13 maja 2015

Denko czyli szybkie recenzje vol.13.

Od jakiegoś czasu mam mieszane uczucia względem postów typu Denko, nie do końca dobrze się z nimi czuję i nie wiem jak Ty je odbierasz? Są przydatne? Nie są? Nie masz ochoty tego czytać/oglądać? Mam przestać? Teraz! Już!? Daj znać koniecznie ponieważ to Twoje zdanie jest dla mnie najważniejsze i w zależności od komentarzy podejmę decyzję czy gromadzić nadal opakowania i dzielić się z Tobą krótkimi recenzjami.


Mixa, Płyn micelarny - ok, myślałam, że nigdy się nie skończy. Wydajności nie można mu odmówić! Odświeżający, lekki, nie powodujący uczucia lepkości. Stosowałam do demakijażu twarzy, w przypadku makijażu oka wolę płyny dwufazowe.
Organique, Eternal Gold peeling do ciała - bardzo lubię i chętnie do niego powracam, podobnie do całej złotej serii - moim zdaniem to jest niewątpliwie najlepsza linia marki Organique. Piękny zapach, świetnie aczkolwiek delikatnie ściera naskórek, pozostawia skórę gładką i nawilżoną. Boski.
Organique, peeling do stóp - pierwszy produkt Organique, który mnie nie zachwycił i którego nie chcę więcej. Dlaczego? Nie cierpię peelingów, które pozostawiają po sobie nawilżającą maź, podobną sytuację miałam ze wszystkimi scrubami Pat & Rub. Szkoda.
Original Source, żel pod prysznic kokos, żel pod prysznic malina i kakao, płyn do kąpieli z lukrecją - wszystkie bardzo lubię i chętnie do nich wracam. Aktualnie używam limitowanych wersji imbir oraz mięta, kończę cytrynę. Jak dla mnie - jest moc!


Ziaja, liście manuka - pasta do twarzy, którą bardzo chciałam przetestować. Dobry produkt, piekielnie wydajny, o lekko ziołowym zapachu. Świetna opcja do codziennego oczyszczania skóry, przed nałożeniem wieczornej pielęgnacji.
Kiehl's, przeciwzmarszczkowy krem pod oczy - mimo wielkiej sympatii do marki, nie polubiłam tego kremu. Niestety nie widziałam właściwie żadnych efektów, mam na myśli chociaż nawilżenie ponieważ przeciwzmarszkowości nie jestem w stanie zmierzyć. Mam nadzieję jednak, że chociaż trochę zakonserwował okolice moich oczu. Ah, uwielbiam natomiast wersję kremu z avocado!
Dior, zmywacz do paznokci - luksus! Szklana, piękna buteleczka, ładny zapach i doskonały zmywak. Wielka szkoda, że tak szybko się skończył ponieważ nie wysuszał paznokci ani skórek.
L`Oreal Professionnel Absolut Repair Lipidium - serum do włosów, któremu poświęciłam osobny post, tutaj możecie przeczytać recenzję. Zdania nie zmianiłam, jest super!
Bumble and Bumble, szampon & odżywka do włosów BB Hairdresser's - moje włosy nie zasłużyły na taką pielęgnację albo jej nie rozumieją. U mnie bez szału, ot zwykły szampon i odżywka, niestety nie kupię ponownie.
Sisley, Confort Extreme Creme - boski krem do twarzy dla suchej skóry. O nim także pisałam w osobnym poście zatem zachęcam Was do przeczytania recenzji tutaj.
Organique, masełko do ust - używałam wszystkim wersji, razem z Jagodą. Bardzo lubię, na pewno wrócę! Która wersja zapachowa jest moją ulubioną? Pomarańcza!
MAC mascara Mineralize, korektor do lakieru Alessandro, eyeliner MAC z kolekcji Rihanny to totalne niewypały więc nie mam ochoty poświęcać im za dużo uwagi. Nie sprawdziły się, zawiodły i nie wrócę do nich. Edit! Po moim tekście odezwała się do mnie Bożena, która reprezentuje markę Alessandro i zapytała czym spowodowane jest moje niezadowolenie. Korektor według mnie zupełnie nie radził sobie z kropeczkami lakieru, okazuje się jednak, że „niezadowolenie mogło wynikać zapewne z nieprawidłowego zastosowania produktu. Zmywacz w sztyfcie przeznaczony jest do korekty podczas wykonywania manicure, czyli usuwania niewielkich niedoskonałości ze skórek. Sztyft nie usunie utrwalonego manicure.” I tak dokładnie było, stosowałam korektor na suchy lakier.


Etam, żel pod prysznic - bardzo przyjemny i wydajny, o subtelnym, rześkim zapachu. Zatopione w nim serduszka podobały się przede wszystkim Jagodzie i to ona go serdecznie poleca.
Lierac, Body Lift - krem do ciała, o naprawdę pięknym zapachu i świetnej konsystencji. Nie wiem czy mnie wyszczuplił/ujędrnił bo w okresie jego stosowania jadłam za dużo lodów. Wiem natomiast, że jest wart grzechu.
Eisenberg, peeling do ciała - super wydajny, lekki stopień "zdzieraka", ale duży wygładzenia. Myślę, że sprawdzi się przy delikatnej, wrażliwej skórze, która potrzebuje delikatnego masażu. Plus za zapach!
Elancyl, krem wyszczuplający na noc- na szczęście mam w zanadrzu jeszcze jedno opakowanie i zużyję je właśnie teraz, w czasie, gdy ćwiczę i staram się mniej jeść. Dam Wam znać oczywiście jak się sprawdził i na co możecie liczyć.
Organique, Eternal Gold korodunowy peeling do twarzy - bardzo delikatny produkt do pielęgnacji moim zdaniem każdej skóry. Osobiście wolę bardziej namacalne zdzieranie dlatego też nie do końca wiem jak go powinnam ocenić - może pozostanę przy tym, abyście przed zakupem sprawdziły go w salonie Organique? O ile całą serię polecam mocno, mocno tak w przypadku peelingu - sprawdźcie go.


Nivea, krem pod prysznic oraz balsam do ciała 24 godzinne nawilżenie - czasy uwielbienia mydlanego zapachu mam już za sobą więc używanie mleczka pod prysznic było dla mnie katorgą. Naprawdę. Balsam natomiast był bardzo wydajny, nawilżał i miał nienachalny aromat - myślę, że to całkiem w porządku drogeryjny produkt.
Aussie, Frizz Miracle - seria do włosów puszących się, w moim zestawie szampon i odżywka. Polubiłam i uważam, że są naprawdę fajne - odżywka ma sepcyficzną konsystencję, taką trochę...gumowatą, ale przyjemnie stosuje zarówno szampon jak i odżywkę własnie. Bardzo wydajne produkty, lubię ich zapachy.
Mixa, dwufazowy płyn do demakijażu oczu - bardzo dobry specyfik! Delikatny, nie podrażniający, wydajny. Poradził sobie zarówno ze zwykłym jak i wodoodpornym tuszem. Polecam!

Znasz któryś z produktów? Co o nim myślisz?
Denko czyli szybkie recenzje vol.13.
Czytaj dalej...

39 komentarzy:

  1. Uwielbiam te żele do prysznic firmy Original Source za to że tak pięknie pachną, są naturalne i do tego wegańskie :) A ten kokosowy jest moim ulubionym.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wstyd się przyznać ale chyba jeszcze u nikogo nie przeczytałam denka do końca :D Twoje to jest ilościowa abstrakcja :) podziwiam za tak dzielne i regularne zużywanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mateusz Paściak13 maja 2015 13:57

    Szczerze mówiąc, nie lubię Denka ;)
    Wolę czytać normalne recenzje, które masz świetne, tutaj tylko przeleciałem zdjęcia, bo jak zwykle, są na najwyższym poziomie :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Wdowa Po Stalinie13 maja 2015 14:13

    Eternal Gold, mmm, uwielbiam ten zapach! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Agata to Twoje miejsce i to ty decydujesz jakie treści w nim umieścić. Mnie denkowe posty nie przeszkadzają, są takie produkty o których trudno/nie chce się robić recenzji a chciałoby się w kilku słowach powiedzieć, denkowe posty świetnie się do tego nadają:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Żele Original Source goszczą u mnie regularnie, uwielbiam je za fantastyczne zapachy :).

    OdpowiedzUsuń
  7. oprócz original source i pasty manuka nie znam szczerze mówiąc nic :)

    OdpowiedzUsuń
  8. dokładnie :) mam takie samo zdanie jak Iwona
    czasem nie mam chęci opisywać czegoś co mnie nie porwało całym postem, a na posta że bubel też nie zasłużył, w denku parę zdań niby ale informacja w pigułce jest :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oczywiście ze szybkie recenzje instant review mają swoj sens i to ogromny, w szybki sposób dajesz informacje czy cos jest ok czy do kitu. A pokazując zużyty kosmetyk dajesz tym sygnał ze jestes 100000% pewna, ze kosmetyk jest wlasnie taki a taki..

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja lubię posty z serii "Denko", u siebie na blogu też je praktykuję. Ale jeśli Ci nie pasują, to nie powinnaś mieć żadnych wątpliwości - przecież to Twój blog i Twoja przestrzeń. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta pasta z Ziaji jest u mnie nastepna w kolejce, jestem ciekawa czy się polubimy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Żele Original Source bardzo lubię (najbardziej kokosowy albo mango), natomiast Organique dopiero poznaję - cudne są te kosmetyki! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiedzieć czemu Organique w ogóle mnie nie kręci... Pasta Ziajki - świetny produkt za śmieszną kaskę :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Lubię u Ciebie serie Denko, dla mnie ok:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Marta, a probowalas cos od nich juz?

    OdpowiedzUsuń
  16. Justyna, a wachalas miętę albo imbir?

    OdpowiedzUsuń
  17. fajna jest, oj fajna - taka glinkowa:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Yuki, a znasz te nowe wersje?

    OdpowiedzUsuń
  19. Macie rację, muszę to przemyśleć. Zastanawiałam się czy te denka nie przejadły się jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  20. ja też i nawet wysunęłam postulat o stworzenie takiej wody toaletowej!

    OdpowiedzUsuń
  21. Donia bo to trwało trochę czasu, to nie są miesięczne zużycia - o nie nie!:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Sylwia, no to musisz spróbować mięty - na lato!

    OdpowiedzUsuń
  23. Weronika Wróblewska14 maja 2015 00:17

    Bardzo lubie denka, ale nieprzydlugie:-)
    Manuke mialam-peelingowalam nia pachy :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Agato a bardzo cieszę się Twoimi denkami, mam wrażenie, że jeśli zużyjesz (bądź nie będziesz w stanie) jakiś kosmetyk do końca to jesteś w stanie go rzetelnie ocenić. I bardziej tyczy się to pielęgnacji, bo nie wiem jak u Ciebie, ale ja mam ogromny problem żeby zużyć jakiś róż ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. sama robię raz na 3 miesiące bo częściej ciężko mi się zebrać, zwłaszcza co miesiąc i staram się bardzo krótko opisać czy ok, czy szkoda czasu i pieniędzy :) mimo wszystko mi ich szkoda, bo to też dla mnie informacja jak coś się sprawdziło, żebym przypadkiem drugi raz się nie napaliła z moją sklerozą na coś przeciętnego :))

    OdpowiedzUsuń
  26. dla mnie przeciętnie, samo zdzieranie na niezłym poziomie ale nie mogę się pozbyć skojarzeń z Vizirem choćby nie wiem co :) poza tym nie umywa się do tego, którego wczoraj na bloga wrzuciłam - ten to mój ulubieniec :) więc do manuki już nie wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja akurat lubię "denka" - mam wrażenie, że po wykorzystaniu pełnego opakowania można w przypadku większości produktów wystawić pełną recenzję. Traktuję je najczęściej jako wskazówkę, czego NIE KUPOWAĆ. ;) A co do produktów, to podzielam sympatię do ORGANIQUE i ORIGINAL SOURCE. Jestem za to bardzo ciekawa jak sprawdzi się u Ciebie ELANCYL - rozpoczęłam właśnie eksperyment #cellulitSTOP i szukam dobrych smarowideł.

    OdpowiedzUsuń
  28. Kochana, a czego bedziesz uzywala w opcji cellulit stop?:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Noemi, Nivea bazuje na zapachu juz od wielu wielu lat - dla mnie kiedys byl super, a teraz nietety jest zbyt mydlany?

    OdpowiedzUsuń
  30. może to jest właśnie sposób - robic to raz na 3 miesiace albo pol roku?

    OdpowiedzUsuń
  31. Oo, muszę się przejść do Rossmanna i ich poszukać! Dzięki za cynk ;).

    OdpowiedzUsuń
  32. Na pierwszy ogień poszedł olejek Evree, ale szukam jeszcze czegoś mniej tłustego na dzień. Myślisz, że Elancyl to dobry wybór?

    OdpowiedzUsuń
  33. Miałam sól, tonik, mydła i kule... i takie ... no ok... generalnie mnie nie kręci, ale wiesz jak to jest - od Sisley nic nie miałam a chcę wszystko :D :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Weronika Wróblewska14 maja 2015 20:24

    Genialnie:-)

    OdpowiedzUsuń
  35. miętę z czekoladą miałam :) też ciekawa

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...