30 czerwca 2012

Long-Wear Cream Shadow, Smokey Topaz - Bobbi Brown.


Cienie w kremie nigdy nie były moimi ulubionymi - nie do końca potrafiłam się z nimi zaprzyjaźnić, wydawało mi się, że aplikacja palcami może sprawiać trudności, źle się rozcierają, przemieszczają lub rolują - takie miałam wspomnienia z limitowanką Essence Circus Circus i ich kremowymi cieniami. Od jakiegoś czasu mam przyjemność bawić się z cieniem marki - Bobbi Brown w odcieniu Smokey Topaz i muszę przyznać, że złe wspomnienia całkowicie wyparowały, a to co widzę na moich powiekach wprawia mnie w euforię.


Proste, przezroczyste, kwadratowe opakowanie z czarną nakrętką na którym widnieje białe logo marki. Czysto, bez przeładowania, ascetycznie - uwielbiam takie rozwiązania. A jaki jest cień? Plastyczny, świetnie rozprowadza się zarówno palcem jak i pędzelkiem - ślicznie lśni, co dla mnie jest dużym plusem. To lśnienie możemy intensyfikować poprzez nałożenie kolejnej warstwy lub użycie bazy. Na zdjęciach poniżej możecie zobaczyć jak Smokey Topaz wygląda solo, zastosowałam jedną warstwę - jest na tyle delikatny, że bez problemu może stać się dziennym cieniem - trwa na powiekach bardzo długo zatem zaaplikowany wczesnym rankiem powinien spędzić na powiekach 8 godzin Waszej pracy. Zdjęcia nie są w żaden sposób obrabiane czy podrasowywane więc myślę, że dobrze oddają kolor.


Opis producenta: "Nie daj się zwieść kremowym cieniom do powiek! Ich konsystencja nie musi oznaczać wałkowania się i odkładania w zagłębieniu powieki. Cienie utrzymują się do 12 godzin i zapewniają soczysty kolor o aksamitnym wykończeniu. Bardzo łatwe do nałożenia palcami lub pędzelkiem."

Ja od siebie dodam jeszcze, że są bardzo wydajne - z pozoru mikroskopijne pudełeczko zawiera w sobie dużo produktu, który wystarczy na mnóstwo makijaży.


Long-Wear Cream Shadow jest dostępny w czterech odcieniach, można je kupić/obejrzeć w Douglasach. Cena - 115 zł.
Long-Wear Cream Shadow, Smokey Topaz - Bobbi Brown.
Czytaj dalej...

12 komentarzy:

  1. ostatnio ja również zaczęłam przekonywać się do cieni w kremie, głównie za sprawą limitowanki Essence New Legaue. cienie z tej limitki są świetnej jakości, o wiele lepszej niż te z Circus :)

    OdpowiedzUsuń
  2. vilandre, o tak te z Circus Circus nie były udane:)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja jednak dalej się 'cyram' :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w tym roku oszalałam na punkcie cieni w kremie, to mega wygodne rozwiązanie :) Sama mam jednak tylko te z Essence i Catrice, z których jestem bardzo zadowolona (z tych z Circus Circus także, ale mój ulubieniec to miedziak z Ballerina Backstage).

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny kolor! Wygląda bardzo naturalnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tylko czemu piszą, że "soczysty" jak prawie go nie widać? : ((((

    OdpowiedzUsuń
  7. a mi sie cienie BB zbieraja w zalamaniu, mialam dwa ale nie pokochalam, efekt bardzo slabo widoczny i tak w sumie nie wiadomo co z nimi zrobic ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie wszystkie blakną na powiece po 2 godzinach : (( (ale na pewno nie wszystkie istniejące jeszcze testowałam ; )).

    OdpowiedzUsuń
  9. prawie go nie widac... nie kupilabym bo wole mocniejszy efekt i kolor nie z mojej bajki ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też jakoś nie mam dobrych wspomnień z cieniami w kremie.

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo delikatnie wygląda na powiekach, kolor ładny, szkoda, że nie jest odrobinę bardziej nasycony :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...