11 października 2013

Lush, Brazened Honey - ulubiona maska.


Według producenta Brazened Honey jest odświeżającą maseczką dla zmęczonej skóry. To połączenie efektywnych składników złuszczających, odtruwających, stymulujących i odżywiających. Odświeżające zioła i sok owocowy połączone są w zaskakujący sposób z rozgrzewającymi ziołami i przyprawami, wygładzające migdały w połączeniu z pielęgnującym miodem odżywiają i rozświetlają skórę. Należy ją nakładać na czystą skórę, omijając okolice oczu. Pozostawić na 5-10 minut i spłukać ciepłą woda delikatnie masując. Maseczkę należy przechowywać w lodówce przez okres dwóch tygodni. Patent na dłuższe użytkowanie znalazłam na blogu Zielony Koszyczek, wystarczy maseczkę zamrozić w małych porcjach i odmrażać po kawałeczku w zależności od potrzeb.


Maska ma postać gęstego kremu, pięknie pachnie - korzennie i lekko ziołowo. Używam jej raz w tygodniu, aplikując na całą twarz oraz szyję i wytrzymując około dziesięciu minut. Wyczuwam delikatne szczypanie i rozgrzewanie skóry za każdym razem, gdy ją nakładam - wiem, że u niektórych z Was działo się tak tylko przy pierwszym użyciu. Nie jest to jakieś nieprzyjemne przeżycie - mi wręcz bardzo odpowiada taki efekt ciepła. A jak wygląda skóra po tych kilku, kilkunastu minutach? Jest świetnie odżywiona, wygładzona i wygląda naprawdę znacznie korzystniej. Efekt gładkiej skóry utrzymuje się kilka dni, nawilżenia także. Z ręką na sercu przyznaję, że jest to jedna z moich ulubionych maseczek i na pewno będę o nią prosić koleżanki, które mają u siebie Lush (kiedy w Polsce?!). Wydaje mi się, że spośród produktów Lush, które przetestowałam - oczywiście chodzi o maski/peelingi - najbardziej odpowiada mi właśnie Brazened Honey, peeling Ocean Salt (o nim już niebawem), Angels on Bare Skin i Herbalism, dobrze wspominam także Buche de Noel. Mam wielką ochotę wypróbować Let The Good Times Roll, Catastrophe i Rudolpha - może używałyście tych produktów i możecie podzielić się swoimi spostrzeżeniami?


Skład: Talc, Fresh Organic Lime Juice, Sage, Rosemary and Juniperberry Infusion, Fresh Free Range Eggs, Honey, Glycerine, Fresh Fennel, Ground Almond Shells, Almond Oil, Bentonite Gel, Fresh Ginger Root, Fresh Parsley, Fresh Coriander, Ground Turmeric, Ground Cardamom, Clove Bud Oil, Ginger Oil, Vetivert Oil, Juniperberry Oil, *Benzyl Salicylate, *Eugenol, *Geraniol, *Benzyl Benzoate, *Linalool, Perfume *occurs naturally in essential oils.
Lush, Brazened Honey - ulubiona maska.
Czytaj dalej...

13 komentarzy:

  1. Całkowicie co innego nam służy jak widać :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaka kiedyś byłam niezadowolona jak na wyjeździe mijałam sklep Lusha wiedząc, że nie będę do niego mogła wejść.
    Można też pewnie jakoś kupić internetowo, ale ja lubię wszystko obczaić i powąchać, to zupełnie inne zakupy.

    Ale z drugiej strony niechętnie podchodzę do tego co trzeba trzymać w lodówce. Jak mam znowu po raz setny schodzić po schodach do kuchni to aż mi się nie chce. Musiałabym mieć mini-lodówkę kosmetyczną w jakimś pokoju:D

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko talk zabija moją skórę, więc nie dla mnie a szkoda :(
    A Rudolf i "katastrofa"właśnie do mnie leci :)
    Też jestem ciekawa kiedy w PL będzie Lush ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o to bede czekac na info jak sie sprawdzil! nie wiem kiedy bedzie lush, mialam nadzieje, ze w zeszlym roku, ale nadal cisza:(

      Usuń
    2. mama, Stelli i Livii - W Catastrophe Cosmetic też jest talk :)

      Usuń
  4. trochę z tym lushem w Pl przeginają, otwierająten sklep już chyba 2 rok :P

    OdpowiedzUsuń
  5. żałuję, że w Krakowie nie ma Lush'a :( jest wiele kosmetyków od nich, które bardzo chciałabym wypróbować :) Zapraszam Cię do siebie- również Agaty :p

    OdpowiedzUsuń
  6. O, zaciekawiłaś mnie. Muszę ją dorwać, dzięki Agato. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam tej maseczki ale za to inne produkty z Lusha lubię

    OdpowiedzUsuń
  8. Let The Good Times Roll jest moim nr 1, mocniej peelinguje skórę niż Buche De Noel, pozostawia delikatną warstwę ochronną, która daje uczucie nawilżenia, już do mnie leci wraz z maseczką Rudolph :) Natomiast po Catastrophe Cosmetic buźka jest oczyszczona, delikatnie rozjaśniona, uspokojona, pory są zamknięte,
    Jedynie co mnie denerwowało to kruszenie się jej.


    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...