30 września 2014

Dior Bar 902.


Piękny! Idealny! Jesienna kolekcja marki Dior zawiera w sobie dwa ciemne lakiery do paznokci, jeden z nich to Bar 902. Rzadko noszę takc iemne lakeiry na swoich paznokciach, ten jednak skradł moje serce i na pewno będzie na nich gościł często tej jesieni (podobnie jak Carre Bleu oraz chanelowy Orage).


Mocno napigmentowany, dość rzadki, aczkolwiek nie wypływający poza płytkę, z idealnym pędzelkiem dzięki któremu jednym pociągnięciem możemy pokryć cały paznokieć. Tafla! Spójrzcie jak mocno lśni! A teraz niespodzianka - na zdjęciach mam jedną (JEDNĄ!) warstwę lakieru! Mogę więc z czystym sumieniem napisać, że krycie jest bezapelacyjnie perfekcyjne!


Przepięknie błyszcząca czerń, trwała (4/5 dni na płytce bez odprysków), świetnie napigmentowana - Bar to lakier na który trzeba zwrócić uwagę w perfumerii (na Carre Bleu także!). Podoba się Wam jesienna propozycja marki Dior? Lubicie czerń na paznokciach?
Dior Bar 902.
Czytaj dalej...

29 września 2014

Organique Eternal Gold: Złoty Peeling do ciała i Odżywczy Balsam.


O serii Eternal Gold marki Organique wspominałam od początku istnienia bloga już niejednokrotnie - trzy lata temu pisałam na przykład o kremie do twarzy, którym się zachwycałam - nic się nie zmieniło od tamtego czasu - nadal uwielbiam! Jakiś czas temu w sprzedaży pojawiły się dwie nowości Eternal Gold: Złoty Peeling Cukrowy oraz Złoty Balsam z masłem shea.


Peeling do ciała z kryształkami cukru zatopionymi w olejku sojowym i maśle Shea delikatnie masuje i złuszcza zrogowaciały naskórek. Po zabiegu skóra odzyskuje blask i promienny wygląd, jest miękka, gładka, pachnąca i delikatnie rozświetlona. Odżywczy balsam o przepięknym zapachu, przeznaczony do pielęgnacji skóry suchej, szorstkiej i podrażnionej. Zawiera masło Shea bogate w witaminy A, E i F, oraz cenne kwasy tłuszczowe i koktajl olejków roślinnych. Poprawiają one elastyczność, wzmacniają i chronią skórę. Balsam przywraca miękkość i komfort, pozostawia pięknie pachnącą skórę, rozświetloną złotymi drobinkami.


Przede wszystkim działanie - pielęgnację do twarzy wspominam jako idealną - pięknie pachnąca, robiąca z cerą to coś czego nie potrafisz określić, a wiesz, że jest, świetna wydajność i poczucie luksusu (to za sprawą konsystencji, zapachu i działania). Pielęgnacją do ciała jestem równie zachwycona! Czuję się odrobinę jak psychofanka tej linii - każdemu ją polecam i wiem, że dziewczyny, które skorzystały z mojego polecenia są równie zadowolone jak ja. Używanie tych dwóch produktów późnym wieczorem w kąpieli to relaks idealny - zamykasz za sobą drzwi, odcinasz się od tego, co wydarzyło się w ciągu całego dnia i rozpieszczasz się aromatem i efektem końcowym, który jest namacalny - skóra jest pięknie oczyszczona, gładka, otulona w smakowity zapach i delikatnie migocąca. Dla mnie idealną pojemnością tych produktów byłoby pudełeczko kilogramowe (standard to 200 ml) - mogłabym aplikować ile chcę i kiedy chcę!


Nie będę przesadnie ekscytować się - uwierzcie mi jednak, że warto bliżej zainteresować się serią Eternal Gold - nie uznaję faktu, że seria jest przeznaczona dla odrobinę starszych kobiet - moja skóra lubi ją tak bardzo, że nie będę ograniczać się wiekiem. To w kwestii twarzy, jeśli chodzi o ciało - tutaj nie ma żadnych ograniczeń więc gdy będziecie miały okazję być w pobliżu sklepu Organique koniecznie przetestujcie, a ja czekam na Waszą opinię!
Organique Eternal Gold: Złoty Peeling do ciała i Odżywczy Balsam.
Czytaj dalej...

28 września 2014

Sisley Phyto-Lip Shine Sheer Berry (18) .


Kolor? Przede wszystkim maliny, czerwienie, róże i osiemnastka od Sisley. Piękne, biżuteryjne opakowanie, soczysty i lśniący drobinkami kolor. Delikatnie malinowa, nieco śliwka Sheer Berry (18) na moich ustach prezentuje się bez fałszywej skromności - przepięknie! Mimo, że nie przepadam za produktami upstrzonymi lśniącymi drobinkami tak w przypadku Sisley jestem w stanie zaakceptować, a nawet pokochać!



Co wyróżnia pomadki Sisley? Przede wszystkim idealnie kremowa konsystencja, która sprawia, że pięknie rozprowadzają się na ustach - właściwie za pomocą jednego gestu - tworząc świetny efekt. W rzeczywistości wydają się być bardzo napigmentowane, na ustach kolor nieco blednie i staje się bardziej subtelny, dzienny. Nie zmienia to jednak faktu, że intensywność możemy zwiększać poprzez dołożenie kolejnej cienkiej warstwy koloru (pamiętajcie jednak, że wszystko zależy od naturalnej barwy naszych warg - ja mam dość dużo pigmentu więc jedna warstwa wystarczy, aby makijaż ust był gotowy). Dzięki Phyto-Lip Shine usta wyglądają na zadbane, wypielęgnowane i zdrowe.


Pomadki są lekkie i ich używanie staje się wielką przyjemnością, nie wysuszają ust, a wręcz je pielęgnują! Produkt Sisley to tak naprawdę dwa w jednym czyli potężna dawka pielęgnacji oraz subtelny, wielowymiarowy kolor (w zależności od światła szminka pokazuje swoje różne oblicza). Phyto-Lip Shine jest jednocześnie niezwykle transparentna na ustach oraz odżywcza dzięki doskonałej formule łączącej w sobie intensywny połysk i absolutną delikatność, formuła ta zawiera między innymi masło kokum oraz masło z mango nawilżają, które chronią i zapewniają komfort, błyszczące i przejrzyste polimery filmotwórcze wygładzające usta, modelujące je i uwypuklające. W produkcie znajdziemy także estry cukrów odpowiedzialne za miękkość, jedwabistość i blask naszych ust. Rezultat to niesamowicie miękkie wargi, nawilżone (+ 31% nawilżenia w ciągu 30 min) oraz zabezpieczone przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych.


Pomadki Sisley dostępne są np. w perfumerii Sephora w cenie regularnej 145 złotych (korzystając z karty VIP można nabyć je o 20 % taniej).
Sisley Phyto-Lip Shine Sheer Berry (18) .
Czytaj dalej...

27 września 2014

Dior Jesień 2014: Rouge Dior Rouge Massaï 869 oraz Le Vernis Massai 853.


Kilka dni temu pokazywałam Wam część jesiennej kolekcji marki Dior (zajrzyjcie tutaj), dzisiaj nadeszła pora na kolejną odsłonę w odcieniach głebokiej czerwieni. Pezed Wami pomadka Rouge Dior Rouge Massaï 869 oraz lakier Le Vernis Massai 853 - duet idealny.


Od razu uprzedzę Wasze pytania - nie, nie zostanę blogerką modową! Tym razem zobaczycie moje usta i paznokcie w plenerze, co moim zdaniem wydaje się być fajnym rozwiązaniem ponieważ możecie obejrzeć produkty w różnym świetle - w słońcu i w cieniu. I tak właśnie w cieniu zarówno pomadka jaj i lakier są bardziej karminowe, winne - w słońcu stają się jaskrawe, soczyste i niemalże eksplodują kolorem.


Szminka jest bardzo komfortowa w aplikacji i noszeniu - pięknie pokrywa usta kolorem i ich nie wysusza, na wargach trwa kilka godzin przy opcji jedzenie + picie, trwałość jest ogromnym plusem. Jedna warstwa pomadki pozwala uzyskać taki efekt jak na moich ustach oraz uwaga - lakier do paznokci także! Massai 853 to jedno warstwowiec!



Duet szminka i lakier z jesiennej kolekcji Dior jest idealny - jak Wam się podoba? Doskonałe jest to, że czerwień nigdy nie wychodzi z mody zatem możemy ją nosić cały rok, bez względu na wszystko. Obok lakieru moją trzydziestoletnią rękę zdobi bransoletka Swarovskiego - jedna z najpiękniejszych w mojej kolekcji. Jest moc!
Dior Jesień 2014: Rouge Dior Rouge Massaï 869 oraz Le Vernis Massai 853.
Czytaj dalej...

26 września 2014

Jak uzyskać efekt idealnego rozświetlenia? Część II.


Niedawno prosiłam Was o komentarze w kwestii rozświetlenia cery, byłam ciekawa jak uzyskujecie efekt idealnego glow. Okazało się, że duża część z Was używa osławionego rozświetlacza marki The Balm, pojawił się także High Beam, skinfinishe marki MAC. Ja korzystam ostatnio z dwóch opcji, które aplikuję jednocześnie z podkładem - High Beam Benefit oraz serum rozświetlające Luminescence Lierac. Ten pierwszy produkt (pewnie znacie go dość dobrze) to perłowy, jasnoróżowy, płynny specyfik, którego mikro ilość pozwoli na rozświetlenie policzków, łuku brwiowego, dekoltu - właściwie można używać go na setki sposobów i eksperymentować. Kroplę dodaję odrobinę do podkładu, w efekcie uzyskuję promienny i zdrowy wygląd. Serum Lierac w duecie z kremem z tej samej serii to bajka (o duecie napiszę Wam niebawem obszerniej), natomiast samo serum w połączeniu z podkładem delikatnie rozświetla (dużo delikatniej niż HB!), dodaje blasku i tworzy efekt czary mary: super wypoczętej skóry nawet po nieprzespanej nocy (wiem co mówię!). Serum Lierac jest opalizujące, ma mleczną konsystencję i działa jednocześnie w głębi i na powierzchni cery w widoczny sposób redukując jej niedoskonałości (zaczerwienienia, przebarwienia pigmentowe, nierówności) natychmiast uszlachetniając koloryt cery i przywracając jej naturalny blask.



Mega efekt rozświetlenia przy użyciu High Beam pokazywałam Wam tutaj, złoty glow przy użyciu Watt's Up również Benefitu możecie zobaczyć tutaj. Poniżej pokażę Wam opcję podkład plus serum Lierac. Oczywiście wiele zależy od tego jaki podkład aktualnie posiadacie - ja próbowałam ze swoimi ulubieńcami i za każdym razem byłam zadowolona.


Dodajecie czasami płynne kosmetyki rozświetlające do pokdładów? Jeśli nie - koniecznie spróbujcie i podzielcie się wrażeniami!
Jak uzyskać efekt idealnego rozświetlenia? Część II.
Czytaj dalej...

25 września 2014

Shiseido na jesień 2014.


Jakiś czas temu miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniu z marką Shiseido na którym zostały przedstawione jesienne nowości, dzisiaj chciałam pokazać je w akcji: trójkolorowa paletka cieni do powiek w pastelowych odcieniach (Luminizing Satin Eye Color Trio), rozświetlający puder (Sheer & Perfect Compact) oraz nowy odcień lakieru do ust (Lacquer Rouge). Zacznę od cieni, uwierzcie mi, że gdy zobaczyłam odcienie pomyślałam "o nie, tylko nie pastele" - ja w takich kolorach wyglądam dość przerażająco więc nie sprawiły, że serce zaczęło mi bić szybciej. Zaryzykowałam jednak i wpadłam na pomysł, aby oprócz oprószenia nimi powiek sprawdzić je w roli rozświetlacza. Ta druga opcja nieskromnie powiem okazała się świetnym pomysłem! Trzy odcienie - niebieski, zielony i różowy zmiksowane na policzku dają efekt pięknego odświeżenia cery i delikatnego rozświetlenia, nie jest to tafla - to matowy, zdrowy look. Zarówno na powiekach jak i na policzkach wymieszałam wszystkie trzy barwy, cienie mają idealną konsystencję, są jednocześnie miękkie i pudrowe, co powoduje, że nie mamy problemu z aplikacją.



Pierwsze dwa zdjęcia to swatche paletki - zobaczcie jaką mają konsystencję i jaki efekt można uzyskać już po blendowaniu, dwie kolejne fotografie to lakier do ust w naprawdę świetnym, dziennym kolorze - pasuje właściwie do każdego makijażu!



Efekt jaki można uzyskać wszystkimi produktami możecie zobaczyć poniżej. Mam nadzieję, że widać rozświetlenie na kościach policzkowych i że także macie odczucie, że kosmetyki Shiseido pozwoliły uzyskać bardzo lekki i odświeżający makijaż.



Puder w kompakcie Sheer & Perfect Compact kamuflujący niedoskonałości i ujednolicający tonację skóry (o wersji w płynie pisałam już jakiś czas temu tutaj) Cera odzyskuje świeżość i promienny wygląd. Wyjątkowo gładka i lekka konsystencja pudru zapewnia naturalny efekt wykończenia, który utrzymuje się przez cały dzień. Kompakt niweluje chaos kolorystyczny, który zaburza równą i jednolitą tonację skóry. Formuła stworzona w oparciu o 3 rodzaje cząsteczek pudrowych; zielonych, niebieskich i białych, które odpowiednio ‘pracując’ ze światłem skutecznie ukrywają nierówności w kolorycie skóry. Gładka i ultra-lekka konsystencja pudru łatwo się rozprowadza i doskonale przylega do skóry. Efekt makijażu jest niemal niewidoczny, skóra wygląda naturalnie, jest wygładzona i rozświetlona. Zapobiega błyszczeniu się skóry, nie powoduje uczucia lepkości na skórze, nie blaknie. Składniki pielęgnacyjne formuły pudru utrzymują nawilżenie wewnątrz skóry i zapobiegają jej przesuszeniu. Posiada filtr SPF 15. Luminizing Satin Eye Color Trio czyli paletki cieni są dostępne w 14 wersjach, pastelowa jest nowością - są długotrwałe, a jasne kolory charakteryzuje jedwabista, elastyczna tekstura, która pokrywa delikatnie powiekę i magicznie podkreśla oko. Lacquer Rouge zapewnia głęboki, świetlisty kolor na ustach, nawilża i wygładza wrażliwą skórę ust. Nie pozostawia uczucia lepkości, jest super lekki i delikatny więc właściwie niewyczuwalny na wargach (ogromny plus!).

Spodobały Wam się jesienne propozycje Shiseido? Jako fanka podkładu w płynie Sheer & Perfect oraz słonecznego pudru w kompakcie (jeden z najbardziej znanych produktów marki!) byłam bardzo ciekawa najnowszej propozycji i nie zawiodłam się - nie ustępuje swoim poprzednikom, ale od słonecznej wersji jest zdecydowanie lżejszy. Pięknie stapia się ze skórą i nie ściera w ciągu dnia, nie utlenia i nie tworzy plam. Jest jedwabisty, a cera w niego ubrana wygląda zdrowo i świeżo. W kwestii krycia - można je stopniować, mi wsytarcza lekkie/średnie. O lakierach do ust wspominałam Wam niejednokrotnie - nic się nie zmieniło, nadal uważam, że to jedne z fajniejszych produktów do ust - szczególnie dla kobiet, które nie znoszą mieć na sobie mocno wyczuwalnych pomadek.

Ceny: Luminizing Satin Eye Color Trio BL215 170 zł, podkład Sheer & Perfect Compact 169 zł, lakier do ust 115 zł.
Shiseido na jesień 2014.
Czytaj dalej...

Olay Total Effects Krem CC.

Na początku coś od producenta: "Nowy Olay Total Effects Krem CC daje możliwość natychmiastowego uzyskania nieskazitelnego wyglądu skóry, zapewniając jednocześnie działanie pielęgnujące wykraczające poza typowe właściwości kremu BB. Zawiera upiększające pigmenty BB kremu, dla błyskawicznego ukrycia niedoskonałości skóry, dodatkowo wzbogacono go o 50% więcej odmładzającego kompleksu Vitaniacin® niż BB krem Total Effects, by poprawić wygląd skóry również po dłuższym stosowaniu kremu. Olay Total Effects Krem CC poprawia koloryt natychmiast + z upływem czasu. Ponadto pomaga zwalczać aż 7 objawów starzenia się skóry – wszystko w jednym wygodnym opakowaniu z pompką. Kosmetyk dostępny jest w 2 odcieniach: dla jasnej i średniej karnacji." Następnie zdjęcia produktu i kilka słów ode mnie.



Od jakiegoś czasu testowanie podkładów i szminek sprawia mi największą przyjemność - w tych pierwszych nie szukam ideału bo już kilku faworytów w swoim życiu miałam, ale dobrego produktu, który wygląda na twarzy naturalnie, dodaje jej blasku i wydobywa z niej to, co najpiękniejsze. Tak, w związku z tym wszystkie podkłady, których zaletą/wadą (niepotrzebne skreślić) jest jedynie zaszpachlowanie cery są z góry skreślone w moim zestawieniu naj naj. Jakiś czas temu dostałam nowość od marki Olay: Total Effects Krem CC. Wypróbowałam, a podsumowanie już jest gotowe.


Przede wszystkim jest to bardzo bogaty produkt! Od dawna nie używałam tak zwartej konsystencji, przypomina mi podkłady z czasów liceum, tutaj jednak mamy do czynienia z dodatkiem specyfików nawilżających i odżywiających. Wygodne opakowanie z dozownikiem, jedno naciśnięcie wystarczy, aby pokryć całą twarz CC. Efekt? Możecie zobaczyć na zdjęciu, skóra jest rozświetlona i nawilżona, krycie jest lekkie/średnie, a w tym przypadku nie zalecałabym stopniowania krycia ponieważ kolejna warstwa nałożona na twarz zwyczajnie zrolowałaby się. Aplikacja jest przeciętna - musicie uważać, aby równomiernie rozprowadzić produkt - ja robię to palcami. Trwałość? Dość dobra, choć przyznam szczerze, że jakoś szalenie nie sprawdzałam jej i nie przeglądałam się co chwila w lusterku. Olay stworzył CC dzięki któremu skóra po prostu wygląda lepiej niż saute jest lekko rozświetlona, nawilżona. Myślę jednak, że do bardzo jasnej karnacji niestety nie będzie odpowiedni - ja mam w tej chwili lekko opaloną i jest na granicy, jesienią/zimą zatem nie będę mogła z niego korzystać. Mam wrażenie, że to byłby świetny produkt dla tych z Was, które cenią bogate konsystencje (ja niestety nie do końca) oraz mają na tyle ładną cerę, że potrzebują tylko wyrównania kolorytu i lekkiego glow lub szukają specyfiku 2 w 1 (pielęgnacja + lekki makijaż). Kiedy mogłabym używać CC? W sytuacji, gdy nie mam ochoty na pełen makijaż, a wypadałoby wyglądać trochę atrakcyjniej niż saute. Jeśli macie ochotę wypróbować Olay Total Effects Krem CC sprawdźcie przed zakupem konsystencję, aby być pewną, że będzie Wam odpowiadała!

Skład: Aqua, Glycerin, Ethylhexyl Salicylate, Niacinamide, Butyl, Methoxydibenzoylmethane, Dimethicone, Titanium Dioxide, Octocrylene, Phenylbenzimidazole Sulfonic Acid, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Behenyl Alcohol, Isopropyl Palmitate, Stearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Panthenol, Tocopheryl Acetate, C 13-14 Isoparaffin, Dimethiconol, Cetearyl Alcohol, Sodium Ascorbyl Phosphate, Zinc Oxide (Nano), Camellia Sinensis Leaf Extract, Sorbitan Stearate, Acylamide/Sodium Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Polyethylene, Triethanolamine, Laureth-7, Cetearyl Glucoside, PEG-100 Stearate, Palmitic Acid, Stearic Acid, Alumina, Silica, Ammonium Polyacrylate, Triethoxycaprylylsilane, Benzyl Alcohol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Salicylate, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Alpha-Isomethyl Ionone, CI 77492, CI 77491, CI 77499, Caramel
Olay Total Effects Krem CC.
Czytaj dalej...

24 września 2014

My week in photos - 112.

Kolejny tydzień, a u nas kolejne urodziny - tym razem Tomek przekroczył magiczną liczbę trzydzieści! Miałyście kiedyś tak, że po okrągłych urodzinach stawiałyście sobie nowe cele? Ja mam kilka, o jednym z nich napiszę Wam niedługo i mam nadzieję, że się do mnie przyłączycie i będziemy nawzajem się wspierać i motywować!





1. Przyjechała ciocia z Ameryki i przywiozła prezenty!
2. Wyżej wymieniona ciocia po lewej (Urbi) & Ania P. z Lirene na konferencji.
3. Mokotów, jeszcze jest lato!
4. Przed Wami Stef, Zlatanka i przyjaciel Stefa.
5. Falafel - są dwa właściwe w Warszawie: Mezze oraz Bekef.
6. Tiruriru.
7. Śniadanie J. Najlepiej!
8. Kolory w Łazienkach.
My week in photos - 112.
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...