1 września 2013

Clinique Superdefense CC Cream SPF 30 w odcieniu Light.


Początkowo sceptycznie nastawiona do wszelkiego rodzaju kremów BB i CC postanowiłam sprawdzić jakie są w rzeczywistości. Clinique wprowadził już jakiś czas temu swoją odsłonę CC czyli Superdefense CC Cream SPF 30 Colour Correcting Skin Protector - produkt jednocześnie nawilżający, wygładzający i chroniący. Lekka formuła natychmiast poprawia koloryt skóry, niedoskonałości są natychmiast korygowane, dzięki czemu twarz zyskuje atrakcyjny wygląd. Beztłuszczowa formuła nawilżająca oraz ochrona przeciwsłoneczna sprawiają, że skóra na długo zachowuje zdrowy look.


W kremie Superdefense CC Cream naukowcy Clinique użyli zaawansowanej technologii korekcji koloru, która wykorzystuje światło, aby nadać skórze promienny wygląd. Podwójna warstwa korygujących kolor substancji optycznych rozprasza światło we wszystkich kierunkach, zapewniając skórze natychmiastowe rozjaśnienie i naturalny blask. Co to oznacza? Jeśli masz matową, szarą cerę, to z kremem Superdefense CC Cream stanie się ona zdrowa i rozświetlona. Krem jest nasycony kwasem hialuronowym, który odpowiedzialny jest za nawilżanie. Dodatkowo substancje wiążące wodę, takie jak trehaloza i sorbitol chronią skórę przed zmieniającymi się warunkami wilgotnościowymi. Dzięki temu, skóra jest natychmiast i długotrwale nawilżona.


Mój odcień to Light - dobrze stapia się ze skórą i nie ciemnieje po kilku godzinach. Krem jest treściwy i dość dobrze radzi sobie z ukryciem wszelkich zaczerwienień na skórze, w przypadku wyprysków nic nie jestem w stanie Wam napisać ponieważ nie borykam się z takim problemem. Na twarzy wytrzymuje cały dzień jednak wymaga przypudrowania, bez tego zabiegu Wasza buzia będzie odrobinę się świeciła chociaż ja często nie aplikuję niczego na CC ponieważ ten lekki błysk na cerze wygląda bardzo naturalnie i zdrowo. 40 ml opakowanie wystarcza na długo, niewielka ilość produktu jest w stanie pokryć całą twarz. Dodatkowo zawiera filtr (30) dzięki czemu nie muszę pamiętać o jeszcze jednym specyfiku, który powinnam mieć na twarzy. Producent wspomina o zawartości kwasu hialuronowego, ja jednak zawsze pamiętam o kremie dziennym.


Podsumowując - bardzo go lubię jako połączenie kremu, filtrowej ochrony oraz podkładu, na co dzień sprawdza się znakomicie - wystarczą dwie chwile (nakładam go palcami) i moja twarz ma wyrównany koloryt, a niedoskonałości są zamaskowane. W duecie z pudrem sypkim jest w stanie stworzyć także makijaż wieczorowy, trwający przez niemal całą noc (wypróbowane).
Clinique Superdefense CC Cream SPF 30 w odcieniu Light.
Czytaj dalej...

12 komentarzy:

  1. ale fajnie się na licu prezentuje!
    niezłe ma krycie jak na "krem CC" :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Na Twojej buzi wygląda dobrze. Sądzę, że dla mnie odcień mógłby być za ciemny.

    OdpowiedzUsuń
  3. To właśnie lubię- naturalność i delikatność. Nie znoszę mieć maski na twarzy. Wysoka ochrona to dodatkowy atut. Nie powiem, kusi:)

    OdpowiedzUsuń
  4. ale TY ŚLICZNA JESTEŚ A KREM PIĘKNIE WYGLĄDA NA TWOJEJ BUŻCE

    OdpowiedzUsuń
  5. Kusi mnie, ale chyba już się nie skuszę. Lato mija, a ja z jesienią zaczynam wracać do cięższych i bardziej "pewnych" podkładów. Więc może wypróbuję za rok :)

    OdpowiedzUsuń
  6. wow, wyglądasz pięknie, tak promiennie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam na niego ogromną ochotę już jakiś czas:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Agatko, wyglądasz przepięknie! :)
    A nad nim się zastanawiałam dłuższy czas i chyba się skuszę!

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię BB od Clinique (mam najjaśniejszy odcień) i na dzień mieszam go jeszcze z kremem nawilżającym, czasem prószę pudrem - sprawdza się super. Ale CC niestety okazał się dla mnie zbyt ciemny... Nie mogę się doczekać ich CC cream ale w wersji moisture surge. :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...