13 grudnia 2016

Ulubieńcy listopada 2016.


Pora na listopadowych ulubieńców, co prawda w połowie grudnia, ale zdążyłam i są! Część z produktów, które pokazuję widziałaś już na blogu, chętnie do nich powracam i nie bez powodu trafiły do ulubieńców właśnie. W zestawieniu są także kosmetyki, które znajdą się w ulubieńcach roku.

Make Me Bio, Woda Różana.
Uwielbiam używać jej, gdy moja skóra jest zmarnowana, przesuszona i zmęczona. Świetnie działa w poranek po dość obfitej w wino nocy (przetestowałam, sprawdziłam!). Delikatna, łagodzi zaczerwienienia, odświeża i nawilża. Lubię również za pryskacz dzięki, któremu mogę aplikować bezpośrednio na skórę! Wydajna, delikatnie pachnie.

IOPE, Bio Essence.
Mój zakup prosto z Korei, czekałam na nią bardzo długo. Skończyłam Shiseido i sięgnęłam po IOPE - wiedziałam, że będzie dobrze bo i po używaniu cushion byłam zadowolona (więcej tutaj: IOPE Air Cushion Natural Glow SPF50+ PA+++). Esencja wygładza skórę, odświeża ją i nawilża. Nie powoduje uczucia lepkości, nie zapycha. Jak używam? Bardzo delikatnie wklepuję ją w skórę, przy użyciu dłoni. Jestem ciekawa czy kiedykolwiek próbowałaś albo miałaś pomysł, aby włączyć esencje do swojej codziennej pielęgnacji?

Phenome, Exfoliating Face Paste.
Skutecznie usuwa zanieczyszczenia oraz martwe komórki naskórka, odblokowuje pory, pozwalając skórze na lepszą absorbcję składników aktywnych Twojego ulubionego kremu. Zawiera organiczny puder z ryżu oraz drobinki zmielonego kwarcu, które doskonale radzą sobie z usuwaniem suchych i zrogowaciałych fragmentów naskórka. Specjalnie dobrane aktywne kompleksy roślinne oraz organiczne oleje z pierwszego tłoczenia działają łagodząco i odżywczo na skórę. Pięknie, delikatnie pachnie! Naskórek pozostaje aksamitnie gładki i miękki w dotyku, idealnie przygotowany do kolejnych zabiegów pielęgnacyjnych. Może stać się godnym następcą mojej ukochanej cukrowej pasty, ale dla mnie to ona zostaje numerem jeden.


Iossi, peeling do ciała Mandarynka i Pomarańcza.
Kolejna polska marka, o której ostatnio głośno. Wypróbowałam już peelingi oraz gęste, silnie nawilżające masła do ciała. Ze wszystkich produktów jestem bardzo zadowolona. Jeśli będziesz miała okazję wypróbować - jedno jest pewne, zapamiętasz je dzięki genialnym kompozycjom zapachowym o które trudno w produktach ogólnodostępnych. Peeling jest wydajny, mokry, nasączony olejkami. Po aplikacji skóra jest gładka i bardzo odżywiona.

Korres, Żel pod prysznic.
Zawsze ubolewam, że tak cichutko jest o Korres. Dlaczego? Ponieważ ta grecka marka tworzy naprawdę dobre produkty - zarówno do twarzy jak i ciała. Żele pod prysznic pozostawiają skórę świetnie nawilżoną, nie zaznasz uczucia ściągnięcia czy przesuszenia. Dodatkowo kompozycje zapachowe są tak skonstruowane, że obcowanie z nimi sprawia przyjemność, nie są męczące. Bardzo polecam!

Tom Ford, Noir Pour Femme/Estee Lauder, Modern Muse Le Rouge.
Jesienią najchętniej sięgałam po te dwie pozycje. Zarówno o Noir Pour Femme jak i Modern Muse Le Rouge pisałam kilkakrotnie. Obydwie kompozycje są z tych przy ciele, pięknie owijają się dookoła szyi i przyciągają pytania o to, czym pachnę. Kulfi, jaśmin, waniliia, pistacja, imbir, bergamotka, mandarynka, różą, kwiat pomarańczy, mastyks, drewno sandałowe, akord ambrowy - piekielnie smaczne, aromatyczne połączenie nut powoduje, że Noir Pour Femme stają się kompozycją niemal spożywczą! Natomiast Modern Muse ma być obliczem nowoczesnej kobiecości - nieco prowokacyjny, elegancki. Powstał z myślą o seksownej i pewnej siebie kobiecie, która kocha czerwień – barwę, która wyraża jej styl, nastawienie i niekwestionowaną charyzmę.



Diego dalla Palma, paleta do konturowania.
Włoska marka, która niedawno pojawiła się w Polsce i na wyłączność w Douglasie. Przekonałam się do niej po przetestowaniu pudru sypkiego oraz dzięki opinii mojej przyjaciółki na temat pomadki do ust. Zestaw jest naprawdę dobrym pomysłem jeśli konturujesz się lub pracujesz jako makijażystka. Kolory są dobrze napigmentowane, trwałe i nie ścierają się. Myślę, że warto zwrócić uwagę tym bardziej, że w ofercie jest naprawdę dużo ciekawych propozycji. Ja chętnie sięgnę po róże i rozświetlacze.

Smashbox, pojedynczy cień do powiek.
Brąz plus złoto plus mini drobinki. Niestety nie znam odcienia ani nazwy ponieważ nie ma jej na opakowaniu, a tekturkę wyrzuciłam. Trwały, do szybkiego makijażu, wydajny i wygodny w użyciu.

Urban Decay, pojedynczy cień do powiek, Sellout.
Za chwilę zobaczę w nim denko. Jeden z ulubionych do szybkiego makijażu i rozświetlenia oka. Nie mam czasu, żeby poświęcić 15 minut na makijaż - sięgam po Sellout, aplikuję na całą powiekę, dokładam tusz do rzęs i tadam. I'm ready!


Chanel, Joues Contraste.
W listopadowym zestawieniu odcień 72 Rose Initiale - dziewczęcy, radosny, słodki róż. Pięknie wtapia się i współgra z jasną karnacją dodając twarzy świeżości. Mam wrażenie, że róże Chanel są niezniszczalne i nie kończą się nigdy - ten również. Piekielnie wydajny, piekielnie piękny!

Sisley, cień do powiek Phyto Twist, Havana.
Genralnie mogę polecić każdy odcień, ale w tym miesiącu jest to ciemny brąz Havana. Piękny! Można użyć jako cienia lub jako eyelinera - w każdym wypadku wygląda pięknie. Super trwały, wydajny i wodoodporny. Jeśli wolisz jaśniejsze kolory to sprawdź Topaz, a w przypadku ciemniejszych - czerń jest boska!

Lirene, No Dark Circles.
Polubiłam! Ładnie kryje, fajnie się wtapia, jest wydajny i niedrogi. Ma niestety jeden minus, moje opakowanie, a raczej gąbeczka strzelała. Nie wiem czy to tylko mój felerny egzemplarz, ale mimo to nadal lubię go używać.

Sisley, Super Soin Solaire Teinte.
Jeden z najlepszych podkładów jakich używałam w życiu, zarówno na sobie jak i na modelkach. Jest genialny i warty każdej wydanej złotówki. Pisałam o nim kilkakrotnie, podtrzymuję zdanie: jest moim odkryciem.

Mary Kay, Satin Lips.
Niepozorny peeling do ust, który ratuje mnie podczas sesji lub przed zdjęciami. Pomaga pozbyć się skórek, a przy tym jednocześnie nawilża i wygładza. Można używać w każdej sytuacji ponieważ wystarczy odrobina i usunięcie za pomocą chusteczki. 15 ml opakowanie wystarczy na wiele, wiele użyć.


Ministerstwo Dobrego Mydła, olej śliwkowy.
Jako fanka MDM muszę wspomnieć i o śliwce. Bosko pacnie marcepanem i genialnie nawilża - możesz potraktować nią paznokcie, skórę, włosy - co tylko zechcesz! Ostatnio ratowałam się nią jako serum pod oczy, miałam bardzo przesuszoną skórę i śliwka dała radę!

Co u Ciebie w listopadzie? Jacy ulubieńcy?
Ulubieńcy listopada 2016.
Czytaj dalej...

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...