30 kwietnia 2013

My week, in photos - 40.

Mega zajęty tydzień, mało mnie w domu - plan znalezienia przedszkola, przetransportowania reszty rzeczy z Wro (w końcu się do tego zabraliśmy!), kilka fajnych spotkań i przekonania się, że na świecie jednak istnieją osoby, które nie życzą Ci dobrze - tak, tak żyłam w mydlanej bańce. Od jutra długi weekend - my nigdzie nie wyjeżdżamy, ale Wam życzę pięknej pogody i zregenerowania sił!






1,2. Wieczorne spacery we troje <3.
3. Palma.
4. Warsztaty.
5. Usmiech numer milion.
6. Maybelline, merci!
7. Przyjechała Anka z daleka.
8. Przeludnienie.
9. Obudź w sobie wojownika.
10. Zbyt rzadko ujawniane talenty Tomka.
My week, in photos - 40.
Czytaj dalej...

29 kwietnia 2013

Olej kokosowy ma nową fankę.

Kupiłam ponieważ przeczytałam mnóstwo pozytywnych postów o oleju kokosowym, skusiłam się mając nadzieję na szybkie zregenerowanie i nawilżenie mojej skóry. W chwili zakupu wiedziałam, że w moim przypadku przede wszystkim znajdzie swoje zastosowanie jako wieczorny krem do twarzy i pod oczy oraz produkt nawilżający dłonie.

Wybrałam Olej kokosowy Extra Virgin Bio marki Bio Planete przede wszystkim z powodu stu procentowego, naturalnego składu: olej z miąższu kokosa (produkt rolnictwa ekologicznego, objęty certyfikatem kontroli ECOCERT F-32600). Jest nierafinowany, tłoczony na zimno, delikatnie pachnie kokosem. Ma mnóstwo zastosowań od pielęgnacji całęgo ciała i włosów po przyrządzenie egzotycznych dań (jak bardzo egzotycznych lub zwyczajnych - nie wiem ponieważ debiut w kuchni jeszcze nie nastąpił).


Nie wymyślę nic nowego - pozostaje mi tylko dołączyć do klubu zwolenniczek tego cuda - jest absolutnie rewelacyjny, świetnie nawilża - u mnie sprawdza się jako krem nocny. Skóra jest miękka, widocznie nawilżona i przyjemnie pachnie. Biorąc pod uwagę cenę ok. 20 zł (w zależności od sklepu) mogę go nazwać jednym z najlepszych i najtańszych kosmetyków nawilżających, które są zwyczajnie warte uwagi. Moja sucha cera bardzo go polubiła, nie zauważyłam, aby ją zapychał lub robił jakąkolwiek krzywdę.


Dość twardy produkt bardzo szybko rozgrzewa się w dłoniach do postaci płynnej - niewielka ilość wystarczy na skąpanie się w kokosie od stóp do głów. Olej świetny jest w roli kremu do rąk - szybko wchłania się, nie pozostawiając tłustego fimu - po kilku dniach stosowania skórki są nawilżone, a skóra w naprawdę dobrej kondycji. Dziewczyny - te dwadzieścia złotych, które wydałam na olej to najlepiej wydane dwie dyszki w ostatnim czasie!

Znacie? Lubicie olej kokosowy? Jak sprawdza się w kuchni?
Olej kokosowy ma nową fankę.
Czytaj dalej...

27 kwietnia 2013

Pistajcowa szarość prosto z Bawarii.

Madison ave - hue to wiosenna propozycja marki Essie, która inspirowana jest ulicami stolic światowej mody. Mój Maximillian Strasse - Her pochodzi z linii profesjonalnej dostępnej np. w Nail Barach Essie. Połączenie pistacji z szarością jest przepiękne, kolor w zależności od światła wygląda inaczej - raz jest szary, w świetle sztucznym wybija z niego mnóstwo pastelowej zieleni (ta druga wersja zdecydowanie bardziej mi się podoba).



Czym różni się linia profesjonalna od tej dostępnej w perfumeriach? Pędzelkiem, konsystencją (profesjonalna jest rzadsza), ilością kolorów i zapewne trwałością - mój ostatni Essie zrobiony w Nail Barze wytrzymał sześć dni bez uszczerbku, a przyznaję, że nie oszczędzam rąk. Marka ma dwa kanały dystrybucji: profesjonalny (dostępny jest w wybranych Nail Barach, salonach urody oraz w salonach fryzjerskich mających rozwiniętą część manicure) oraz masowy - linia profesjonalna ma rzadszą formułę oraz cieńszy pędzelek, ilość odcieni w linii profesjonalnej to 140, a w masowej 100. Cena? Pofesjonalne 45 - 49 zł, masowe ok. 35 zł.


Maximillian to odcień w którym czuję się bardzo dobrze, odwróciłabym jednak kolory i dominującą szarość zamieniła z pistacją - bardziej wiosennie?

Pistajcowa szarość prosto z Bawarii.
Czytaj dalej...

26 kwietnia 2013

Rockandrollowa czerń czyli Chanel, Stylo Eyeshadow w odcieniu Black Stream.

Dzisiaj zupełne przeciwieństwo przedwczorajszego turkusowego, wiosennego makijażu - czerń, czerń, czerń w dodatku migocąca czyli to co lubię najbardziej.

Cień w sztyfcie, który Wam pokażę to element letniej kolekcji L’ÉTÉ PAPILLON DE CHANEL - doskonale sprawdzi się w roli zarówno cienia do powiek jak i kredki. Byłam septycznie nastawiona do sztyftów - miałam wrażenie, że mogą mieć kiepską pigmentację i ciężko się aplikować - jak dobrze czasami się mylić. Black Stream to głęboka czerń z świetlistymi drobinkami, już jedna cieniutka warstwa pokrywa w całości powiekę tworząc naprawdę mocny kolor.


Bardzo dobrze czuję się w ciemnych, połyskliwych kolorach - Chanel storzył cień, który jest absolutnie delikatny i niewyczuwalny - pierwszy raz spotkałam się z taką konsystencją - właściwie wydaje się jakby nie istniał na skórze. Trwałość jest bez zarzutu - cień wytrzymał bez bazy, bez odbijania się na powiece, oraz zbierania w załamaniu przez jedenaście godzin - według mnie wynik jest bardzo dobry biorąc pod uwagę jego pigmentację. A sam kolor? Jest dokładnie w moim stylu, można nim wykreować przepiękny wieczorowy make up z pazurem.


Lubicie makijaże w tak mocnych kolorach? Dobrze się w nich czujecie? Chanelowy Black Stream w moim odczuciu najlepiej wygląda w połączeniu z rockandrollowym lookiem - pasują do siebie idealnie!
Rockandrollowa czerń czyli Chanel, Stylo Eyeshadow w odcieniu Black Stream.
Czytaj dalej...

24 kwietnia 2013

O niezniszczalnym turkusie czyli Color Tattoo, Maybelline.

Jestem tak podekscytowana, że chciałam jak najszybciej podzielić się z Wami moją nową radością! Czym się tak zachwyciłam? Niepozornym, małym słoiczkiem z turkusową zawartością - oto i on: Color Tattoo marki Maybelline w odcieniu Turquise Forever. Cień o konsystencji kremowo - żelowej dedykowany jest kobietom, które oczekują długotrwałego efektu oraz intensywnego koloru na swoich powiekach.


Producent pisze nawet o 24 godzinnej trwałości - tego nie jestem w stanie potwierdzić natomiast jedenaście godzin bez jakiegokolwiek uszczerbku: osypania, wykruszenia, odbicia jest moim aktualnym rekordem. Warto dodać także, że kolor nie stracił na swojej atrakcyjności przez ten czas, od momentu aplikacji do chwili demakijażu był jednakowy.


Biorąc pod uwagę jego trwałość, łatwość aplikacji, intensywność chętnie poprosiłabym markę o stworzenie większej palety odcieni - marzy mi się fuksja albo trawiasta zieleń. Bardzo dobrze nakłada się pędzelkiem (w przypadku kresek) Maybelline - dołączonym do żelowego eyelinera - radzi sobie doskonale i dzięki niemu można stworzyć niemalże absolutnie precyzyjną kreskę. Cień kosztuje 21 złotych/słoiczek, dostępny w kilku kolorach - dość ciekawym może okazać się jeszcze fiolet, ciemna zieleń i beż.


Znacie Color Tattoo? Jestem bardzo ciekawa co o nim myślicie!
O niezniszczalnym turkusie czyli Color Tattoo, Maybelline.
Czytaj dalej...

23 kwietnia 2013

My week, in photos - 39.

Co zrobić, żeby dzień się rozciągnął do czterdziestu godzin? Co zrobić, żeby mieć więcej czasu i ze wszystkim zdążyć? Iść na spacer i poodychać wiosną, przestać myśleć o tym, co jest nieistotne. Na dworze jest tak super, że mogłabym się przeprowadzić do parku i tam zamieszkać. Czas na zmiany!






1. Przeczytaj.
2. Jest klawo.
3. Jest super, jest super więc o co Ci chodzi?
4. Rozejrzyj się.
5, 6, 7. Sobotni Urban Market.
8. Mrożone jogurty stały się naszą nową miłością. Macie może przepis?
9. Plaża w dzień.
10. Plaża w nocy.
My week, in photos - 39.
Czytaj dalej...

22 kwietnia 2013

Délice, Dior.


Wiosna to dla marki Dior czas koloru - cztery nowe lakiery do paznokci, które pojawiły się dosłownie przed chwilą w perfumeriach (Spring Ball, Princess, Diablotine, Délice) doskonale wpisują się w aktualną pogodę - dużo słońca, zieleni, kwitnących kwiatów. Lakier, który dzisiaj Wam pokażę to Délice - koral/brzoskwinia z milionem złotych błyskotek, przepięknie mieni się w słońcu i jest bardzo optymistyczny.



Jedna warstwa wystarczy do pełnego pokrycia paznokcia, szeroki pędzelek jest na tyle wygodny iż jedno pociągnięcie pokrywa płytkę równomiernie emalią. Dość szybko schnie, po kilku minutach mogłam robić już właściwie wszystko - mam wrażenie jednak, że jest odrobinę gęsty więc nie jest dobrym pomysłem nakładać więcej niż dwie warstwy.


Trwałość - cztery, pięć dni bez zarzutu - jeśli któraś z Was potrafi dłużej wytrzymać z tym samym lakierem na paznokciach to jestem pełna podziwu. Co jeszcze kusi? Różowa Princess, a jakżeby inaczej!
Délice, Dior.
Czytaj dalej...

21 kwietnia 2013

Z Kasią Bogdańską o pięknych brwiach - wywiad.

Pamiętacie jak kilka miesięcy temu zrobiłam dla Was relację z wizyty w Brow Barze Benefitu (Złote Tarasy w Warszawie)? Dzisiaj mam dla Was niespodziankę - wywiad z Kasią Bogdańską, która moim zdaniem jest najlepszą Specjalistką od brwi jaką spotkałam w swoim życiu, a wiem co mówię - bo moje brwi przeszły dużo i nie zawsze wyglądały dobrze, śmiem twierdzić nawet, że więcej razy wyglądały źle niż dobrze (w tym miejscu pragnę pozdrowić panią Kosmetyczkę, która ostatnio zrobiła mi granatową hennę). Nie przedłużając - zapraszam do czytania!

- Czym zajmuje się Brow Bar?
Brow bar marki Benefit zajmuje się profesjonalną stylizacją brwi. Długie lata doświadczeń, (marka powstała już w 1976 roku i od tego czasu zajmuje się regulacją brwi) pozwoliły na udoskonalenie techniki. Każde brwi dopasowujemy indywidualnie do kształtu twarzy. Ba, każdy kolor henny jest również indywidualnie dobierany.

- Od jak dawna pracujesz w Brow Barze?
W BB pracuje od 2009, czas szybko leci.

- Podzielasz zdanie wizażystów, którzy twierdzą, że brwi powinny być w centrum naszego zainteresowania i za ich sprawą możemy zmienić wyraz twarzy?
Zupełnie! Brwi, jak ktoś kiedyś świetnie określił, są jak ramy obrazu: źle dobrane zepsują cały misternie malowany obraz. Podobnie z makijażem, perfekcyjnie dobierasz ciecie, misternie kreślisz kreskę, a tu coś ciągle krzywo i coś nie gra... BRWI! A wystarczy, że będziesz miała pięknie wystylizowane brwi, a nawet bez makijażu oko będzie uśmiechnięte. Brwiami możemy odmłodzić się o 10lat! To taki lifting bez użycia skalpela.

- Jaki jest najczęściej popełniany błąd regulacji brwi popełniany przez Polki?
Nie wiem czy to tylko przez Polki ale my w beneficie mamy powiedzenie, że każde brwi są siostrami tylko my pragniemy by były bliźniaczkami Często każda z osobna brew jest ładna, ale razem nie tworzą spójnej całości. Bo wszyscy wiemy, że lewa strona twarzy różni się od prawej, a my staramy się to wyrównać.

- Jak wygląda pierwsza wizyta w Brow Barze?
Praktycznie tak jak każda kolejna - zawsze zaczynam od ankiety. Następnie bardzo uważnie planuję kształt brwi, czyli ustalam z klientką gdzie powinny sie zacząć, gdzie zagiąć i gdzie zakończyć brwi - to tzw. mapping. To jest ten etap gdzie klientka również wyraża swoje oczekiwania, bo to ona będzie w końcu z brwiami na codzień. A następnie przechodzę do regulacji, w krórej jest ważny każdy krok. Po zakończonym zabiegu stylizuję brwi, czyli zabezpieczam miejsce po regulacji, kamufluję i dobieram kosmetyki do podkreślania brwi. Kreślę brwi tak jak powinny wyglądać.

- Wielokrotnie słyszałam twierdzenie, że metoda regulacji woskiem jest niebezpieczna - czy to prawda?
Oczywiście, ale tylko wtedy gdy ktoś wykonuje ten zabieg nie znając zasad i nie panuje nad woskiem. Zdarzają się Panie, które boją się zabiegu, bo kiedyś miały wykonany ten zabieg nieprawidłowo, ale ja osobiście uważam, że jest lepszy i dokładniejszy niż pęsetka i dłużej utrzymuje się efekt.

- Czy brwi wymagają specjalnej pielęgnacji?
Wiele osób zapomina, że ta strefa tak jak każda złuszcza się i potrzebuje nawilżenia. Pamiętajmy by szczotkować je szczoteczką i nie omijać przy nakładaniu kremu, to integralna część naszej twarzy.

- Co możemy zrobić w sytuacji, gdy nie stać nas na wizytę w BB, a chciałybyśmy mieć idealne brwi? Czy jest jakiś sposób, aby sobie z nimi poradzić w warunkach domowych?
Brwi można malować za pomocą specjalnie do nich stworzonych kosmetyków takich jak browzing (zestaw składający się z wosku i cienia w trzech odcieniach- genialnie układa i maluje brwi) i instant brow (kredka z woskiem zakończona szczoteczką, która również układa i maluje brwi,) a do tego możemy optycznie unieść brwi za pomocą kredki high brow. Natomiast niepotrzebne włoski można kamuflować za pomocą korektora boing w pięciu odcieniach.

- Chciałabym zapytać Cię o modę - czy warto za nią podążać w przypadku brwi? W jednym sezonie są modne krzaczaste, a w następnym cienkie - może lepiej trzymać się jednak swojego kształtu?
Najważniejsze by mieć dobry indywidualnie dobrany kształt, a czasem możemy sobie pozwolić na mniej lub bardziej krzaczaste, ale zawsze NASZE WŁASNE!



Na zdjęciach możecie zobaczyć moje brwi przed i po - to świeże zdjęcia, robione kilka dni temu. Jeśli macie ochotę nadać swoim brwiom piękny kształt - Kasię znajdziecie w Złotych Tarasach w Warszawie. Patrząc na to polewej - trochę niekorzystne i na to po prawej - rzeczywiście wyglądam dużo młodziej dzięki regulacji.

Z Kasią Bogdańską o pięknych brwiach - wywiad.
Czytaj dalej...

19 kwietnia 2013

Spring.

Mniej mnie bo i słońca więcej, aż chce się żyć, spacerować, kupować kwiatki i oglądać meble na balkon (tak, tak w tym roku będziemy mieć taki luksus jak krzesła na balkonie i kwiatki!). Tyle słońca sprzyja także - przynajmnije w moim przypadku nieodpartą chęcią nakładania na siebie koloru - kolorowe mascary, barwne kreski i usta - korale, brzoskwinie, czerwienie i róże. Kocham wiosnę bez dwóch zdań.





photo: pinterest
Spring.
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...