31 stycznia 2012

Blush de Horizon - wiosenny róż marki Chanel.

Blush Horizon marki Chanel pochodzący z kolekcji Harmonie de Printemps (pol: w harmonii z wiosną) - jeden z niewielu róży, który potrafi stworzyć przepiękny, delikatny i bardzo naturalny rumieniec - mój absolutny wiosenny faworyt!






Różowo - morelowa kompozycja z dodatkiem białego tonu w pierwszej chwili może wydawać się zbyt nachalna, za różowa, nieco przejaskrawiona. Wystarczy jednak jedno użycie, aby produkt wyprowadził nas z błędu! Delikatna kolaboracja różu i brzoskwini na policzku daje efekt rozświetlenia i zaróżowienia - sam produkt ma przywoływać na myśl wiosenne niebo. Peter Philips - Kreator Kreacji Makijażu marki Chane właśnie z myślą o zmieniającej się wiośnie stworzył paletę o różnorodnych barwach, dzięki nowoczesnej technologii wielokrotnego prasowania możemy patrzeć na niespotykane połączenie aż pieciu barw w jednym kosmetyku! Specjalnie stworzony do aplikacji kilku kolorów ścięty pędzel ma zapewnić rezultat, którego oczekujemy - możemy użyć jednego odcienia lub wszystkich pięciu. Różowe tony zapewnią efekt zdrowego wyglądu, a delikatne tonacje brzoskwini - opalonej cery.


Spójrzcie jaki efekt można uzyskać na policzku - użyłam jednej warstwy wszystkich tonów:


Tak prezentuje się w makijażu, moim zdaniem efekt jest bardzo promienny i wiosenny:


Muszę przyznać, że efekt przerósł moje oczekiwania - tak jak wspominałam róż może wydawać się zbyt nachalny, na policzkach jednak staje się tylko i wyłącznie delikatnym rumieńcem, który z moją karnacją tworzy znakomity duet. Produkt rozprowadza się świetnie, nie tworzy plam i co najważniejsze jest zupełnie niewyczuwalny na skórze. Jeśli poszukujecie kosmetyku, który stworzy naturalny, wiosenny look to Blush de Horizon jest propozycją dla Was!
Kolekcja Harmonie de Printemps jest już dostępna w najlepszych perfumeriach na terenie kraju.

Moja recenzja błyszczyka Bagatelle - również z wiosennej kolekcji do przeczytania i obejrzenia tutaj.
Blush de Horizon - wiosenny róż marki Chanel.
Czytaj dalej...

La Boheme - wiosenna kolekcja Make Up For Ever.

Wiosna upłynie w stylu Boho, powraca on z pełną mocą: motywy kwiatowe, etniczno - cygańskie, patchwork. Marka Make Up For Ever przygotowała swoją odpowiedź na ten trend: będzie bajecznie kolorowo!


Co nowego? Po raz pierwszy MUFE przedstawia cienie do powiek w nowej formule - sześć wiosennych, lekko perłowych odcieni, które zostały wytworzone techniką wypiekania. Można je aplikować na sucho lub dla badziej nasyconego efektu na mokro. Kolejnymi gwiazdami kolekcji są pomadka - w dwóch romantycznych kolorach: Red Coral i Peach Beige oraz kredka w unikatowym czarno - brązowym odcieniu.




Kolekcja będzie dostępna na wiosnę w perfumeriach Sephora.
La Boheme - wiosenna kolekcja Make Up For Ever.
Czytaj dalej...

30 stycznia 2012

Lily Lolo, mineralny róż w odcieniu Doll Face.

Uroczy, intensywnie połyskujący róż do policzków w kolorze cukierkowego różu, idealny dla osób o jasnej karnacji. Doll Face nada Twojej twarzy młodzieńczego blasku. Dzięki zawartości wyraźnie błyszczących drobinek, doskonale sprawdza się w makijażu wieczorowym, jak również w roli rozświetlacza.(costasy.pl)



To moja kolejna przygoda z kosmetykami mineralnymi - jest równie udana jak w przypadku podkładu mineralnego ! Pokażę Wam róż do policzków, który chyba został stworzony specjalnie dla mnie - miłośniczki brokatu! Doll Face jest przede wszystkim bajecznym rozświetlaczem - tworzy prawdziwą taflę i gwarantuje piękny srebrzysto - różany blask. Jedna warstwa wystarczy, aby efekt był widoczny i zadowalający. Sam produkt jest bardzo delikatny, niewyczuwalny na skórze, daje jedwabiste wykończenie - i to jest najbardziej zadziwiające - niby masz coś na twarzy i to całkiem sporo, ale nie czujesz tego zupełnie!


Produkty marki Lily Lolo nie zawierają drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwinków, syntetycznych substancji zapachowych i konserwantów. Są w stu procentach naturalne i odpowiednie dla wegetarian i vegan.


Na dłoni mam roztartą jedną warstwę, aby uzyskać bardzo spektakularny efekt możemy nałożyć ich więcej - szczerze przyznam, że nie próbowałam, ale wydaje mi się, że efekt może być zniewalający.


3g różu w 20ml słoiczku z sitkiem kosztuje 39,99 zł. Pełną ofertę marki Lily Lolo możecie obejrzeć na stronie internetowej polskiego dystrybutora - sklepu Costasy.pl
Lily Lolo, mineralny róż w odcieniu Doll Face.
Czytaj dalej...

29 stycznia 2012

Warszawskie łupy.

W Warszawie byliśmy w tamtym tygodniu, ale dopiero dzisiaj przypomniałam sobie, żeby pokazać Wam moje łupy! O jakie produkty powiększyła się moja kosmetyczka? Zestaw kosmetyków pielęgnacyjnych marki Stenders - krem do twarzy, krem pod oczy, kojący tonik oraz płyn do demakijażu. Kremu już zaczęłam używać, ale nie będę go jeszcze opisywała - zrobię dla Was pełną recenzję całej serii.



Kolorówka Top Shop! Do tej pory znałam tylko lakiery do paznokci tej firmy, oglądając jednak tutoriale na których wizażyści używali właśnie tej niebieskiej kredki - zapragnęłam jej :) Kupiłam także biały, połyskliwy cień w kremie. Recenzje i zdjęcia już niedługo!


Warszawskie łupy.
Czytaj dalej...

Lektura na niedzielę - 15.

Donna Karan jest sławną projektantką. Jest także mamą, joginką, twórczynią fundacji Karan Weiss Foundation, założycielką inicjatywy Karan's Urban Zen Initiative, działaczką organizacji CARE (wiodącą organizacja humanitarną, walczącą z biedą na świecie). Mogłabym długo wymieniać pola działań charytatywnych, które wspiera lub tworzy Donna, pisać peany na jej cześć, ale po co? Pokażę Wam, co zrobiła i wciąż robi razem ze swoimi przyjaciółmi, współpracownikami i zwykłymi ludźmi - w tym przypadku od słów ważniejsze są czyny.

"Uganda – państwo w środkowej Afryce nad Jeziorem Wiktorii, o pow. 236 tys. km². Graniczy z Sudanem Południowym, Demokratyczną Republiką Konga, Rwandą, Tanzanią i Kenią. Ludność zajmuje się głównie rolnictwem i hodowlą, kraj słabo rozwinięty."(wikipedia.pl) Uganda zajmuje 47 miejsce wśród najbiedniejszych krajówna świecie, jedne z statnich badań wykazują, że 31 % ludności żyje w biedzie (za 1 U$ dziennie). Spośród tych 31 %, aż 26 % żyje w chronicznej biedzie. A to oznacza, że rodzą się, żyją w biedzie, rodzą dzieci, umierają w biedzie."




Co łączy Donnę Karan z Ugandą? pureDKNY w kolaboracji z organizacją CARE pomaga kobietom w Ugandzie uwolnić się od biedy - to właśnie ugańskie kobiety odgrywają kluczową rolę w tworzeniu zapachu. Wanilia, którą uprawiają jest składnikiem perfum - w każdej buteleczce, kropla wanilii pochodzi z poletka ugańskiej kobiety. Kupując flakon zapachu, który jest absolutnie piękny, delikatny i jedyny w swoim rodzaju pomagamy uszczęśliwić i sprawić, że dotychczasowe smutne życie staje się godnym,a na jakie zasługuje każdy człowiek. To dzięki nam ugańskie matki mogą pracować, otrzymywać pensję i karmić swoją rodzinę. Ich dzieci częściej się uśmiechają, nie zasypiają głodne i mają siłę, aby się bawić. Oprócz waniliowej pomocy jest jeszcze kwestia ochrony środowiska - flakon, który został wykonany z przezroczystego szkła powstał w wyniku inspiracji kroplą deszczu – idealnie zaokrągloną i pozbawioną ostrych kątów. Szkło podlega całkowitemu recyklingowi! Opakowanie zewnętrzne (kartonik) zostało wyprodukowane z papieru pochodzącego z certyfikowanych lasów i nadrukowane specjalnym ekologicznym tuszem, który nie powoduje zanieczyszczenia środowiska. Jak widzicie całość projektu jest doskonale zaplanowana i bardzo przejrzysta. Wiecie co jest dla mnie najważniejsze? Uwielbiam perfumy, a w tym przypadku nie myślę o zapachu, składnikach, nutach serca, głowy i opakowaniu - jestem podeskcytowana akcją i najchętniej obdarowałabym nimi rodzinę. Jak możemy pomóc? Pomyślałam sobie, że w sytaucji, gdy kupujemy prezent dla kogoś i mają to być właśnie perfumy, a okazuje się, że nie znamy gustu osoby obdarowywanej - może warto wziąść z półki właśnie pureDKNY? Ja tak zrobię.

Donna mówi, że jej perfumy "to coś więcej niż zapach. To stan umysłu, styl życia, w którym ważne jest, by zmienić świat na lepszy."

Reklama pureDKNY to jeden z najpiękniejszych spotów reklamowych, jakie widziałam - jest w nim wszystko o czym Donna mówi, że jest dla niej ważne:
„pureDKNY dotyka esencji tego, kim jestem, w jaki sposób żyję, co jest dla mnie ważne – ludzi i dzieci, które kocham oraz poczucia jedności z naturą. Dotyczy tych ulotnych chwil w życiu, kiedy czujemy się szczęśliwi i wszystko dookoła nas wydaje się być czyste i proste.” (Donna Karan)



Już w marcu nastąpi kolejna odsłona zapachu pureDKNY, tym razem pomoc będzie przeznaczona dla kobiet z Togo.


Zdjęcia z Ugandy pochodzą ze stron: Kabiza oraz P.Wagner .
Lektura na niedzielę - 15.
Czytaj dalej...

28 stycznia 2012

Różowe jajo w akcji - recenzja: BeautyBlender.



Kilka dni temu zapowiadałam recenzję różowego jajeczka - od momentu, gdy pojawiło się na rynku budzi skrajne emocje - dla jednych jest nieodzwonym elementem codziennego makijażu, dla innych - zwyczajną, różową gąbką. Jak jest naprawdę? Niestety nie potrafię Wam odpowiedzieć ponieważ każda z nas ma swoje zdanie, a przede wszyskim inną technikę nakładania podkładu.


Twórcy BeautyBlendera stworzyli go z myślą o kobietach, które cenią sobie perfekcyjny makijaż - jeśli podkład jest na skórze wyraźnie widoczny to znak, że został źle nałożony. Tajemnicą BB jest jego struktura - specjalny materiał, z którego jest wykonany oraz obły kształt, co sprawia, że nakładany z jego pomocą podkład wtapia się w skórę, tworząc na niej idealną, wręcz niezauważalną warstwę, bez smug, zacieków i nierówności! Brzmi zachwycająco prawda? Jest jeszcze jeden warunek uzyskania takiego efektu - Beautyblender musi być stosowany po zwilżeniu wodą. Następnie "maczamy" nasze jajko w podkładzie i stemplujemy nim skórę - efekt jest nardzo naturalny. Od producenta otrzymujemy zapawnienie iż uzyskany rezultat równa się doskonałością z makijażem wykonywanym profesjonalnie metodą natryskową.

Byłam bardzo ciekawa efektu jaki będę mogła uzyskać stosując BB i jestem pozytywnie zaskoczona - faktem jest iż podkład cudownie stapia się ze skóra, a metoda aplikacji sprawia, że nie mamy na twarzy smug lub nierówno nałożonego kosmetyku. Kłopotliwe może się okazać mycie gąbeczki po każdym użyciu, ale biorąc pod uwagę efekt można to "przeboleć":) Przyznam się, że niezmiernie podoba mi się ostry, różowy kolor BB - zwraca na siebie uwagę i w taką zimową, smutną pogodę jest naprawdę pozytywny! Kształt aplikatora, przede wszystkim wąska końcówka pozwala dotrzeć do trudno dostępnych miejsc jak np. skrzydełka nosa. Plusem jest również to, że dzięki gąbeczce zużywamy mniej podkładu - BB nie wypija go tak jak zwyczajne lateksowe gąbki do makijażu. Nie będę się rozpisywać - musicie same spróbować!

Beautyblender możecie kupić na stronie polskiego dystrybutora , szukajcie zniżek na profilu fb i na blogach kosmetycznych!

Dosłownie przed sekundą otrzymałam e-mail od Pani Magdy, która zaproponowała, że hasło "agata" możecie kupić beautyblender duo o 10 zł taniej! Kod zniżkowy zostanie za moment uruchomiony na 3 dni (do 30 stycznia do północy).
Różowe jajo w akcji - recenzja: BeautyBlender.
Czytaj dalej...

27 stycznia 2012

Chanel, błyszczyk Bagatelle z wiosennej kolekcji Harmonie de Printemps.


Dzisiaj chiałam pokazać Wam kosmetyk, który absolutnie mnie uwiódł - byszczyk marki Chanel z najnowszej, wiosennej kolekcji Harmonie de Printemps, którą charakteryzuje świeżość i delikatność, pastelowe odcienie imitują wiosenne światło, a całość jest bardzo dziewczęca i niewinna. Odcienie różu, koralu i brzoskwini mają podkreślić kontrast wrażeń - od niewinnego, wiosennego poranka po pierwsze pełne słońca dni.

Odcień, który mam wielką przyjemność 'nosić' na ustach to Bagatelle (161) - harmonijne połączenie różu i brzoskwini, rozświetlone milionem połyskującym drobinek w odcieniu złota. Koktajl kolorów w opakowaniu sprawia dość intensywne wrażenie jednak na ustach błyszczyk wygląda lekko, półprzezroczyście i zjawiskowo. Migoczące cząsteczki odbijają światło i doskonale wtapiają się w kolor - jest to ogromny plus, gdyż spora część produktów dostępnych na rynku posiada nachalne, zbyt duże drobiny, które wyglądają nienaturalnie.




Aplikacja jest bajeczna! Miękka gąbeczka dokładnie rozprowadza produkt, który dzięki swojej konsystencji nie rozpływa się poza granice ust. Mój Bagatelle ne klei się na ustach i jest bardzo trwały - muszę przyznać, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona! Mimo pochłoniętego jedzenia i picia (wprost z puszki!) oraz czasu jaki minął od aplikacji (3 godziny) chanelowy błyszczyk był wciąż widoczny na ustach!



Na moich ustach przede wszystkim wybija się róż, co muszę przyznać, że bardzo mi się podoba - widoczne są także delikatne, złociste drobinki.


Błyszczyk Bagatelle kosztuje 113 złotych i dostępny jest w np. perfumeriach marki Sephora.
Chanel, błyszczyk Bagatelle z wiosennej kolekcji Harmonie de Printemps.
Czytaj dalej...

26 stycznia 2012

MAC i Beth Dito - zapowiedź letniej kolekcji.

Są już pierwsze 'przecieki'! Za kilka miesięcy do salonów MAC trafi limitowana kolekcja przy tworzeniu której wzięła udział piosenkarka Beth Dito! Znana z olbrzymich pokładów samoakceptacji Beth jest kolejną gwiazdą, którą marka zaprosiła do współpracy - kolekcja jest owiana tajemnicą więc nie pozostaje nam nic innego jak czekać do lata! Podoba się Wam zdjęcie zapowiadające kolekcję? Ja widzę na razie dwa elementy, które uwielbiam : kreski i róż na ustach!

MAC i Beth Dito - zapowiedź letniej kolekcji.
Czytaj dalej...

Hean, Colour Obsession nr. 496.


Marka Hean to jedna z moich ulubionych polskich firm, które w swojej ofercie posiadają lakiery do paznokci. Ich produkty są trwałe, mają bajeczne kolory, a cena jest naprawdę przystępna! Nie miałam jeszcze nigdy problemu z aplikacją, dość szeroki pędzelek umożliwia precyzyjne pomalowanie paznokcia. Lakier nie rozlewa się po skórkach, szybko schnie. Firma często wprowadza nowe, modne odcienie więc jest naprawdę z czego wybierać. Czego mogę chcieć więcej?


Odcień 496z serii Colour Obsession, który dzisiaj Wam pokażę to soczysta pomarańcza z odrobiną czerwieni, efekt krycia mogę uzyskać nakładając tylko jedną warstwę, ale z przyzwyczajenia maluję dwukrotnie.


Lakier możecie kupić w internetowym sklepie Hean za 4,99 zł/ 7 ml. Jak Wam się podoba moja pomarańczka?
Hean, Colour Obsession nr. 496.
Czytaj dalej...

25 stycznia 2012

Bobbi Brown i jej nowy podkład Extra Repair Foundation SPF 25.


„Ten podkład jest nieprawdopodobny – filtr przeciwsłoneczny, nawilżenie oraz perfekcyjne krycie w jednym. Jest łatwy do nałożenia i natychmiast sprawia, że skóra wygląda na gładszą i bardziej jednolitą." (Bobbi Brown)

Styczeń/luty to miesiące w których na pólkach w perfumeriach znajdziemy nowy podkład marki Bobbi Brown - Extra Repair Foundation SPF 25.



Jet to intensywnie nawilżający produkt, który łączy w sobie odżywcze właściwości pielęgnacyjnej serii Extra, dzienną ochronę przeciwsłoneczną i dostosowane do tonacji skory krycie. Pielęgnacyjny, luksusowy podkład Extra Repair Foundation SPF 25 ma natychmiast zapewnić skórze świeży i zdrowy blask oraz stopniowo pomóc jej zlikwidować widoczne oznaki starzenia poprzez wygładzenie drobnych linii oraz napinając i ujędrniając skórę. Bobbi Brown twierdzi, że produkt ten stanie się małym sekretem pięknej skóry!

Jakie wyjątkowe składniki zawiera Extra Repair Foundation SPF 25? Peptyd Agrilene® pobudza naturalną produkcję kolagenu w skórze, co pomaga zredukować widoczność drobnych linii i zmarszczek. Z czasem skóra wygląda na bardziej gładką, jędrną i odżywioną. Emulsja, zawierająca Hialuronianu Sodu, Glicerynę, Wierzbownicę oraz Olej z Wiesiołka głęboko nawilża, formuje i odżywia skórę. Masła Shea oraz Muru Muru wzmacniają naturalną barierę skóry, poprawiając jej zdolność do zatrzymywania wilgoci i zapobiegania uszkodzeniom. Ekstrakty z Rumianka i Dzięgiela uspokajają i koją skórę. SPF 25 zapewnia szeroką ochronę UVA/UVB, a Witamina E chroni skórę przed szkodliwymi wolnymi rodnikami. Natomiat specjalne pigmenty zapewniają elastyczne krycie (od średniego dopełnego), a kolor utrzymuje się przez cały dzień, bez osadzania się w liniach i porach!



Podkład dostępny w perfumeriach Douglas aż w 12 odcieniach! Kosztuje 185 zł / 30 ml.
Bobbi Brown i jej nowy podkład Extra Repair Foundation SPF 25.
Czytaj dalej...

MAC, Girl About Town.

Nie zgodzę się z niegdyś sławnym, polskim muzykiem, iż dziewczyny lubią brąz - my kochamy róż! Fanką tego odcienia byłam od dawna, jednak moje uwielbienie objawiało się wyłącznie pod postacią lakierów do paznokci i dziewczęcych róży do policzków...do czasu, gdy zobaczyłam MAC-ową pomadkę Girl About Town! Kilka lat temu nie przypuszczałabym, ba! kilka miesięcy temu - nie przypuszczałabym, że "włożę" na siebie taki odcień - zbyt jaskrawy, za mocny, nie na codzień. Dzisiaj jednak jestem zupełnie innego zdania - przepiękny, nasycony i iście bajkowy róż będzie mi towarzyszył niezależnie od pory dnia czy roku!

Czyż nie jest piękna?



Na moich ustach jest zaaplikowana na balsam do ust, wygląda więc na bardzo płynną - nie mam żadnego problemu z jej nałożeniem, jest aksamitna i bardzo trwała, ale uważajcie - zwraca na siebie uwage i przykuwa wzrok! :)


MAC, Girl About Town.
Czytaj dalej...

24 stycznia 2012

Nowości marki MAC - luty 2012.


Mineralize Skincare oparta na technologii jonizowanej Super-Duo Charged Water - kolekcja, która już za parę dni trafi do salonów obejmuje:

Mineralize Charged Water Cleanser (Woda do demakijażu) która delikatnie usuwa makijaż bez potrzeby tarcia czy masowania oraz pozostawia skórę czystą i odżywioną - 110 zł.
Mineralize Charged Water Moisture Gel (Żel - krem) , bogaty, kremowy lekki i nawilżający żel - 132 zł.
Mineralize Charged Water Moisture Eye Cream (Krem pod oczy), dla oczu wypatrujących remedium na cienie i opuchliznę pod oczami - 150 zł.
Mineralize Charged Water Face And Body Lotion (Balsam do twarzy i ciała ) - 132 zł.
Mineralize Charged Water Revitalizing Energy (Mgiełka odświeżająca) - 90 zł.


Bardzo jestem ciekawa kremu pod oczy, mam przesuszoną skórę - może minerały pomogą? Kolekcja dostępna od lutego 2012 w stałej ofercie, we wszystkich salonach MAC.
Nowości marki MAC - luty 2012.
Czytaj dalej...

Botanic Garden - nowości marki Organique.

Organique wprowadza na rynek ekskluzywną serię produktów Botanic Garden, pełną naturalnych, soczystych aromatów. Smakowite kosmetyki nasączone są esencjami pozyskanymi z owoców i kwiatów.
W produktach zestawiono: apetyczne owoce granatu z delikatną nasturcją, wonną orchideę z gorzką pomarańczą, słodkie jabłko z kwaśnym rabarbarem­ oraz egzotyczną marakuję i limonkę.

Harmonijny melanż najpiękniejszych zapachów sadu i ogrodu działa odprężająco na zmysły, a lekkie formuły kosmetyków delikatnie pielęgnują skórę. Surowce zastosowane w produktach wspomagają codzienną walkę z negatywnym wpływem zanieczyszczonego powietrza i doskonale odpowiadają na potrzeby każdej, nawet najbardziej wymagającej skóry. Bezpieczna formuła i lekkie konsystencje w postaci aromatycznego żelu, soczystego peelingu i aksamitnego balsamu są przyjemne w aplikacji i nie powodują obciążenia skóry. Kosmetyki mogą być stosowane przez wegetarian.





Brzmi smakowicie? Muszę przyznać, że ta kolekcja Organique bardzo mnie zaciekawiła - szczególnie połączenie nasturcji z granatem, którego swoją drogą nie lubię:) Podoba mi się szata graficzna i zdjęcia - nawiązanie do Tajemniczego Ogrodu jest jak najbardziej trafione - ja to kupuję :) Miałyście okazję zobaczyć już linię Botanic Garden?

Kolekcja obejmuje:
Aksamitny Balsam do ciała - 59,90zł.
Aromatyczny żel pod prysznic­ - 34,90zł.
Cukrowy Peeling - 59,90zł.
Botanic Garden - nowości marki Organique.
Czytaj dalej...

23 stycznia 2012

Dzień lakieroholiczki.

Na jednym z blogów znalazłam zabawny filmik o lakieroholiźmie - dedykuję go wszystkim dziewczynom, które za każdym razem stając przed standem z lakierami biją się z myślami i prawie za każdym razem wychodzą ze sklepu z nowym, pięknym i niespotykanym do tej pory odcieniem lakieru!


Dzień lakieroholiczki.
Czytaj dalej...

Marchewkowy mus do ciała, Tso Moriri.

Lubicie zapach marchewki? I nie mówię o zapachu sztucznej marchwewki z nektarów do picia, a o świeżo wyciśniętym soku z ogródkowych marchewek - soku w którym jest miąższ i trylion witamin - lubicie!? Ja uwielbiam! Był taki czas, kiedy u nas w domu mama bardzo często robiła nam takie soki, później wyjechałam i Tomek mi już takich nie robi :( Rzadko zdarza się, aby kosmetyk przywoływał wspomnienia z dzieciństwa - w moim przypadku to domena perfum, a nie pielęgnacji - Marchewkowy Mus do ciała marki Tso Moriri robi to jednak bardzo dobrze - oczywiście za sprawą zapachu! Aromat soczystej, słodkiej marchewki, który jest wprost obłędny sprawia, że na samą myśl o użyciu uśmiecham się!


"Olej marchewkowy jest bogatym źródłem karotenoidów, czyli związków barwnych, olejku eterycznego, witaminy E oraz minerałów takich jak potas, wapń i fosfor. Karotenoidy i witamina E chronią skórę przed szkodliwym działaniem wolnych rodników, przyczyniających się do starzenia skóry. Beta karoten z grupy karotenoidów po aplikacji na skórę przekształca się w witaminę A, która przyczynia się do usprawnienia metabolizmu skóry, dzięki czemu nabiera ona pięknego kolorytu i jest wyraźnie wygładzona. Olej marchewkowy przyspiesza powstawanie opalenizny, a z drugiej strony chroni skórę przy ekspozycji na słońce, jednak przy opalaniu nie można zapomnieć o użyciu odpowiedniego kosmetyku z filtrem przeciwsłonecznym. Olej kokosowy to idealny środek na suchą i popękaną skórę. Olej delikatnie chłodzi i koi skórę. Pomarańczowa, biała, fioletowa i czarna to najbardziej zaskakujące odmiany popularnej marchwi. Naturalny beta karoten w niej zawarty, nadaje Twojej skórze pięknego koloru a dodatkowo jest źródłem cennej witaminy A. Możesz go znaleźć w tradycyjnej jej odmianie, ale Tso Moriri poleca marchew o wiele bogatszą w beta karoten – zaskakującą marchew fioletową."

Jestem absolutnie zakochana w tym kosmetyku, sam fakt, że pieszczotliwie nazywam go "marchwiaczkiem" musi coś oznaczać. Ma cudowną, lekką konsystencję, która momentalnie się wchłania, nie pozostawiając tłustego, lepkiego filmu. Nawilża bardzo dobrze i przede wszystkim fenomenalnie pachnie! Prawdą jest umieszczona na opakowaniu informacja iż przy zetknięciu ze skórą mus staje się olejkiem - coś niesamowitego! Już po pierwszej aplikacji skóra jest nawilżona i apetycznie pachnąca - dla mnie ten produkt to jesienno - zimowy pielecnacyjny must - have. Wbrew pozorom pojemność 130 gramów wystarcza na długo, mus jest wydajny.


I jeszcze jedno zaskoczenie: kim jest Jola, której imię widnieje na opakowaniu? Uwaga, To Jola stworzyła recepturę musu!


Moim marzeniem jest żel pod prysznic i peeling do ciała o zapachu marchewki - tutaj uśmiecham się do producenta - może przypadkiem czyta mojego bloga?:)

Skład: Butyrospermum Parkii (Shea Butter) Fruit, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Daucus Carota Sativa Root Extract, Daucus Carota Sativa Seed Oil, Beta-Carotene, Cetearyl Alcohol, Octyldodecanol, Tocopheryl Acetate, Parfum, Diethylhexyl Syringylidene Malonate, Caprylic.

Mojego marchwiaczka kupiłam w Bańce Mydlanej za 38 zł.
Marchewkowy mus do ciała, Tso Moriri.
Czytaj dalej...

22 stycznia 2012

Lektura na niedzielę - 14.

Domyślam się, że ten trend w makijażowym świecie jest znany od bardzo dawna i że gdzieś juz widziałyscie takie usta - ciekawa jestem jednak czy odważyłybyście się nosić taki makijaż na codzień? Cały pomysł przypomina mi trochę naklejki na paznokcie, dzięki, którym możemy zrezygnować z lakieru - widziałam jednak na blogach efekty tych naklejek i muszę przyznać, że wolę stary, dobry lakier! Oczywiście zwykłe pomadki nie mają takich wzorów ani barw, ale mimo wszystko naklejane usta chyba mnie nie kuszą... może kiedykolwiek używałyście takiego wynalazku? Co o nim myślicie?




Naklejane usta kosztują niecałe 15 dolarów w sklepie Violent Lips, widziałam w sieci także tańsze propozycje - o ile pamiętam w sklepie Paatal.

Instrukcja naklejania:

Lektura na niedzielę - 14.
Czytaj dalej...

21 stycznia 2012

Krem na dzień 30+ , Pat & Rub.


"Łagodzi, naprawia, wygładza, zapobiega utracie wody, chroni przed promieniowaniem UVA i UVB Antyoksydanty, kwasy omega 3 i 6, aminokwasy, flawonoidy, proteiny, mineralne i naturalne filtry UV Hipoalergiczny Nowoczesny, aktywny, naturalny KREM 30+ NA DZIEŃ DO TWARZY I SZYI zapobiegający oznakom starzenia. Krem do twarzy PAT&RUB FACE 30+ skutecznie chroni przed fotostarzeniem. Przywraca skórze równowagę hydrolipidową i ją nawilża. Regeneruje skórę, chroni przed działaniem wolnych rodników i promieniami UV. Zwiększa odporność i elastyczność skóry, poprawia jej napięcie. Nie zawiera alergenów. Kremy PAT&RUB znakomicie się wchłaniają. Idealny krem pod makijaż."


Na swoją cerę nie powinnam narzekać - są momenty w których domaga się więcej uwagi, ale generalnie oprócz suchości jest całkiem w porządku i nie wymaga zbyt wielu kosmetyków . W kremach do twarzy właśnie nawilżenie jest dla mnie priorytetem, a krem marki Pat & Rub dobrze się sprawdził w roli nawilżacza. Stosowałam go rano i wieczorem, pod makijaż - nie rolował się, nie zapychał porów, bardzo szybko się wchłaniał i dobrze nawilżał. Produkt jest przeznaczony dla kobiet w wieku 30 +, ale wydaje mi się, że młodsze osoby również mogą go stsować - ja tak robię! Pisałam Wam już wielokrotnie o mojej filozofii, która nie uznaje podziału wiekowego w kosmetykach - oczywiście chodzi o kosmetyki, które są przeznaczone dla przedziału wiekowego 20 - 35 lat, używam zatem kremów silniej działających i "konserwuję się":) Wracając jednak do recenzji jeśli szukacie lekkiego, nawilżającego kremu, który będzie pracował "przyszłościowo" dla Waszej skóry - to polecam - nie widzę w nim żadnych minusów.



Krem kosztuje 140 zł/ 50 ml - zajrzyjcie na profli fb Pat & Rub - bardzo często możecie znaleźć kody rabatowe.

Skład: Aqua, Triticum Monococcum Seed Extract, Zinc Oxide, Caprylic/capric Triglyceride, Glyceryl Isostearate, Polyhydroxystearic Acid, Glyceryl Stearate Citrate, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Caprylate, Olea Europaea (Olive) Oil Unsaponifiables,Yeast Amino Acids, Tricalcium Phosphate, Morinda Citrifolia Extract, Croton Lechleri Resin Powder, Decyl Cocoate, Isoamyl Laurate, Silybum Marianum Seed Oil, Algae Extract, Argania Spinosa Kernel Oil, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Propanodiol, Butyrospermum Parkii ( Shea Butter), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Sorbitol Esters, Galactoarabinan, Oriza Sativa (Rice) Bran Wax, Squalene, Phytosterols, Tocopherol, Tocotrienol, Calophyllum Inophyllum Seed Oil, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Pongamol, Glycerin, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Xanthan Gum, Sodium Phytate, Parfum
Krem na dzień 30+ , Pat & Rub.
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...