10 października 2013

IsaDora Color Chock - błyszczyk w odcieniu Cabaret Red.


Lubicie błyszczyki do ust o tak intensywnym odcieniu, że patrząc w lustro na swoje odbicie nie możecie uwierzyć, że taki efekt można stworzyć za jednym pociągnięciem aplikatora? Takim właśnie produktem jest Color Chock marki IsaDora, ja posiadam odcień Cabaret Red, który ma w s obie odrobinę czerwieni i pięknej, głębokiej maliny.



Bardzo nasycony kolor, który można ujrzeć już przy jednym pociągnięciu aplikatora - błyszczyk nie skleja ust, nie rozpływa się poza granice warg, nie lepi się. Jest wyczuwalny na ustach, ale nie powoduje dyskomfortu. Jest fajnie napigmentowany i przepięknie lśni w słońcu (zdjęcie po prawej stronie, po lewej w cieniu). Cabaret Red świetnie sprawdza się jako odcień dla dziewczyn o ciemnych włosach - nadaje charakteru i jest intensywny, zwraca na siebie uwagę. Dość trwały - w biegiem czasu na ustach niknie blask i efekt tafli, a pozostaje kolor.


Zdecydowanie polecam jeśli lubicie intensywne kolory na swoich ustach, dodatkowo łatwo się aplikuje, a gąbeczkowy aplikator jest dość precyzyjny i prosty w obsłudze. Tak przy okazji - pamiętacie markę IsaDora? Gdy miałam kilkanaście lat i zaczynałam swoją przygodę z makijażem kojarzyłam ją z luksusem. Pamiętam, że wtedy nie mogłam sobie pozwolić na kosmetyki tej marki - kieszonkowe musiało zostać rozdysponowane także na inne przyjemności. Bardzo cieszę się, że jest nadal obecna na naszym rynku - przez chwilę miałam wrażenie, że bardzo wycofała się, zniknęła.
IsaDora Color Chock - błyszczyk w odcieniu Cabaret Red.
Czytaj dalej...

22 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo podoba mi się jego nazwa! Kolor również, uwielbiam takie mocno podkreślone usta :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny kolor, muszę wypróbować! :)

    www.mysweetbody.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudna! Mam bardzo podobne zdanie o tym produkcie. Mam kolor vintage winę, najciemniejszy z dostępnych. Ten połysk i trwałość naprawdę robi wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda ... jak smakowita malinka -hehe
    A tak na poważniej - to błyszczyk świeżo nałożony - lsniący -wygląda super , jednak ,gdy na ustach brak połysku i zostaje sam kolor nie jest już tak kolorowo - wesoło - wtedy juz mi się nie podoba ;-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy, co lubimy - ja czasami wolę nawet bez połysku, ale wtedy sięgam np. po tinty do ust.

      Usuń
  6. kurczaki u Ciebie jakaś fuksja wyszła a u mnie mega czerwień hmmmm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga bo to pewnie zależy od naturalnego koloru ust - u mnie zawsze w stronę maliny.

      Usuń
    2. ano wszystko możliwe. To zazdroszczę Ci tego

      Usuń
  7. Wyjątkowo ładna czerwień, taka chłodna! Uwielbiam tego typu odcienie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny kolor! Kusisz tym błyszczykiem. :))

    OdpowiedzUsuń
  9. nie przesadzaj z tym luksusem :P Ceny teraz podnieśli i są trochę nieadekwatne do tego jakiej półki są to kosmetyki moim zdaniem.

    A błyszczyk śliczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miałam 14 - 15 lat to była dla mnie dość luksusowa! no proszę Cię - miałaś w tym wieku kasę na kosmetyki?:)

      Usuń
  10. Przecież IsaDora to marka porównywalna z Artdeco. Mnie niektóre zapachy ich błyszczyków zraziły do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  11. uuu piekny kolor i jaki nasycony,kocham takie kolorki;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Moja pierwsza mini paletka cieni byla wlasnie z IdaDora...no dobra moze pierwsza ktora pamietam i ktora sama kupilam a nie dostalam w spadku ;) mam sentyment chociaz od tamtego czasu niczego nie mialam od tej szwedzkiej (?) marki. Blyszczyk ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...