19 sierpnia 2012

Lektura na niedzielę 44: Róż.

Czyli: temat rzeka. Same doskonale wiecie ile jest możliwości, kolorów, faktur, efektów. Co można wyczarować za pomocą kilku pociągnieć pędzlem, sprawić iż wyglądamy młodziej, bardziej świetliście, atrakcyjniej. W sezonie jesienno - zimowym nie znalazłam dużo propozycji z moim ukochanym kolorem - brudno różowym lub rodem ściągniętym z policzków rosyjskiej matrioszki. Co znalazłam zatem?




Ogromne pokłady delikatności, lekkości, jedynie zaznaczonych wyżyn kości policzkowych. Odrobinę brzoskwini, moreli, subtelengo różu. Rozświetlenie, taflę, efekt śliskiej, fantastycznie młodej i świeżej cery. Zdjęcia wyżej bardziej sprawiają wrażenie kolekcji wiosennych niż jesienno - zimowych, nie mniej jednak mi bardzo odpowiadają.

A jakie są Wasze ulubione róże do policzków? Jaki efekt jest dla Was najbardziej "Wasz"?

Dziękuję za wszystkie życzenia zdrowotne! :* Jesteście kochane!
Lektura na niedzielę 44: Róż.
Czytaj dalej...

18 komentarzy:

  1. Nie przepadam za różami, ale mam jeden - odcień pudrowo różowy wpadający w brzoskwinię. Lubię właśnie takie neutralne i delikatne kolory ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam żadnego różu. Wydaje mi się, że do różu należy mieć cerę idealną, a ja takiej nie mam (tłusta) i często poprawiam makijaż, więc zastosowanie różu nie ma sensu w moim przypadku :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie - zdrowy róż. Wiem, śmieszne określenie, ale lubię róż, który lekko nadaje kolor, przez co wygląda się po prostu zdrowo. Kilka minut temu pokazałam na swoim blogu mój ulubiony na lato, na jesień przewiduję róż od bell, kupiony w biedronce oczywiście:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja lubię w miarę ''neutralne'' i bezpieczne... a ostatnio dużo było w kolekcjach intensywnych różowych czy koralowych odcieni. Dlatego te looki na górze są całkiem fajne, podobają mi się :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzeci makijaż od góry - majstersztyk, jeśli chodzi o róż!

    OdpowiedzUsuń
  6. ja lubię brzoskwiniowe i tzw. herbaciane - ogólnie ciepłe odcienie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. zdecydowanie brzoskwiniowe! moim ulubiencem w tym przypadku jest Peaches od Mac :)

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam róże i ich efekty na twarzy. Na codzień proferuję delikatne brzoskwinie, i chłodne róże :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam róże od brudnych róży,brzoskwinie po maźnięcia brązerem:) każdy kolor mimo wszystko,powinien dawać efekt świeżości:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja również, bardziej od odcieni różu wolę te brzoskwiniowe - wyglądają naturalniej przy mojej karnacji. Jednak mam również róż w chłodnym, cukierkowym odcieniu i czasami po niego sięgam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo mi się podoba tylko takie delikatne dotknięcie różem :)

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie teraz króluje MAC - Sunbasque. Ale lubię też pastelowy rudny róż z Bourjois :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Podoba mi się taki delikatny efekt, ale to trzeba mieć idealną cerę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Róż - kosmetyk nieśmiertelny. Dla mnie obowiązkowy element kosmetyczki. Uważam, że w przypadku każdej kobiety może zdziałać prawdziwe cuda - należy go jedynie odpowiednio dobrać i umiejętnie nakładać.

    Ja kocham róże nieróżowe - korale, pomarańcze, łososie, czasem zbliżające się niebezpiecznie blisko do brązerów. Z palety różowej - zgaszone, przybrązowione róże. Lubię wykończenia matowe, satynowe. Ewentualnie delikatny shimmer, ale to prędzej na wieczór.

    No i bardzo lubię robić to, co dla wielu osób stanowi urodowy grzech - modelować policzki różem, czyli zastępować nim brązer.

    OdpowiedzUsuń
  15. Róż i tusz do rzęs to moja codzienna podstawa makijażu nawet super naturalnego. Mam kilkanaście różnych róży w różnych kolorach i wykończeniach. Zimą stosuję matowe, latem lekko opalizujące. Odnośnie koloru to dopasowuję go do odcienia pomadki, a czasem do tonacji oka.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocham róż i to mój codzienny must have w makijażu!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja jednak preferuję róż wpadający w brzoskwinię. Pasuje do mojej dość jasnej cery, ożywia ją, różowe odcienie wyglądają mdło i nijak u mnie. Obecnie używam Glowing Peach z Oriflame i kolor bardzo mi pasuje. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. czerwony Mac Frankly Scarlet i bladoróżowy Inglot na "pućkach", oba świetni udające rumieniec - chyba nigdy nie przestanie mi się to podobać :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...