6 listopada 2014

Geeks | Ania.


Jestem:
Kiedyś ulepiłam sobie w głowie pewną postać którą chciałam być. Ta postać to styl życia, otaczający ludzie i odwiedzane miejsca. I smak wrażeń! Tych najbardziej,najbardziej kolorowych i ekstremalnych. No dobrze.. ta materialna część mojej półkuli widziała tam też kilka przedmiotów. Zawsze nadrzędnym czynnikiem mojego życia, któremu podporządkowywałam wszystkie działania było szeroko pojęte bycie szczęśliwym. Ot, takie banalne. Nie uwiązanym, nie robiącym czegoś wbrew sobie, spełniającym swoje marzenia i osiągającym zamierzone cele. Kilometrów tej drogi nie było mało, wszak jestem długodystansowcem, ale w końcu je pokonałam i mam to, czego pragnęłam. Jestem blogerką, biegaczką i podróżniczką. Często ludzie pytają mnie i czekają na dalszą część tej odpowiedzi. Zastanawiają się pytając: ”i....? I co dalej?”.A ja cicho w duchu uśmiecham się sama do siebie, że „tylko” tyle. Bo wiem, jak wiele to oznacza w moim życiu. Dlatego na pytanie kim jestem, odpowiem, że jestem przede wszystkim wielką szczęściarą. Jestem kobietą swojego bardzo inspirującego mężczyzny, wielką miłośniczką życia, kolekcjonerką niesamowitych wrażeń, dobrego smaku i prawdziwych ludzi.

Robię:
Robię to co kocham. Dzielę życie między dwa kontynenty-Europę i Afrykę. Próbując łączyć moją pracę pasję i miłość. Jestem zakochana w życiu mam wrażenie, że z wzajemnością. Prowadzę bloga modowego What Anna Wears (chociaż to termin trochę nad wyrost, nie znam całej historii mody, nie jestem bardzo częstym gościem na fashion weekach, nie śledzę wszystkich aktualnych kolekcji, acz nie mogę sobie odmówić wyczucia smaku czy pasji do mody, szmatek i tych wszystkich kobiecych bibelotów). Biegam w maratonach, biegach ulicznych, komercyjnych czy charytatywnych. Nie rzadko sama przed siebie, by uporządkować swoje myśli czy wyładować negatywne emocje. Bieganie uczy mnie dyscypliny. Moim marzeniem jest przebiec maratony na wszystkich kontynentach i w różnych egzotycznych miejscach. Wiem, że jak większość moich marzeń i to się kiedyś spełni, bo będę do niego mniej lub bardziej dążyć. Czy kiedyś myślałam, że bieganie czy to wyśmiewane „robienie zdjęć jedzeniu” (co te blogerki mają w głowach?!) będzie moją pracą? Chyba nie... Część mojego serca należy już do Maroko. Kraj, który pokochałam dzięki mojemu chłopakowi Markowi. Prowadzimy tam Hollycow, które zajmuje się organizowaniem wyjazdów surfingowych i szeroko pojętych „przygód życia”. Dużo podróżujemy. Ostatnio zajęliśmy się produkcją sesji zdjęciowych i organizowaniem lokalizacji pod kampanie zdjęciowe w Maroku. Musiałam wnieść swoją modową cegiełkę do tego surfingowego lifestylu. Od nowego roku ruszamy też z projektem „Run& Travel”, czyli organizacją wyjazdów biegowych na afrykańskie maratony. Wzorowy przykład tego jak pasja stała się naszym wymarzonym życiem.

Inspiruje się:
Najbardziej inspirują mnie ludzie. Łapczywie chłonący życie tak ja. Lgnę do tych z pasją, charyzmatycznych, ciekawych świata i żądnych nowych wrażeń. Czerpie inspiracje z ich historii, wiedzy i doświadczenia oraz tego co mnie w nich najbardziej intryguje. Wychwycam zdania, rady, gesty czy zachowania, które w jakikolwiek sposób mogą mnie zainspirować. Podziwiam niezależność, determinacje, kreatywność, życie według własnej, założonej ścieżki. Z dala od schematów. Jestem uczulona na nijakość.

Co robić żeby Twoja pasja stała się Twoim życiem?
Wiem, że to gdzie teraz jestem, to nie tylko szczęście czy fart. Ale też wypadkowa wszystkich działań, które w swoim życiu wykonałam. Wykorzystywanie nadarzających się okazji, które mnie spotykały. Często nie przynoszących bezpośrednich korzyści finansowych, ale rokujące na coś obiecującego w przyszłości. Wiem, że nic nie dzieje się bez powodu. Nie ma czegoś takiego jak „znaleźć się we właściwym miejscu o właściwej porze”. Na to miejsce i tę porę pracujemy przez całe życie. Jeśli mamy oczy szeroko otwarte, na pewno nie przegapimy tego momentu. Mogłabym pisać o tym, żeby uwierzyć w siebie, być pracowitym i zdeterminowanym. Ale to wszyscy wiemy. Nie wszyscy jednak odnosimy sukces. Mi samej często brakuje tych cech. A zapał? Systematyczność? Leżą zakurzone gdzieś pod łóżkiem. Męczymy się w korporacjach, kurczowo trzymamy etatu, bo nie znamy innej możliwości. Gdyby człowiek wiedział co fajnego czeka na niego po tej drugiej stronie, myślę, że zdecydowałby się na to od razu. Żyjemy w czasach w których już naprawdę nic nie musimy. Hashtag #Ilovemyjob pewnie z powodzeniem znalazłby się w grupie tych najbardziej popularnych. Bo teraz naprawdę możemy robić to co kochamy. Niezależność jest na wyciągnięcie ręki. Ale my ciągle boimy się nowego. Wcale się temu nie dziwie. Ja też się bałam i długo dojrzewałam do pewnych decyzji w moim życiu. Postawiłam wszystko (powiedzmy) na jedną kartę i dzięki temu moje życie zmieniło się o 180 stopni. Miałam jednak zaplecze w postaci swojej wiedzy, doświadczenia i wsparcia bliskich osób. Nie mówię, że musimy rzucać się od razu na głęboką wodę, można małymi kroczkami przygotowywać się do tego. Dobrze jest mieć jakiś beck up, który na samym początku naszej przygody z niezależnością będzie naszym pomostem. A potem po mału po mału trzeba opuścić to wygodne gniazdko i rozwinąć skrzydła. Móc to chcieć.

Anię możecie znaleźć tutaj:
What Anna Wears?, Instagram (@whatannawears), facebook. Zajrzyjcie też na Hollycow - może zdecydujecie się na przygodę swojego życia?











Geeks | Ania.
Czytaj dalej...

19 komentarzy:

  1. Obserwuję ją od dawna i uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo inspirujący wpis.. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne życie! Trzymam kciuki w spełnianiu dalszych marzeń ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też trzymam za Ankę kciuki, jest wulkanem energii jestem pewna, że wszystko, co sobie założyła - uda się jej.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Oj fajna fajna, dzieki niej wzięłam się w garść:)

      Usuń
  5. Super ! ...ale w tekst wdarło się chyba przejęzyczenie...chodziło chyba o 180 stopni...bo 360 to przecież koło i powrót do punktu początkowego ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Spoko, spoko dziewczyny - zwykła mikro pomyłka.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak czytam ten wpis to myślę sobie : kurde, ona ma racje :) dlaczego trzymać się kurczowo tego co jest, mimo że to nie jest właśnie to , o czym marzymy, więcej odwagi i wiary w siebie :) czasem gdzieś w głębi myślę sobie, że też bym chciała pojechać gdzieś daleko i być tam szczęśliwa i nie mieć przywiązania do żadnego miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wczoraj przeczytałam pierwszy raz, dziś drugi, jutro też tu wrócę, bo to ogromna dawka motywacji :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeeej;) Znałam ten blog ze słyszenia ale wchodzic mi się nie chciało...mniejsza o to;) Przeczytałam powyzszy tekst i jestem pod wrażeniem tej osoby,jej inteligencji i samozaparcia a raczej pola do działania które nie dość ,ze sama potrafii sobie stworzyć to jeszcze tak pieknie w nim funkcjonuje i jest szczęśliwa! Ogólnie to chiałam napisać ,ze wyczytałam kilka bardzo sensownych zdań niby prostych a jednak mocno uswiadamiajacych i dających do myslenia...o motywacji nie wspomne;) dziekuje;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Kobieta spełniona :) Chętnie do niej zaglądnę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ania ma przepiękną figure, ąz zachęca do wszelkich sportów nawet takie lenie jak ja, bardzo inspirująca i sliczna dziewczyna. Ale Ty tez mie zainspirowalas swoim wytrwalstwem wbieganiu, czuje sie zawstydzona ze wymiguje sie zimnem a przeciez nad wisłą taka sama pogoda jak w milanowku! Trzymam mocno kciuki<3

    OdpowiedzUsuń
  12. Trzymam kciuki w spełnianiu dalszych marzeń ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...