1 lutego 2016

Beauty Monday: Kolejny Klasyk.

czyli innymi słowy makijaż, który wykonasz super szybko i będzie wyglądał całkiem dobrze niezależnie od okoliczności. Cztery produkty, a właściwie pięć bo jeszcze podkład, ale szczerze mówiąc można go ominąć i jedynie omieść skórę sypkim pudrem. W moim klasyku jest cień bazowy, czarna kredka, czarny tusz do rzęs i wibrująca pomadka. That's it!


Wszystkie produkty, których użyłam w makijażu to Urban Decay, dlaczego? Przed świętami dostałam piękny prezent od marki i postanowiłam w końcu wypróbować - najbardziej interesowała mnie matowa pomadka i sprawdzenie czy nie wysusza ust. Werdykt? Nie wysusza i jest bardzo trwała!



Cały sekret moim zdaniem tkwi w kredce, a to od UD jest naprawdę świetna - należy pociągnąć linię jak najbliżej linii i rzęs i starannie, ale szybko - bo przecież nie mamy czasu! - rozetrzeć ją. Spojrzenie nabiera wtedy nieco tajemniczości i całość wygląda naprawdę fajnie. Usta muszą być soczyste i prawdziwie moje czyli różowo - malinowe!


W związku z tym, że makijaż miał być szybki to i czasu brak na PS na twarzy - tak wyglądam w rzeczywistości, ale to już pewnie wiesz. Mam zmarszczki (a i nawet jedną powiekę bardziej opadającą od drugiej, co zrobić), tak właśnie starzeją się kobiety - poprzez posiadanie zmarszczek. I jeszcze słówko o czarnej kredce na linii wodnej - zdaję sobie sprawę, że pomniejsza oko, ale wiesz - jeśli lubisz to czemu nie? Ja aplikuję rzadko, zwykle przy mocnych makijażach, ale tutaj - wydaje mi się, że robi całkiem fajną robotę. Najważniejsze, aby czuć się dobrze w tym, co masz na sobie.

Mam na sobie:
Oczy: Urban Decay: pojedynczy cień Sin, tusz do rzęs Perversion, kredka do powiek 24/7 Veltvet, Perversion.
Usta: Urban Decay Szminka Matte Revolution, Menace.

Dziękuję Urban Decay za prezent!
Beauty Monday: Kolejny Klasyk.
Czytaj dalej...

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...