15 stycznia 2014

Słodycz absolutna - Viktor & Rolf Flowerbomb.


Post z serii chwalipięta, przedstawiam Wam najnowszą upojną słodycz, która w ilości dwóch psiknięć pozwoli spojrzeć za okno i nie zauważać śniegu, deszczu i tego wszystkiego burego i szarego. Tylko tyle, pójdę poleżeć i popachnieć, a niebawem wrócę z bardziej rozbudowanym opisem.
Słodycz absolutna - Viktor & Rolf Flowerbomb.
Czytaj dalej...

15 komentarzy:

  1. Ale zazdroszczę! Ja właśnie jestem na etapie "muszę te perfumy zakupić", także niedługo, oby jak najszybciej, zazdrościć przestanę na szczęście ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje ulubione perfumy. Na moim blogu jest informacja na ich temat. Polecam i kocham !!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie sa na pierwszym miejscu !!!

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja sporo o nich czytałam, ale nigdy nie wąchałam ;) Za to ostatnio pokochałam Jimmy'ego Choo

    OdpowiedzUsuń
  5. Wlasnie skonczyla sie moja enta buteleczka... Uwielbiam !

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi się niedługo skończą, więc już sobie zaklepałam kolejne na prezent. Rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
  7. moj jedyny ukochany zapach :):) długo zbierałam na 100 ml, ale udało się spełnić marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie kupiłam na lotnisku - dużo taniej niż w Sephorze całą 100. Są cudownie przepiękne. Moja perełka.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...