3 września 2013

Honeymania! Masło do ciała o zapachu miodu, The Body Shop.


Z kim kojarzy mi się zapach miodu? Z panią od polskiego, a gdy dodam do tego jeszcze mleko (to połączenie jeszcze się zdarza i znam jego wiekie fanki!) to romantyczna pani czytająca wiersze w blasku kominka, otulona kocem i chodząca na co dzień w maxi spódnicach w kolorach Ziemi. Pół życia śmiałam się z mojej siostry, że jest właśnie taka miodowo-mleczna, co oznaczało iż jest zwyczajnie trochę ciapą. I jeśli myślicie, że mdły, miodowy aromat znajdziecie w nowej linii The Body Shop to mylicie się i ja się myliłam także, na szczęście. TBS stanęło na wysokości zadania i dzięki pozyskaniu miodu z egzotycznych kwiatów rosnących w etiopskich lasach deszczowych udało się stworzyć przepyszną kompozycję w której wyczuwam dużo soczystości kwiatów pomarańczy! Taki miód to ja lubię i mogę się nim smarować na okrągło. I uwierzcie mi gdyby było inaczej nawet nie posmarowałabym takim kremem rąk.


Miód, który zostaje pozyskiwany w ramach programu Wspólnoty Uczciwego Handlu, pochodzi z etiopskich lasów deszczowych. Jest on ręcznie zbierany wyłącznie z dojrzałych plastrów miodu, co gwarantuje wysoką jakość i właściwości odżywcze. Masełko do ciała ma zapewnić dwudziestocztero godzinną, solidną dawkę nawilżenia. Obietnica producenta jest spełniona - po użyciu skóra jest gładka, napięta, nawilżona i przepięknie pachnie. Co najważniejsze - specyfik wchłania się bardzo szybko i nie pozostawia lepkiej, wyczuwalnej warstwy, której osobiście nie znoszę. Parę dni temu pokazywałam Wam, że używam także masła TBS w wersji shea, wcześniej do ostatniej kropli wyczyściłam opakowanie Moringa - i tak kolejny raz powtórzę: lubię Wasze masła, TBS. Nie ma w tym wyznaniu jakiegoś spisku (50 ml opakowanie Honeymanii dostałam w ramach promocji marki), te produkty są po prostu dobre dla mojej skóry i porządnie ją nawilżają.


Czy polecam? Tak jeśli lubicie pielęgnować swoje ciało masełkami i nie lubicie zapachu prawdziwego miodu - aromat Honeymanii Was zaskoczy!
Honeymania! Masło do ciała o zapachu miodu, The Body Shop.
Czytaj dalej...

15 komentarzy:

  1. Powiem szczerze, że wcześniej nie używałem nigdy masełek, ale tak aromatycznie mi się zrobiło, że chyba zaraz zamówię ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Też je mam, i mimo, że większości zapach się nie podoba, tam dla mnie jest wspaniały ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi się też bardzo podoba, więc nie jesteś sama ;>

      Usuń
  3. mam je i balam sie, ze beda pachnialy za bardzo miodowo, ale jest w tym zapachu nutka kwasna i to ratuje dla mnie cala kompozycje:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie widziałam go jeszcze, ale obejrzę sobie przy najbliższej okazji w TBS :)

    OdpowiedzUsuń
  5. widze o nim jak narazie same pozytywne recenzje ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. lubię maselka TBS ale na ten mimo wszystko się nie skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. wygląda kusząco ;) same pozytywne opinie czytałam na jego temat!

    OdpowiedzUsuń
  8. Tez mam :) baaardzo mi odpowiada

    OdpowiedzUsuń
  9. masła z Body Shopu są moimi ulubionymi, ale moja miłość do TBS nie kończy się na nich ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmm kusisz :) na zimę wydaje sie być idealnym maselkiem do ciała. Pewnie tez kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jestem taką miodowo-mleczną maniaczką:P

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...