29 kwietnia 2015

YSL Black Opium.


Klasyczne Opium są piękne i jedyne w swoim rodzaju, to zapach kultowy i bardzo rozpoznawalny. Niestety nic mnie z nim nie łączy, ostatni raz czułam je na sobie dziesięć lat temu i była to trauma (nie używajcie ich w bardzo słoneczny dzień i nie wsiadajcie do autobusu) - korci mnie jednak by zbliżyć się do nich ponownie. Informacja o pojawieniu się siostry Opium bardzo mnie zaintrygowała, koniecznie chciałam wiedzieć czy YSL uda się stworzyć zapach, który będzie tak jedyny jak Opium. Moim zdaniem poprzeczka została postawiona bardzo, bardzo wysoko. Na co czekałam? Na pazur, seks i rock and roll. Na wybuch!


Nie jest to ani Opium ani black. Chciałam orgazmów zapachowych, tajemniczości, charakteru, buntu i niegrzeczności. Dostałam natomiast gładką, ulizaną słodycz, która zła nie jest aczkolwiek tak jak wspominałam - odbiega od tego, czego się spodziewałam. Nie czuję orientu, kawy, pieprzu, przypraw! To dla mnie nawet dość bolesne doznanie ponieważ uwielbiam takie klimaty. Czuję na nadgarstkach trochę palonego karmelu, dużo lepiącej słodyczy - mam wrażenie, że zapach powinien nazywać się Candy Opium, to zdecydowanie bardziej oddawałoby jego urok. Wiesz, nie uważam, że zapach jest zły. Uważam, że czerń zoobowiązuje do posiadania charakteru, tutaj możemy znaleźć jedynie otulającą i wszechobecną słodycz, która rozpieszcza i rozleniwia absolutnie i na długo (tak, tak BL to killer - trwa na nadgarstkach kilka godzin i jest bardzo intensywny!). Moim zdaniem nie ma nic wspólnego z Opium, nie odnalazłam między nimi siostrzanej więzi. Słyszałam opinię o jego delikatności i subtelności, co dla mnie jest jakimś żartem dlatego też jeśli chciałabyś go poznać koniecznie przetestuj przed zakupem. Jak widać każdy nos jest inny ( i to jak bardzo inny!) więc warto chwilę go ponosić na sobie i poznać bliżej, zakup w ciemno może być dość ryzykowny.
YSL Black Opium.
Czytaj dalej...

21 komentarzy:

  1. Przypomina mi do złudzenia Diesel Loverdose.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem zwolenniczką zapachów słodkich i kwiatowych. A gdy powąchałam Black Opium to bardzo przypadł mi do gustu, a do tego trwałość perfum jest powalająca. Bardzo się polubiliśmy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeraza mnei w tych nowych zapachac to ze kazdy zaraz nimi pachnie i wszyscy pachniemy tak samo, dlatego iz ladny ja na pewno sie na neigo nnei zdecyduje. Lubie zapachy oryginalne moze nawet bardziej niszowe czy tez tansze ale mam pewnosc ze pachne inaczej a nie jak wszyscy tak jak bylo z perfumamia one milliom. :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Monika Majewska29 kwietnia 2015 12:26

    Zgadzam się w 100% z opisem. Ani to Black ani to Opium, ale nie można mu odmówić uroku i ciekawych nut zapachowych. Dla mnie niestety za słodki, szczególnie na początku, jest jak kąpiel w wannie wypełnionej gęstym karmelem. Z czasem rzeczywiście łagodnieje i subtelnieje (moja skóra tak ma ze słodkimi zapachami), ale nie jest to czego się spodziewałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Również nie moje nuty, ale za to podziwiam opakowania kosmetyków YSL za elegancję i wyrafinowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdecydowanie każdy nos chodzi swoimi ścieżkami ;) U mnie zmienia się to w zależności od pory roku i aktualnej sytuacji życiowej (dominacja radości i szczęścia lub raczej osłabienia i niechęci). Lubię mocne perfumy, takie które większości się nie podobają ale wszystko do pewnych granic. Owego demona nie wąchałam ale jeśli dominują w nim nuty przesadnie słodkie raczej nie znajdzie mojego uwielbienia :( Nic to przejdę się i sprawdzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Donia u mnie jest dokładnie tak samo - w zależności od samopoczucia wybieram to czym pachnę konkretnego dnia. Musisz je poznać i sama zdecydować czy są dla Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Justyna, o tak - czerń z pastelowym różem jest piękna.

    OdpowiedzUsuń
  9. Aga, nie chciałam!
    Ja naprawdę chciałam je pokochać mocno mocno mocno!

    OdpowiedzUsuń
  10. Mika, o tak - wszyscy panowie byli One Million :D
    Wersja kobieca mi nie przypadła do gustu :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Caroline, super! Bardzo się cieszę, że przypadły Ci do gustu - wszystko zalęzy od nosa:)

    OdpowiedzUsuń
  12. O, a ja nie znam Loverdose - gdzie mogę je poznac?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swoją buteleczkę kupiłam w nieistniejącym już Marionnaud, ale Loverdose możesz znaleźć też w Sephorze :)

      Usuń
  13. O rety jak ja nieznośne takich mocnych zapachów w autobusach!!! Koszmar i bliski paw co chwila.

    OdpowiedzUsuń
  14. Pewnie, że tak. Każdy ma inne upodobania co do nut zapachowych i czego innego wymaga od perfum. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Rebellious lady29 kwietnia 2015 23:10

    "czerń zobowiązuje do posiadania charakteru" sama prawda, polać jej! :>

    OdpowiedzUsuń
  16. No Agata... musi być z Ciebie ostra zawodniczka :D Dla mnie ździebko za ostry, ale tylko troszkę ;) Zapach - w istocie BardzO ciekawy :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam bardzo podobne odczucia. To niej est zapach zły, ale taki... no... nijaki. Nie powinien wyjść pod nazwą Opium. Ja klasyka cenię, najbardziej lubię Belle d'Opium, ale Black niestety nie dorasta mi do reszty rodzinki.

    OdpowiedzUsuń
  18. ten zapach jest rewelacyjny! chodzi już za mną jakis czas i chyba w końcu go zakupię :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...