9 czerwca 2015

Pięć urodowych błędów młodości.

Ok, umówmy się. Każda z nas kiedyś zrobiła którąś z tych rzeczy, prawda? Ja mogę pochwalić się brwiami o grubości nici dentystycznej i długości liczonej w nanocentymetrach. Jestem także prawie pewna, że moje początki z używaniem podkładów mogły mieć dramatycznie pomarańczowy przebieg, na szczęście chyba nie posiadam zdjęć dokumentujących ten jakże beztroski czas w moim życiu. No chyba, że Mama gdzieś je ma, Mamo masz? Ominęło mnie kilka punktów o których poniżej piszę, więc nie było tak źle. Chyba.
Zaczynajmy jarmark stylu i festiwal freaków!

1. Szpachla.
Ilość podkładu na twarzy powodująca problemy z mimiką. Możesz zapomnieć o widocznej strukturze, Twoja skóra jej zwyczajnie nie posiada - jedyne co możesz zobaczyć to ciastolina. Najzabawniejsze jest to, że większość z nas nie widzi tego w lustrze, widzimy to jakieś piętnaście lat później, na zdjęciach. W czasach licealnych szpachla w głównej mierze miała zakryć pryszcza, piega lub kropkę i wielkości milimetra milimetrowego milimetrów. Niestety dla części z nas to zamiłowanie pozostało i katujemy swoją skórę nadmierną ilością podkładu mimo posiadania pięknej cery. Przyznaję, czasami przesadzałam, ale na ziemię sprowadzali mnie:
a/ Mama
b/ moja siostra Anka
c/ Tomek

2. Bronzer.
Konturowanie nie jest mi obce, po prostu wrzucam na siebie brązowe pasy i uśmiecham od ucha do ucha. Coś robię nie tak? Nie wydaje mi się. Na zdjęciu Lindsay Lohan, która idealnie pokazuje nam jak nie używać tego typu produktów! Jest przerysowana, karykaturalna i zwyczajnie nieatrakcyjna. Wiele z nas wie, że bronzer może zdziałać cuda na twarzy, ale niestety - musisz nauczyć się z niego korzystać, aby nie zrobić sobie krzywdy i potajemnie nie drzeć zdjęć ze swoją twarzą. W tym przypadku nie mam nic na sumieniu, nie pochwalę się żadną hańbą!

3. Brwi.
DO pewnego czasu myślałam, że widziałam już wszystko. Okazuje się, że nie. Niedawno zaskoczyła mnie dziewczyna, która miała nie brwi, nie brewki czy brewunie, a plastry. Najprawdziwsze w świecie plastry wyrysowane czarną, grubaśną krechą. Jesteś w stanie to przebić? Nie jesteś! Przeszłam swoje dziwaczne upodobania cienkimi paskami, jak widać na zdjęciu nie tylko ja bo Gwen Steafani również, a w związku z tym, że uważam ją za ideał kobiecości to sama siebie rozgrzeszam. Zdjęcia jednak mnie nie rozgrzeszą, one pamiętają wszystko. Moje dzieci też je zobaczą.


4. Paznokcie.
Mogłabym napisać sagę, ale nie napiszę bo zdjęcia w zupełności wystarczą. Trylion ozdób zupełnie do siebie niepasujących czyli wychodzimy z założenia "na bogato", najlepiej w tonacjach perły/różu/srebra, ewentualnie odrobina złota. Kształt nie ma znaczenia bo i łopaty są dobre i szpon długości mojej nogi. Wszelkie wszystko pobija chyba jednak french manicure, który jest bardzo pożądanym efektem, a najgenialniej wygląda na pazurzyskach, które są zwyczajnie i delikatnie mówiąc zaniedbane (rozumiem przez to na przykład obgryzione do krwi paznokcie i skórki). Macie takie wspomnienia? Ja w podstawówce robiłam frencha korektorem i tylko u jednej ręki bo tylko te miałam długie, resztę obgryzałam. Obgryzałam przez wiele lat, do momentu w którym ciocia powiedziała mi, że jak nadal będę to robiła to paznokcie będą rosły mi do góry (serio, ciociu?). Przestałam, dziękuję.
Ps. O paznokciach u stóp nie będę pisała - ja na swoim koncie szaleństw nie mam: nie zapuszczam, nie robię tipsów, w młodości także ich nie maltretowałam.



5. Zbyt ciemny/pomarańczowy/brązowy podkład.
Która z Was tego nigdy nie zrobiła niech pierwsza rzuci kamieniem! Każda z nas ma opcję pomarańczy na sumieniu, jestem pewna! Na pewno zdarzało mi się to na początku mojej przygody z makijażem czyli jakieś 6598372 lat temu. W sklepach były dostępne szalone odcienie czyli o ile dobrze pamiętam: beż, naturalny i opalony. Aż trzy. Najprawdopodobniej wybierałam beż, a biorąc pod uwagę, że od zawsze mam jasną karnację więc wybierałam podkład o dwa/trzy tony za ciemny. Ale śmiesznie, chciałabym zobaczyć siebie w takim wydaniu. Koniecznie z odcinającą się linią żuchwy, bo przecież to też musiałam popełniać!

Tych błędów jest zdecydowanie więcej - może część z Was samodzielnie rozjaśniała włosy i uzyskała przy tym niespotykany dotąd kolor fioletu/brzoskwini? Depilacja wąsika maszynką do golenia (znam pewną Młodą Damę, która to zrobiła, ale palcami wskazywać nie będę;) tudzież brwi? Daj znać koniecznie co masz na sumieniu! Koniecznie! Wszystkie na to czekamy!
Pięć urodowych błędów młodości.
Czytaj dalej...

68 komentarzy:

  1. Marta Podbielska9 czerwca 2015 16:06

    Ja w liceum malowałam oczy pod kolor bluzek tj zielone niebieskie co mi tylko przyszło do głowy prócz tego więcej nie pamiętam raczej zawsze bylam oszczędna (gorzej w stylizacjach :D). A no były raz mega cienkie brwi ale to Pani Baba z salonu w Grodzisku Maz wyskubała na me 18 urodziny. Miała być Diva abyła kijanka ;(

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie jedynym i największym było malowanie oczu dookoła + linię wodną czarną kredką;P Koszmar! Brwi trochę za mocno wyskubane też miałam ale nigdy na szczęście nie skrzywdziłam się w tej materii za mocno. Ciemny podkład? nieee, od maja do września zdążyłam się opalić na skwarkę wylegując się na plaży od rana do wieczora, co dodawało mi sporo lat, skoro jako 15latka śmiała kupowałam piwo w sklepie bez pytania o dowód osobisty... i pamiętam jak mniej więcej w wieku 17 lat będąc na 21 urodzinach mojej siostry - część jej znajomych myślała, że to ja jestem starsza :P

    OdpowiedzUsuń
  3. W mojej młodości był tylko Constans Carrol , czy jakoś tak i oczywiście ryj musiał być ceglasty . Do tego koniecznie czarna kreda na linii wodnej i tusz ( caly makijaż oka ) oraz ciemna konturówka do perłowej pomadki ... jak dobrze ,ze foty są czarno- biale :D :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Marta 'latteandroses'9 czerwca 2015 16:41

    No cóż, podkład WIADOMO :D Brwi nie były aż tak wąskie, ale jednak było ich stanowczo za mało i były od siebie za daleko... Zostałam uświadomiona kiedy zaczęłam pracować w perfumerii, przez dziewczynę która zajmowała się właśnie brwiami. Zapuszczałam pół roku i tak mnie to denerwowało, że zrobiłam sobie grzywkę żeby nie było tego widać... Właśnie z włosami miałam największe wpadki w liceum. Pamiętam jak obcięłam sobie włosy z tyłu ponad szyją, bo denerwowało mnie że wychodzą z kucyka. Efekt był taki, że obcięłam potem wszystkie. Ale lepszy numer zrobiłam kiedy chciałam wodą utlenioną z apteki zrobić sobie pasemka... Skończyło się rozjaśnionym plackiem na czubku głowy. To wtedy zaczęłam czesać się na bok :D Plus różowa perłowa pomadka i niebieski perłowy lakier...

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam na sumieniu zbyt ciemne kolory podkładów i opaleniznę z solarium :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja na szczęście uniknęłam większości tych rzeczy... wydaje mi się, że przez lenistwo głównie :D (wolałam pospać dłużej, niż przez godzinę się pindrzyć przez lustrem - w sumie do dziś tak mam :P)
    Brwi od młodości nienawidziłam robić, więc przez długi, długi czas pozostały w normalnym kształcie, za co sobie dziękuję teraz :)
    Jedyne co to pomarańczowy podkład/puder, oj zdarzyło się, ale jak się miało 14-15 lat to nie było mowy o jakichś super drogich kosmetykach, no i umiejętności też nie było ;)
    No i jak chyba większość dziewczyn - czarna kredka na linii wodnej. Tiaaaa...
    Ale tragedii nie było. No i uczymy się na błędach :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznam się bez bicia, że w liceum nakładałam podkład o ton ciemniejszy co bardzo różniło się od koloru szyi :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Podkład za ciemny mi się zdarzyło nosić. I trwałą sobie kiedyś zrobiłam na moich grubych włosach. Nigdy więcej...

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja pamiętam, że raz wyszłam z domu z pomalowanym tylko jednym okiem :D ot , tak mi się zapomniało ':d A zdjęcia makijażowych wtop niestety mam. Zwłaszcza z okresu pierwszej klasy LO i organizowanych wtedy wycieczek. Głównie problemem były nakładane chyba łopatą cienie :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Zbyt krótkie i wąskie brwi i okrutna gruba czarna kreska na linii wodnej mogę włożyć do kartoteki moich przewinień urodowych ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. O kurcze, a ja nie popełniłam żadnego z tych błędów - ale to cudem, po prostu chyba dlatego że malować sie zaczęłam dopiero przed 30tką ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. PODKŁAD - moja zmora do dziś. Paznokcie mam zawsze krótkie i jasne - myślę, że nawet nie mogłabym pracować w innych :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdecydowanei puder- uwielbialam kulki brazujace z avonu i mazalam nimi cala gebe co dawalo piekny pomaaranczowy kolor jakbym sie marchewki najadla

    OdpowiedzUsuń
  14. Bronzera do dziś nie używam, paznokcie wolę minimalizm a dopiero teraz nauczyłąm się podkreślać brwi bo wczesniej nie robiłam tego :) Ciemny podkład? No ba zdarzyło się w gimnazjum/ liceum teraz tylko najabrdziej jasny odcien ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uff na szczęście jakiś wielkich gaf makijażowych nie popełniałam, prędzej jakieś włosowe :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Paznokcie do góry? Myślisz, że to niemożliwe? ;>
    Pamiętam, jak moja pani od historii z gimnazjum przestała swoje obgryzać. Faktycznie rosły do góry. Wywijały się, wyglądały jak poskręcane tasiemce były wklęsłe poza płytką i rosły do góry. :) Po pewnie ok 30 latach tego okrutnego procederu widać da się.

    OdpowiedzUsuń
  17. Muszę się chyba odnieść do każdego z tych punktów, bo mało mam na sumieniu:
    1. Szpachla - jestem winna tego okrutnego czynu na swojej skórze, chociaż teraz, na starość (:D) wolę rozświetlające i leciutkie podkłady. Tak swoją drogą - cera Katy Perry na tym zdjęciu aż woła, żeby wyjść spod tego tynku:D
    2. Bronzer - nigdy nie popełniłam tego grzeszku, jak nie umiałam, to nie nakładałam, a potem nakładałam, jak nie wychodziłam nigdzie, zmywałam i trenowałam, dopiero jak już umiałam nałożyć, to wyszłam z domu w moim "malunku".
    3. Brwi - nigdy nie miałam nitek, nigdy nie zrobiłam brwi u kosmetyczki, bo bałam się, że ktoś mi je "spieprzy" brzydko mówiąc. Pierwszy raz brwi wyregulowałam sobie sama, kiedy miałam ze 21 lat i wyrwałam tylko te włoski, co były poniżej naturalnego kształtu, tak robię do dzisiaj i moje brwi chyba są mi wdzięczne :)
    4. Paznokcie - wycinam skórki i obcinam je, ale moje pazurzaki mają takie brzydkie kształty (każdy inny i to mnie wkurza), że nie chcę ich podkreślać żadnym lakierem, ani nic na nie naklejać, one sobie żyją swoim cichym życiem, ja im nie przeszkadzam, tylko patrzę, żeby były zadbane, czyste i odpowiednio krótkie (przyznaję, czasem obżeram skórki wokół nich, ale nigdy nie obżarłam pazura:D).
    5. Zbyt ciemny podkład - pewnie mi się zdarzyło, bo jestem tak jasna, że dla mnie wszystkie najjaśniejsze sklepowe i tak są za ciemne, za to kiedyś robiłam się na trupka, bo nosiłam Colorstay 110 Ivory, który jest dla mnie trochę za jasny, ale przede wszystkim - za chłodny, przez 3 opakowania byłam trupkiem, ale chyba miałam pomroczność jakąś, że nie spróbowałam odcienia Buff, czyli tylko trochę ciemniejszego i już z żółcią.

    Nie ma za dużo tych grzeszków :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mi też się za ciemny podkład zdarzył :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Moim jedynym ale bardzo złym błędem... litr eyelinera na oczach. Az po brwi, na centymetr grubości. I do tego oczywiście brak brwi, jasne i wyskubane... Ups.

    OdpowiedzUsuń
  20. Za ciemny podkład i przygody z brązerem owszem. :D Zdarzyły się też tipsy ale jeszcze szybciej się ich wyzbyłam. :))) Z brwiami też przypominam sobie epizod. :D Było też niefortunne farbowanie włosów. :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Super post!!! Od teraz będę tu stałym gościem :)
    http://itsmylifeps.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. padlabyś trupem , kochana widząc takie indywiduum na zywo :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Ale że w ogóle oczy malowałaś! u mnie to raczej się kończyło czarną kredką dookoła oka albo tylko na linii wodnej!

    OdpowiedzUsuń
  24. spoko spoko znam to - czarna kredka była i moją przyjaciółką, najczęściej tylko na linii wodnej coby dramatyczniej bylo:)

    OdpowiedzUsuń
  25. hahahahahahha
    Constance Caroll pamiętam, a jakże!
    Mój pierwszy błyszczyk, tusz do rzęs i puder. Była moc:))

    OdpowiedzUsuń
  26. hahahahaha
    ja takich przebojów z włosami nie mialam, chyba za bardzo się bałam, masz zdjecia dla potomnosci?:)))

    OdpowiedzUsuń
  27. ooo ja raz bylam w solarium, spalilam sobie kawalek nogi.
    Zawsze mialam opory przed zamknieciem sie w tym czyms:(

    OdpowiedzUsuń
  28. hej co z ta kredka bylo? prawie kazda z nas to przeszla!
    Brwi w ogole nie malowalam, jedynie skubalam - czasami robila to kosemetyczka i czasami o dziwo wychodzilo gorzej niz jak ja sama robilam:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ooooo, kochana! Tutaj kazda z nas ma cos na sumieniu :))
    hahahah

    OdpowiedzUsuń
  30. Anya i jak wyszla ta trwala? Ja nigdy nie mialam dlatego jestem ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  31. Dobrze, ze cienie a nie podklad;)))
    hahaha kiedy sie zorientowalas, ze tylko jedno oko jest pomalowane?:)

    OdpowiedzUsuń
  32. to samo i u mnie, przybij piatke!

    OdpowiedzUsuń
  33. O nie, musi cos byc! Chociaz malegooooo!:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Marta, a nie ciagnie Cie do ciemniejszych kolorow? Ja kiedys nie lubilam czarnego, granatowego, ale teraz z kolei bardzo lubie, bardzo bardzo
    Chyba robie sie mroczna na starosc;)

    OdpowiedzUsuń
  35. hahahaha
    Pamietam te kulki, oj pamietam:D

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja teraz tez w sumie najjasniejszy odcien podkladu, a kiedys... naturalny lub cieply beż.

    OdpowiedzUsuń
  37. Najbardziej podoba mi się cień turkusowy<3
    Co do paznokci - oprocz obgryzania tez u mnie jest spoko, teraz pojawil sie problem bo sa super suche - a ostatnio manicurzystka wyciela mi skorki wiec teraz mam wiorek, a nienawidze kremow do rak wiec ogolnie jest slabo:) gorzej niz w liceum chyba:)

    OdpowiedzUsuń
  38. nigdy nie mialam tipsow, ale zawsze chcialam sprobowac:)
    nie odwazylam sie niestety, moje kolezanki mialy i im mega zazdroscilam, ze maja takie ladne dlonie :(

    OdpowiedzUsuń
  39. Ciągnie mnie do bordo... ale problem polega na tym, że pracuje z pacjentem i średnio bym się czuła, podchodząc do niego z czernią/ czerwienią na paznokciu ;) Ciemnym, najczęściej maluję "na" piątki, soboty & niedziele :D Ty chyba nie robisz się mroczna, Ty chyba od zawsze byłaś troszkę inna - taki pozytywny wyjątek od reguł i szablonów...

    OdpowiedzUsuń
  40. Kurcze, no myslę myślę i nic. Na 100% gdybym zaczęła wcześniej, to byłoby co wspominać ;) Jedyne co mi przychodzi do głowy, to jak przez krótki czas *wydawało mi się* że umiem rysować kreski eyelinerem i teraz oglądając fotki stwierdzam, że dobrze iż przestało mi się wydawać :D

    OdpowiedzUsuń
  41. Oj chyba nie odważyłabym się wyliczenia wszystkich swoich błędów ... Począwszy od mega cienkich brwi( na szczęście nie trwało to długo), poprzez zbyt ciemny podkład(stand!), konturowanie czarną kredką całego oka jak u górnika( tylko w wakacje, do szkoły nie miałam odwagi tego robić), malowanie paznokci na kolor lila-róż i doklejanie do tego cyrkonii( mój Boże, jakie to było wstrętne), doklejanie kępek rzęs litrem kleju i te perłowe cienie z gazety...
    Niestety, wiem, że dzisiaj popełniam również masę błędów, ale pielęgnacyjnych( sama nie wiem co gorze)
    Pozdrawiam serdecznie ! :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Katarzyna Łaszewska10 czerwca 2015 10:55

    w wieku 17 lat ufarbowałam włosy na czarno - byłam z siebie bardzo dumna, do dnia gdy do drzwi zadzwonił hydraulik który powiedział, że był wczoraj ale otworzyła moja córka (5 lat młodsza siostra) :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Ten cień to masakra, zużyłam dwa całe opakowania(!) i pamiętam, że to byl taki turkusowy cień z Inglota, kolor przepiękny, tylko niekoniecznie solo na całe ślepia :D
    A na suche skórki jak nie lubisz kremów do rąk to takie olejki nie pomagają? Ja się nie znam za dobrze na tym, jednak wydawało mi się, że niektóre dziewczyny używają właśnie jakieś olejki, czy to jest tylko dla wizualnego efektu na zdjęciach? :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Moja Mama szanowna się tak malowała, chociaż nie pamiętam cegły na twarzy, jednak kredeczkę czarną na oczach i ustach pamiętam :D Ale zobacz, jaka oszczędność, kupujesz jeden kosmetyk i se ślepka wymalujesz i usta i co tam jeszcze zechcesz:D

    OdpowiedzUsuń
  45. Hahaha świetny wpis.
    Ja w czasach licealnych z upodobaniem maniaka usiłowałam zamalować sobie piegi, których szczerze nienawidziłam. Wyglądałam jak śniada pomarańczka. Więcej grzechów nie pamiętam :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Jak wróciłam i wówczas jeszcze chłopak mi o tym powiedział :D

    OdpowiedzUsuń
  47. No właśnie nie bardzo... Ale może to i lepiej, po co podsuwać pomysły ;) Niech same wymyślają :D

    OdpowiedzUsuń
  48. brwi, których "cienkość" (JAKIM CUDEM) widać tylko na zdjęciach, a nie w lustrze + czarna krecha dookoła oczu :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Wdowa Po Stalinie10 czerwca 2015 14:23

    moje błędy były podobne, szczególnie co do brwi :D doboru podkładu w sumie również...

    OdpowiedzUsuń
  50. Podkładu zaczęłam używać dość późno, po przetrzepaniu internetów, jeśli już kupiłam to najjasniejszy odcień, perłowe paznokcie mi się nigdy nie podobały, wiec nie miałam z tym problemów.

    OdpowiedzUsuń
  51. Moja siosirtra jeszcze jakiś czas temu brwi regulowała za pomoca żyletki :O

    OdpowiedzUsuń
  52. a myślałam, że ja mam cienkie brwi, Gwen mnie pokonała ;)

    OdpowiedzUsuń
  53. Naprawdę nic nie stracilaś, moje paznokcie pozniej dochodziły do siebie pół roku :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Świetny tekst!!! Miałam przejście przez szpachlę i już się brałam za brwi ale na szczęście mnie oświeciło ;)

    OdpowiedzUsuń
  55. hahahaha, racja! niech beda kreatywni jak m y:)

    OdpowiedzUsuń
  56. Chyba nawet mam zdjęcie po tym 'czyms', zaraz przejrzę ;P

    OdpowiedzUsuń
  57. Ach no i jeszcze zapomniałabym dodać, że w liceum miałam fazę na super czarne smokey (oczywiście nie wiedziałam co to blendowanie :3) więc wyglądałam trochę jak panda :D

    OdpowiedzUsuń
  58. Źle dobrane fryzury, włosy w dziwnych kolorach i nie mam na myśli kolorowych, ale jakieś mysie czy źle ufarbowane. Chyba największa moja gafa to mega natapirowana grzywa.

    OdpowiedzUsuń
  59. słyszałam właśnie, że niektórzy się boją zamykać w solarium :) ja kiedyś spaliłam sobie tyłek hehe

    OdpowiedzUsuń
  60. Jedna wielka tragedia, suche, zniszczone włosy, które powiększyły swoją objetość dwukrotnie, nie mogłam ich zupełnie ogarnąć i cieszę się, że po 1,5 roku w końcu zniknęły wszystkie dowody na to że kiedykolwiek ją miałam i w końcu mogę zapuścić włosy, które wyglądają zdrowo :)

    OdpowiedzUsuń
  61. Ze szpachlą nawet ni miałam do czynienia. Ale kiedyś fryzjerka zrobiła mi trwałą, co przy moich blond włosach zakończyło się efektem "pudla", no istny wielki łeb jak bania. Oczywiście perłowe różowe pomadki i takież lakiery do paznokci bleeeeee........ Obgryzanie pazurów, aaa....... i czasem wylewanie na siebie litrów perfum (żeby pachniało). Tragedia :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...