31 stycznia 2013

One Photo (11).


Zaróżowiło się niebo nad Wrocławiem.
One Photo (11).
Czytaj dalej...

Szybki french manicure czyli biały pisak od Essence.


French manicure & pedicure set (white tip painter) marki Essence to biały pisak, który usprawnia wykonanie francuskiego manicure. Na moich paznokciach białe końcówki pojawiają się niezmiernie rzadko - wolę jednak kolor, gdy nadchodzi jednak ochota na french sięgam właśnie po ten specyfik. O ile w lewej dłoni jestem w stanie narysować w miarę proste kreseczki za pomocą pędzelka, tak w prawej jest to niewykonalne - znalazłam zatem pomocnika, który doskonale radzi sobie ze swoim zadaniem.


Dość cienka końcówka aplikuje wystarczającą ilość białego lakieru (przypomina w działaniu korektor, którego używało się w szkole) - nie rozlewa się i zasycha bardzo szybko. Jedna warstwa tworzy powłokę z małymi prześwitami, wydaje mi się, że pomalowanie dwukrotne będzie optymalne - grubość lini, której potrzebujecie możecie same wyznaczyć - końcówka jest na tyle giętka i miękka, że możemy dozować ilość lakieru.


W moim przypadku produkt Essence sprawdza się bardzo dobrze, trwałość jest w porządku - bez odprysków i pęknięć lakier wytrzymuje około trzech dni - czyli tyle ile mniej więcej noszę jeden manicure, sam pisak kosztuje około 10 zł/ 3 ml.

Używałyście kiedyś pisaków do paznokci?
Szybki french manicure czyli biały pisak od Essence.
Czytaj dalej...

30 stycznia 2013

Masło do ciała ze złotem - Tso Moriri.

O marce Tso Moriri wspominałam Wam już kilkakrotnie - na przykład przy okazji recenzji Marchewkowego Musu do ciała. Dzisiaj pokażę Wam produkt, który pięknie nawilża oraz pachnie tak, że zaczynam marzyć o perfumach w takim właśnie aromacie.


"Delikatne i kremowe masło spowalnia proces utraty kolagenu oraz elastyny aby nie dopuścić do zwiotczenia skóry. Stymuluje wzrost komórek doprowadzając do efektu liftującego; rozjaśnia i rozświetla skórę. Olej kokosowy i migdałowy wygładzają naskórek i odbudowują jego warstwę lipidową. Wosk pszczeli zabezpiecza skórę przed czynnikami zewnętrznymi."


Masło opakowane jest w metalowy, odkręcany pojemniczek, który po wykorzystaniu możemy oddać do sklepu (za trzy puste opakowania otrzymujemy kostkę mydła), możemy zużyć masło do ostatniej, złotej kropli. Podobnie jak w przypadku musu marchewkowego - produkt po zetknięciu z ciepłą skórą zamienia się w olejek (widać to na zdjęciu) - rozsmarowuje się bardzo dobrze, wchłania także - chociaż przez chwilkę jest wyczuwalny tłusty film - zależy to jednak od ilości zaaplikowanego specyfiku. W związku z tym, że zamienia się w olejek - jest wydajny, pudełeczko o pojemności 150 ml używałam przez kilka tygodni. Najważniejszą jednak kwestią jest nawilżenie - tutaj nie mam absolutnie żadnych zarzutów - wygładza skórę, sprawiaja, że jest miękka i doskonale nawilżona. Nie mam bardzo suchej skóry więc masełka używałam co dwa, trzy dni i nie potrzebowałam więcej.


Co jeszcze zawiera złote masło? Olej kokosowy i migdałowy wygładza naskórek i odbudowuje jego warstwę lipidową. Olej migdałowy zmiękcza i dożywia skórę, a kokosowy działa chłodząco i łagodząco. Masło mango jest bogate w nienasycone kwasy tłuszczowe, które mają prawie identyczną budowę jak kwasy tłuszczowe obecne w naskórku, w związku z tym jest dobrze tolerowane przez skórę, szybko się wchłania oraz przeciwdziała przesuszaniu skóry zatrzymując wodę w naskórku. Witamina E neutralizuje wolne rodniki, które przyczyniają się do przedwczesnego starzenia skóry. Muszę wspomnieć także o zapachu - jest ciepły, bardzo przyjemny, otulający - tak jak wspominałam z chęcią znalazałabym takie perfumy. Daleko mu do nachalności i przytłaczania użytkowniczki, jest naprawdę przytulny. Pamiętajcie również, że masełko pozostawia na skórze bardzo delikatne drobinki!

Złote masło (jest jeszcze nowa wersja, w plastikowym pojemniczku) kosztuje ok. 40 zł/150 ml, można je znaleźć w sklepikach z naturalnymi produktami.

Skład: Butyrospermum Parkii (Shea Butter) Fruit, Mangifera Indica (Mango) Seed Butter, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Beeswax, Cetearyl Alcohol, Octyldodecanol, Tocopheryl Acetate, Aspalathus Linearis Extract, Parfum, Diethylhexyl Syringylidene, Malonate, Caprylic, Eugenol, Cinnamal, Coumarin, Limonene, Benzyl Alcohol.
Masło do ciała ze złotem - Tso Moriri.
Czytaj dalej...

29 stycznia 2013

My week, in photos - 27.





1. Mamu,lakier,Jaga.
2. Sadzonki.
3. Are you?
4. Ręcznie malowany stół czyli,ze dzieło sztuki.
5. Kamil,Marta,Justyna,Aga,Asia,Kasia - dziękuje za piękna sobotę!
6. Wszystko szybko się kończy: Waw-Wro.
My week, in photos - 27.
Czytaj dalej...

Bath & Body Works - u mnie waniliowo i kwiatowo.


Podobnie jak nie jestem fanką kremów do rąk i uzywam ich tylko w razie potrzeby tak samo sytuacja wygląda z żelami antybakteryjnymi. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie umycia rąk bez wody, ale z powodu wielu podróży musiałam się do specyfików antybakteryjnych przyzwyczaić. Wybrałam te najbardziej pachnące i najmniejsze z możliwych (29 ml) - kupiłam od razu 3 sztuki: dwie ciepłe, cukrowe wanilie oraz Caribbean Escape czyli kwiatki, melon i kokos w jednym.


5,99 zł/ 29 ml wydaje się ceną bardzo w porządku biorąc pod uwagę jak bardzo wydajne są specyfiki Bath Body Works - mała kropla wystarczy na pokrycie dłoni przezroczystą mazią o początkowo dość srogim zapachu alkoholowym - na szczęście po chwili znika i dłonie pachną już tak jak chiałyśmy. Ja znalazłam jeszcze jeden pozytyw: żele BBW nie kleją się, a uwierzcie mi, że gdyby tak było nie byłabym w stanie ich używać. Do żeli przekonała się także Jaga, która ma swój własny o zapachu chlebka imbirowego - pachnie tak, że miałabym ochotę go zjeść!

Próbowałyście żeli antybakteryjnych BBW? Może macie swój ulubiony kosmetyk tej marki?
Bath & Body Works - u mnie waniliowo i kwiatowo.
Czytaj dalej...

28 stycznia 2013

Printemps Precieux de Chanel - raz jeszcze.

Kilka dni temu pokazywałam Wam rozświetlacz Chanel z wiosennej kolekcji Printemps Precieux, dzisiaj przy okazji zaprezetowania pomadki również wiosennej - Rouge Allure w odcieniu Captivante pokażę Wam raz jeszcze puder Poudre Signee de Chanel - na zbliżeniu, ponieważ pod postem prosiłyście o nie.


Pomadka Captivante to połączenie brązu ze zmysłowymi miedzianymi i bursztynowymi refleksami. Wystarczy jedno przeciągnięcie sztyftu po wargach, aby nabrały pięknego koloru na długie godziny (na moich ustach jest to około pięciu godzin). Zdjęcie z lewej przedstawia policzek na który zaaplikowałam rozświetlacz pędzlem do różu - mam nadzieję, że tym razem efekt jest bardziej widoczny i zachęcający - złota poświata jest delikatna i stapiająca się z cerą. Natężenie koloru można stopniować w zależności od potrzeb. Fotografia z prawej to właśnie Capivitante - codzienna propozycja, dla mnie wyjątkowo bezpieczna i elegancka.


Co myślicie o kolorze pomadki, który zaprezentowałam? Nosicie takie odcienie?
Printemps Precieux de Chanel - raz jeszcze.
Czytaj dalej...

27 stycznia 2013

Lektura na niedzielę - 60.

Szklana kopuła paryskiego Grand Palais udekorowana drzewami i krzewami - Karl Lagerfeld zaprezentował swoją najnowszą kolekcję Haute Couture dla Chanel. Jego kolekcja to interpretacja powieści Shakespeare „Sen nocy letniej” - sceneria, która została stworzona jest niezwykle romantyczna, w całości jednak czuć tchnięcie gotyku i tajemniczości. Chciałam pokazać Wam kilka zdjęć z pokazu, który odbył się 23 stycznia i pokazać zbliżenia przewodniego makijażu - mi bardzo, bardzo podoba się! Znalazłam nawet wśród kreacji suknię ślubą, którą mogłabym włożyć na swój ślub :).






Zoom na makijaże:



Finał pokazu należał do dwóch panien młodych w towarzystwie 4-letniego Hudsona Kroeniga - w mediach wywołało to burzę, gdyż zostało odebrane jako promowanie przez Lagerfelda małżeństw homoseksualnych i posiadanie przez nich potomstwa.


W pokazie wystąpiły polskie modelki - Zuzanna Bijoch, Patrycja Gardygajło i Maria Loks.

Jakie są Wasze wrażenia? Część sukni, które zobaczyłam na zdjęciach mogłabym mieć tylko dla siebie! Bardzo podobają mi się także makijaże - są całkowicie w opozycji do kreacji, lekko mroczne i tajemnicze.
Lektura na niedzielę - 60.
Czytaj dalej...

26 stycznia 2013

One Photo (10).


Idę w złoto :D
One Photo (10).
Czytaj dalej...

Nocna maska nawilżająca - Moisture Surge Overnight Mask, Clinique.

O suchości mojej skóry kolejny raz - tym razem jednak pokażę Wam coś, co sprawiło, że problem został zażegnany na jakiś czas. Mowa o nowej maseczce Clinique, dostępnej od stycznia w perfumeriach - Moisture Surge Overnight Mask.


Maska ma niezwykle bogatą i kremową formułę - ma ona wykorzystywać nocne funkcjonowanie skóry - zapewniając jej natychmiastowe oraz intensywne nawilżenie. Efektem stosowania ma być jędrna i sprężysta, odżywiona skóra. Produkt dostarcza niezbędne lipidy i działa przez całą noc. Zawiera aloes, który łagodzi i koi podrażnienia wywołane działaniem negatywnych czynników za dnia.

Jak ją stosować? Po demakijażu należy zaaplikować na skórę grubą warstwę maski, oczywiście rozsądnie - w końcu mamy w niej spać! Ja w ramach bomby nawilżającej - nakładam ją codziennie, od około dwóch tygodni. W tej chwili moja skóra każdego ranka jest jędrna, gładka i odczuwalnie nawilżona - widzę to i czuję. Producent informuje także, że z czasem bariera ochronna skóry ulegnie wzmocnieniu i regeneracji, przeciwdziałając odwodnieniu i sprzyjając utrzymywaniu wilgoci w skórze. Jeśli dołącze do tego około 1,5 litra wypijanej codziennie wody to mam nadzieję, że zatrzymam ten proceder. Myślę, że znalazłam kosmetyk, który stosowany w dawce ekstremalnej pomoże mi doprowadzić skórę do stanu sprzed kilku miesięcy, planuję używać go jako kuracji raz w miesiącu przez tydzień codziennie oraz 2 razy w tygodniu w pozostałe.

Moisture Surge Overnight Mask kosztuje 165 zł/ 100 ml. Niebawem w Sephorze zbliżają się dni VIP więc czeka nas 20 % zniżka z czego bardzo się cieszę:).
Nocna maska nawilżająca - Moisture Surge Overnight Mask, Clinique.
Czytaj dalej...

25 stycznia 2013

Seche Vite - recenzja legendy.

O Seche Vite przeczytałyście zapewne już conajmniej kilka postów - tak jak i ja. Bardzo ciekawa jednak byłam sławnego wysuszacza lakieru i postanowiłam zmierzyć się z legendą. Czym jest Seche Vite? To utwardzacz zawierający opatentowana formuła, która przenika przez warstwy lakieru aż po warstwę bazy, tworząc trwałą oraz odporną na odpryski i złuszczanie warstwę kosmetyku. Zapobiega żółknięciu lakieru, nadaje paznokciom błysk i jedwabisty wygląd.


Wysusza idealnie - naprawdę szybko można dotykać pomalowanych paznokci - nie wierzyłam w to, co widzę! Zdarzało mi się malować paznokcie przed pójściem spać - bez topcoata budziłam się rano z wzorkami, w tej chwili to nie jest już problemem - płytka momentalnie jest sucha. Seche mocno nabłyszcza, lakier zdaje się wyglądać jak tafla. Według mnie jako produkt mający na celu głównie skrócić czas wysychania lakieru sprawdza się wyśmienicie - dla mnie to duże ułatwienie ponieważ do tej pory jak tylko pomalowałam paznokcie okazywało się, że jestem natychmiast niezbędna Maluszce więc chwilę później lakieru na paznokciach był brak lub był w fazie schodzenia.

Dopatrzyłam się także dwóch minusów, a mianowicie: zapach - tutaj jednak jestesmy w stanie się przyzwyczaić i nie zwracać uwagi oraz wyraźne skrócenie wytrzymałości lakieru kolorowego - cały manicure nawet nie odpryskuje, a schodzi płatkami po około 2 - 3 dniach. Biorąc pod uwagę, że często zmieniam kolory lakierów nie jest to dla mnie uciążliwe jednak wiem, że niektóre z dziewczyn noszą manicure nawet tydzień (jak to robicie?!) i może stać się to problemem. Podsumowując - jeśli szukacie lakieru-wysuszacza, który w parę sekund pozwoli Wam przestać zwracać uwagę na płytkę paznokcia i nie przejmujecie się tym, że może się zdarzyć iż po 2 - 3 dniach lakier będzie odchodził - Seche Vite jest niezastąpiony i polecam go z czystym sumieniem!. Ja używam często i jestem pod sporym wrażeniem.

Po lewej lakier (MAC, Quiet Time) bez Seche, po prawej z wysuszaczem.



Już niebawem opublikuję recenzję odżywki do paznokci Seche Natural z matowym wykończeniem, którą od jakiegoś czasu stosuję.
Seche Vite - recenzja legendy.
Czytaj dalej...

Jaki korektor pod oczy wybrać czyli liczę na Waszą pomoc!

Problem zasinień pod oczami w moim przypadku jest permanentny i nie zniknie - to jest coś czego jestem pewna zatem potrzebuję Waszej pomocy w znalezieniu czegoś, co przykryje okolice moich oczu. Miałam już różne korektory, ale w dalszym ciągu szukam ideału - może Wy taki macie?

Jeśli macie chwilkę czasu - bardzo proszę o pozostawienie nazwy i marki w komentarzach :*
Jaki korektor pod oczy wybrać czyli liczę na Waszą pomoc!
Czytaj dalej...

24 stycznia 2013

Niegrzeczna paleta cieni od Estee Lauder, Pretty Naughty - wiosna 2013.


Kolekcja Pretty Naughty marki Estee Lauder to zestawienie delikatnych i jaskrawych barw. Oczy są skąpane w fantazyjnych, delikatnych odcieniach, zaakcentowane przebłyskami dyskretnych ciemnych pigmentów. Moja paletka już ze mną jest, początkowo przerażała mnie niebieskość - nigdy nie używałam takich cieni (podobnie jak i jasnych róży), ale zawsze musi być ten pierwszy raz prawda? Jest absolutnie przepiękna, dzisiaj pokażę Wam szybkie swatche bez bazy, a już niebawem - jak tylko wrócę z zajęć w weekend postaram się pokazać ją w całej okazałości na powiekach.



Zdjęcie reklamowe kolekcji ukazuje makijaż wykonany paletką - jak Wam się podoba widoczne połączenie czerni i błękitu?

Niegrzeczna paleta cieni od Estee Lauder, Pretty Naughty - wiosna 2013.
Czytaj dalej...

Pierwszy raz z naklejkami na paznokcie.

Pierwszy raz w życiu sięgnęłam po naklejki na paznokcie - do tej pory myślałam, że jest to bardzo czasochłonne i efekt jest średniej jakości. Wypróbowałam na własnych paznokciach, nakeliłam sama i nie jest źle - całość zajęła mi około 10 minut (naklejenie + opiłowanie) i wydaje się fajną zabawą.





Naklejki znajdują się w plastikowym opakowaniu- folię, która się na nich znajduje należy usunąć bardzo uważnie ponieważ naklejka jest bardzo delikatna i może się porwać. Wybrany rozmiar szybko naklejamy na paznokieć i za pomocą pilniczka opiłowujemy - nawet boki. Byłam pewna, że ten etap będzie najgorszy, ale pilnik rewelacyjnie sobie z tym radzi i robi to szybko. W ciągu 10 minut wszystkie naklejki znalazły się na paznokciach, nie wszystkie wyglądają w 100 procentach perfekcyjnie, ale jak na mój pierwzy raz - jestem zadowolona. Następnym razem będzie mi już zdecydowanie łatwiej i całość wyjdzie dokładniej. Naklejki trzymały się na paznokciach trzy dni bez odpryskiwania i myślę, że jest to fajna alternatywa dla dziewczyn, które nie potrafią robić wzorków itp. - tutaj możemy wybrać motyw i w kilka chwil mieć go na paznokciach. Ja jestem na tak.


Używałyście kiedykolwiek naklejek na paznokcie? Jakie są Wasze wrażenia?

Mój wzorek nazywa się Sequins i pochodzi z kolekcji OPI.
Pierwszy raz z naklejkami na paznokcie.
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...