16 kwietnia 2015

Wszystkie chcemy być jak Kim Kardashian.

...albo chociaż jak Kanye West. Oczywiście, że tytuł posta to zwykła prowokacja, ale biorąc pod uwagę to, co widzę dookoła zaczynam powoli w to wierzyć. Opcja Kim wydaje się być bardziej obecna w Stanach niż u nas jednak to pewnie tylko kwestia czasu, gdy większość dziewczyn, które są Klientkami wizażystek/ów będą chciały być wykonturowane właśnie jak Kim. "Sekret konturowania według Kim" jest tak wielką tajemnicą, że wizażyści znają ją od dziesiątek lat, a do tej pory używali zapewne raz na jakiś czas. Wszystko się jednak zmienia, a patent na miks rozświetlacza i bronzera w chwili obecnej jest czymś normalnym i nie wierzę, że użyję tego słowa... naturalnym.



Codzienne nakładanie kilku warstw produktów wyglądając przy tym jak zebra stało się dość oczywiste i akceptowalne. Instagram, Facebook czy Pintrest codziennie karmią nas naturalnym lookiem a'la Kim - cała stylizacja nie trwa dłużej niż 4897036202 minut, ale liczy się efekt końcowy, który nie ma co ukrywać jest dość intensywny? Nie odmawiam Wam prawa do konturowania ani noszenia makijaży ponieważ sama to robię, ale mam wrażenie, że natural makeup powoli zaczyna być zwyczajną szpachlą. Na Instagramie śledzę kilka kont, których główną aktywnością jest wrzucanie zdjęć lub krótkich filmików instruktażowych na temat makijażu. Sytuacja wygląda tak, że większość z nich jest takich samych czyli konturowanie level hard (na co dzień bo przecież nie od święta!), mocne oko (w kolorach nude bo wówczas jest...naturalnie i lekko?), intensywny połysk na ustach lub efekt powiększenia, sztuczne rzęsy lub kępki. Look od święta wygląda podobnie jak wyżej z tym, że dodajemy trochę koloru na usta, trochę dużo rozświetlacza lub jeszcze więcej różu, sięgamy po czarną kredkę lub eyeliner. To, co kiedyś nas śmieszyło czyli pamiętne memy z blond dziewczynami oklejonych niemalże produktami do makijażu, zupełnie nie podobnych do siebie saute wraca w bardziej wyrafinowanym wydaniu.



Naturalność
Szczerze? Dla mnie to moment w którym się budzę i nie mam na sobie nic. Kwestia makijażu jest prawie identyczna, wyglądasz świeżo i promiennie przy minimalnym nakładzie produktów lub nakładasz ich czterdzieści siedem starając się, aby inni mieli złudzenie, że właśnie wstałaś z łóżka i przed sekundą wypiłaś pierwszą kawę. Nie oceniam, nie uważam, że makijaż jest zły bo jakże bym mogła skoro sama go kocham i wiem, że jest świetną zabawą? Nie mogę też wyznaczać granic co do tego, gdzie zaczyna się, a gdzie kończy naturalność - dla każdej z nas jest to inne miejsce. Ale mogę wyrazić swoje zdanie i stwierdzić, że moment w którym sztuczność zmiksowała się z naturalnością, a te pojęcia są stosowane przemiennie nie podoba mi się. Zawsze wydawało mi się, że malujesz się po to, aby wydobyć jeszcze większe piękno, podkreślić to, co masz fajnego. Nie tworzę nowej siebie codziennie rano na wzór dziewczyn, które widzę w sieci. To wciąż jestem ja Agata tylko czasami mam fioletowy cień na powiekach, a czasami brązowy. Mam jakieś dziwne przeczucia, że aktualny kanon piękna kieruje się w dość nieciekawą stronę czyli zakryj wszystko na twarzy dużą ilością podkładu, korektora, pudru i raz jeszcze podkładu dla pewności żeby broń Boże nie było widać struktury Twojej skóry lub jednego pora.

Gwiazdy
Tak wiem to słowo na wyrost ponieważ ani Kim ani jej naśladowczynie (również w Polsce) są po prostu znane i rozpoznawalne, ale jakby nie było kreują trendy. Kim zatem jest osobą, która wprowadziła makijaż na całkiem inne tory, które niekoniecznie są zdrowe dla głów młodych dziewczyn. Dlaczego? Bo nie uważam, aby upodabnianie do kogoś, a często kopiowanie było fajne - masz swój mózg, swoje ciało, swoją twarz i swojego pryszcza i to jest fajne. Tak! Inność jest fajna! Indywidualizm jest fajny, może dlatego zawsze ciągnęło mnie w stronę ludzi, którzy są pozytywnieinni niż 90 procent osób, które mijam na ulicy? I argument, że facetom taki look się podoba do mnie nie dociera, jestem prawie pewna, że to nie jest możliwe.


Nie uważam, że konturowanie jest złe - wręcz przeciwnie - jestem zdanie, że potrafi zdziałać cuda, ale te cuda nie są mi potrzebne codziennie rano. Dla mnie tak rozbudowane makijaże to pomysł na jakąś dość wymagającą okazję lub sesję zdjęciową. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie siebie w takim rynsztunku każdego dnia.

Co o tym myślisz? Daj znać!

Wszystkie chcemy być jak Kim Kardashian.
Czytaj dalej...

75 komentarzy:

  1. Cóż ja na co dzień stawiam na bazę, korektor do zakrycia jakiś przebarwień i podkład mineralny który jest już nieodłącznym produktem w mej kosmetyczce. Od czasu do czasu zaszaleje z kolorem( mówimy tu o odcieniach brazu) na powiece czy jakimś bardziej intensywnym na ustach. Nie wiem co to tusz (chyba że wybieram się na większe wyjście) czy kredka do brwi oraz eyeliner. Lubie swą twarz taka jaka jest. Jej owal, kształt. Stawiam z reguły na pielęgnacje a nie na kamuflowanie swojej twarzy. Po prostu stawiam na naturalność i nie wstydzę się tego. :) Przeraża mnie to jak kobiety pragną się stawać kimś innym, ukrywając przy tym swą prawdziwą zapewne piękną urodę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Konturowane, z przylepionymi rzęchami wyglądają wszystkie tak samo - klony atakują :-o. To nie dla mnie :-/ Pozdrawiam - Mumina

    OdpowiedzUsuń
  3. www.dollycocossino.blogspot.no16 kwietnia 2015 13:29

    To znana od wiekow metoda wykorzystywana przez Drag Queen i przeniesiona do tzw zycia. Moim zdaiem wyglada to koszmarnie i owszem jestem za konturowaniem ale nie w takiej ilosci i takimi metodami. To jest tzw szpachla ktora mozna zdrapywac pazurami. Zloty srodek to jest to

    OdpowiedzUsuń
  4. Osobiście na co dzień stawiam na make-up no make-up. Używam lekkiego podkładu, pudru, cienia w odcieniu brązu, beżu, matowego lub z połyskiem (w zależności od nastroju), grafitowego cienia na linii rzęs, który lekko rozcieram, maskara oraz delikatne konturowanie - brązer i róż. Czasami użyję rozświetlacza. Na ustach najczęściej ląduje pomadka ochronna. Aaa, jeszcze puder do brwi. I tyle. Taki minimalistyczny makijaż, żeby cera wyglądała zdrowo, ale wieczorem nie wymagała usuwania kosmetyków za pomocą dłuta.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rano mam 15 minut na makijaż oczywiście włączając w to kawkę i oglądanie wiadomości więc konturowanie odpuszczam na rzecz fajnego różu który robi cały look ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja również lubię konturowanie ale subtelne. Prawdą jest ze Kardashian jest wypacykowana i nie ma co z niej brać przykładu - jest ładna naturalnie, nie rozumiem dlaczego wybiera tak mocny makijaż

    OdpowiedzUsuń
  7. MsMirrorWriting .16 kwietnia 2015 14:44

    Również śledzę uważnie modne obecnie tendencje w makijażu i odnoszę wrażenie, że ścierają się ze sobą dwa silne trendy - albo możemy zaobserwować dziewczyny pokrywające szczelnie każdy zakamarek twarzy wieloma warstwami kosmetyków, wręcz malujące swoją twarz od nowa, albo skrajny kosmetyczny minimalizm.
    Jestem optymistką i wydaje mi się, że ta pierwsza tendencja nie zawita do Polski. Jako wielka miłośniczka makijażu obserwuję na co dzień reakcje ludzi na moje "odważniejsze" makijaże (które de facto ograniczają się do dodania do minimalistycznej bazy jakiegoś soczystego koloru na ustach) oraz preferencje dziewczyn i kobiet w codziennym mejkapie. O dziwo, większość dziewczyn posiada bardzo skromne "kolekcje" kosmetyków do makijażu, ograniczające się do pudru/podkładu, korektora, może różu/bronzera, jakiegoś błyszczyka, tuszu i zestawu prostych, naturalnych cieni do powiek. Wydaje mi się, że nasze społeczeństwo bardzo ceni sobie naturalność, a kobiety o wiele chętniej inwestują w pielęgnację.
    Natomiast gdybym miała skomentować trend "konturowanie a la Kim K", to wystarczyłoby jedno słowo - żenada. O ile Kim ma taką urodę, której to konturowanie naprawdę służy, to jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że lansowanie tego trendu to głównie zasługa firm kosmetycznych, które mogą nam wmówić, że paleta najróżniejszych produktów do konturowania jest czymś niezbędnym w naszym życiu i w ten sposób zarabiać. Sama posiadam puder do konturowania, który jest przeze mnie używany w niewielkiej ilości, gdy mam pewność, że będę fotografowana - w takich sytuacjach delikatne konturowanie oceniam na plus! Ale nie dajmy się zwariować.
    Co do mojego dziennego makijażu, to przechodziłam już przez różne fazy, testowałam nawet smoky eyes na co dzień (o zgrozo). Jednak po latach eksperymentów i wyprowadzenia swojej cery na prostą (niestety miałam bardzo silny trądzik), doszłam do wniosku, że wszystko, czego potrzebuję, to delikatnie kryjący podkład, dobrze kryjący korektor pod oczy, puder, róż i odrobinka rozświetlacza, baza pod cienie, delikatny cień na całą powiekę, roztarta kreska na górnej linii rzęs i tusz. I obowiązkowo subtelnie połyskująca pomadka ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na co dzień jeśli już konturuję twarz to delikatnie ;) by optycznie wyszczuplić swoją pucołowatą twarz ;) Ale zwykle staje na różu ;)
    Też bym nie nazwała tego "natural beauty" bo natural to to nie jest i kropka.

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam kiedyś trądzik, teraz mnóstwo blizn i nakładam codziennie podkład i korektor, nigdy nie zakryję wszystkiego na 100% bo się nie da tym co oferują w drogerii. Moje rzęsy są krótkie i blond, codziennie je maluję, na imprezę wykonuję cały makijaż oka. Na studniówkę chciałam mieć "idealną" cerę, zapisałam się do profesjonalistki. Prosiłam o maksymalnie naturalny-śmiesznie jest to pisać-wygląd, rzeczywiście cerę ostatni raz w jednolitym kolorze miałam pięć lat temu. Makijażystka użyła też bronzera, rozświetlacza, bardzo mocnej pomadki i doczepianych rzęs. Czułam się jak stara lampucera i nie mogłam przestać myśleć o tym, co mam na twarzy, bo nie czułam się sobą! Wszystko minęło, gdy na sali zobaczyłam moje koleżanki z jeszcze mocniejszym (wtedy normalnym) efektem. Dla mnie makijaż podbija pewność siebie, bo bez podkładu moja twarz to arbuz z za dużą ilością pestek. Teraz nie czuję kompletnie potrzeby konturowania ale mam 19 lat, z upływem czasu może się wiele zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  10. Absolutnie nie chciałoby mi się wykonywać tego wszystkiego. Dla mnie to gruba przesada! W makijażu najważniejszym krokiem jest zatuszowanie moich niedoskonałości i pozostałości po nich oraz delikatne podkreślenie oczu i ust. Więcej mi do szczęścia nie potrzeba :).

    OdpowiedzUsuń
  11. Święte słowa, mam takie samo zdanie w temacie. I szczerze wierzę, że to taka chwilowa moda, która szybko zostanie zapomniana :)

    OdpowiedzUsuń
  12. dla mnie to jest jakiś od czapy trend, nie pasuje większości kobiet o słowiańskiej urodzie i z jasną cerą. Poza tym potem po zmyciu tej tony tapety pojawia się zmasakrowana cera - a wiele zapomina o tym, że pielęgnacja, jest ważniejsza niż makijaż (rozumiem, że cześć osób zakrywa niedoskonałości, ale naprawdę nie trzeba tego robić metodą szpachlowania!). Do sesji tak, na co dzień nie wyobrażam sobie spędzać 2 godzin na robieniu makijażu.


    Tak samo dziwi mnie, że wszystkie mamy mieć takie same, mocno podkreślone brwi ;]

    OdpowiedzUsuń
  13. a mnie się najbardziej Agata podoba gdy w takiej mega szpachli na co dzień dziewczyna się uśmiechnie i w bruzdzie "nosowo-ustnej" (za nic nie mogę sobie przypomnieć jak się to nazywa - chwilowe zaciemnienie) zostaje wgłębienie, nawet jak już się nie uśmiecha :)) to jest dopiero czad
    nie mam nic przeciwko takiemu konturowaniu, co kto lubi, z tym że na co dzień to męczarnia dla skóry przede wszystkim. Kocham makijaż, ale nie wyobrażam sobie codziennie nakładać tyle warstw...

    OdpowiedzUsuń
  14. z tą pielęgnacją bym polemizowała, wiele kobiet używa największego syfu o ile w ogóle używa kremu :D stosują kosmetyki matujące do cery suchej, nie nawilżają się odpowiednio, stosują ostre peelingi przy cerze naczynkowej lub tradzikowej, dużo by jeszcze wymieniać :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Podobno ten rodzaj konturowania na mokro, to wcale nie wymysł makijażystów Kim Kardashian, tylko stara metoda drag queens. Tak przynajmniej mówił kiedys Wayne Goss :) Nie wiem jak to może wyglądać dobrze w ciągu dnia. Mi się średnio podoba kierunek, w którym idą blogerki i vlogerki kosmetyczne. Dla nich makijaż dzienny, to wg mnie wieczorowy. Rozumiem, że tego typu kanały i blogi są po to żeby szaleć z makijażem, ale swój zarzut kieruję właściwie głównie do vlogerek, które tworzą jakąś iluzję zawsze perfekcyjnie ubranej i umalowanej kobiety, która żyje jak Kasia Tusk i wrzuca idealnie wystylizowane zdjęcia na Instagram :P Kurcze no, pozwólmy sobie na odrobinę luzu i naturalności.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak plastikowe lale... Na wyjścia, imprezy ok, ale na co dzień hmmm... O rany o której ja bym musiała wstać, aby to wykonać ;O

    OdpowiedzUsuń
  17. Racja... Największą zbrodnią jest stosowanie za dużo tapety i zapominanie o odpowiedniej pielęgnacji. Źle dobrane kremy, toniki, kwasy, które nie są wcale potrzebne:(

    OdpowiedzUsuń
  18. Zupełnie nie rozumiem tego trendu ala Kim. Makijaż ma tylko podkreślić nasze piękno a nie tworzyć nas na nowo.

    OdpowiedzUsuń
  19. nawet niby oświecone blogerki to robią, znak przynajmniej kilka co używają kosmetyków niezgodnych z typem cery i problemami i potem narzekają na nie, że źle działały na skórę:D

    OdpowiedzUsuń
  20. Do mnie też zupełnie nie przemawiają klimaty typu Kim, jeśli to jest kanon piękna naszych czasów to dla mnie jest to totalna załamka...;/

    OdpowiedzUsuń
  21. Zastanawiałam się nad tym i nawet nie wiem kogo bym chciała widzieć jako wizytówkę piękna naszych czasów?

    OdpowiedzUsuń
  22. Mania, ja uważam dokładnie tak samo.

    OdpowiedzUsuń
  23. o 5.15 :D
    Ja nie dałabym rady, za bardzo cenię sobie sen.

    OdpowiedzUsuń
  24. Silverose tak tak wiem, ze to konturowanie ma wiele wiele wiele lat i nie jest pomyslem Kim.
    Zapomnialam dopisac o draq queen :(
    wiec super, ze napisalas o tym!

    OdpowiedzUsuń
  25. Podobnie i ja dlatego też nie podoba mi się to, że tak teatralny makijaż przenika do codzienności i uznawany jest za natural look lub make up no make up...

    OdpowiedzUsuń
  26. Chcialabym miec ladne brwi, ale w miare naturalnie wygladajace - idealnie wyrysowane sa za idealne :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ciekawe co będzie później ?:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Yuki, na co dzień tak samo wygląda to i u mnie - są dni kiedy sięgam po bronzer i rozświetlacz, ale to raczej na większe wyjścia itp.

    OdpowiedzUsuń
  29. Sylwia, w przypadku gdy ktos ma cerę trądzikową i nie chce jej oglądać/zle sie z nia czuje/jest mu zle - jestem w stanie zrozumiec nawet taki makijaz.
    Gorzej, gdy dziewczyny mają piękną cerę, a katują ją nadmiarem wszystkiego:(


    Moja siostra brała ślub, gdy miałam 18 lat, poszlam do wizazystki zrobic makijaz i... wygladalam jak stara lampucera - majac 18 lat, znam to ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. wielu osobom pasują, ale kurde nie jest tak, że każda ma mieć takie same brwi bo to awykonalne, a część kobiet na insta/yt/blogach dąży aby mieć brwi jak odbite z jednej kalki:P

    OdpowiedzUsuń
  31. Kamila, też czasami używam bronzera i rozświetlacza, gdy mam ochotę na większy makijaż lub gdzieś wychodzę - nie tworzę jednak na twarzy wielgachnych pasów w różnych kolorach - chociaz spróbuję to zrobić i pokaże Wam efekt:)

    OdpowiedzUsuń
  32. no negatywna (nawet bezsensowna) recenzja zawsze uwiarygadnia :D

    OdpowiedzUsuń
  33. wow, dziękuję za komentarz, to po pierwsze!
    Po drugie - dla mnie minimalizm to podklad, roż i np pomalowane tylko usta albo tylko oczy.
    Kolorowe makijaze sa super, sama chetnie siegam po neonowe kredki do powiek czy soczyste szminki do ust - jednak to chyba jest niczym w porownaniu z teatralnym wrecz konturowaniem i szczelnym przykrywaniem swojej twarzy prawda?

    OdpowiedzUsuń
  34. Ale to się chyba powoli zmienia?
    Chociaż, gdy słyszę opowieści znajomych wizażystów, gdy na makijaż przychodzi dziewczyna z tuszem do rzęs, którego nie zmywała od 3 dni i prosi o kolejną warstwę to sama nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  35. problem w tym, że ja przynajmniej widzę, gdy na blogu o którym wiem, ze Wlascicielka ma suchą skórę czytam o serum do cery tłustej i okazuje się, że jest świetne.
    2 tygodnie pozniej u tej samej dziewczyny widzę serum do cery tradzikowej i tez jest wow.

    OdpowiedzUsuń
  36. Strudelka, żeby wyglądać perfekcyjnie? idealnie?

    OdpowiedzUsuń
  37. Donia, uwielbia róże!
    Kocham za to jak ożywiają cerę i dodają świezosci!

    OdpowiedzUsuń
  38. Jak to? Nie używasz dłuta Kasia?:))
    Wszystkie kosmetyki, które wymieniłaś to i tak całkiem sporo - chociaż wiem, że efekt końcowy jest naprawde delikatny bo sama mam podobny zestaw.

    OdpowiedzUsuń
  39. Dolly, tak tak masz rację - zapomniałam o tym wspomnieć.
    Dzięki, że przypomniałaś! :*

    OdpowiedzUsuń
  40. a ile nie wie w ogóle jaką ma cerę... wiele sobie wmawia, że ma tłustą a często mają tak wysuszoną i odwodnioną, że sebum się produkuje w ekspresowym tempie. Albo pryszcza raz na miesiąc kwalifikują do cery trądzikowej - już widziałam na żywo taki ewenement, gdzie dziewczyna miała jednego pryszcza na 3 miesiące ale mówiła, że ma cerę trądzikową i problematyczną :D I kosmetyki też takie używała, wysuszające i świeciła się w nagrodę jak żarówa od tego, a na oko było widać, że cerę ma raczej normalną i bez kłopotów :P

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja zwykle pomijam bazę - używam jej raczej przy większych okazjach - z tym, że na mojej cerze makijaż wytrzymuje sporo godzin bez poprawek więc nie czuję takiej potrzeby.
    Bardzo podoba mi się zdanie o pielęgnacji - to prawda: ona robi wielką robotę i to dzięki dobrze dobranej nie musimy katować swojej cery wielką ilością kolorówki.

    OdpowiedzUsuń
  42. ale wiesz, ze ja np, kilka razy poddalam sie badaniom skory i wyszlo mi nawet, ze mam mieszana w kierunku tlustej, a tegoz dnia nie nasmarowalam twarzy maslem.

    OdpowiedzUsuń
  43. ale bronzer to normalny kosmetyk, pytanie ile się go użyje :D

    OdpowiedzUsuń
  44. smoky evening eyes16 kwietnia 2015 23:30

    cieszę się, że o tym napisałaś, bo już dawno miałam ten temat w głowie. zwłaszcza ostatnio, kiedy wizaż postanowił nie publikować mojego komentarza pod makijażem ust inspirowanym jakąś pseudo gwiazdką, w którym wyraziłam dosyć dosadnie moje przemyślenia na ten temat. Co się dzieje z tym światem, że do rangi autorytetów wszelakich i kanonów urody urastają celebrytki i gwiazdeczki znane tylko i wyłącznie z tego, że są znane, mają doczepione kilogramy rzęs wyglądając przy tym jak sarenka bambi, usta napompowane jak pontony i twarze pokryte makijażem niczym drag queen. Dlaczego tak trudno wytłumaczyć młodej dziewczynie, że to maleńkie zaczerwienienie będzie o niebo lepiej wyglądało nawet minimalnie prześwitując spod delikatnego podkładu, niż przykryte DW i piętnastoma korektorami we wszystkich kolorach tęczy. Jakie ideały urody będą docierały do naszych córek za X lat, jeśli już teraz widoczna spod podkładu struktura skóry, jej naturalny blask i zdrowy odcień są problemem, który trzeba jak najszczelniej przykryć. Dlaczego wtłacza się tym dziewczynom, które często jeszcze łykają wszystko bezrefleksyjnie jak młode pelikany, że codziennie rano najlepiej jest narysować sobie twarz od nowa? Ja nie jestem ortodoksem - sama na swoim przykładzie wiem, że granica pomiędzy makijażem 'dziennym', a tym mocniejszym jest bardzo płynna, bo przy swoim typie urody po prostu muszę mocniej podkreślić oczy, żeby je w ogóle mieć, ale to co w tej chwili prasa i ogólnie pojęte media serwują jako wzorce i inspiracje jest w większości nie do przyjęcia. Oczywiście wina leży również często w domu. Parcie na szkło, wypychanie paroletnich dziewczynek na konkursy piękności - to, co się dzieje, jest już chore Agata. Jestem zdania, że wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba z tego umiejętnie korzystać. Przegięcia w żadną ze stron nie są dobre. Fajnie jest podkreślić zalety i odwrócić uwagę od mankamentów w umiejętny i niewidoczny z odległości kilometra sposób,ale obawiam się, że to wszystko już teraz zmierza w bardzo złym kierunku i albo będziemy w to brnąć, albo coś w końcu walnie i świat się opamięta.

    OdpowiedzUsuń
  45. hahahaha dokładnie :) a jeszcze post mój make up no make up i 20 produktów :))
    aż się boję myśleć co będzie następne i co będzie w głowach nastolatek, którym teraz wmawia się z mediów, że tak powinno się wyglądać na co dzień

    OdpowiedzUsuń
  46. O tym walnięciu i opamiętaniu to nie chcę nawet myśleć bo ja takich rzeczy potwornie się boję:)
    Ostatnie zdjęcie, tej małej dziewczynki zamieściłam właśnie po to, aby pokazać, że coś jest nie halo.

    Czasami się zastanawiam jak będzie wyglądała nasza praca za jakiś czas - wiesz o co chodzi? Czy będziemy zmuszone robić takie makijaże bo inaczej wypadniemy "z rynku"?


    Mam nadzieję, że uda mi się tak wychować moje dziewczyny, że nie będę musiała tłumaczyć im, że są piękne bez efektu maski i nie muszą tworzyć swojej twarzy na nowo.


    Obawiam się, że nawet jak Kim i jej popularność miną - ta "faza" nadal będzie trwała.

    OdpowiedzUsuń
  47. nie strasz mnie, ja będę miała zaraz dwie nastolatki :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Gośka, pewnie, że normalny - używam nawet kilku i często - chodziło mi o używanie trio: bronzer, rozświetlacz, róż (jak na zdjęciach wyżej) + makijaż oka i ust - dla mnie to już coś większego jest :)

    OdpowiedzUsuń
  49. nie no mi o to samo, chodzi mi o to, że nawet nakładając 10 kosmetyków jak zachowa się umiar (delikatne konturowanie, delikatnie z różem itp) to nie będzie przesady, bo to na górze to już przesada.

    OdpowiedzUsuń
  50. umiar to chyba właśnie najlepsza opcja z możliwych.

    OdpowiedzUsuń
  51. Ostatnie , najlepsze .Pani Ania...kobieta Anioł <3. Pièkna wtedy i piękna dziś, bo piękno emanuje ze środka ....no chyba, ze nic tam nie ma, bo ktos sie zgubil, ze moze je sobie wykonturować i domalowac z rana .
    Super wpis Aga !

    OdpowiedzUsuń
  52. To moja wina :( Za dużo ostatnio wysyłałam Ci zdjęć na Igu.. Moja wina, moja moja bardzo wielka wina :))))


    A tak z drugiej strony, to jestem jeszcze na etapie, kiedy na mnie robią wrażenie owe wykonturowane twarze, np na osobach z nadwagą - mają one jakby nowe rysy twarzy. Konturowanie potrafi tak wysmuklić twarz, że kobieta wygląda jakby nie dość, że schudła 15 kg, to jeszcze jakby miała za sobą 15 zabiegów u dermatologa medycyny estetycznej.


    Ludzie różnie reagują na syfy na twarzy, jedni powiedzą - Patrz jaki pasztet, jaka pizza, a inny będzie zdania, żeby tego nie ukrywać za grubą warstwą korektora, bo to normalne.


    Grunt to znaleźć złoty środek i tak jak fantastycznie napisała pod spodem Smoky Evening Eyes: Wszystko jest dla ludzi, ale trzeba znaleźć umiar - 100% racji, z resztą jak cały jej komentarz:)

    OdpowiedzUsuń
  53. Później będziemy rysować sobie brodę :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Idealnie nie wygląda żadna z nas - po co aż w takim stopniu kreować sztuczne ja!? Ja również lubię makijaż, jednak nie bawię się nim gdyż u mnie występuje 5 kosmetyków do uzytku codziennego w dosyć minimalistycznych ilościach. Jeżeli ktoś lubi się tak malować to ok :) ale ja uważam, ze taki makijaż jest wyłącznie okazyjny, a nie na co dzień - podobnie jak myślisz Ty. :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Aga nieprawda - ja dziekuje za zdjecia bo sa one inspiracja.
    Samo konturowanie jest super - ja także tak uważam, ale wydaje mi się, że w takim wydaniu jak dziewczyny prezentują na zdjęciach to za dużo na codzień.

    OdpowiedzUsuń
  56. Przeraża mnie, w którą stronę podąża moda makijażowa. Konturowanie, brwi..... Poziom nakładanej tapety jest ekstremalny. Owszem może i na zdjęciu makijaże prezentują się bardzo ładnie, ale w życiu codziennym???
    Masz rację mam ochotę pozostać sobą - raz z kolorowym makijażem oczu, a raz z neutralnym.

    OdpowiedzUsuń
  57. Mateusz Paściak17 kwietnia 2015 11:45

    W sumie, jak przemślę to co napisałaś to w większości się z Tobą zgadzam- konturowanie jest super, ale codziennie taka szpachla to po prostu niezdrowe i zabiera cenny czas. Makijaż potrafi zdziałać cuda, ale uważam, że taki "codzienny" do pracy czy szkoły powinien być lekki, podkreślić atuty i schować, to co chcemy ukryć przed światem. Natomiast zabawy w konturowanie, nakładanie kolorów, malowanie pięknych brwi powinno być odłożone na wieczorne meetingi lub większe okazje, np. święta, sesje zdjęciowe czy randka. A co do Kim- nie jestem jej fanem, ale lubię ją, bo sama w sobie jest marką, zarabia miliony na tym, że się pojawi tu albo tam, że powie coś, doda zdjęcie na Instagram. I nie oszukujmy się- każdy z nas by tak chciał.

    OdpowiedzUsuń
  58. uwielbiam makijaż, ale konturowanie na co dzień do szczęścia nie jest mi absolutnie potrzebne :) czasami nie wygląda to ani fajnie ani zbyt naturalnie

    OdpowiedzUsuń
  59. MsMirrorWriting .17 kwietnia 2015 17:41

    Wiadomo - nie możemy oczekiwać, że 100% społeczeństwa będzie ekspertami od pielęgnacji cery. Jednak wydaje mi się - kieruję się tylko swoimi własnymi obserwacjami - że generalnie kobiety w Polsce preferują inwestycje w pielęgnację i mimo wszystko bardziej skupiają się na dbaniu o cerę niż na tworzeniu wymyślnych makijaży.
    Co do określenia typu cery - niekiedy nie jest to wcale proste, a ogromny wybór kosmetyków wcale sprawy nie ułatwia ;) ALE! Osoba, która nie ma o tym zielonego pojęcia, w ogóle nie powinna zajmować się pisaniem o sprawach dotyczących pielęgnacji. Kto się na tym zna, zauważy błędy i najwyżej zaśmieje się pod nosem, ale ile młodych dziewczyn będzie naśladować bez zastanowienia?

    OdpowiedzUsuń
  60. MsMirrorWriting .17 kwietnia 2015 17:47

    Jasne, nie da się porównać! Chodziło mi głównie o to, że jednak ludzie na ulicy zawsze zwrócą uwagę na te mocniejsze akcenty w makijażu, niekiedy głośno zwracając uwagę "że to nie wypada". Przykładowo - u mnie na uczelni jest jedna dziewczyna, która namiętnie maluje usta fioletową pomadką. Wygląda w tym świetnie, choć rzeczywiście nie jest to makijaż powszechnie uznawany za "dzienny". Ta fioletowa pomadka drażniła wszystkich prowadzących, a nawet panie w szatni czy w bufecie do tego stopnia, że stała się tematem rady wydziału!
    A wracając do nieszczęsnego konturowania - nigdy nie zrozumiem, jak można na co dzień nosić tyle warstw produktów na twarzy. Przecież to tworzy zupełnie nową teksturę na cerze, wygląda po prostu jak szpachla :/ a pomijając teksturę, to nawet takie mocne kontury od razu rzucają się w oczy. Na sesję ok, ale po co na co dzień.
    Ale chyba i tak najbardziej śmieszą mnie te rzęsy. Kojarzą mi się z takimi dużymi plastikowymi lalkami, które miałam jako dziecko - kiedy się je kładło, to zamykały oczy, a przy podnoszeniu otwierały :D

    OdpowiedzUsuń
  61. Najbardziej rozbawiło mnie "My perfect natural beauty" pod zdjęciem z dwoma kilogramami tapety na twarzy.

    Zastanawia mnie, czy dziewczyny czerpiące inspiracje z tego typu zdjęć podejmują refleksję nad tym, że to, co widzą jest wyfotoszopowane i wszelka niekompatybilność szpachli ze skórą jest niewidoczna, tymczasem one będę musiały w tym wyjść do ludzi. Trzeba być ślepym, żeby nie zobaczyć mocno kryjącego podkładu na twarzy a co dopiero 7 tego typu warstw. Dla mnie to po prostu oszpecanie się i robienie z siebie dziwadła.

    Uwielbiam makijaż, myśl o codziennym rytuale pomaga mi wstać z łóżka, ale makijaż to powinna być wersja "lepsza ja" a nie "moja nowa twarz".
    Uważam, że zdecydowanie za dużo kobiet uważa, że kilka rozszerzonych porów powoduje, że trzeba sobie całkiem zamazać twarz i używa tragicznych podkładów o mącznym wykończeniu wieńcząc dzieło toną matującego pudru wierząc, że jest dobrze, bo nie widać skóry (że widać podkład, to już nie problem ;)) i "jest mat" a przynajmniej jest na pół godziny, w końcu potem zbyt często nie będą się oglądać, więc cóż z tego, że szpachla się zważy w ciągu dnia i podkreśli każdy por i każdą bruzdę.

    O jakże modnych brwiach narysowanych od nowa, zaczynających się tam, gdzie jeszcze nie rosną włoski mogłabym napisać esej, więc zamilknę ;)

    OdpowiedzUsuń
  62. Nie jestem fanką konturowania. Bez podkładu rzadko się ruszam, bo mam trądzik różowaty i lepiej się czuję z wyrównanym kolorytem skóry, ale używam do tego tylko minimum różu i brązera, żeby nie wyglądać choro, zwłaszcza, że mam bardzo jasną karnację. Uważam, że szpachlowanie się co rano to nie jest dobra droga...

    OdpowiedzUsuń
  63. Marta Podbielska17 kwietnia 2015 23:47

    Po prostu zapanowała moda na Drag Queen. Te brwi to konturowanie... Minie to teraz nas bedzie czekała era saute <3 Niby jako wizażystka pewnoe powinnam lubic a nieznosze.. uwazam ze im mniej ingerencji iteatralnych zmian tym lepiej..

    OdpowiedzUsuń
  64. Jak zawsze strzał w samo sedno. Wszystko jest dobre, ale z głową, konturowanie też :) Doba ma tylko 24 godziny i to się nie zmieni, a te tapeciary z wiekiem będą miały coraz trudniej, bo ich "filozofia" makijażu z wiekiem będzie się pewnie jeszcze bardziej nasilać w kierunku "piękna", które ma niedużo wspólnego z naturalnym. Świetny post :)

    OdpowiedzUsuń
  65. Na zdjęciach wygląda to zjawiskowo:), natomiast z bliska - jak to powiedziała kiedyś Maxineczka - widać, że na twarzy jest tzw. tynk:).

    OdpowiedzUsuń
  66. Ani nie mam typu urody na taki szpachtel, ani nie mam cierpliwosci... a checi to juz kompletnie. Nigdy mi sie to nie podobalo i to sie nie zmieni. Lubie mocniejszy makijaz oka ale nie cierpie jak mam za duzo na skorze, mam wrazenie, ze sie dusi. Koszmarem byly dla mnie bardzo popularne podklady kryjace. Konturowanie na Kim to tez takie robienie sobie maski. Tylko po co ?? No jakos trudno mi uwierzyc, ze one tak dla siebie. Dla innych kobiet... tez zbedne, bo wiekszosc z nas wie co potrafi tapeta ;). No chyba nie dla faceta, bo przeciez kiedys trzeba ta maske zmyc... i co... skarpetka na lep ??

    OdpowiedzUsuń
  67. dokładnie, z bliska wygląda bardzo przerysowanie.

    OdpowiedzUsuń
  68. część z nas, blogerek zapomina o tym, że ktos może liczyć się z naszym zdaniem i brac pod uwagę podczas planowania zakupu pielęgnacji...

    OdpowiedzUsuń
  69. Mnie to przeraża! Instagram jedt pełen takich zdjeć i najgorsze jest to, ze taka Anastasia Beverly Hills to popiera i tylko zdjecia dziewczyn w takich makijażach promuje! To samo Vegas Nay! Tragedia! Nie mam nic przeciwko konturowaniu ale to to jest dla mnie makijaż na scenę w teatrze Drag Queen!

    OdpowiedzUsuń
  70. Jak zawsze jestem cichym obserwatorem, tym razem muszę napisać!
    Brawo za post, myślę dokładnie to samo. Kocham makijaż, lubię uwydatnić, co mam fajne, ukryć, co gorsze, ale wszystkie makijaże na fejsie, czy instagramie, YT, itd. są niemalże identyczne, robione na jedno kopyto!!! To chore, czym dla ludzi stała się "naturalność", to przykre, po prostu przykre i wydaje mi się, że lepiej już nie będzie.
    Już widzę buzie tych kobiet, kiedy zmywają to wszystko z siebie, jak są zmęczone, zniszczone(cery), ile to czasu zajmuje, kiedy spływa im to wszystko w promieniach słońca.
    Dlaczego, ja się pytam, dlaczego?!

    OdpowiedzUsuń
  71. Popieram Twoje stanowisko. Uwielbiam makijaż i praktycznie nie ruszam się bez niego po przysłowiowe bułki do sklepu, ale tak jak wspomniałaś taki pełny rynsztunek na co dzień to lekka przesada. Nawet na większe wyjścia się tak nie maluję ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...