31 lipca 2012

My week, in photos - 2.

Wtorkowy rytuał czyli przegląd mojego tygodnia w zdjęciach - dzisiaj część druga.





1. Rozwijam się kulinarnie 2. Góry - spacer z Tomkiem 3. Wrocław Fashion Night 4. Pierwszy raz na basenie - jakieś straty? Utopiony iphone 5. Znalezione.
My week, in photos - 2.
Czytaj dalej...

Miss Sporty, 344 - pastelowy wrzos.


Jeden z najładniejszych odcieni jakie ostatnio widziałam - pastelowy wrzos. Rzadko sięgam po lakiery marki Miss Sporty, co od kilku dni uważam za błąd. Piękne odcienie, szeroki pędzelek nie sprawiający żadnych problemów przy aplikacji, bardzo szybkie wysychanie, cena (ok. 5 zł) i co najważniejsze - intensywność! Na paznokciach mam jedną warstwę lakieru! Nie będę się rozpisywać - bardzo mi się podoba i chcę więcej! Nabrałam ochoty na zgaszone fiolety i róże może więc znajdę gdzieś wrzos, ale bardziej przygaszony? Może znacie takie odcienie?




Seria Clubbing Colours marki Miss Sporty kosztuje około 5 zł/ szt. Ja swój kupiłam w Rossmanie.
Miss Sporty, 344 - pastelowy wrzos.
Czytaj dalej...

29 lipca 2012

Esencja francuska marki Synesis.


Jakiś czas temu polska marka Synesis podarowała mi swój najnowszy produkt - Esencję Francuską - ciemno fioletowa, pękata, szklana buteleczka zwieńczona złotym korkiem. Wygląda jak perfumy sprzed lat (przypomina mi swoim wyglądem serię Pani Walewska - moja mam miała krem do twarzy). W swoim składzie zawiera aż 7 doskonale skomponowanych składników aktywnych, pochodzących z ekologicznych upraw: wodę z mięty pieprzowej, ekstrakt z zielonej herbaty, ekstrakt z liści melisy, aloes, wodę z kwiatów pomarańczy, wodę rozmarynowo-werbenowa i wodę lawendową. Pachnie pięknie - szlachetnie i naturalnie. Jest to jeden z zapachów do których trzeba dojrzeć - w moim przypadku działo się tak z aromatem lawendy, róży, werbeny i wielu innych - potrzebowałam czasu, aby je docenić.


Esencja dzięki zawartości wyciągów z mięty pieprzowej i melisy ma doskonałe właściwości oczyszczające i odświeżające, sprawdzi się zatem przy skórze zanieczyszczonej, mieszanej, z tendencją do trądziku. Aplikowac powinno się ją codziennie rano i wieczorem - nasączyć wacik i delikatnie przetrzeć twarz, skupiając się na miejscach problematycznych. Po wyschnięciu powinnyśmy wklepać krem do twarzy. Ja stosuję ją wieczorem przed pójściem spać - moja cera jest lekko mieszana bez niespodzianek dlatego uznałam, że jedna aplikacja dzienna wystarczy mojej cerze. Dzięki esencji wieczorna toaleta staje się niezwykle przyjemna i odprężająca - to jak rytuał. Zmycie makijażu, esencja, krem na noc, krem pod oczy - skóra po takiej dawce dobroci odwdzięcza się świeżym wyglądem. Esencja francuska nie wysusza, nie ściąga skóry, nie pozostawia nieprzyjemnej warstwy, stała się bardzo miłym dodatkiem do mojej codziennej pielęgnacji Jestem bardzo ciekawa jak radzi sobie w p rzypadku cer problematycznych - u dziewczyn np. trądzikiem? Może miałyście okazję jej używać?

Flakonik o pojemności 50 ml w sklepie intenretowym Synesis kosztuje 91 zł.
Esencja francuska marki Synesis.
Czytaj dalej...

Lektura na niedzielę - 42: Wizyta!


Nigdy wcześniej nie korzystałam z usług kosmetycznych oferowanych przez Kosmetyczne Instytuty dr Ireny Eris - zapewne miało to związek z faktem iż w Zamościu ani za granicą takich rozkoszy doznać nie można. Jestem jednak we Wrocławiu, a tutaj znajdują się dwa salony - mój wybór to ten zlokalizowany przy Galerii Dominikańskiej )na przeciwko). Zdecydowałam się tym razem na zabieg na twarz - zrozumiałam w końcu, że po jednym masażu na ciało/ peelingu magicznie moje obwody nie zmienią się i nie stanę się lekka niczym piórko. Zdecydowałam się na zabieg dotleniający połączony z peelingiem kawitacyjnym (wieki minęły odkąd ostatni raz go miałam) - całość trwała 2 godziny. Przed zabiegiem wypiłam pyszną kawkę z pianką, a musicie wiedzieć, że nie posiadam ekspresu do kawy zatem moja poranna to zwyczajna Nescafe z mlekiem i cukrem (jeśli czytają to smakoszki i znawczynie kawy pomyślą pewnie teraz, że zbeszczeszczam smak), przebrałam się w jednorazowe kapciuszki, sukienkę oraz szlafrok. W streylnym, czystym gabinecie z kojącą muzyką czekała na mnie Pani Agnieszka, która okazała się przemiłą osobą, a przede wszystkim profesjonalistką - przeprowadziła dogłębną analizę mojej skóry, wszystko wyjaśniła i poradziła, jakie zabiegi mogę przeprowadzić w przyszłości - wyszło na to, że za parę lat mój blog zmieni nazwę na Agata Ma Botoks - dzięki permanentnemu marszczeniu czoła i unoszeniu brwi, które wykonuję milion razy dziennie.



A tak naprawdę - pani Agnieszka dała mi kilka cennych rad, za które jestem wdzięczna. Mój zabieg składał się z peelingu kawitacyjnego, masażu twarzy, szyi i dekoltu oraz rąk i dłoni, maski algowej na twarz, jedwabnej na szyję, aplikacji serum, kremu, kremu pod oczy - dla mnie nowością okazała się możliwość wybrania olejku, który jest dodawany do masażu - wybór padł na aromat do złudzenia przypominający mi landrynki z dzieciństwa w kolorze białym - pamiętacie je? Mix kolorów i smaków, a w nim białe, mleczne cukierki o słodkim zapachu. To nie wszystko - po skończonym zabiegu otrzymałam receptę, która była dla mnie wielka zagadką od chwili, gdy Pani Agneiszka wymówiła to słowo - okazała się streszczeniem mojej wizyty, propozycjami kolejnych zabiegów, a także poleceniem kosmetyków przeznaczonych do mojej cery, każda Klientka otrzymuje oprócz recepty - zestaw próbek - wmoim przypadku: krem na dzień, kremna noc, krem pod oczy. Podejście do Klientek jak widzicie jest mega profesjonalne - w żandym salonie chyba jeszcze nie spotkałam się z taką obsługa.



A jak czuła się moja skóra po zabiegu? Zauważalnie stała się jaśniejsza, pełna blasku i oczywiście absolutnie wygładzona. Jest taka nadal i jak dla mnie może już taka zostać! Jestem bardzo zadowolona - przez te dwie godziny udało mi się zasypiać i przbudzać conajmniej kilka razy. Czułam się maksymalnie odprężona i zrelaksowana - jeśli chciałybyście kiedyś zrobić sobie i swojej skórze prezent - zachęcam, ja chciałabym skorzystać raz na jakiś czas z takiego właśnie zabiegu oraz zastanawiam się jednak nad czymś ujędrniającym ciało.


Dziękuję za możliwość zrobienia zdjęć!
Lektura na niedzielę - 42: Wizyta!
Czytaj dalej...

28 lipca 2012

Kerastase, Cristalliste - Płynne Światło - serum do włosów.


Cristalliste czyli Płynne Świato marki Kerastase to lekkie serum nadające krystaliczny blask włosom, które będą wyglądały na zadbane, zdrowe, wygładzone.


Jak używać? Należy nanieść na wilgotne włosy osuszone ręcznikiem jako odżywkę bez spłukiwania lub na suche w celu podkreślenia efektu krystalicznego blasku. Ja zwykle wybieram pierwszą wersję - po umyciu włosów, nakładam kropelkę serum (jest bardzo wydajne!), rozprowadzam na całej długości włosów i po chwili rozczesuję. Włosy stają się miękkie, gładkie, bardzo błyszczące, nie elektryzują się, nie puszą, ślicznie pachną. Wiem, że część z Was ma zastrzeżenia co do składów produktów przeznaczonych do włosów - stosujecie olejowanie i inne naturalne metody - ja próbowałam i jest to zupełnie nie dla mnie. Sekretem serii Cristalliste są nie tylko składniki oczyszczające oraz pielęgnacyjne, ale przede wszystkim aloes – naturalny składnik nawilżający, stosowany, aby spotęgować blask włosów. Serum ma treściwą konsystencję, dlatego też, aby pokryć nim całe włosy (ja mam za ramiona) wystarczy naprawdę niewielka ilość. Bardzo ważny jest fakt, że nie obciąża włosów, a w związku z tym nie przetłuszczają się szybciej. Jestem bardzo zadowolona z tego produktu, stosuję go po każdym myciu włosów i ubyło go naprawdę niewiele - na zdjęciach możecie zauważyć ubytek, po około miesiącu stosowania.


Produkty z serii Płynne Światło dostępne są w autoryzowanych salonach fryzjerskich. Opakowanie 50 ml (wystarczy na bardzo długo) kosztuje ok. 80 - 100 zł.
Kerastase, Cristalliste - Płynne Światło - serum do włosów.
Czytaj dalej...

26 lipca 2012

Makijżowe Inspiracje - Jesień/Zima 2012

Już są! Makijaże z pokazów jesień/zima 2012. Wybrałam kilka - według mnie bardzo inspirujących. Mam nadzieję, że Was także zainteresują. Każdy z projektantów położył nacisk przede wszystkim na oczy - są mocno podkreślone, stanowią centrum makijażu. Usta wydają się być zupełnie nagie lub minimalnie podkreślone jasnym rózem, beżem. Zwróćcie uwage na brwi - nigdzie nie widać cienkim, malutkich paseczków - w dalszym ciągu kólują mocne, naturalne, lekko wyregulowane.

Jason Wu, F. Morello:


Aquascutum, Carolina Herrera:


Donna Karan, A. Krapol:


G. Valli:


Mi najbardziej do gustu przyadła czarna, asymetryczna kreska Aquascutum oraz gwiezdny pył u Valliego. Spodobała się Wam któraś stylizacja?
Makijżowe Inspiracje - Jesień/Zima 2012
Czytaj dalej...

25 lipca 2012

Zlot Blogerek we Wrocławiu - podejście drugie (nie ostatnie!)

Bloggerki z Wrocławia i okolic!


Jeśli macie ochotę spotkać się 4 sierpnia 2012 roku o godzinie 13:00 w Restauracji Casablanca we Wrocławiu - czekamy na Was! Zapewniamy dobrą zabawę, kilka niespodzianek i świetne nastroje!

W związku z faktem iż chcemy zadbać, abyście nie były głodne i spragnione postanowiłyśmy zarządzić składkę w wysokości 25 zł. Prosimy o potwierdzenie chęci przybycia poprzez wysłanie e-maila na adres: agataherbut@gmail.com lub candykiller.blogspot@gmail.com Otrzymacie od nas wiadomość zwrotną z numerem konta oraz wszelkimi informacjami.

Czekamy na Was!
Zlot Blogerek we Wrocławiu - podejście drugie (nie ostatnie!)
Czytaj dalej...

Co można kupić za 1, 29 zł i być szczęśliwą?


Najmniejsza kwota jaką zapłaciłam za lakier do paznokci - 1,29 zł, a właściwie chyba to najmniejsza kwota jaką kiedykolwiek wydałam w drogerii. Nie żartuję, w Rossmannie natrafiłam wczoraj na wyprzedaż kolekcji różanej marki Wibo, gdzie cena każdego produktu opiewała na 1,29 zł - ponieważ oferta była maksymalnie poprzebierana do mojego koszyka trafił tylko lakier do paznokci (oraz lekki fiolet od Miss Sporty, ale ten już był drogi wszak kosztował ponad 5 zł!:)). Delikatny, półprzezroczysty róż ze złotym shimmerem - zaaplikowałam jedną warstwę, a nastepnie trzy - chciałam sprawdzić efekt i werdykt jest następujący: jedna warstwa - tak, więcej warst - nie. W moim przypadku i na moich dłoniach wększa ilość wygląda bardzo tandetnie - zupełnie nie moja bajka. Myślę, że lakier sprawdzi się przy frenchu oraz w chwilach, gdy mam ochotę na coś bardzo transparentnego.





Ah, zapomniałam dodać, że wibowy wynalazek pachnie różami - dla mnie nie ma to żadnego znaczenia, jestem przyzwyczajona do zapachu emalii i nie na zapach nie zwracam uwagi. Jeśli spodobał Wam się odcień - biegnijcie do Rossmanna - być może jeszcze znajdziecie kolekcję - u mnie widziałam jeszcze tusze do rzęs i pomadki, również za 1, 29 zł.
Co można kupić za 1, 29 zł i być szczęśliwą?
Czytaj dalej...

24 lipca 2012

My week, in photos.

Dziewczyny, postanowiłam pójść za przykładem zagranicznych koleżanek - bloggerek i raz w tygodniu stworzyć swoją polską wersję "My week on Instagram" - dzisiaj jest wtorek więc to dobry dzień, aby podsumować poprzedni tydzień. Zaczynamy.



My week, in photos.
Czytaj dalej...

Hean, Wedding Garden 648 - zieleń i turkus.


Ostatni lakier marki Hean z kolekcji Wedding Garden, którym chciałabym się Wam pochwalić - przepiękny turkusowo - zielony odcień, doskonale kryjący już przy pierwszej warstwie! Tworzy błyszczącą taflę, nie smuży - jest idealny.



Jak Wam się podoba? Lubicie takie odcienie? Ja do niedawna nie miałam ani jednego niebieskiego lub zielonego lakieru do paznokci, ale gdy tylko trafiła do mnie pierwsza sztuka - zachciałam więcej, efektem jest kilkanaście sztuk...
Hean, Wedding Garden 648 - zieleń i turkus.
Czytaj dalej...

23 lipca 2012

Pora na makijaż - w roli głównej: Aqua Cream (01), MUFE.


Po turkusowym i żółtym Aqua Creamie marki Make Up For Ever przyszła pora na przetestowanie czarnego (01) - posiadam próbkę, która wygląda tak jak niebieski - w blistrze, niczym tabletka.


Na zdjęciach możecie zobaczyć, że Aqua Cream posiada delikatne drobinki, które pięknie rozświetlają spojrzenie. W kwestii trwałości powtórzę to, co pisałam już kilkakrotnie - nie do zdarcia, wytrzymał prawie całą noc na moich powiekach bez konieczności poprawek. Aplikowałam pędzelkiem Sigmy i nie stworzył najmniejszych problemów, wcześniej robiłam to Eco Tools i również byłam zadowolona.


Poza Aqua Creamem w kolorze 1 na oczach mam także kremowy cień Bobbi Brown Smokey Topaz oraz mascarę Benefitu They're real. Mam także podkład :)!

Pełnowymiarowe opakowanie kosmetyku kosztuje 105 zł - cena biorąc pod uwagę wydajność oraz jakość myślę, że jest do przyjęcia, do kupienia wyłącznie w Sephorze.

Jak Wam się podoba?
Pora na makijaż - w roli głównej: Aqua Cream (01), MUFE.
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...