30 maja 2016

Beauty Monday: Smoky czyli do znudzenia.

Zielone złoto, istnieje taki kolor? Ja znalazłam i postanowiłam dać mu szansę w opcji smoky eyes. Złoto stare złoto genialnie komponują się z ciemnymi kolorami na powiekach - dodają tajemniczości, elegancji. Smoky to zdecydowanie jeden z tych makijaży w których czuję się pewnie i na właściwym miejscu.


Bardzo lubię połączenie ciemne oko plus jasne usta - mogą być zarówno beżowe jak różowe lub zaznaczone jedynie błyszczykiem - uważam, że taki duet zawsze wychodzi na plus i zawsze się obroni. Gdybym miała dość dużo czasu mogłabym właściwie wyglądać tak codziennie albo chociaż co drugi dzień. Ostatnio bardzo spodobała mi się najbardziej znana pomadka matowa od Golden Rose w odcieniu 10, niestety ja w niej wyglądam totalnie trupio - myślę jednak, że do smoky u którejś z Was mogłaby wyglądać świetnie.


Mam na sobie:
Twarz: Urban Decay Naked Skin One & Done Hybrid Complexion Perfector, 01, MAC Cosmetics Mineralize Skinfinish, Lightscapade, Urban Decay Bronzed Beach.
Oczy: Clinique, Lid Pop w odcieniu Willow Pop oraz Vanilla Pop, Tom Ford kredka do brwi, Taupe, korektor Marc Jacobs Remedy, Rendez-vous.
Usta: Maybelline Color Sensational Mat, Nude Embrace 930.

Team smoky czy nie bardzo?
Beauty Monday: Smoky czyli do znudzenia.
Czytaj dalej...

26 maja 2016

#wPięknejSprawie. Razem z Yves Rocher sadzimy drzewa!


Razem działamy dla dobra planety z Fundacją Yves Rocher - kilka tygodni temu marka Yves Rocher poprosiła mnie, abym została Ambasadorką #wPięknejSprawie, zgodziłam się natychmiast, z jednej prostej przyczyny: jeśli nasze codzienne działania mogą wspomóc naturę i przyrodę - musimy działać!
Fundacja Yves Rocher powstała w 1991 r. z inicjatywy syna Yves’a Rocher, Jacques’a Rocher. Głównym celem fundacji jest ochrona bioróżnorodności poprzez wspieranie edukacji ekologicznej i projektów mających na celu dbanie o piękno naszej planety, by cieszyć mogły się nim również kolejne pokolenia. Fundacja między innymi wspiera projekty naukowe prowadzone przez botaników i badaczy przyrody mające na celu ochronę bioróżnorodności w przyrodzie, angażuje się w ochronę rzadkich lub zagrożonych wyginięciem gatunków roślin, organizuje konkurs „Ziemia, Planeta Kobiet”, premiujący kobiety działające aktywnie na rzecz społeczności lokalnych, w ramach międzynarodowego Festiwalu Fotograficznego w La Gacilly wspiera artystów fotografów, których prace zwracają uwagę świata na stan naszej planety Oraz prowadzi globalny projekt sadzenia drzew „Plantons pour la Planete” czyli: „Sadzimy dla dobra planety”. To właśnie częścią programu prowadzonego pod nazwą „Sadzimy dla dobra planety” jest tegoroczna inicjatywa #wPięknejSprawie!.


Po co sadzimy drzewa?
Lasy odgrywają niezwykle istotną funkcję dla równowagi ekologicznej naszej planety: regulują klimat, wpływają na obieg wody w przyrodzie, chronią i utrzymują dobrą jakość gleby, są środowiskiem życia licznych gatunków roślin oraz zwierząt. Lasy są również bogatym i cennym zbiorem bioróżnorodności, a sadzenie drzew przyczynia się do poprawy stanu naszej planety i jest najskuteczniejszym sposobem, by przyszłe pokolenia również mogły cieszyć się jej pięknem. Taki właśnie jest cel Fundacji Yves Rocher i mam nadzieję, że spróbujesz zrealizować go razem z nami.


Czym jest #wPięknejSprawie!?
W 2007 r. Jaques Rocher rozpoczął globalny projekt sadzenia drzew. Początkowym celem był milion, ale akcja szybko nabrała rozpędu i do końca 2015 r. Fundacja Yves Rocher zasadziła już 66 milionów drzew, a naszym nowym celem jest 100 milionów! To wszystko dzięki wieloletniej, owocnej współpracy Fundacji z lokalnymi instytucjami na całym świecie, które podobnie jak my walczą o bioróżnorodność ekologiczną naszej planety. W Polsce Fundacja Yves Rocher od 2010 r. współpracuje z fundacją Aeris Futuro. Wspólnie zasadziliśmy już 350 tys. drzew. Wybór lokalizacji był bardzo przemyślany, skupiamy się na terenach przemysłowych takich jak Śląsk, czy okolice Częstochowy, gdzie równowaga ekologiczna jest szczególnie zagrożona. Tegoroczną akcję prowadzimy pod hasłem #wPięknejSprawie, w jej ramach przygotowaliśmy różnorodne sposoby wzięcia udziału w akcji, by umożliwić jak największej ilości osob przyczynienie się do zwiększenia ilości posadzonych drzew. Sercem akcji jest strona www.wPieknejSprawie.pl, na którą serdecznie Cię zapraszamy! Przygotowaliśmy specjalny kreator avatarów, a każdy opublikowany avatar przyczyni się do posadzenia kolejnego drzewa. Dzięki naszemu licznikowi drzew możesz również sprawdzić ile kolejnych sadzonek posadzimy w tym roku, a jeśli już zmieniłaś swój avatar możesz również w łatwy sposób przejść do sklepu i dowiedzieć się za zakup jakich produktów, nasza Fundacja posadzi kolejne drzewo!


Razem możemy więcej! Czekam na Ciebie na www.wPieknejSprawie.pl
#wPięknejSprawie. Razem z Yves Rocher sadzimy drzewa!
Czytaj dalej...

25 maja 2016

Pięć zielonych marek, które powinnaś poznać!


Zacznę od tytułu - marki, które zaprezentowałam nazwałam zielonymi ponieważ określenie naturalny, ekologiczny dla każdej z Was oznacza, co innego. Ministerstwo Dobrego Mydła jest totalnie inne niż Origins czy Kiehl's, Phenome różni się od John Masters Organics, ale wszystkich łączy jedno - szanują naturę i nas. Dzisiaj pokażę marki oraz moje ulubione ostatnio produkty na które warto zwrócić uwagę ponieważ starają się współgrać z naszą skórą, niejednokrotnie także z naszą filozofią życiową.


Czasy w których żyjemy, dla nas freaków kosmetycznych są idealne - możemy wybierać, decydować, odrzucać. Mamy internet, fora, blogi, gazety - jesteśmy w stanie sprawdzić opinię o każdym produkcie, sprawdzić skład, dowiedzieć się czegoś o firmie. Nigdy nam nie było tak łatwo, a markom tak trudno.

Co prawda część dziewczyn na pewno zna Ministerstwo Dobrego Mydła, ale wierzę, że dobra nowina dotrze także do tych z Was, które słyszą o MDM po raz pierwszy. Siostry Ula i Ania stworzyły manufakturę w której oferują mydła i kosmetyki wytwarzane z dobrych surowców. Ich tajny plan na sukces to dobre rzemiosło i ciężka praca. Jakiś czas temu mogłyście poznać je w moich Geeksach Geeks | Ania i Ula. Przyznaję się, że kupiłam ich markę w całości, nikt nie musiał przekonywać mnie do tego - wierzę w ich pasję i w to, że są fajnymi dziewczynami. A przecież fajne dziewczyny muszą robić fajne rzeczy. Z pierwszym zamówieniem czaiłam się jakiś czas aż w końcu znalazłam odpowiedni moment, aby spokojnie przejrzeć stronę i wybrać interesujące mnie produkty. Po pierwsze bardzo podoba mi się strona MDM, po drugie cały design produktów, po trzecie niesamowicie podoba mi się wrażenie, że wiem kto za tym wszystkim stoi. Wracam bardzo chętnie i równie chętnie polecam!

Kiehl's pojawił się w Polsce stosunkowo niedawno i ma swoje wierne grono Klientek. Bestsellery o których na pewno słyszałaś to krem pod oczy z avocado, serum na noc, balsam nawilżający do ciała, a na moim zdjęciu Facial Deep Moisture Balm czyli głęboko nawilżający balsam do twarzy, jest genialny, bezzapachowy i świetnie regeneruje skórę - przetestowałam na sobie, aplikowałam na noc i rano budziłam się z naprawdę dobrze wyglądającą i odżywioną twarzą.

Phenome - kolejna polska marka - perełka dla której która natura jest inspiracją, a ich produkty pielęgnacyjne zawierają prawie wyłącznie naturalne i organiczne substancje aktywne o zadziwiającej skuteczności, połączone z życiodajnymi wodami roślinnymi. Nie używają syntetycznych substancji, które szkodzą naszej planecie, a w świetle najnowszych badań okazują się być szkodliwe również dla człowieka. W szerokiej ofercie znajdziecie linię pielęgnacyjną dla kobiet, mężczyzn, mam i dzieci oraz kosmetyki do włosów i ciała. Phenome zgarnęło wiele nagród, ale i tak najważniejsze są opinie Klientek, a te są z tego co wiem - bardzo dobre.



Jak piszą sami o sobie "...po co używać sztucznych składników, skoro kosmetyki naturalne działają lepiej i są bezpieczniejsze dla środowiska. Laboratorium ekologiczne wyprodukowało ponad 40 produktów dostępnych w sklepach na całym świecie. Kosmetyki nie są testowane na zwierzętach. Firma wspierana jest przez PETA, z produktów zwierzęcych używany jest tylko miód i wosk pszczeli. W składzie nie znajdziemy sztucznych barwników, za to naturalne olejki eteryczne i inne składniki. Ponadto opakowania posiadają minimalne ilości atramentu, nadruki robione są w 100 % z makulatury...". Markę John Masters Organics poznałam jakiś czas temu i bardzo polubiłam, moi faworyci? Balsam do ciała o zapachu pomarańczy i wanilii (na zdjęciach), peeling malinowo - pomarańczowy, a w planach coś do twarzy i coś do włosów.

W Polsce pojawiła się niedawno, na świecie jest bardzo znana i ceniona. Od momentu powstania firmy w 1990 roku, przedstawiciele Origins przetrząsają ziemię, aby odkryć najbardziej skuteczne rośliny i wykorzystują swoje składniki o niezwykłej mocy, do tworzenia wysokowydajnych, naturalnych produktów do pielęgnacji skóry. Proces ten pozwolił Origins zwrócić się do natury po inspirację i do nauki po potwierdzenie skuteczności wybranych składników. Jestem zakochana w maseczkach, w zapachach, aromatach, wszystkim! Na zdjęciu widzisz najnowszy produkt Origins - By All GreensTM Foaming Deep Cleansing Mask czyli maskę do twarzy z antyoksydantami bogatymi w spirulinę, szpinak i zieloną herbatę. Ta nowa, samopieniąca się gliniana maseczka (wystarczy odrobina, aby cała twarz się...zapieniła!), powoduje natychmiastowy detoks i głębokie oczyszczenie, pozostawiając skórę promienną i odświeżoną. W składzie trzy zielone składniki: szpinak, zieloną herbatę i spirulinę, znane ze swych detoksykujących właściwości.


Wszystkie marki o których wspomniałam potrafią zaskoczyć swoje Klientki - konsystencjami, aromatami, działaniem produktów, a także opakowaniami. Przyznam się także, że o części produktów dowiaduję się z Waszych blogów, komentarzy, które zostawiacie tutaj lub na Facebooku i....proszę o więcej! Chcę znać więcej zielonych, dobrych produktów na które warto zwrócić uwagę!


Miałaś okazję poznać marki o których wspomniałam w poście?
Pięć zielonych marek, które powinnaś poznać!
Czytaj dalej...

23 maja 2016

Beauty Monday: Turkusy.


Po pierwszy - wybaczcie stan mojej grzywki, ale zgubiliśmy ładowarkę do maszynki i mój nadworny fryzjer aka Tomasz T. nie mógł uczynić swojej powinności. Mknie do nas już nowa zatem lada chwila powrócę do normalności, obiecuję. Dzisiaj i czarno i turkusowo, jeśli boisz się kolorów to może właśnie takie połączenie będzie idealne? Dolna linia może być cienka, nie musisz aż tak jej podkreślać.



Na dwóch ostatnich zdjęciach zdjęłam odrobinę turkusu i pozostawiłam jedynie zarys koloru - mam wrażenie, że dla tych z nas, które nie do końca dobrze czują się w tak intensywnych makijażach ta druga opcja będzie łatwiejsza do przełknięcia prawda? I usta! Mam na nich przepiękny, bezdrobinkowy, mleczny błyszczyk - cudownie podkreśla usta, lekko rozmywa ich kolor i fajnie koresponduje z tak kolorowym okiem.

Mam na sobie:
Twarz: Clarins, podkład True Radiance 103 Ivory .
Oczy: Maybelline, eyeliner w słoiczku (czarny), na dolnej powiece kredka do oczu Isa Dora 62 Tropical Blue, Tom Ford kredka do brwi, Taupe, korektor Marc Jacobs Remedy, Rendez-vous.
Usta: Chanel, błyszczyk Rose Rêvé #189.

Która wersja bardziej przypadła Ci do gustu?
Beauty Monday: Turkusy.
Czytaj dalej...

22 maja 2016

Chanel Coco Mademoiselle.


Nie wiem jak to możliwe, że Coco Mademoiselle nie doczekała się jeszcze posta na moim blogu. Tym bardziej, że wspominałam o niej wielokrotnie, wielokrotnie pokazywałam ją również w ulubieńcach, proponowałam ją jako zapach na wiosnę lub jako prezent gwiazdkowy. Bardzo ciężko jest opisać zapach, który jest uznawany za bestseller, wierzę, że spora część Was, moich Czytelniczek zna go doskonale i ma już swoje zdanie na temat Coco.


Przeczytałam dziesiątki recenzji, przejrzałam wiele artykułów tylko po to, aby poznać jak odbierają go inne kobiety - co takiego znajdują w nim, że uzależnia od siebie, co sprawia, że nie są w stanie go nosić? Oczywiście, że nie znalazłam jednoznacznej odpowiedzi - ile nosów, tyle opinii, byłabym wielce naiwna gdybym myślała, że odnajdę receptę na oswojenie zapachów Chanel. Dlaczego oswojenie? Ponieważ moim zdaniem wszystkie kompozycje marki oprócz Chance są specyficzne. Specyficzne nie znaczy złe, mam na myśli: inne, niejednoznaczne, wielowątkowe, wielowymiarowe. Nie da się ich zamknąć w sztywnych ramach bo wciąż się wymykają.


Z Mademoiselle przez wiele lat nie było mi po drodze, znalazłam w nich coś, co nie do końca było moje - taka odrealniona świeżość, głęboka, przy której musisz chwilę zatrzymać się i poznawać. Te kilka lat temu chciałam używać zapachów, które są szybkie i pasują na każdą okazję, im jestem starsza tym więcej jest we mnie chęci sprawiania przyjemności samej sobie, a co za tym idzie rozpieszczania również swoich zmysłów, zapoznawanie ich z aromatami powoli, z atencją. W przeciągu tego czasu pożegnałam trzy puste flakoniki i za każdym razem wywoływało to we mnie lekki smutek, dlatego też wciąż do nich wracam i lubię mieć obok. Najlepiej tuż obok.



Nie potrafię powiedzieć która z nas będzie Coco Mademoiselle - czułabym je na mojej Mamie, używała ich moja przyjaciółka, ale na mojej siostrze uważam, że nie byłyby idealne - dla niej to Chance Eau Fraiche są genialne. Sycylijska pomarańcza, kalambriańska bergamota, róża, orientalny jaśmin, indonezyjska paczula, haitańska wetiweria, wanilia z Réunion, białe piżmo - może to nuty bergamoty mnie uzależniły od siebie? Kompozycja jest głęboka, a zarazem lekka, zmysłowa, a przy tym klasyczna, ponadczasowa i otulająca w tym samym momencie. Obok tych cech ma jeszcze jedną, jest bardzo trwała - na mojej skórze wyczuwam ją prawie cały dzień, na ubraniach: szalach, apaszkach bez końca. Coco Mademoiselle ma w sobie magię, której brakuje mi na codzień.

Znasz Coco Mademoiselle? Pokochałaś ją od razu czy musiałaś się jej nauczyć?
Chanel Coco Mademoiselle.
Czytaj dalej...

20 maja 2016

Wygraj zestaw LIERAC dla siebie i swojej Mamy!

Zbliża się jeden z najważniejszych dni w roku, dzień o którym powinna pamiętać każda z nas. 26 maja pierwszą rzeczą jaką powinnyśmy zrobić po przebudzeniu powinien być telefon do Mamy i dwa krótkie słowa: kocham Cię. To nie są żadne puste i tkliwe słówka, którymi próbuję Was dzisiaj raczyć - to miłość do najlepszej Mamy jaką mogłyśmy sobie wyobrazić. Razem z marką Lierac uatrakcyjnimy Wasze wspólne świętowanie. W jaki sposób? Mamy prezenty! Dla Ciebie i Twojej Mamy!


Dokończ zdanie i wygraj jeden z pięciu zestawów kosmetyków marki Lierac:

Moja Mama jest dla mnie....

Do rozdania mamy aż pięć zestawów (po 2 kosmetyczki w każdym zestawie), jedna kosmetyczka dla Ciebie, druga dla Mamy. Na Twoją odpowiedź czekamy do 25 maja (północ), 26 maja zajrzyj po wyniki! Powodzenia!

Pamietaj o zapoznaniu się z Regulaminem dostępnym tutaj. Zestaw Hydragenist zawiera serum (8 ml) oraz krem (10 ml), zestaw Liftissime krem (15 m) oraz krem/żel do szyi i dekoltu (15 ml). Produkty opakowane są w pastelowe kosmetyczki.

WYNIKI!
Dziewczyny bardzo dziękujemy za tak liczny udział! Będzie mi niezmiernie miło przesłać Wam prezent dla Ciebie i dla Twojej Mamy:
Ewa Mierzejewska
elle
Marta Moszumańska
Teresa Nowak
Marta Irena Stoces

Bardzo proszę prześlijcie adresy jak najszybciej!
Wygraj zestaw LIERAC dla siebie i swojej Mamy!
Czytaj dalej...

19 maja 2016

Beauty Map (26). Baby blue is coming...

Skoro był już odcinek o brudnym różu (Beauty Map (25). Czyli o wyższości brudnego różu!) to nadeszła pora na... baby blue! Biorę się za kolory, które kojarzą się nadmierną słodyczą, landrynkowatością czy nazywajmy rzeczy po imieniu - pamiętacie jak w dzieciństwie dzieciaki śmiały się z kobiet, które ubierają się na różowo i nazywały je różowymi landrynami? Mam wrażenie, że błękity czy pastele po trosze należą do takiej trudnej gamy kolorów. A baby blue? W całości zupełnie nie, ale jako element jest dla mnie do przyjęcia - szczególnie w połączeniu z szarością (o tak! tak samo jak brudny róż) czy czernią, z kolorem, które przełamie jego niewinność.









Nie przyjmuję do wiadomości podziału na kolory kobiece i męskie, nie do końca wiem dlaczego baby blue został przypisany chłopcom. Myślę o tym w jakich okolicznościach jeszcze mógłby pojawić się u mnie - na paznokciach oczywiście! I we włosach - na przykład spinki, małe kwiatki, opaski. A u Ciebie?

I najważniejsze: należysz do team'u róż czy team'u baby blue?
Beauty Map (26). Baby blue is coming...
Czytaj dalej...

17 maja 2016

Chanel pomadka Rouge Coco Stylo.


Najnowsze Rouge Coco Stylo zostały stworzone z myślą o kobietach, które nie muszą już wybierać między kolorem, połyskiem i właściwościami pielęgnacyjnymi. Słyszałyście to już setki razy? Ja też, ale tym razem obietnica nie mija się z prawdą, o czym opowiem za chwilę.


Szczegóły? Hybrydowa formuła łącząca różne właściwości, sprawia, że pomadka jednocześnie gwarantuje trwałość oraz lekkość nabłyszczającego błyszczyka czy masełka odżywiającego i pielęgnacyjnego. Znany kompleks nawilżający Hydraboost zawarty w kultowych Rouge Coco, pojawia się także w Rouge Coco Stylo. Usta stają się natychmiast nawilżone i komfortowo odżywione, a co najważniejsze aplikacja nie wymaga używania bazy ani lusterka (pry czerwieni uważam, że jednak warto w nie spojrzeć!), bardzo lekko i łatwo rozprowadzają się na ustach, pozostawiając subtelny kolor, widoczny blask i zdrowy wygląd.


Eleganckie, smukłe opakowanie, sztyft, który sprawia iż aplikacja jest naprawdę przyjemna. Najważniejszą jednak zaletą są odcienie - mocno napigmentowane, intensywne, buzujące kolorem. W przypadku ciemniejszych kolorów jak na przykład czerwieni moim zdaniem najlepiej jednak użyć pędzelka albo chociażby lusterka, dzięki swojej kremowości i lekkości możemy pokusić się o kilkukrotne pociągnięcie sztyftem po wargach, co właśnie w przypadku intensywniejszych odcieni może spowodować rozlanie się poza kontur.


Każdy z kolorów jest piękny, jedne są bardziej codzienne, inne genialnie sprawdzą się przy opcji wieczorowego makijażu - niezmiennie jednak wszystkie są trwałe, nawilżające i komfortowe w noszeniu. U mnie możesz zobaczyć cztery odcienie:
Conte 202 baby - pink ze złotą poświatą
Lettre 216 - średni róż, lekki i świetlisty
Script 218 - beż z kroplą różu i brązu
Histoire 206 - jasna, wibrująca czerwień (w opisie jest koral jednak na moich ustach jest to zdecyowanie czerwień).


Poniżej możesz zobaczyć Rouge Coco Style na moich ustach, kolejno odcienie:
- Lettre 216
- Histoire 206
- Script 218
- Conte 202



Jeśli miałabym w skrócie określić do kogo skierowane są nowe Rouge Coco Style - myślę, że dla tych z nas, którym zależy na szybkiej aplikacji, trwałym kolorze i jednoczesnej trwałości. Jaśniejsze odcienie doskonale sprawdzą się przy takich wymaganiach, ciemniejsze jak już wspominałam (np. Histoire 206) należy aplikować z większą dokładnością. Są naprawdę warte uwagi, rzadko spotyka się pomadki z tak nawilżającą konsystencją i intensywną pigmentacją.


Lubisz nosić na swoich ustach lekkie i nawilżające pomadki?
Chanel pomadka Rouge Coco Stylo.
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...