałam o marce i zobaczyłam składy produktów wiedziałam, że będzie to coś naprawdę dobrego. Nie myliłam się - pod prysznicem króluje mydło werbena, a moje dłonie pokochały goździkowy balsam. Jeden z nielicznych specyfików do rąk, który nie pozostawia lepkiej, tłustej warstwy, której nie jestem w stanie znieść. Poza tym naprawdę nawilża i naprawdę pachnie goździkami, a ja je uwielbiam! Do balsamu dodano cztery naturalne olejki roślinne i eteryczny olejek goździkowy. Olejki tsubaki i z oliwek zmiękczają oraz wygładzają szorstką skórę dłoni, a organiczne olejki arganowy i kokosowy pomagają jej w regeneracji oraz wzmacniają. Olejek goździkowy ma działanie antybakteryjne i antygrzybicze. Dodatkowo kosmetyk zawiera organiczne masło shea, które zapobiega przesuszeniu naskórka i uelastycznia go, witaminę E chroniącą komórki przed zbyt szybkim starzeniem oraz intensywnie nawilżającą glicerynę. Warto sprawdzić! Ps. To polska marka! (39,90/500 ml).

Origins, Imbirowy Peeling do twarzy.
Nie, nie zbliża się zima - w mojej kosmetyczce tak korzenne zapachy mogą królować przez cały rok, nie widzę przeciwskazań! Imbir kocham podobnie jak goździki i jak peelingi, a jeśli uż ktoś połączy to dla mnie - jestem bardziej niż zadowolona! Ten peeling oczyszczający został wzmocniony dodającym skórze promiennego blasku żeń-szeniem właściwym i dodającymi energii ziarnami kawy. Naturalna jojoba i wosk palmowy delikatnie złuszcza skórę pomagając odblokować pory. Skóra staje się gładsza i jaśniejsza, jest odświeżona, a Ty pozytywnie nastawiona do otoczenia - dlaczego? Musisz powąchać! (62 zł/150 ml).


Shiseido, Rozświetjający krem pod oczy.
Skoncentrowany krem pod oczy ukierunkowany na usuwanie dwóch głównych przyczyn zacienień i zasinień wokół oczu: nagromadzonego pigmentu i słabej mikrocyrkulacji. Natychmiastowo nawilża skórę i rozświetla okolice oczu, zasinienia i cienie są widocznie zredukowane, spojrzenie odzyskuje świeżość. Używałam dwa razy dziennie, krem jest bardzo wydajny - wystarczył na mniej więcej dwa miesiące codziennego użytkowania. A skóra? Była zadowolona! (piszę w czasie przeszłym ponieważ już zużyłam całe opakowanie). Chętnie do niego powrócę za jakiś czas, teraz poszukam kremu przeciwzmarszczkowego (265 zł/15 ml).

Eisenberg, Kojący krem odbudowujący oraz Łagodzące serum rewitalizujące.
Nie sądziłam, że ten duet stanie się tak szybko moim ulubieńcem. Delikatny krem, który nawilża, chroni, szybko łagodzi i zmniejsza zaczerwienienia oraz ujednolica cerę. Naprawia uszkodzenia spowodowane agresją czynników zewnętrznych dzięki zawartości wyciągu z komórek macierzystych liści maliny, który chroni DNA skóry, ma właściwości antyoksydacyjne i przeciwzapalne. Formuła Trio-Moléculaire® zapewnia działanie przeciwstarzeniowe i widocznie redukuje szorstkość skóry (469 zł/50 ml). Bardzo szybko się wchłania, nawet po uprzedniej aplikacji serum - co ważne, obydwa produkty są tak delikatne, że można jest stosować również pod oczy! Łagodzące serum rewitalizujące jest bardzo delikatne, a dzięki swojej innowacyjnej formule błyskawicznie koi skórę podrażnioną, nawilża oraz zapewnia działanie antyoksydacyjne i przeciwzapalne. Zawiera wyciąg z komórek macierzystych liści maliny chroniący DNA skóry, wyciąg z kadzidłowca o właściwościach łagodzących i zapobiegających zaczerwienieniom oraz odbudowujący i nawilżający olej sezamowy. Serum przynosi natychmiastowe uczucie ulgi, skóra jest nawilżona, a podrażnienia i uszkodzenia wywołane czynnikami zewnętrznymi wyraźnie zniwelowane (469 zł/30 ml).

Giorgio Armani, Maestro Primer.
Maestro UV to wysoce zaawansowana technologicznie baza, która zabezpiecza skórę przed fotostarzeniem skóry oraz przedłuża trwałość makijażu. Wysoki filtr SPF 50 chroni skórę przed szkodliwym wpływem promieniowania UVB, a filtr PA++ ogranicza negatywny wpływ promieniowania UVA. Baza nie tylko wyrównuje powierzchnię skóry ale również absorbuje nadmiar sebum i zmniejsza widoczność drobnych niedoskonałości. Przedłuża trwałość makijażu, wchłania się dosłownie w kilka sekund - przyznam szczerze, że pierwszy raz spotykam się z tak genialną konsystencją wśród tego typu produktu. Nie wysusza, nie zapycha, przyjemnie pachnie - naprawdę warto sprawdzić (319 zł/30 ml).


Laura Mercier, Candleglow.
Podkład rozświetlający Candleglow odtwarza ciepły efekt światła świec na skórze o każdej porze dnia i nocy. Zawiera unikalne, odbijające światło pigmenty dla średniego efektu krycia niedoskonałości i świetlistego wykończenia makijażu. Zapewnia skórze podwójną dawkę nawilżenia dzięki wysokiej zawartości wody i wyselekcjonowanej mieszance lekkich olejków. Nasze pierwsze spotkania zakończyły się fiaskiem, moje zdanie o nim było bardzo surowe. Po jakimś czasie spróbowałam raz jeszcze i okazało się, że jest naprawdę fajny. Nie wiem czym skąd ta różnica, może przy pierwszych ocenach moja skóra była w gorszej kondycji, może potrzebowała czegoś zupełnie innego? Co najbardziej w nim lubię? Rozświetlenie! Jest idealne, wyważone, a skóra ubrana w Candleglow wygląda naprawdę pięknie. (215 zł/30 ml)

Givenchy, Le Prisme Blush, n41 Lune Rosée.
Czterokolorowa kosteczka, dzięki której możesz nadać cerze pięknego, delikatnego rumieńca. Pomimo intensywności barw w opakowaniu jestem niemalże pewna iż róż nie jest w stanie zrobić krzywdy. Bardzo dobrze się blenduje i nie pozostawia plam, a wymieszane ze sobą odcienie sprawiają, że skóra odzyskuje świeżość. Po ten róż sięgam bardzo chętnie, a gdy mam ochotę na rozświetlenie dokładam do niego odrobinę rozświetlacza - efekt jest piękny! O różu pisałam już jakiś czas temu, jeśli masz ochotę bliżej go poznać zapraszam na recenzję Givenchy La Révélation Originelle. Makijaż SS 2016 (190 zł).


Chanel, Lévres Scintillantes.
Kolorystycznie nudno, prawda? Jasny róż z kropelką beżu i zupełnie przezroczysty to dwa ulubione produkty do ust po które sięgałam w czerwcu. Pasujące do wszystkiego, nawilżające, nie sklejające ust i zapewniające komfort wargom (120 zł/5,5ml).

Maestro, pędzel do cieni.
Uważam, że świetnie sprawdza się do aplikacji korektora pod oczy, dla mnie jeden z najlepszych. Na sesjach nie każdej dziewczynie mogę wklepać produkt palcami, w takich sytuacjach najchętniej sięgam właśnie po Maestro. Syntetyczny shadow L lub shadow M kosztuje niewiele i może być multifunkcyjny. Zestaw sześciu pędzli w którym znajdziemy zarówno wersję M jak i L kosztuje 170 zł.


Co trafiło na listę Twoich ulubieńców w czerwcu? Może znasz któryś z produktów przeze mnie pokazanych?
Ulubieńcy czerwca 2016.
Czytaj dalej...

15 lipca 2016

Chanel Dans La Lumiére de L'été. Makijaż lato 2016.


Dans La Lumiére de L'été to letnia odsłona makijażu marki Chanel, skąpane w słońcu, świetliste, pustynne krajobrazy, stały się inspiracją twórców kolekcji. Celem jest promienna cera, powieki podkreślone w stylu ombré, usta błyszczące subtelnym różem i koralem oraz paznokcie wyraźnie zaakcentowane jednym z połyskujących lakierów.


Empreinte du Désert to paleta, która pozwoli uzyskać nam efekt iskrzących się powiek ombré. The Exclusive Creation Empreinte du Désert to zestaw czterech jedwabiście miękkich cieni o łatwej do aplikacji teksturze i mieniącym się w słonecznym blasku. Ciepłe tony miedzi i złocistego beżu przywodzą na myśl koloryt pustynnego piasku tuż przed zachodem słońca, natomiast brąz i zieleń khaki odzwierciedlają barwy cienistych gajów piniowych. W pierwszej chwili byłam zachwycona brązami, uwielbiam w niemalże każdej postaci, a te z połyskiem idealnie wyglądają latem na lekko opalonej skórze. W tym miejscu muszę zaznaczyć, że cienie najlepiej będą wyglądały przy takiej właśnie cerze - te z Was, które mają tak jasną jak ja lub nawet bardziej porcelanową mogą nie być zadowolone z efektu. Mam wrażenie, że odcienie mogą podkreślać zmęczenie oka, tak jest w moim przypadku - nie jest to jednak problem nie do przeskoczenia ponieważ można stworzyć mocniejszy, głęboki efekt np. używając cieni na mokro - wówczas zmęczenie nie jest eksponowane.


W kolekcji znajdziemy także tusz do rzęs Le Volume de Chanel Waterproof z miedzianym połyskiem, który może być stosowany samodzielnie lub jako top coat na czarny kosmetyk oraz kredkę Stylo Yeux Waterproof w złocistym odcieniu. Chanel dość hojnie potraktowało usta - sześć nowych odcieni błyszczyków Lévres Scintillantes, u mnie możesz zobaczyć dwa odcienie: Tanami (zapewnia kryjący efekt) i Dzhari (z opalizującym wykończeniem). Moim faworytem jest Tanami, widzisz go na zdjęciu na moich ustach, pięknie lśni w słońcu i odbija światło. Pomimo, iż jest błyszczyk jest dość ciemny, w momencie, gdy zaaplikujesz odpowiednią ilość nie pomniejszy ust.


Na koniec garść nowych kolorów kultowych lakierów Le Vernis i tylko one są dostępne w Polsce w perfumeriach. Energetyczne uzupełnienie makijażowej kolekcji to między innymi Cavalière - ciepła czekolada, Canotier - oryginalny beż, Espadrilles - pikantny oranż. Nowa formuła lakierów wzbogacona jest o wapń, żelazo, cynk i magnez, więc skutecznie odżywia i wzmacnia płytkę.


Poniżej możesz zobaczyć tutorial makijażowy z użyciem produktów Dans La Lumiére de L'été.



To jeszcze nie koniec, jeszcze ja! Pierwsze skrzypce zdecydowanie gra błyszczyk, który jest widoczny, połyskujący i ma lekko metaliczny poblask. Do całości dołożyłam odrobinę rozświetlacza, chciałam uzyskać efekt lekkiego glow - w końcu mamy lato, prawda?


Który z elementów kolekcji Dans La Lumiére de L'été najbardziej Ci się podoba?
Chanel Dans La Lumiére de L'été. Makijaż lato 2016.
Czytaj dalej...

13 lipca 2016

Trzy produkty Phenomé, które znajdziesz w mojej kosmetyczce.


Phenomé znam od lat i od lat kibicuję. Swoją przygodę zaczęłam od Cukrowego peelingu do ciała - doskonale pamiętam moment w którym pierwszy raz zobaczyłam pięknie opakowany kosmetyk, z wielką starannością i zaangażowaniem. Spodobały mi się składy produktów, filozofia. Dzisiaj pokażę Wam trzy specyfiki, których aktualnie używam i używałam już wcześniej, wracam do nich zatem moim zdaniem warto na nie zwrócić uwagę. Zacznę od jednej z ulubionych masek czyli Cukrowej maski i peelingu 2 w 1 (Multi Active Sugar peel). Jest to preparat oczyszczająco-pielęgnacyjny w postaci gęstej, przyjemnie pachnącej pasty. Drobnoziarnisty cukier, wspomagany drobinkami z pestek truskawek i oliwek, delikatnie i skutecznie usuwa obumarłe komórki naskórka, podczas gdy naturalne ekstrakty roślinne - wraz z kompleksem bogatych w witaminy i nienasycone kwasy tłuszczowe organicznych olejów - działają na skórę odżywczo. Phenomé uważa, że masaż przy użyciu pasty powinien być pierwszym krokiem w pielęgnacji ponieważ usuwa zrogowaciałe części naskórka, stymuluje powierzchniową mikrocyrkujację skóry i aktywizuje komórki skóry, dając im sygnał do odnowy. Następnie do działania przystępują organiczne oleje i aktywne wyciągi roślinne, których zadaniem jest odżywienie i rewitalizacja naskórka, a także głębszych warstw skóry. Oczyszczona skóra bez przeszkód przyjmuje kompleks substancji odżywczych, nawilżających i łagodzących, jest idealnie pobudzona do odnowy i regeneracji. Ja używam dwa - trzy razy w tygodniu, po zmyciu makijażu olejkiem - pasta jest bardzo wydajna i wystarczy jej niewielka ilość, aby wykonać masaż twarzy. Po zabiegu skóra jest bardzo miękka i gładka, nie zauważyłam uczucia ściągnięcia czy napięcia. Myślę, że może sprawdzić się przy każdym rodzaju cery, jest dość delikatna zatem cera wrażliwa również powinna czuć się z nią dobrze.

Mam świadomość iż pogoda nie do końca sprzyja wmasowywaniu w siebie rozgrzewającego masła do ciała, ale jego zapach jest tak wyjątkowy, że ja jestem w stanie przymknąć oko na lekkie ciepełko. Rozgrzewające masło do ciała z imbirem i olejkiem z mandarynki jest aromatyczne, o bogatej, gęstej konsystencji, doskonale pielęgnuje każdy rodzaj skóry. Opracowane na bazie ekologicznych wód roślinnych oraz organicznych olejów i ekstraktów doskonale nawilża, odżywia, wygładza i odpręża naskórek. Delikatnie rozgrzewa skórę, pobudzając jednocześnie procesy mikrokrążenia i dotleniania. Skóra odzyskuje zdrowy koloryt, właściwą elastyczność i sprężystość, pozostaje miękka w dotyku oraz otulona ciepłym, relaksującym aromatem. Zapach nie jest nachalny, spodziewałam się nawet, że będzie bardziej uderzający - po kilkunastu minutach na skórze (mojej!) wyczuwam trochę zielonej herbaty, odrobinę imbiru - całość jest rozleniwiająca i uzależniająca. Podobnie jak w przypadku pasty, masło jest wydajne i mam przeczucia, że długo ze mną będzie!



Ostatni rarytas to krem do twarzy, być może o nim słyszałaś - ja dowiedziałam się o jego istnieniu z blogosfery. Luscious, bo o nim właśnie będę opowiadała to Krem nawilżający do cery odwodnionej i suchej, który stał się bestsellerem i wcale się nie dziwię. Przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry suchej i bardzo suchej, opracowany na bazie ekologicznych wód roślinnych, organicznych olejów oraz naturalnych ekstraktów. Intensywnie nawilża, wiąże wodę w naskórku, tworzy długotrwałe rezerwy wilgoci, likwidując odczucie spięcia i dyskomfortu. Drobne linie i nierówności ulegają wygładzeniu, skóra zostaje pobudzona do regeneracji, zabezpieczona przed aktywnością wolnych rodników. Wzmocniony płaszcz lipidowy chroni przed utratą wilgotności oraz negatywnym działaniem czynników środowiska zewnętrznego. Skóra odzyskuje równowagę, staje się elastyczna, gładka i miękka w dotyku, zachwyca naturalnym blaskiem i witalnością. Nie mam bardzo suchej skóry (co za ulga!), określiłabym ją raczej jako lekko odwonioną i może trochę wrażliwą (ciekawostka - wiesz, że w każdym badaniu skóry wychodzi mi inny wynik?), stosowałam więc krem solo, bez serum i w takiej opcji bardzo mi się spodobał. Porządnie nawilżał, odżywiał i był genialny w aplikacji - w połączeniu z uprzednim masażem pastą efekt był naprawdę dobry. Dobrze sprawdzał się pod makijaż, wchłania się szybko i nie pozostawia tłustej warstwy, która mogłaby być kłopotliwa przy aplikacji podkładu. Można stosować go dwa razy dziennie - zarówno na dzień jak i na noc, skóra powinna być wdzięczna.


Jest jedna rzecz do której przyczepię się, a co! wolno mi! Chciałabym wiedzieć kto stoi za Phenomé, chciałabym wiedzieć kto wpadł na pomysł jej stworzenia - może okazałoby się, że jest nią dziewczyna, która zostałaby bohaterką moich Geeksów? Ok, ale nawet jeśli to tylko moje wyobrażenia to uważam, że jeśli będziesz miała okazję - warto zwrócić uwagę na Phenomé, produkty są dobre jakości, tworzone z pasji i co ważne - świadomie. Polecam, Agata Herbut! :)

Znasz markę Phenomé? Masz swój ulubiony produkt? Krem Luscious został przekazany przez Phenomé, pozostałe produkty były kupione przeze mnie.
Trzy produkty Phenomé, które znajdziesz w mojej kosmetyczce.
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...