31 października 2014


Stało się. Jestem mamą już czterolatki i mikro człowieczka. Nigdy w życiu nie przypuszczałam, że w wieku trzydziestu lat będę miała dwójkę dzieci i będę robiła to, co robię. Okazuje się więc, że to jak wyobrażasz sobie swoje życie i kim będziesz, w jakim miejscu i z kim będąc dzieciakiem, zupełnie mija się z tym, co widzisz dzisiaj w lustrze i w swoim odbiciu. Kim chciałam być? Zawsze ciągnęło mnie w stronę bycia matką Teresą oraz nakładania na siebie różnych kajdan, bywało także tak, że ludzie nie zdążyli pomyśleć jeszcze o swoich potrzebach, a ja już była obok gotowa do niesienia na swoich barkach ich problemów.
   Przypominam sobie teraz tamte czasy i jedyne, co myślę: Agata, byłaś zwyczajnie nadgorliwa i nadpobudliwa. Stawiałam szczęście innych nad swoje, a przecież to my powinniśmy być dla siebie najważniejsi, prawda? Ja nadal kocham pomagać innym, ale przez te wszystkie lata dotarło do mnie, że nikogo nie da się uszczęśliwić na siłę, a jeśli mimo to będziesz próbować - odwróci się to przeciwko Tobie. I tak sobie myślę, że świetnie się stało, że udało mi się z tego chociaż trochę wyleczyć. Dlaczego? Bo dzięki temu mogę być lepszą mamą, a to moja najważniejsza rola w życiu. Naj naj. Czemu o tym piszę? Bo wczoraj spałam razem z moimi dwiema dziewczynami, ja w środku, one po bokach. To najpiękniejsze, co można mieć. To są moje miliony, brylanty, samochody, domy i wszystko razem wzięte.

- Agata Herbut



AMNMAG 10/14.
Czytaj dalej...

Kocham czerwień! Les Rouges Culte de Chanel.

Ponadczasowy i najbardziej kobiecy kolor lakieru do paznokci? Czerwień! Kultowe czerwienie lat 80-tych powracają w kolekcji Les Rouges Culte de Chanel, to świetna informacja dla kobiet, które pokochały te odcienie, a nie mogły już na nie trafić w perfumeriach.


Rouge Flamboyant - pełen energii szkarłat
Laque Rouge - głęboki karmin z odrobiną brązowej nuty
Rouge N°19 - luksusowa czerwień z różanym odbiciem i migotliwym wykończeniem


O Chanelowych lakierach napisałam już pewnie wszystko, ale zrobię to raz jeszcze. Za co je uwielbiam? Po pierwsze - trwałość, po drugie połysk, po trzecie intensywny odcień, po czwarte - większość z kolorów to jednowarstwowce, co oznacza, że możemy osiągnąć piękny efekt przy minimalnym nakładzie czasowym. Każdy z lakierów inspirowany jest kultową barwą czerwieni z lat 80: klasyczny i seksowny Rouge Flamboyant (1980), winny i zmysłowy Laque Rouge (1981) oraz mieniący się drobinkami Rouge N°19 z różową poświatą (1987). Używana od lat, zaprojektowana specjalnie dla paryskiego domu mody formuła składa się z żywic naturalnego pochodzenia oraz bioceramidów, co w połączeniu z wysokim stężeniem rozpuszczalników tworzy na płytce idealnie lśniącą warstwę odporną na uszkodzenia i odprysk. Wszystkie trzy są przepiękne, a dłonie w nie ubrane wyglądają na zadbane i perfekcyjne.


Jak często nosicie czerwienie na paznokciach?
Kocham czerwień! Les Rouges Culte de Chanel.
Czytaj dalej...

30 października 2014

My week in photos - 117.

Ok, nadeszła prawdziwa jesień - robi się brzydko, smutno i szaro dlatego pora przyodziać kolorowe ubrania. Zaczęłam biegać, robię to nadal - podoba mi się coraz bardziej. Zaczęłam też ćwiczyć i czuję się świetnie! Moje owsianki aktualnie znajdują się na poziomie najwyższym - są tak dobre, że nie muszę jeść żadnych innych śniadań! Jak będziecie w pobliżu to wpadajcie, mogę zrobić całe wiadro;) Co u Was?!





1. Uwielbiam ten rower.
2. Owsianka level hard.
3. Jesienne wieczory, będzie się działo... skąd brać pomysły na zabawy?
4. Dzielnia.
5. Biegam!
6. Na coraz dłuższe dystanse!
7. Urodziny J.
8. I nowe włosy Matki.
My week in photos - 117.
Czytaj dalej...

29 października 2014

Makijaż: Metaliczna kreska.

Jak większość z Was nie mam czasu na stworzenie zaraz po przebudzeniu pawiego pióra na powiece oraz powiększenie ilości swoich rzęs o dodatkowe setki, poza tym im mniej tym lepiej, im prościej tym bardziej efektownie? Przede wszystkim zadbana cera, to ona jest największą zaletą każdego makijażu - tutaj na zdjęciu możecie zobaczyć najnowszy podkład YSL Fusion Ink Foundation w odcieniu B10 (dla mnie idealny!) o którym napiszę więcej niebawem, w tej chwili zachwycam się konsystencją, wykończeniem i lekkością. Moja twarz nie jest dodatkowo przypudrowana, nie mam także żadnego różu ani bronzera.


Liner to Make Up For Ever, bardzo trwały, z wygodnym pędzelkiem - połączenie brązu, szarości i metalu. Na powiece przetrwa cały dzień, o to akurat nie muszę się martwić, produkty z serii Aqua są naprawdę trwałe! Na zdjęciu możecie zobaczyć, że kreska jest podzielona na dwie części - chciałam pokazać Wam stopniowanie koloru - od wewnętrznego kącika jedna warstwa, od zewnętrznego dwie. Liner szybko zasycha tworząc pewnego rodzaju skorupkę, a jeśli chodzi o demakijaż to najlepiej używać płynu do kosmetyków wodoodpornych.


Na ustach Intime Chanel z jesiennej kolekcji, którą raz jeszcze możecie zobaczyć tutaj. Voila! Bez pawich piór także się da!

Makijaż: Metaliczna kreska.
Czytaj dalej...

Korres tusz do rzęs Volume Professional.

Grecką markę Korres poznałam już kilka lat temu, jeszcze mieszkając we Wrocławiu. Mam do niej słabość - może dlatego, że bardzo chciałabym odwiedzić Grecję, a nigdy tego nie zrobiłam? (w następnym roku się to zmieni, to postanowione!). Oprócz słabości mam do niej także zaufanie, a to chyba najważniejsze. Pierwszym produktem Korres był aromatyczny ziołowy syrop z miodu i nasion anyżu. Przepis zainspirowany był "rakomelonem” – specjalną rozgrzewającą miksturą spirytusu i miodu, którą dziadek Georga Korresa tworzył w swoim rodzinnym mieście na wyspie Naxos. Pierwszy w historii produkt Korres do pielęgnacji twarzy to Wild Rose 24-godzinny krem nawilżająco – rozświetlający, wciąż bestseller na całym świecie. Podstawowe wartości marki pozostają takie same, jak za czasów, kiedy George Korres pracował jeszcze w aptece - stosowanie ziół i naturalnych składników najwyższej jakości.


Dzisiaj pokażę Wam produkt, który stał się moim ulubieńcem - tusz do rzęs Volume Professional. Czym mnie kupił? Efektem lekko wydłużonych i pogrubionych rzęs - zobaczcie na zdjęcia, przy jednej warstwie nie powoduje żadnych sklejeń, wygląda naprawdę super naturalnie! Na co dzień nie potrzebuję niczego innego, a efekt teatralnych rzęs mogę pozostawić na większe wyjścia. Zapewne jestem w mniejszości jeśli chodzi o tusze do rzęs i ich "lubienie" - wychodzę z założenia, że im rzadziej tym lepiej. Tusz Korres w kolorze czarnym będzie idealny więc dla tych z Was, które tak jak ja wolą bardziej stonowany makijaż jedynie delikatnie podkreślający urodę, a nie zasłaniający ją.


Tusz do rzęs wydłuża oraz rozdziela rzęsy, zawiera prowitaminę B5 oraz proteiny ryżu, które odżywiają i chronią rzęsy - nie zauważyłam żadnego podrażnienia czy uczulenia, nie pieką mnie oczy, a demakijaż jest szybki i łatwy. Szczoteczka dobrze radzi sobie z rozczesaniem rzęs, nie sklejając ich i nie pozostawiając grudek. Opakowanie o pojemności 9 ml kosztuje w Sephorze 99 zł (marka Korres jest na wyłączność w Sephorze), dostępna jest w dwóch odcieniach czarnym i brązowym.

Poniżej na zdjęciu numer jeden po lewej możecie zobaczyć rzęsy ubrane w tusz, po prawej nagie. Drugie zdjęcie to również nagie rzęsy, trzecie - z tuszem. Pamiętajcie, że jest to jedna warstwa, bez poprawek.



Jeśli macie wrażliwe oczy - myślę, że powinnyście wypróbować tusz Korres - jest na tyle delikatny, że nie powinien zrobić żadnej krzywdy. Jednak przy opcji silnego uczulenia na kosmetyki warto wypróbować go w perfumerii przed zakupem.
Korres tusz do rzęs Volume Professional.
Czytaj dalej...

28 października 2014

Makijaż: Na czarno.


Na co dzień raczej nie zobaczycie mnie w takim wydaniu (hmm może właśnie szkoda?!), zbyt mało czasu i w chwili obecnej spacer z Z. nie wymaga ode mnie takiej oprawy wizualnej twarzy. Niemniej jednak - zdarza mi się jeszcze zrobić full make - up, zatem nie wierzcie nigdy plotkom, że matki nie mają na nic czasu, nawet na kąpiel!


Czarny, ciemny brąz, czekolady granaty (i oczywiście bling bling pod każdą postacią!) - w takich kolorach czuję się bardzo dobrze chociaż ostatnio się okazało, że i w zieleniach mogę wystąpić publicznie. Do tak ciemnych kolorów najbardziej lubię nosić jasne błyszczyki/pomadki albo zostawić je zupełnie saute (często również rzęsy pozostawiam nagie). Poniżej możecie zerknąć na listę produktów, których użyłam do makijażu - na pewno szerzej opiszę Wam podkład, tusz (mój pierwszy kosmetyk kolorowy od greckiej marki Korres!) oraz paletkę cieni (nowe wcielenie piątek EL). Kredka na linii wodnej to produkt od marki Rimmel, w takiej roli sprawdza się ok, na powiece zdecydowanie trudniej jest ją rozprowadzić, jeśli chodzi o trwałość - wytrzymuje 3 - 4 godziny, po tym czasie można pokusić się o poprawki. O Lip Glow wspominałam niejednokrotnie - to balsam/pomadka nawilżająca i nadająca piękny kolor.

W tym makijażu wystąpiły:
Oczy: wydłużający tusz do rzęs Korres (black), cienie do powiek Estee Lauder Ivory Power, czarna kredka do oczu Rimmel.
Twarz: podkład Diorskin Star 020
Usta: pomadka Dior Lip Glow
Makijaż: Na czarno.
Czytaj dalej...

27 października 2014

La Roche-Posay Toleriane Teint Mattifying Mousse Foundation 02.


"Dzięki zupełnie nowej, ultralekkiej konsystencji musu oraz zawartych w niej składników aktywnych o właściwościach absorbujących, Matujący Podkład w Musie dla skóry wrażliwej pozwala utrzymać odpowiedni efekt makijażu przez cały dzień. Ujednolica koloryt skóry i nadaje matujące wykończenie. Testowany na skórze wrażliwej. Nie powoduje powstawania zaskórników. Filtr SPF 20. Efekt: ujednolicony koloryt, skóra wygląda naturalnie i świeżo, nie błyszczy się, pozostaje matowa i aksamitna."


Zacznę od tego, że przed napisaniem recenzji poczytałam opinie w sieci o musie Toleriane i bardzo się zdziwiłam, na wizażu jest całkiem sporo bardzo negatywnych postów, a odczucia są tak sprzeczne, że nie mogę uwierzyć iż dziewczyny piszą o tym samym podkładzie! Przede wszystkim muszę zaznaczyć, że nie używam go codziennie - raz na jakiś czas, gdy potrzebuję silniejszego krycia i moja skóra ma ochotę się ukryć pod odrobiną tapety. Odcień, który mam to 02 - na lato sprawdzi się idealnie, jesienią i zimą - już bez opalenizny może okazać się za ciemny. Przede wszystkim Toleriane świetnie się aplikuje, nie roluje się przy nakładaniu, jest bardzo wydajny - u mnie wystarczy odrobina do pokrycia całej twarzy, już przy takiej ilości krycie jest dość porządne. Wygląda bardzo bardzo naturalnie, nie widać szpachli ani maski. Co więcej przyjmuje bez problemu puder, brązer czy róż i nadal wygląda świetnie. Opinie w sieci wspominały o szybkim znikaniu, tego także nie zauważyłam, a dokładnie sprawdziłam. Zdjęcia poniżej przedstawią podkład w świetle dziennym i sztucznym.


Na swatchu możecie zobaczyć odcień 02. Dopasowuje się do karnacji i bardzo ładnie się z nią stapia. Na mojej skórze nie utlenia się, a doceniam go przede wszystkim za konsystencję (to naprawdę lekki mus, który po zetknięciu się z cerą staje się niemalże niewyczuwalny) i poziom krycia oraz pudrowe wykończenie.


Miałam wielką ochotę polecić Wam ten podkład z czystym sumieniem, ale nie zrobię tego. Dlaczego? Ponieważ opinie na jego temat są tak mocno podzielone, że przed zakupem najlepszą opcją jest go zwyczajnie wypróbować - może uda się Wam w aptece dostać kilka próbek i dokładnie przetestować i sprawdzić.
La Roche-Posay Toleriane Teint Mattifying Mousse Foundation 02.
Czytaj dalej...

26 października 2014

Monki Beauty.


Znacie Monki? To jedna z ciekawszych według mnie marek tworzących ubrania, akcesoria, a od niedawna także kosmetyki. Mają piękne zdjęcia, nietuzinkowe ubrania i wizualnie są świetni, a to nie jest post sponsorowany:). Oglądając ich stronę chciałabym mieć połowę ubrań i tyle samo kosmetyków! Po co o tym piszę? Przede wszystkim z uwagi na kosmetyki - mają fajne kolory i super atrakcyjne ceny: szminka 6 euro, potrójne cienie 3 euro, lakiery do paznokci 2 euro - mniej więcej jak H&M. Przy okazji zakupów (o tak już to planuję, w ofercie mają złoto - brązową półprzezroczysta spódnicę! Brakuje na niej jeszcze tylko brokatu, ale zawsze sama mogę się obsypać!) wezmę mega różowy róż do policzków i tę szminkę.



Próbowałyście kolorówki Monki?
Monki Beauty.
Czytaj dalej...

25 października 2014

OPI Nordic 2014: Do You Have This Color In Stockholm?


Pora na kolejny lakier z jesiennej kolekcji OPI inspirowanej Norwegią. "Magia kontrastów kolorystycznych w szczególny sposób widoczna jest w urokliwych krajach Skandynawii. Kolor gorących pól lawy w Islandii przeplata się z nostalgią fiordów w Norwegii i kolorowymi domami w duńskiej Kopenhadze. Ta cudowna różnorodność pokazuje, że kontrasty się przyciągają, tworząc piękne kompozycje, stanowiące balsam dla oczu." Część lakierów mogłyście zobaczyć kilka dni temu tutaj, dzisiaj pokażę Wam Do You Have This Color In Stockholm? - mega wibrujący i nietuzinkowy fiolet z kroplą chabru.


Przepiękny! Kolor jest niespotykany (a o to chyba dość trudno?), ja podobnego w swojej kolekcji nie mam. W zależności od światła - raz widać w nim więcej fioletu, raz staje się niemalże neonowym, bardzo napigmentowanym chabrem. Spodobał mi się już w buteleczce, na paznokciach przeszedł samego siebie. Na zdjęciu widzicie dwie cienkie warstwy, lakier wytrzymuje na paznokciach około pięciu dni, po tym czasie delikatnie ścierają się końcówki. Polubiłyście Do You Have This Color In Stockholm?
OPI Nordic 2014: Do You Have This Color In Stockholm?
Czytaj dalej...

24 października 2014

MAC Pro Longwear Blush. Stay By Me.

Dzisiaj o różu, który za chwilę mi się skończy i jest niewątpliwie jednym z ulubieńców. Lekki róż do policzków, który nie ściera się i pozostaje na skórze do 8 godzin, dokładnie nie wiem ile na mojej, ale zdarzyło mi się może dwa, może trzy razy poprawiać go - czytaj: dołożyć odrobinę. Bardzo delikatny, jedwabisty, łatwo się nakłada i wtapia w skórę, zapewniając wilgotne, nieskazitelne wykończenie, bądź przy dodatkowej warstwie, mocniejszy i bardziej wyrazisty efekt. Stay by Me to jasny, beżowy koral - idealny do mojej karnacji. Przepięknie odświeża skórę, nadaje delikatnego rumieńca - właściwie to takie lekkie muśnięcie kolorem. Świetnie sprawdza się w dziennym makijażu, gdy stawiasz na naturalność i prostotę - oczywiście efekt można stopniować, dodając kolejne warstwy, uzyskując wówczas bardziej nasycony odcień. Poniżej możecie zobaczyć kolor - zdjęcia pochodzą ze strony MAC - mój egzemplarz jest już mocno nie wyjściowy, aczkolwiek zużyję go do ostatniego pyłku.


Dla mnie jest idealny, mogę nakładać go z zamkniętymi oczami i wiem, że nie zrobię sobie krzywdy. Do mojej kosmetyczki trafi jeszcze jeden odcień - jest tak uniwersalny, że pasuje niemalże każdej karnacji. Zmiksowany z rozświetlaczem potrafi stworzyć genialny efekt lekko mokrych, dziewczęcych policzków. Wydajność? Mam go mniej więcej dwa lata, używałam co najmniej trzy/cztery razy w tygodniu plus sesje.


Macie w swojej kosmetyczce róż marki MAC? Jaki jest Wasz ulubiony odcień?
MAC Pro Longwear Blush. Stay By Me.
Czytaj dalej...

23 października 2014

Co nowego? Pielęgnacja i makijaż.

Kilka dni temu pokazywałam Wam jesienne nowości zapachowe, dzisiaj nadeszła pora na odrobinę pielęgnacji i makijażu, oczywiście nie jestem w stanie pokazać Wam wszystkich nowych produktów, które pokazują się na rynku dlatego też wybrałam kilka bardzo aktualnych. Nie wspominałam jeszcze o kolekcjach makijażowych na Gwiazdkę (Chanel, Dior) oraz o nowych podkładach (Sisley, Dior, YSL) - o tym niebawem, szerzej i bardziej wizualnie! Co nowego? Same zobaczcie!

- Guerlain, KissKiss - ponoć najpiękniej ubiera usta. Jej sekret? Formuła wzbogacona o wosk mango aby zapewnić nawilżenie, komfort i aksamitny efekt. Delikatna, o kremowej konsystencji, jednolita i bogata, przywołuje naturalne piękno kobiecej skóry. Perfekcyjny alians koloru i światła – doskonałe krycie daje satynowe wykończenie, wibrujące i długotrwałe. Niesamowity efekt kształtnych ust - 25 nasyconych i łatwych w użyciu odcieni do noszenia dla ponadczasowego szyku (161 zł).
- dr Irena Eris Institute Solutions to innowacyjne, niezwykle skuteczne i wykraczające poza klasyczną kosmetykę produkty, które pomagają kobietom kontrolować proces starzenia się skóry. Unikalne rozwiązania kosmetologiczne, zastosowane w serii, powstały dzięki synergii działań ekspertów Centrum Naukowo- Badawczego Dr Irena Eris z doświadczonymi kosmetologami Kosmetycznych Instytutów Dr Irena Eris. Linia składa się z 2 programów pielęgnacyjnych: Lift i Radiance (ceny od 189 zł za krem do 199 zł za serum).
- Bobbi Brown, Bobbi’s Chocolates - niezawodny zestaw, który zaspokoi wszystkie te pragnienia. Niezwykła kolekcja produktów Bobbi Brown, w której znajdziesz cienie Long-Wear Cream Shadows w kolorze Bronze Sugar i Praline oraz Long-Wear Gel Eye Liner w kolorze Dark Chocolate. Idealne na każdą porę dnia i nocy. Zestaw stworzony z myślą o nowoczesnych kobietach. Produkty wygodne w użyciu i wyróżniające się niezwykłą trwałością. W jednej chwili Twoje oczy nabiorą niepowtarzalnego wyrazu i pozostaną takie na długo. Kto by pomyślał, że czekolada kryje aż tyle niewinności? (cena zestawu 342 zł).
- MAC, Studio Nail Lacquer - nowa kolekcja lakierów do paznokci łączy ze sobą soczyste kolory z czterema wysoce połyskującymi formułami: kremową, mroźną, perłową oraz brokatową. Nowa formuła nie zawiera toluenu, formaldehydu ani DBP. Studio Nail Lacquer jest za to wzbogacony witaminami: E, C oraz B5. Aplikacja przebiega bez problemowo i szybko dzięki nowemu pędzelkowi, który posiada spłaszczone, opływowe włókna. Od trendów po ponadczasowość przez upał do słodkości. Oto kolory na każdy nastrój (42 zł).



- Shiseido, Total Radiance Foundation - pielęgnacyjny podkład o działaniu przeciwstarzeniowym. Działa synergicznie z linią pielęgnacyjną Future Solution LX zapewniając efekt nieskazitelnie gładkiej, jednolitej i promiennej cery. Efekt idealnej i promiennej skóry utrzymuje się przez cały dzień, a składniki pielęgnacyjne formuły w miarę jej systematycznego stosowania wzmacniają skórę, wygładzają istniejące zmarszczki oraz redukują przebarwienia (340 zł/ 30 ml).
- La Mer, The Treament Loose Powder oraz pędzel do nakładania pudru Powder Brush - lekka formuła kolorystyczna i szlachetne minerały zawarte w formule kosmetyku w mgnieniu oka wygładzają niedoskonałości skóry, przywracając jej naturalny blask. Przez cały dzień skóra poddawana jest zbawiennemu oddziaływaniu niezwykłych walorów pielęgnacyjnych, z których słyną produkty marki La Mer i które sprawiają, że odzyskuje ona właściwą równowagę. Doskonała synergia koloru i właściwości pielęgnacyjne leżą u źródła prawdziwej przemiany, jakiej doświadcza cera (puder 345 zł/25 gr, pędzel 235 zł).
- Estee Lauder, Enlighten Even Skintone Correcting Creme - intensywnie nawilżający krem o lekkiej i bogatej zarazem konsystencji zawiera kompleks soczewicy, arbuza i jabłka, które zapewniają skórze głęboką ulgę i długotrwałe nawilżenie. Technologia optymalizacji odnowy wspomaga naturalny potencjał regeneracyjny skóry, nadwątlony w ciągu dnia oddziaływaniem niekorzystnych czynników środowiskowych, a niezwykle skuteczne połączenie przeciwutleniaczy z substancjami przeciwdziałającymi podrażnieniom w nocy koi skórę, a w dzień pomaga jej się bronić przed uszkodzeniami środowiskowymi (345 zł/ 50 ml)
- Sisley, Black Rose Precious Face Oil - suchy, satynowy olejek pielęgnacyjny, odżywczy i odmładzający, cenny i dobroczynny preparat, który każdej cerze przywróci poczucie komfortu, sprężystość, witalność i wyjątkową jędrność! Eliksir młodości i urody, zmysłowy i wyrafinowany, subtelny i wyjątkowy kosmetyk, którego kilka kropel sprawi, że cera stanie się piękniejsza i wyraźnie odmłodzona. Olejek Black Rose Precious Face Oil łączy w sobie wiele esencji i aktywnych składników pochodzenia naturalnego zapewniając potrójne działanie, to więcej niż kosmetyk pielęgnacyjny, ten drogocenny eliksir, wyjątkowo delikatny (715 zł/25 ml).



Co najchętniej wypróbowałybyście?
Co nowego? Pielęgnacja i makijaż.
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...