18 lipca 2016

Beauty Monday: Kreski, kropki.

Dużo się dzieje, szczególnie w tym makijażu - mamy kreski, mamy kropki, a nawet sztuczne piegi. Tak dzieje się w sytuacji, gdy człowiek nie może zdecydować się na jedną rzecz i chce mieć wszystko na raz. Teoretycznie mogłabym pozbyć się turkusowych kropeczek, albo kresek, odpuścić sobie piegi, ale po co skoro makijaż jest zabawą?


Najpierw miały być same kreski, ale u Candy Killer podpatrzyłam kropki więc dodałam - muszę przyznać, że eyeliner od Givenchy (Parad'eyes Liner), którym robiłam granatową linię był bardzo trudny w obsłudze - niewyprofilowany pędzelek, lejącą się konsystencja, która po kilku chwilach tworzyła prześwity w linii. Nie wiem niestety czy inne odcienie też są takie (np. czarny?), ale granatu nie polecam.
Piegi! Uwielbiam! I mimo, że swoich mam całkiem sporo - postanowiłam dorysować więcej! Doskonale sprawdziła się tutaj cieniutka kredka do powiek od Clinique, ma świetny odcień i tak naprawdę można z nią zrobić zarówno kreski, piegi jak i brwi. Usta to tylko i wyłącznie kropka koloru na środku warg, wklepana opuszkami.


Mam na sobie:
Twarz: Skin79, Super BB Gold, Givenchy Le Prisme Blush 41, Urbad Decay, rozświetlacz Sin.
Oczy: Benefit, Gimme Brow Medium, korektor pod oczy Sisley 01, Givenchy, Parad'eyes Liner 03, Estee Lauder, dwustronna kredka do oczu czarny & turkus (niestety była to kolekcja limitowana sprzed dwóch lat).
Usta: Chanel, Crayon Levres, 57.


Kropki? Kreski? Wszystko na raz?
Beauty Monday: Kreski, kropki.
Czytaj dalej...

4 komentarze:

  1. Dosyć ciekawa koncepcja makijażu :) Też mam piegi, ale zdecydowanie za mało :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Sztos, cudowna zabawa makijażem!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...