29 lutego 2016

Beauty Monday: Jestem rumiana.

Rumiana dziewczyna to ja. Tak właśnie wyglądam z mocniej podkreślonymi policzkami, ze spiętymi włosami i minimalną ilością cieni na powiekach. Trochę nawet jak Frida, brakuje jedynie kwiatów we włosach. Całość wydaje się być bardzo wiosenna, prawda? Jest świeżo, lekko i kolorowo. Tym razem nie ma mroku (ale jak to!?).
Może zauważyłaś, że od kilku tygodni katuję podkład Chanel Les Beiges Healthy Look, ale on rozumie się tak dobrze z moją cerą, że mechanicznie sięgam właśnie po niego. Róż oraz szminki to dzieło Urban Decay i Gwen Sefani, na paletę róży trzeba uważać ponieważ jest totalnie napigmentowana i można dość szybko sprawić sobie wielkie, wielkie rumieńce całkiem niezamierzenie!


Mam na sobie:
Podkład: Chanel Les Beiges Healthy Look 20 (recenzja: Podkład Chanel Les Beiges Healthy Glow Foundation), róż UD x Gwen Stefani.
Oczy: MAC, Upward Lash Mascara Black, cień do powiek z palety MAC Enchanted Eve Eyes/Navy (najjaśniejszy), Gimmie Brow, Benefit.
Usta: UD x Gwen Stefani, Firebird/Spiderweb.
Naszyjnik: Happiness Boutique, tutaj: Be Beautiful Statement Necklace In Yellow.
do 11.03 czeka na Was 10% zniżki na HB: agatamanosa.

Idzie wiosna?
Beauty Monday: Jestem rumiana.
Czytaj dalej...

27 lutego 2016

7 dobrych kosmetyków za mniej niż 25 zł.

Każda z nas ma perełki, które mogłaby polecić swojej przyjaciółce - dzisiaj chciałam pokazać Ci o kilku produktach kosztujących nie więcej niż 25 złotych, a doskonale działających i umilających pielęgnację. Wszystkie są raczej łatwo dostępne i dość znane w środowisku maniaczek kosmetycznych (ah, jak ładnie nas nazwałam!). Zaczynamy!


eos - byłam chyba ostatnią blogerką urodową, która poznała kultowe balsamy do ust w kształcie jajeczka. W Polsce dostępne już od jakiegoś czasu, organiczne, smakowite składniki i naturalne aromaty sprawią, że stały się totalnie pożądanym gadżetem. Dostępny w czterech zapachach: Strawberry Sorbet, Summer Fruit, Blueberry Acai oraz Sweet Mint - ja najbardziej lubię ostatni czyli pastelową, zieloną i słodką miętę.
ministerstwo dobrego mydła - olej z nasion maliny właściwej (Rubus idaeus L.) jest jednym z najciekawszych i zarazem najbardziej wszechstronnych olejów stosowanych w codziennej pielęgnacji skóry. Posiada nasienny, ziemisty aromat który szybko utlenia się pozostawiając olej w postaci niemal bezzapachowej. Jego lekka, aksamitna, wręcz "matowa" konsystencja sprawia, ze idealnie sprawdza się zarówno stosowany w dzień (pod makijaż) jak i na noc. Ja najchętniej stosowałam zimą na dłonie, do skórek i raz na jakiś czas do twarzy, gdy czułam, że potrzebuję silnego wsparcia pielęgnacyjnego. Świetny produkt od świetnych dziewczyn.


aussie, aussome volume, miracle dry shampoo - pięknie pachnie, jest wydajny i robi swoją dobrą robotę czyli rano, gdy mam totalny poślizg i nie mam czasu na umycie grzywki, a muszę szybko zaprowadzić dziewczynę moją do przedszkola i nie chciałabym, aby panie pomyślały, że jest ze mną coś nie tak - używam suchego szamponu. Właśnie wtedy ;) Sprawdzony i dobry. Polecam ja.
maybelline, color sensational the creamy mattes - długotrwała, matowa pomadka do ust, która jest totalnie fantastyczna! Polecam z ręką na sercu, używałam kilku kolorów i jest naprawdę genialna. Kremowa konsystencja, połączona z pigmentami zapewniającymi głębię koloru, zachwyci Cię i otuli Twoje usta aksamitną, matową warstwą. Dzięki formule ze specjalnym kremem matującym The Creamy Mattes gwarantuje doskonałe nawilżenie i odżywienie delikatnej skóry ust.


bania agafii (czyli babuszka!) - moja pierwsza przygoda z rosyjskimi kosmetykami, kupiłam peelingi do ciała i wow! ten gryczany scrub do ciała jest naprawdę świetny! Dobrze ściera naskórek, masuje i nawilża skórę, podoba mi się skład i zawartość, podoba się również cena (6 zł/100 ml) natomiast myślę, że fajnie byłoby go mieć w większej pojemności. Ostrożnie oczyszcza, tonizuje i przygotowuje skórę do dalszej pielęgnacji. Naturalne składniki przywracają skórze elastyczność i pomagają zachować młody wygląd. Zielona gryka jest bogatym źródłem witamin E, A, P, sprzyja oczyszczeniu skóry i wyprowadzeniu toksyn. Ałtajski miód to bogactwo mikroelementów i witamin grupy B, chroni skórę przed zmianami związanymi z wiekiem. Trawa cytrynowa bogata w kwasy organiczne, tonizuje i poprawia ochronne funkcje skóry. Organiczny olej melisy dzięki zawiertości witaminy C i karotenowi, poprawia sprężystość i elastyczność skóry.
glov, quick treat - czyli mini odsłona kultowej już rękawicy do demakijażu. Wiedziałaś, że glov to polska marka? Bardzo fajnie sprawdzi się w podróży ponieważ do demakijażu wystarczy woda i rękawica. Nic więcej! Mini wersja kosztuje 14 złotych i myślę, że warto ją wypróbować.


ministerstwo dobrego mydła - o nie, znowu one? znowu, znowu pomimo, że nie znam dziewczyn osobiście i sama robię zakupy! Moje ulubione mydło, dobrze peelingujące i ścierające martwy naskórek. Naturalne, ręcznie wytwarzane w niewielkich partiach, wegańskie mydło ze zmielonymi płatkami orkiszowymi, aktywnym węglem i odżywczym kakao. Aromatyzowane. Drobiny orkiszu złuszczają martwy naskórek i intensywnie masują skórę pobudzając krążenie. Węgiel drzewny oczyszcza, działa antybakteryjnie i odświeżająco. Kakao odżywia. Zawarte w mydle oliwa z oliwek, olej rycynowy, olejek ze słodkich migdałów, nierafinowane masło kakaowe i nierafinowane masło shea pielęgnują skórę nie wysuszając jej. Słodki, czekoladowy zapach relaksuje i odpręża. Uwielbiam, podobnie jak inne produkty mdm.


Znasz któryś z produktów? A może masz swoje ulubione nieprzekraczające 25 złotych, które mogłabyś polecić mi i dziewczynom? Daj znać w komentarzu!
7 dobrych kosmetyków za mniej niż 25 zł.
Czytaj dalej...

25 lutego 2016

Apotcare Optilash. Serum przyspieszające wzrost rzęs, efekt po 21 dniach.


Optilash to intensywne serum przyspieszające wzrost rzęs, drugie używane przeze mnie w ogóle. Z pewną dozą podejrzliwości oraz z przymrużeniem oka podchodzę do takich wynalazków. Szczerze? Długie rzęsy są bardzo fajne, ale bardziej od tego interesuje mnie milion rzeczy. Niemniej jednak postanowiłam spróbować, w końcu nie będę w tyle za tysiącami kobiet, które kochają Revitalash. i tutaj muszę dodać, że nigdy go nie używałam i nie będę - pomimo cudownych efektów, nie jestem w stanie wprowadzać niepewnych pewnych substancji do swojego ciała. Z Optilash jest trochę inaczej, jest bezpieczny nawet dla kobiet w ciąży i karmiących (to ja!).


Optilash to wysoce efektywne serum, stworzone, aby szybko poprawić długość, gęstość i kondycję rzęs. Rezultaty widoczne są po 28 dniach: rzęsy rosną dłuższe, pełniejsze i mocniejsze, a opakowanie wystarcza na 3 miesiące kuracji. Producent gwarantuje 100% bezpieczeństwo, formuła produktu jest wolna od prostaglandyn i ich pochodnych. Ponadto produkt jest bezpieczny dla kobiet w ciąży i karmiących, osób w trakcie chemioterapii oraz odpowiedni dla osób noszących okulary lub soczewki kontaktowe. Nie zauważyłam niczego niepokojącego podczas używania: pieczenia, swędzenia czy opuchnięć.


Sam proces aplikacji jest bardzo prosty i wygodny: należy wstrząsnąć mocno opakowaniem, nakładać dwa razy dziennie (rano i wieczorem) na skórę wzdłuż linii nasady rzęs na czystą skórę. Poczekać, aż preparat całkowicie wyschnie przed aplikacją kosmetyków kolorowych.

To, co najważniejsze czyli efekty - producent wspomina o mocniejszych rzęsach, ale nie obiecuje 100% wydłużenia lub nie rozdrabniajmy się, 1000 % objętości.

Zdjęcia po lewej stronie (czyli numer 1 oraz 3) to zdjęcia moich rzęs przed kuracją, zdjęcia po prawej natomiast (numer 2 oraz 4) zrobiłam 21 dnia kuracji.



Widzisz różnicę? Ja widzę i myślę, że jest dość duża biorąc pod uwagę krótki okres używania. Rzęsy na zdjęciach po prawej stronie są dłuższe, mocniejsze - wyczuwałam to dotykając włosków. Konkluzja? Jeśli zależy Ci na odżywieniu rzęs, a nie masz ochoty na produkty zawierające prostaglandyny i ich pochodne, możesz zwrócić uwagę na Optilash (dostępny na wyłączność w Sephorze).

Opisywany produkt został udostępnione przez markę Apotcare.
Apotcare Optilash. Serum przyspieszające wzrost rzęs, efekt po 21 dniach.
Czytaj dalej...

23 lutego 2016

Dlaczego pozytywny obraz własnego ciała jest ważny?

Kobiety, które pozytywnie odbierają swoje ciało i czują się z nim dobrze są bardziej pewne siebie - to nie jest tajemnicą, prawda? Nie liczymy obsesyjnie kalorii, nie spoglądamy z niepokojem na wagę, nie przemykamy koło lustra, witryny sklepów nie stanowią dla nas problemu(chociaż demyt, bokiem prawie zawsze się w nich dobrze wygląda!). W jakimś opracowanku przeczytałam kiedyś, że negatywny wizerunek do swojego ciała mają zazwyczaj osoby niespokojne, izolujące się od otoczenia. Nie wiem co oznacza stwierdzenie osoby niespokojne, a z drugim twierdzeniem totalnie się nie zgadzam, znam dziesiątki bardzo społecznych kobiet, które średnio przychylnie spoglądają w lustro. Obraz ciała najczęściej jest kształtowany przede wszystkim przez rodziców, rodzinę,a w dalszej perspektywie zaś przez media i grupę rówieśniczą. I o ile nie możemy mieć całkowitego wpływu na żadną ze składowych tak chciałabym wierzyć, że z wiekiem jesteśmy w stanie uleczyć się z przeszłości i kompleksów, które stały się naszą codziennością.


Rodzina.
"Brene Brown, badaczka wstydu i odwagi podczas swojego wystąpienia na konferencji TED, odniosła się do rodzicielskich zapędów udoskonalania własnych dzieci. Naszym zadaniem nie jest powtarzanie im w kółko, jakie są piękne, doskonałe, silne, ale mówienie: „Jesteś niedoskonała, ale jesteś warta miłości i przynależności”. To najważniejsze zadanie rodzica w kształtowaniu pozytywnego obrazu swojego ciała, ale też siebie. Wypowiedź Brene Brown mocno łączy się z akceptacją samego siebie, jako rodzica. Matka, która narzeka na swoje uda, wciąż mówi o nowych dietach i podejmuje wyczerpujące ćwiczenia fizyczne za karę zjedzenia czegoś słodkiego – daje przekaz swojej córce o dążeniu do ideału, który nie istnieje. Martwienie się o wygląd, to kwestia całego systemu rodzinnego, nie tylko poszczególnej jednostki."

Media.
Temat rzeka. Najprostszym i najlepszym rozwiązaniem jest zwyczajnie przestać kupować kobiece magazyny w których tematem numeru jest idealne ciało dzięki któremu będziesz miała dużo pieniędzy, przyjaciół, będziesz szczęśliwa i uśmiechnięta jak Joker. Nic z tych rzeczy się nie sprawdzi, a każda z nas doskonale wie, że aby wyglądać fit potrzeba mnóstwo pracy i wyrzeczeń. Samo się nie zrobi. Samo się nie schudnie. Mam 30 lat, okładki gazet, teledyski, filmy totalnie mnie nie ruszają - wyzbyłam się tego typu akcji, które kończyły się nienawiścią do własnego ciała. I tu jest problem - ja mam trzydzieści lat i byłoby rewelacyjnie gdybym to wszystko wiedziała piętnaście lat temu. Oszczędziłabym sobie złego samopoczucia, kompleksów, problemów. Jak sprawić, aby uchronić młode dziewczyny przed tym wszystkim i uświadomić im, że nie ma idealnego świata, idealnego faceta, idealnych wymiarów i rozmiaru pośladków? Przede mną dorastanie dwóch córek i wiem, że będę musiała zmierzyć się z tym już niebawem. Truchleję.

Rówieśnicy. Otoczenie.
W okresie liceum, teraz pewnie już gimnazjum dział się kosmos, same doskonale to pamiętacie. A teraz? Wiem ile macie mniej więcej lat, ile ja mam i zastanawiam się czy w tej chwili otoczenie sprawia, że czujemy się źle ze sobą, z własnym ciałem? Czy w momencie, gdy jesteśmy już kobietami, czasami mamami, żonami - ludzie nas otaczający mogą wywierać na nas totalnie destrukcyjny wpływ? Czy nasi partnerzy/partnerki są dla nas takim wsparciem, którego potrzebujemy i czy nie są źródłem pojawiania się kompleksów?

Social media.
Dzień dobry! Według mnie - największa zmora i problem w przypadku kształtowania pozytywnego obrazu własnego ciała. Dlaczego? Te z Was, które posiadają instagramowe konto na pewno wiedzą o czym mówię. To, co tam się dzieje jest czymś czego mój umysł nie jest w stanie ogarnąć. Naprawdę. Obok dziewczyn, których konta składają się w 99 procentach z ich twarzy znajdziemy takie, których największym osiągnięciem jest...posiadanie konta na Instagramie. Są i buty, torebki, paznokcie, nogi otoczone jednocześnie prasą, kosmetykami, jedzeniem, kotem oraz outfitem, dylematy światowej wagi pod tytułem w jaki sposób ustawić się do zdjęcia, aby nie było widać: a) twarzy b) ciała i c) żebym wyglądała idealnie. I nie, dziewczyny nie śmieję się z nikogo, nie szydzę i nie bagatelizuję - każda z nas jest inna, ale podchodźmy do tego wszystkiego z pewną dozą świadomości. To nie jest prawdziwy świat mimo, że my jesteśmy prawdziwe. Znacie te opowieści, gdy kojarzycie kogoś z internetu, a gdy zobaczycie na żywo nie jesteście w stanie go poznać? Trochę tak to działa i czasami tak jest. Fizycznie boli mnie to, że ciężko jest nam być normalnymi kobietami, z deficytami, ze zmarszczkami i cellulitem.

Czekam na czas, kiedy dotrze do nas, że bycie innym jest fajne? Bycie innym czyli bycie sobą.

foto: The "I'm Tired" Project.
Dlaczego pozytywny obraz własnego ciała jest ważny?
Czytaj dalej...

21 lutego 2016

OPI Wiosna/Lato 2016. Kolekcja New Orleans oraz Infinite Shine.


Nowy Orlean - przepiękne i inspirujące miasto, charakteryzujące się energicznym stylem życia mieszkańców, w którym dźwięki muzyki jazzowej przeplatają się z aromatem wyśmienitej kawy. Nowy Orlean - jedno z najbardziej kolorowych miejsc na świecie stał się inspiracją dla OPI do stworzenia pięknej kolekcji lakierów na sezon wiosna / lato 2016.


Jasnoróżowy Let Me Bayou a Drink, wibrujący fiolet Spare Me a French Quarter?, trawiasty I’m Sooo Swamped oraz niebieski Rich Girls &PoBoys. Wiosna, prawdziwa wiosna!


Na wiosnę OPI roszerza również paletę lakierów z serii Infinity Shine. Czym jest Infinite Shine? To lakier do paznokci o trwałości i mocy żelu kolorowego. OPI na swojej stronie internetowej pisze o wyjątkowym, trójwymiarowym połysk bez zarysowań trwającym do 10 dni lub do momentu usunięcia lakieru. Ma być łatwy w aplikacji, a bazę lakier oraz top stosujemy bez użycia lampy i specjalistycznych przyspieszaczy schnięcia. Co więcej? Jest prosty w usuwaniu, wystarczy niskoacetonowy zmywacz do paznokci i wacik - bez namaczania, zawiera głęboki pigment, dzięki któremu kolor jest niewiarygodnie nasycony, mocny i kremowy oraz to co najważniejsze - trwałość do dziesięciu dni.


Wiosenna kolekcja Infinity Shine to między innymi: oliwkowy Olive For Green, zgaszony koral In Familiar Terra- Tory, różany Rose Against Time oraz bardzo basicowy Half Past Nude.



Wszystkie kolory są totalnie radosne i pobudzające, te które wybrałam będą ze mną całą wiosnę i prawdopodobnie lato, chociaż oliwkowy Olive For Green mam wrażenie, że genialnie będzie wyglądał również jesienią. Jeśli chodzi o trwałość - u mnie zależy to w głównej mierze od stanu paznokci - jeśli są w dobrej kondycji, lakiery potrafią wytrzymać tydzień. Natomiast jeśli mają gorszy czas i rozdwajają się - istnieje nawet opcja jednego dnia. W jakim celu o tym piszę? Ponieważ moim zdaniem nie powinno się brać pod uwagę ile konkretny lakier wytrzymuje na płytce u koleżanki - każda z nas ma inną zatem emalie będą się różnie zachowywać.


Podobają mi się wszystkie bez wyjątku, a w związku z tym, że zrobiłam pauzę od hybrydy - wpadajcie na Instagram lub mój Fb - będę na bierząco pokazywała wszystkie kolory!

Opisywane produkty zostały udostępnione przez markę OPI.
OPI Wiosna/Lato 2016. Kolekcja New Orleans oraz Infinite Shine.
Czytaj dalej...

18 lutego 2016

Makijaż Chanel L.A. Sunrise Wiosna 2016.

Nareszcie nadszedł czas, gdy marki kosmetyczne karmią nas wiosennymi kolekcjami - od zawsze właśnie te lubię najbadziej! Jest kolorowo, radośnie, pogodnie, każda z nas dzięki pogodzie ma lepszy nastrój i więcej energii. Nie ma lepszej pory roku niż wiosna. Przed Wami to, co najlepsze tej wiosny czyli L.A. Sunrise od marki Chanel.


L.A. Sunrise - energetyczna, pobudzająca, kolorowa. Chanel Makeup Creation Studio, kreując makijaż stara się uchwycić energię kalifornijskich poranków i skąpanego w słońcu miasta, proponując tętniącą życiem i wibrującą kolorami paletę upiększającą policzki, oczy, usta i paznokcie. Zuchwała, wielkomiejska barwa zyskuje status priorytetu. Całość inspirowana barwami Los Angeles.



Gwiazda jest tylko jedna i ten tytuł należy do Sunkiss Ribbon Exclusive Creation czyli tryskającego świeżością pudru. Kompakt został udekorowany motywem aksamitnej tasiemki złożonej z pełnego porannej świeżości różu, koralowego oranżu i miedzianego beżu. Każdy z odcieni gwarantuje energetyczny look od pierwszych chwil świtu i naturalny glow. Chanel radzi aplikować produkt dołączonym do opakowania, geometrycznie ściętym pędzelkiem, na szczyty kości policzkowych, czoło oraz kontur twarzy. Obok różu - paleta cieni Les 4 Ombres w kolorze Tissé Beverly Hills inspirowana kolorem oceanicznego lazuru skontrastowanego z fioletoworóżowym nieboskłonem tuż po wzejściu słońca nad linię horyzontu. Każdy z czterech kolorów można aplikować indywidualnie lub mieszać, kreując niepowtarzalne makijaże.



Kultowe musy Illusion d' Ombre w kolekcji dostępne są w kolorach Moonlight Pink, Griffith Green oraz Ocean Light - wszystkie zapewniają niekończący się, wibrujący blask. Makijaż staje się intensywny, połyskujący, mocno akcentujący oczy, u mnie możesz zobaczyć dwa z trzech odcieni, a mianowicie Griffith Green oraz Ocean Light.
Wyrazisty look możemy osiągnąć dzięki kredkom z linii Style Yeux Waterproof w odcieniach Purple Choc, Fervent Blue oraz Pacific Green - są idealnie dopasowane do palety oraz do słoiczków Illusion.




Czas na usta - lekkie, mocno błyszczące pomadki Rouge Coco Shine pojawiają się na wiosnę w nowych odcieniach: Shipshape, Mighty, Energy (w moim makijażu możesz zobaczyć Mighty)- każda posiada walory takie jak wygładzenie oraz nawilżenie, nie zapominam o cudownych kolorach. Do grona kultowych lakierów Le Vernis dołącza Sunrise Trip - gloss do paznokci nawiązujący do barwy ametystu, którego wyjątkowy, subtelnie migoczący połysk ujawnia się szczególnie w kontakcie z naturalnym światłem słonecznym.



Poniżej swatche, od lewej kredki Style Yeux Waterproof Fervent Blue, Purple Choc, pomadka Mighty oraz cienie Illusion d' Ombre: Griffith Green oraz Ocean Light.


Do makijażu, który chciałam Ci pokazać użyłam najnowszego podkładu Les Beiges Healthy Glow Foundation w odcieniu 20, pełną recenzję oraz inne kolory możesz przeczytać tutaj: Podkład Chanel Les Beiges Healthy Glow Foundation. Pierwszy z makijaży przygotowałam z pomocą cienia Illusion d' Ombre Ocean Light, na ustach pomadka Mighty.


Cera podobnie jak wyżej Les Beiges Healthy Glow Foundation w odcieniu 20, na policzkach delikatne muśnięcie Sunkiss Ribbon Exclusive Creation, na powiekach paleta Les 4 Ombres Tissé Beverly Hills oraz na linii wodnej kredka Style Yeux Waterproof Purple Choc. Moje usta to sztyft z kolekcji Les Beiges.


Całość kolekcji jest promienna, radosna i można wyczarować dzięki niej dziesiątki genialnych makijaży - od prostych, niemalże ascetycznych po te barwne. Warto zwrócić uwagę na pomadki - pomimo niemalże krzyczących kolorów - na ustach są spokojne. Dodatkowym atutem jest konsystencja - totalnie lekka i przylegająca do ust, odświeżająca.

Spodobała Ci się wiosna prosto z Kalifornii?

Opisywane produkty zostały udostępnione przez markę Chanel.
Makijaż Chanel L.A. Sunrise Wiosna 2016.
Czytaj dalej...

17 lutego 2016

Wiosna od NUXE - Nuxuriance® Ultra.


Wiele razy wspominałam, że bardzo cenię Nuxe, jest to jedna z niewielu marek aptecznych, którą mogłabym polecić w ciemno każdej z Was. Pamiętam, gdy pierwszy raz ją poznałam - prosto z Francji, kilkanaście lat temu przywiozła ją moja siostra - od tamtej pory i ja i ona jesteśmy jej wierne. Mam swoje ulubione produkty, mam też nadzieję, że w Polsce pojawi się cała oferta marki i będziemy mogły cieszyć się tym wszystkim czym mogą cieszyć się francuzki (nieśmiały uśmiech do dystrybutora!). Dzisiaj chciałam Ci pokazać najnowszą linię Nuxe - cudownie wiosenną linię Nuxuriance® Ultra.


Najnowsza linia Nuxuriance® Ultra, zrodzona z doświadczenia Nuxe w pielęgnacji przeciwstarzeniowej, jest pierwszą na skalę światową gamą Nuxe, z milionami nowej generacji komórek roślinnych: Bi-Kwiatowych, stworzonych z Bugenwilli oraz Szafranu. Po raz pierwszy w historii kosmetologii udało się zamknąć cenne cząsteczki kwiatu Szafranu w aktywnych komórkach Bugenwilli. Dzięki temu wzmocniono ich synergiczne działanie (zgłoszone 3 nowe patenty Nuxe we Francji). Bi-Kwiatowe komórki z Szafranu i Bugenwilli są uwalniane do wszystkich warstw naskórka, nawet tych głębokich, dzięki czemu wpływają na stymulację głównych komórek skóry, nieprzerwanie przez 12 godzin. Zgodnie z wartościami przyświecającymi marce, produkty z linii pielęgnacyjnej Nuxuriance® Ultra łączą w sobie kobiecość i elegancję, dzięki jedwabiście zmysłowym konsystencjom, połączonym z uwodzicielsko-owocowo-kwiatową nutą zapachową, zbudowaną na piżmowo-drzewnej bazie.


Linia obejmuje kilka produktów, są to między innymi:

Serum wypełniające i wygładzające, Wypełniający i wygładzający Krem – Fluid o “globalnym” działaniu przeciwstarzeniowym (skóra normalna do mieszanej), Wypełniający i wygładzający Krem o bogatej konsystencji “globalne” działanie przeciwstarzeniowe (skóra sucha do bardzo suchej), Krem do pielęgnacji okolic oczu i ust o “globalnym” działaniu przeciwstarzeniowym, Wypełniający i wygładzający Krem na noc o “globalnym” działaniu przeciwstarzeniowym oraz Wygłądzająca Maseczka Roll-on o “globalnym” działaniu przeciwstarzeniowym.

Jestem zakochana w zapachu oraz konsystencjach - te dwa elementy sprawiają, że pielęgnacja staje się maksymalną przyjemnością! Rzadko zachwycam się na blogu pielęgnacją, ale w tym przypadku robię to z całkowitą odpowiedzialnością - Nuxe nie ma sobie równych w tworzeniu lekkich, zmysłowych aromatów, które potrafią w sobie rozkochać. Oczywiście najważniejsze jest działanie, ale chyba ideałem są produkty, które łączą wszystko? Każdy ze specyfików jest totalnie urzekający i doskonale wpływa zarówno na samopoczucie jak i stan cery. Używam aktualnie całej serii (oprócz kremu na dzień, mam emulsję) i chcę podzielić się swoimi wrażeniami ponieważ moim zdaniem ta seria jest naprawdę warta uwagi.


Bardzo ciekawym rozwiązaniem jest nowatorski, chłodny, metalowy aplikator w który zaopatrzona jest maseczka - ma on działanie stymulujące i drenujące, co wzmacnia skuteczność w zakresie zwiększenia promienności skóry. W zależności od pożądanego efektu, maseczki można używać na dwa sposoby: po pierwsze dla natychmiastowego efektu napinającego i rozświetlającego, rano lub przed wieczornym wyjściem, ekspresowo nałożyć maseczkę bez masażu. Zostawić na 10 minut, zetrzeć nadmiar wacikiem, a następnie zastosować swój codzienny rytuał pielęgnacyjny. Po drugie -dla intensywnego efektu przeciwstarzeniowego, wieczorem, przed pójściem spać, nałożyć maseczkę na twarz i szyję. Przekręcić zakrętkę na aplikatorze do pozycji “off” i wmasować w miejsca powstawania zmarszczek (przesuwając aplikator dwu- trzykrotnie). Następnie pozostawić maseczkę na 10 minut i usunąć jej nadmiar wacikiem suchym lub nasączonym tonikiem. Ja wypróbowałam ją tylko jako wersję numer dwa i jestem mile zaskoczona - skóra jest gładka, jędrna i promienna. Stosowanie całej serii powoduje u mnie poprawę jędrności, wyrównanie kolorytu, utrzymanie dobrego nawilżenia, a przede wszystkim to na czym najbardziej zależało mi w ostatnim czasie - rozjaśnienie i promienność. Zdaję sobie, że idzie to w parze z dietą, snem oraz aktywnością fizyczną, ale o to już staram się dbać, a Nuxe stało się jednym z elementów.

Osobiście bardzo polecam nową serię i mam wrażenie, że jest ona fajnym wprowadzeniem w wiosenny nastrój oraz pielęgnację, tak jak wspominałam dzięki zapachowi, konsystencji jesteśmy w stanie stworzyć w domu z udziałem np. maski totalnie relaksujący seans spa.

Znasz markę Nuxe? Masz swój ulubiony produkt francuskiej marki?

Opisywane produkty zostały udostępnione przez markę Nuxe.
Wiosna od NUXE - Nuxuriance® Ultra.
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...