7 grudnia 2016

Wszystko w biegu. Rano kawa, umycie włosów, ubranie dzieci, zaprowadzenie do przedszkola i na zajęcia. Jeśli wszystko dobrze się ułoży dwa razy w tygodniu mam trzy godziny czasu dla siebie, co oznacza, że bunkruję się z komputerem w kawiarni i piszę. Praca, spacer, obiad, książki, bajka, kolacja, czytanie plus przyziemne rzeczy jak pranie, ogarnianie itp. Tak wygląda przeciętny dzień mamy siedzącej w domu (wspominałam, że nienawidzę tego stwierdzenia?). Nie o podporządkowaniu swojego życia dzieciom dzisiaj, a o chwilach chciałam napisać. Dopóki nie miałam dzieci, nie zwracałam uwagi na momenty. Leżą obok mnie, śmieją się, a jedyne, co mam w głowie to to, że chciałabym zatrzymać tą chwilę, zapamiętać z niej jak najwięcej i nałożyć na dziewczyny zakaz dorastania. Nie tylko z dziećmi to robię, ale i z moimi rodzicami, z Tomkiem, z przyjaciółmi. Wciąż przewijam zdarzenia z przeszłości i na nowo je przerabiam w głowie. Nauczyłam się cieszyć tym, co wydaje się być ulotne. Doceniać najmniejsze i wydające się najbardziej błahymi sytuacje. Dzięki temu mogę powiedzieć, że jestem jedną z najszczęśliwszych osób na świecie.

- Agata Herbut


AMNMAG 11/16.
Czytaj dalej...

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...