30 listopada 2013

Parka Perfect od Essie.

Mam wrażenie, że Parka Perfect jest sztandarowym lakierem kolekcji zimowej - idealne połączenie szarości i pistacji, w sztucznym świetle staje się zielenią. Mam dla Was dużo zdjęć ponieważ chciałam pokazać jak wygląda w różnym świetle. Bardzo podobają mi się takie odcienie, mam już kilka podobnych, ale zdecydowanie zawierające więcej pistacji - zerknijcie na Maximillian Strasse Her z wiosennej kolekcji 2013.


Całą kolekcję Shearling Darling pokazywałam Wam tutaj, a lakier - gwiazdę kilka dni temu tutaj. Parka Perfect przez Essie została określona jako pogodnie połyskująca, kaszmirowa szarość ,na zdjęciach możecie zobaczyć jak wygląda naprawdę. Jedyne zastrzeżenie jakie mam to trwałość - nie zrzucam tego jednak w stu procentach na lakier ponieważ być może coś dzieje się z moimi paznokciami - Parka odpryskuje mi już po dwóch dniach i to dość dużymi płatkami. Nigdy wcześniej nie miałam takiego przypadku z Essie więc nie do końca wierzę, że lakier może być tego powodem, ewentualnie baza (Seche Vite matowa).




Jest idealny - stonowany, spokojny i mimo tak dużej popularności tego typu kolorów - wciąż niespotykany. Mój Maximillian Strasse niestety zaginął i wątpie, abym go jeszcze ujrzała więc Parka stanie się idealnym zastępcą. No i ta nazwa!



Co myślicie o zimowej propozycji Essie? Przypadła Wam do gustu Parka?

Zapomniałabym o najważniejszym - jak spędzacie Andrzejki?!
Parka Perfect od Essie.
Czytaj dalej...

29 listopada 2013

Love Affair Eisenberg.


Białe kwiaty, czerwona porzeczka i czarna porzeczka w nucie głowy, jaśmin, heliotrop i róża w sercu, nutami bazy są natomiast piżmo, drzewo sandałowe i tytoń. Określane jako kwiatowo - drzewno - piżmowe, dedykowane mężczyznom, uwielbiane przez kobietę. Love Affair powinien podzielić sukces damskiego Amor Amor i być na nie niegrzeczną, mocniejszą, bardziej wibrującą odpowiedzią.


Najpierw opakowanie - proste, ciężkie, minimalistyczne. Idealne. Teraz zapach. Lubisz słodko, a jednocześnie z odrobiną czegoś, co przyspiesza bicie serca i jest zdecydowanie pociągające? To coś zawiera Love Affair - w pierwszej chwili okaże się, że ten zapach nie może być przeznaczony dla mężczyzn ponieważ jest zbyt ... mój? Jest! Otula i drapie, buzuje słodyczą i uderza jakąś tajemnicą, przytłacza i uzależnia jednocześnie. Mam wrażenie, że to ideał dla tych kobiet, które kochają pewną dozę słodkości w zapachach, a jednocześnie potrafią zacisnąć pięści. Tak, już piszę o kobietach - ponieważ nie przyjmuję do wiadomości, że Love Affair jest męski (o zgrozo w wersji damskiej nie miałam okazji zanurzyć nosa, ale przysięgam, że nadrobię to jak najszybciej i mam nadzieję, mam wielką nadzieję, że nie pociągnie mnie za sobą tak jak wyżej wspomniany) i zabrano nam, dziewczynom okazję do jego poznania. Dlaczego zabrano? Ponieważ jestem pewna, że większość z nas nie zapuszcza się w te rejony (męskie rejony) w perfumeriach i nie szuka tam zapachów dla siebie. Ale jestem jeszcze ja i stoję na straży więc te z Was, które mają w sobie zamiłowanie do ulepków, a jednocześnie czują w środku trochę buntu muszą koniecznie zaprzyjaźnić swoje nadgarstki lub szaliki z Love Affair. Tylko pamiętajcie - alejka z zapachami dla mężczyzn! I koniecznie dajcie mi znać, co o nim myślicie! Będę czekała!


Love Affair Eisenberg.
Czytaj dalej...

Organique i ich dyniowa maska.


Uwielbiam dynię - zarówno w kuchni jak i w kosmetykach. Najlepiej, gdy jest okraszona mnóstwem przypraw - imbirem, cynamonem, kardamonem - w taki właśnie sposób powstaje moje dyniowe ciasto. Dzisiaj opowiem Wam o dyni, która znalazła swoje miejsce w kosmetyku czyli nawilżającej, hydrolipidowej maseczce do twarzy.

"Lekka maseczka do twarzy w formie puszystego, nawilżającego musu, polecana do pielęgnacji odwodnionej i suchej skóry. Połączenie synergistycznie dobranych składników aktywnych zapewnia szybką poprawę nawilżenia i elastyczności, zapobiega odparowywaniu wody oraz przywraca równowagę hydrolipidową przesuszonej skóry. Delikatna eco formuła pozwala na wygodną aplikację i nie zmywanie kosmetyku. Zaleca się stosowanie maseczki 1-2 razy w tygodniu, wieczorem zamiast kremu."

Producent zaleca, aby na przygotowaną peelingiem enzymatycznym skórę równomiernie nałożyć maseczkę, a po 20 minutach nie wchłonięty nadmiar preparatu delikatnie usunąć chusteczką. Jest też opcja druga - czyli zostawienie jej i potraktowanie jako wieczorny krem. Bliższa mojemu sercu jest jedynka i w taki właśnie sposób niemalże dobijam dna 50 ml (cena 115 zł) opakowania, moja sucha skóra z przyjemnością wchłaniała ją około trzech razy w tygodniu.


Bardzo lekka, śmietankowa konsystencja dobrze rozprowadza się po twarzy i nie spływa nawet podczas wykonywania różnych czynności, niestety maska nie pachnie dynią jaką znacie - czyli tą nafaszerowaną przyprawami. Jest delikatnie, bardzo lekko i przyjemnie. Jak reaguje na maskę sucha skóra? To nic innego jak świetny kompres odżywczy, relaksujący i wyciszający. Dobrze nawilża i pozostawia uczucie zadbanej skóry, która jest gotowa na pochłonięcie dawki kremu. Kolejnym plusem jest opakowanie, bardzo higieniczne i wygodne - pompka pozwoli na wydobycie odpowiedniej ilości i ekonomiczne jej wykorzystanie. Jeśli będziecie miały okazję przetestować hydrolipidową maskę koniecznie dajcie znać jak sprawdziła się u Was!

Jakie są Wasze ulubione nawilżające maski?
Organique i ich dyniowa maska.
Czytaj dalej...

28 listopada 2013

Gibraltar.


Miałam już dawno temu pokazać Wam kilka zdjęć z Gibraltaru więc nadrabiam zaległości. Nie będę Was zanudzać tym, co robiliśmy codziennie oraz co jedliśmy - zobaczcie zdjęcia. Jeśli będziecie miały kiedykolwiek okazję odwiedzić - zróbcie to koniecznie. Przepiękne widoki, przechodnia granica z Hiszpanią, możliwość wycieczki do Afryki, jedne z najlepszych lodów jakie jadłam w życiu i najważniejsze - plaże i palmy!









Więcej zdjęć z Gibraltaru i La Linei możecie obejrzeć tutaj - te akurat robił Tomek kilka miesięcy wcześniej.
Gibraltar.
Czytaj dalej...

27 listopada 2013

Catrice on my face. Podejście numer 1.

Ponad półtora roku temu, gdy mieszkaliśmy w Berlinie, a jeszcze wcześniej we Frankfurcie wszystkie kolekcje Catrice oraz Essence miałam na wyciągnięcie ręki. Przepełnione szafy, cały asortyment, najnowsze kolekcje - swojego czasu właśnie we Frankfurcie znajdował się salon Essence (niestety już go nie ma). Dzisiaj pokażę Wam kilka kosmetyków z Catrice np. cienie, które można aplikować zarówno na sucho jak i mokro, bardzo trwały eyeliner oraz dwa świetne produkty do ust (tint i balsam nawilżający).



Makijaż, który widzicie na zdjęciach to właśnie cienie Liquid Metal: złoty 020 Goldn' Roses oraz szary z fioletem 080 Mauves Like Jagger , eyeliner w odcieniu 040 Black Grey, Liquid Lip Tint Are You Ready oraz balsam nawilżający do ust Ultimate Lip Glow, który wbrew pozorom nie jest pomarańczowy, a delikatnie różowy, niemalże pudrowy. Cienie na powiekach są bez bazy więc pigmentacja jest na średnim poziomie. Mi bardzo do gustu przypadły obydwa produkty do ust - lip tint w opakowaniu wygląda dość drapieżnie i wampirzo, a na ustach jego intensywność odrobinę rozmywa się, ale mimo to jest przepiękny! Policzki należą do Multi Colour Blush 040 Pacific Beauty.



Na zdjęciu poniżej i powyżej możecie zobaczyć balsam nawilżający w akcji - jego pomarańczowość ustępuje miejsca bardzo delikatnemu różowi.


Makijaż oka ten sam, jedyną zmianą są usta - Lip Tint w ślicznym odcieniu. Dodatkowo absolutnie cukierkowo pachnie, co powoduje wzmożoną pracę moich ślinianek... Jeśli chodzi o trwałość - w kwestii balsamu nie jestem w stanie Wam za dużo napisać, ja go traktuję jako pomadkę ochronną więc nie zwracam uwagi jak wygląda na ustach, kiedy czuję, że znika aplikuję kolejną warstewkę. Lip tint z kolei trwa około dwóch godzin stopniowo pozbawiając usta koloru iodsłaniając ich naturalną barwę. Zarówno cienie jak i eyeliner bez żadnych poprawek towarzyszyły mi niemal cały dzień. Co do zdjęć, oh well - zaczynam się marszczyć, dziewczyny. Takie życie.


Catrice on my face. Podejście numer 1.
Czytaj dalej...

My weeks in photo - 69.

Ubogo! Oj ubogo dziewczyny w zdjęcia w tym tygodniu, obiecuję jednak poprawę,a jutro odbieram sprzęt z naprawy także oprócz My week powrócę także na instagram - nadchodzę!:) Co się działo? Odwiedziła nas babcia i dziadek, dzięki czemu trafiliśmy na wieś, gdzie mała mogła zobaczyć pierwszy raz na żywo wielką świnkę, gotowaliśmy pyszne rzeczy, planowaliśmy następne tygodnie. I usłyszałam informację o pierwszym śniegu!




1. Pani Jesień.
2. Pokochała pewien czarny flakon.
3. A następnie sezon na grzane wino uznała za otwarty.
4. Oraz zauważyła, że jej mąż stał się Tatusiem Pepy.
5. W ramach poprawy nastroju i stworzenia klimatu
6. Zakupiła najdłuższe światełka w życiu. Najpiękniejsze także.
My weeks in photo - 69.
Czytaj dalej...

26 listopada 2013

Toaletka.

Mogę pomarzyć sobie? Mogę, a przy okazji pokatuję moimi marzeniami Was. Będzie biała albo pastelowa, minimalistyczna albo pełna przepychu i niemalże barokowa. Patrzę na inspiracje i mam wrażenie, że białe wnętrza są najładniejsze? Najbardziej przestronne, czyste, przytulne i klimatyczne? Macie w ogóle toaletki? Mieścicie w nich wszystko? Gdzie kupowałyście/zamawiałyście?




Macie podobne wrażenie, że większość toaletek to wersje "na bogato"? Łuki, zdobienia, mikro szufladki, wygięte nóżki. Mimo wszystko, chciałabym! Miałabym w końcu wszystko pięknie poukładane, pod ręką, a czas spędzony na krzesełku byłby pełnym relaksem. Ok, zagalopowałam się :).
Toaletka.
Czytaj dalej...

25 listopada 2013

Essie Shearling Darling 851.


Jak to jest - gdy wymyślisz sobie, że dzisiaj super postarasz się malując paznokcie wszystko idzie nie po Twojej myśli? Rozlewa się lakier, wylewasz go na skórki... U mnie właśnie tak było, oczywiście nie jest to wina Essie, a tylko i wyłącznie mojego podekscytowania. Na pierwszy rzut oka Shearling Darling (w buteleczce) przypominał mi odrobinę Nuit od Diora, na płytce wygląda jednak zupełnie inaczej - jest w nim więcej brązu, jest zdecydowanie ciemniejszy.



Aplikuje się świetnie (pomijając fakt mojej nieudolności przedwczorajszej), dwie warstwy to standard, który wystarczy, aby pięknie pokrył płytkę. Zobaczcie jaką taflę tworzy i w zależności od padania światła jest albo niemalże w odcieniu ciemnego kakao lub można z niego wydobyć brąz i czerwień. Jest bardzo ładny chociaż mam wrażenie, że wiele marek proponuje podobne odcienie, niemalże identyczne - Shearling Darling to typowa, jesienna propozycja - nie znjadziecie w niej nic odkrywczego. Ja czuję się bardzo dobrze w takich kolorach i jestem pewna, że będzie mi towarzyszył jesienią/zimą.


Zdjęcia kolekcji zimowej marki Essie pokazywałam Wam w tym poście, w Polsce ta kolekcja niestety dostępna jest wyłącznie w salonach manicure (45 zł/szt). Następny manicure będzie należał do parka perfect czyli kaszmirowej szarości.

Essie Shearling Darling 851.
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...