1 grudnia 2012

Miłość na wieki. Lush, Buche de Noel.


Świeża mandarynka, kropelka brandy, suszona żurawina, glinka kaolinowa i zmielone pestki migdałów. Brzmi jak przepis na ciasto? Skądże! To kostka peelingująca Buche de Noel marki Lush, która ma za zadanie jednocześnie oczyszczać, odświeżać, tonizować, zamykać pory i łagodnie pilingować.


Przepadłam. Kolejny produkt Lush, który wprost uwielbiam i od którego nosa oderwać nie mogę - pierwszym był Oatifix. Mogę się rozpływać nad każdą z tych maseczek i wymieniać same plusy - pierwszym z nich jest niewątpliwie zapach, nie będę oszukiwać - jestem zapachowcem i to przede wszystkim na to zwracam uwagę. O działaniu jednak nie zapominam i w tym przypadku także jestem pod wrażeniem. Jak działa Buche de Noel? Należy oderwać kawałek pasty, rozgnieść ją w dłoniach z odrobiną wody i peelingować twarz (można do niej dorzucić kroplę serum nawilżającego jeśli macie pod ręką - to spotęguje efekt). Z racji aromatu - lubię poleżeć sobie z nią w wannie przez chwilę i rozkoszować się sześcioma sekundami wolnego czasu, które posiadam gdy Jagoda wyładowuje nadmiar swojej energii biegając z pokoju do sypialni, z sypialni do pokoju oraz z pokoju do sypialni robiąc zakręt w kuchni.

Wracając do tematu recenzji - piling pozostawia skórę gładką i rozświetloną, delikatną i uspokojoną. Jestem pewna, że jeszcze wrócę do tego produktu bo darzę go miłością dozgonną - teraz muszę tylko czyhać aż zagraniczne, kochane bloggerki będą odwiedzać Polskę! (Marti , dziękuję :*)
Miłość na wieki. Lush, Buche de Noel.
Czytaj dalej...

24 komentarze:

  1. Wydaje się cudowne, ale nie ile starcza tego produktu? Pozdrawiam, Blogging Novi.

    OdpowiedzUsuń
  2. jeszcze nigdy nie miałam okazji używać produktów Lush i bardzo nad tym ubolewam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. tego nie mialam ale mialam angels on bare skin i bylo cudowne <3

    OdpowiedzUsuń
  4. wow! :) próbuję sobie wyobrazić ten obłędny zapach :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Oatfix kupiłam po Twojej recenzji i przepadłam!
    Nigdy nie miałam lepszej maseczki :]
    Co to Buche de noel, zamierzam kupić jak tylko skończy mi się Angels on bare skin :]

    OdpowiedzUsuń
  6. Musi cudownie pachnieć z Twojej recenzji wynika że również rewelacyjnie działa - Ideał ?

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja ostatnio kupiłam sobie peeling do twarzy Let the good times roll i normalnie sie zakochałam <3 i chyba uzależnie sie od Lush :D Musze przetestować ten Twój ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyobraziłam sobie ten zapach. CHCĘ TO.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekam na Lusha w Polsce i może wreszcie coś wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też mam na niego ochotę, ale nigdy nie mogę się zmobilizować, żeby w końcu go kupić :P

    OdpowiedzUsuń
  11. kiedyś potestuję , teraz kończę mojego murzynka z Lusha:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapach jest boski <3
    Teraz się czaję na Let the good times roll :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Produkt legenda :) Może kiedyś będzie mi dane wypróbować ;-))

    OdpowiedzUsuń
  14. też go wielbię! na równi z Oatifix!
    wiemy co dobre! :D hihi
    nie ma za co :* polecam się :)

    OdpowiedzUsuń
  15. mój nos poczuł się zachęcony:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zapachowcem jestem również, a kosmetyk wygląda tak, jak coś pysznego, już o opisie składników nie wspomnę :)
    Czytając o Twoich chwilach " relaksu " widzę siebie, też tak robię, ale u mnie biegają już 2 pary nóżek ( synek nie biega, już woli posiedzieć :)) w tej że kolejności - z pokoju, do pokoju i zakrętem w kuchni :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zapach obłędny!!!! Nasza ulubiona PASZTETKA!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Musi pięknie pachnieć :) Uwielbiam takie kosmetyki, które pozwalają nam się zrelaksować po całym dniu pracy i zabiegania :) Chętnie wypróbowałabym ten produkt ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. kurcze jade w weekend do pragi, z tego co wiem jest tam Lush... tylko troszke mnie te ceny odstraszaja. no i wybor! jest ogromny!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...