9 czerwca 2014

Wata Szklana. Laine de Verre Serge Lutens.


Idealny minimalizm, prostota, transparentność, biel. Wodny, lekki, musujący. Laine de Verre to w tłumaczeniu na język polski wata szklana (zdecydowanie nie wspominam jej dobrze z czasów dzieciństwa). Są intrygujące od pierwszej sekundy, dla mnie idealnym określeniem jest ostrożność, która jest niesamowicie pociągająca i przyciągająca. Nie okłamię Was jeśli napiszę, że to jeden z najtrudniejszych zapachów jakie miałam przyjemność poznać - mimo tego, że są cudownie chłodne mają w sobie coś czego się boję - ten strach jest jednak o tyle niedorzeczny, że wciąż myślę o Laine de Verre i wciąż jestem ciekawa jak dzisiaj będzie się na mnie układał.


Laine de Verre to cytrusy w nucie głowy, aldehydy w sercu i piżmowo - kaszmeranowa baza. To wybuch rześkości w pierwszej chwili, mój strach po chwili i odprężenie na koniec. Najtrudniejszy jest środek - to chwila w której chcesz jak najbliżej poznać zapach, a on okazuje się być nieuchwytny, wymaga od Ciebie czujności, pewnego napięcia - nie spoufala się z Tobą, nie odkrywa wszystkich kart, jest zagadką. Im Ty jesteś bliżej - on zdaje się czerpać satysfakcję z Twojego zaciekawienia, chęci złapania, rozpracowania.


Stymuluje wszystkie moje zmysły. Jest świetlisty, nowoczesny. Tym razem nie powiem Wam jaka kobieta mogłaby być kobietą Serge'a - Laine de Verre nie jest typowy, przewidywalny, łatwy do opisania i miło otulający się dookoła nadgarstków, nie będzie subtelnie wgryzał się w Wasze apaszki - musicie chcieć go poznać, zbliżyć się do niego i same zdecydować kim dla Was się stanie. Będę cierpliwie czekała na Waszą opinię, koniecznie dajcie znać jeśli uda się Wam zanurzyć nos w wacie szklanej.
Wata Szklana. Laine de Verre Serge Lutens.
Czytaj dalej...

8 komentarzy:

  1. Oj bardzo mnie zaciekawiłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oho, no to kolejnego Lutensa wpisuję na listę do testów ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja jednak wybieram przyjemniaki, takich dziwnych to już nie... ale butelka czarująca. 100% czystości i perfekcji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Agato, gdybym miała kapelusz to bym zdjęła. Dla mnie to nie jest miły i lekki zapach, tylko aldehydowy killer. Totalna moc syntetyku. Chyba za cienka w pęcinach jestem na taką lekkość, bo naprawdę trudno mi go nie tylko nosić, ale w ogóle znosić.
    Choć oryginalności mu nie odmawiam. Taszczę nawet flaszkę na warsztaty. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam Twoją recenzję kilka dni temu i co do jednego się zgadzamy - że jest niepokojący!
      Sprawdza się i oczywiście to, że każdy inaczej odbiera zapachy i to jest super ciekawe - to co dla jednego może być lekkie, dla drugiego okazuje się ulepem, którego nie założyłby nigdy na siebie. Super!:)

      Usuń
    2. Zgadzam się. Super. :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...