31 lipca 2011

A na niedzielę: czerń i srebro!





Dzisiejszy makijaż w odcieniach szarości i czerni wykonałam 3 cieniami z paletki Manhattan Perfect Eyes Grey Effects 107Q otrzymanej w spadku, korektora pod oczy Skinfood oraz najlepszego tuszu do rzęs na świecie, ale to na razie tajemnica - napiszę o nim za jakiś czas :)
A na niedzielę: czerń i srebro!
Czytaj dalej...

30 lipca 2011

Vegan Hemp Balm o zapachu Wanilii.


Bardzo często kupuję eko, wege lub vegańskie kosmetyki - sama nie jem mięsa od wielu lat i staram się zwracać uwagę na to, co kupuję. Vegańską pomadkę do ust The Merry Hempstere kupiłam jakiś czas temu przy okazji zakupu pędzli w sklepie internetowym iherb. Wybrałam wersję waniliową bo do wanilii właśnie mam wielki sentyment i bardzo ja lubię - w każdej postaci (tak, lody waniliowe także uwielbiam!), jednak nie był to dobry wybór :) Mimo, że pomadka pielęgnuje całkiem  przyzwoicie to jej zapach mnie skutecznie odpycha od użytkowania - robię więc to rzadko. Z racji faktu iż jest to produkt naturalny - zapach wanilii nie ma nic wspólnego z wanilią, którą znamy ze sklepów/perfum/produktów spożywczych. Nie jest to miły i słodki zapach kołyszący zmysły, mój sztyft do ust pachnie...dziwnie, conajmniej! Jest to mieszanka - według mojego nosa - grochu i czegoś delikatnego - nie potrafię sprecyzować dokładnie o jaką woń chodzi.
Nie napiszę, że zapach mi nie przeszkadza bo tak nie jest - chyba zbyt mocno utkwił mi w głowie zapach słodkiej i przyjemnej wanilii, żeby zdradzać ją z tą naturalną. Mimo wszystko zaciskam zęby i używam bo produkt działa dobrze.


Vegańskie kosmetyki znajdziecie w sklepie iherb, cena pomadki to okolo 2 dolarów.
Vegan Hemp Balm o zapachu Wanilii.
Czytaj dalej...

Bobbi Brown - SPF 15 Tinted Moisturizer Oil Free


  " Emulsja koloryzująca SPF 15 Tinted Moisturizer to opcja wszystko w jednym. Zapewnia lekkie krycie, sprawia, że skóra nadal jest widoczna i zawiera SPF. Teraz SPF 15 Tinted Moisturizer zmieniają opakowanie i będą dostępne również w nowej, żelowej formule dla skóry normalnej do tłustej."
W lecie mam czasami ochotę na podkład lekki albo jego zupełny brak -  emulsja, którą Wam dzisiaj pokażę jest świetnym rozwiązaniem, nawet dla osób, które lubią mieć 'coś na twarzy' - mimo, że jest lekka, całkiem dobrze kryje i idealnie wtapia się w skórę, co możecie zobaczyć na zdjęciach. Ja mam ciemny kolor - Teint Medium, a mimo to nie odznacza się. Czasami mieszam go z jaśniejszym podkładem i w zimne, deszczowe dni jest idealnie.



Składniki i korzyści:
Sodium Hyaluronate - natychmiastowo nawilża skórę
Emolienty i humektanty - sprawiają, że skóra staje się bardziej miękka;  wzmacniają naturalną barierę ochronną skóry,  wzmacniając jej zdolność do zatrzymywania wilgoci
Peptydy stymulujące produkcję kolagenu - wzmacniają i napinają skórę
Antyoxydanty - witamina C i E -  chronią skórę przed szkodliwym działaniem wolnych rodników
Aloes, cukier trzcinowy i kofeina - łagodzą i koją skórę
SPF 15 - oferuje szerokie spektrum ochrony UV




Pojemność kremu koloryzującego to aż 50 ml, standard w przypadku podkładów to 30 ml.
Sugerowana cena detaliczna: 156 zł.
Bobbi Brown - SPF 15 Tinted Moisturizer Oil Free
Czytaj dalej...

29 lipca 2011

Zakazana reklama Lancome - ciekawostka.

Przeczytałam dzisiaj w sieci, że brytyjscy politycy zakazali emisji reklamy podkładu marki Lancome Teint Miracle w której występuje Julia Roberts. ASA, która w Wielkiej Brytanii dba o przestrzeganie standardów w reklamie uważa, że reklama prasowa Lancome wprowadza w błąd konsumentki.
 "Na podstawie otrzymanych dowodów nie mogliśmy zdecydować, czy reklama ilustruje właściwy efekt otrzymany dzięki używaniu produktu. Nie wiemy, czy zdjęcie nie zostało mocno polepszone przy obróbce."


 Szczerze mówiąc ja nie zwróciłam uwagi na jej wygląd w tej reklamie, wydaje mi się, że każda modelka jest w ten sam sposób 'przerobiona' w Photoshopie. Patrząc na bannery reklamowe i zdjęcia reklamowe kobiet/gwiazd biorących udział w kampaniach firm kosmetycznych wiem doskonale, że po użyciu reklamowanego kosmetyku nie będę wyglądała tak jak one. Ktoś o tym może nie wiedzieć? :) Mimo wszystko cieszę się, że ktoś zwraca na to uwagę i może kiedyś przestaniemy być okłamywane?

Zastanowiło mnie  ostatnio zdjęcie nowej kolekcji kosmetyków NARS:


czy ta modelka faktycznie nie ma biustu czy graficy za mocno 'zaszaleli' z Photoshopem? :)
Zakazana reklama Lancome - ciekawostka.
Czytaj dalej...

Tagi: One Lovely Blog Award i The MakeUp Blogger Award

Dziękuję:


za wyróżnienie mnie i mojego bloga w One Lovely Blog Award - bardzo cieszę się, że zaglądacie do mnie i wracacie :) 

Zasady :
1. Podziękować za wyróżnienie - po stokroć! 
2. Zamieścić link do bloga osoby, która Cię wyróżniła.
3. Wkleić logo wyróżnień.
4. Przekazać nagrodę do 16 blogów.
5. Zamieścić linki do tych blogów,
6. Powiadomić nominowane osoby.
7. Podać 7 faktów na swój temat.

A fakty są następujące:
1. Od ponad 9 miesięcy jestem mamą mojej małej Jagódki.
2. Od czerwca mieszkam we Frankfurcie nad Menem - jak długo jeszcze? Tego nikt nie wie ;)
3. Jestem uzależniona od lodów, uwielbiam wszystkie niezależnie od smaku i mogłabym, a nawet chciałabym je jeść codziennie! Odkryłam także właśnie we Frankfurcie najlepszą lodziarnie na świecie w której mają tak pyszne lody, że mogłabym o nich opowiadać godzinami.
4. Prawie 11 lat temu zostałam wegetarianką, idąc w ślady starszej siostry. Mój narzeczony - Tomek - także nie je mięsa.
5. Jestem panikarą - pająki, owady, windy, pociągi, samoloty i miliony innych rzeczy i zjawisk do których się nie przyznaję wzbudzają mój lęk.
6.  Parę lat temu byłąm u wróżki! NIe sprawdziło się do tej pory to, co wywróżyła, ale kto wie może kiedyś Tomasz przefarbuje włosy i przeżyję kolejną miłość ;)
7. Mam trójkę rodzeństwa - ja jestem najmłodsza i świetnych rodziców! Jestem z tych, co to nigdy nie odetną pępowiny ;)

Dostałam także kilka nominacji do zabawThe MakeUp Blogger Award, dziękuję:


Dziewczyny jest mi bardzo miło!
Zasady:
- napisz, kto przyznał cie nagrodę 
- napisz 7 makijażowych faktów o sobie
- nominuj 15 bloggerek

7 makijażowych faktów o mnie:


1. W swoim życiu miałam kilka manii: masła do ciała i balsamy, lakiery do paznokci, perfumy, podkłady - aktualnie nie posiadam żadnej, co uważam za sukces.
2. Mam mnóśtwo piegów, które kiedyś próbowałam zakryć, zniwelować, zniszczyć - teraz podobają mi się!
3. Słowo 'make - up'  kojarzy mi się z podkładem, bez dobrego produktu nie wyobrażam sobie dobrego makijażu.
4. Podobają mi się metoryty Guerlaina do tego stopnia, że bardzo rzadko ich używam bo zwyczajnie jest mi ich szkoda ;)
5. Moim ulubionym kosmetykiem do makijażu w chwili obecnej jest podkład.
6. Bardzo rzadko używam tuszu do rzęs,  nawet przy makijażu oka o nim albo zapominam albo uważam, że go nie potrzebuję. 
7. Nie używam pomadek, mogłyby dla mnie nie istnieć - zdecydowanie wolę błyszczyki, a jedynymi kolorami, które mogę zaakceptować jest nude i czerwień (i takie dwie akurat nawet mam!) :)

Nie będę nominowała kolejnych bloggerek bo chyba wszystkie już wzięły udział w zabawie, a ja jestem pewnie ostatnia ;)

Tagi: One Lovely Blog Award i The MakeUp Blogger Award
Czytaj dalej...

28 lipca 2011

Chanel, Blue Satin - recenzja lakieru do paznokci


Dzisiejsza recenzja to recenzja kosmetyku pożyczonego od mojej siostry Anki (danke!), która to dostała go w prezencie od przyjaciela (danke Boro!), lakier do paznokci Chanel nie jest więc moją własnością - i dobrze bo gdyby Tomek przeczytał tutaj o jego cenie, przez tydzień kazałby mi jeść chleb z solą ;) Ale do rzeczy, abstrahując od ceny :)



Jak najkrócej opisać odcień Blue satin? Bardzo ciemny, głęboki granat bez zbędnych drobinek i perłowego połysku, którego swoją drogą nie znoszę i nie toleruję na swoich paznokciach. W świetle dziennym lub w słońcu doskonale widać przebłyski granatu, ale po pierwszej aplikacji byłam pewna, że ten lakier jest czarny. Całkiem fajnie rozprowadza się i nie pozostawia smug, w stanie doskonałym wytrzymuje około 3 dni – myślę, że u dziewczyn, które nie mają małych dzieci i nie muszą trylion razy w ciągu dnia myć rąk powinien wytrzymać znacznie dłużej (nie użyłam żadnego lakieru nawierzchniowego przedłużającego trwałość). Jedna warstwa w zupełności wystarczy, aby w pełni pokryć i uzyskać zadowalający efekt. Oczywiście jest też 'jakieś ale', po użyciu zmywacza paznokcie wyglądają kiepsko - mimo tarcia wacikiem na skórkach lub pod paznokciem widać pozostałości lakieru, dzieje się tak zapewne z każdym ciemnym odcieniem, ale wspomnieć należy o tym fakcie :)

Na moich mini paznokciach i spracowanych dłoniach ;)



Nie byłabym sobą gdybym go nie zmatowiła :)


I jak Wam się podoba? Co do ceny - nie znam jej i nie sprawdzałam, niech pozostanie wielką niewiadomą!
Chanel, Blue Satin - recenzja lakieru do paznokci
Czytaj dalej...

27 lipca 2011

Spadek: Sypkie cienie Art Deco.


Na pewno już kilkakrotnie chwaliłam się, że oczy maluję rzadko, a nawet bardzo rzadko. Zmieniło się to jednak w momencie w którym zaczęłam prowadzić bloga – oczywiście nadal nie robię tego codziennie, ale wynika to z braku czasu i mojej wygody – tarzam się z Jagą po dywanie, łóżku, skaczemy, tańczymy, jej małe paluszki lądują w moim oku kilka razy w ciągu dnia – nie wyobrażam sobie siebie w pełnym makijażu każdego dnia – parę chwil i nic by z niego nie zostało :) Czuję się jednak z tym bardzo dobrze i całkiem atrakcyjnie, a dla moich oczu makijaż jest świętem! Pokażę Wam dzisiaj mineralne cienie sypkie, które dostałam w spadku od mojej starszej siostry Oli (merci!), używam ich przede wszystkim do rozświetlenia, a że są brokatowe - rolę swoją spełniają wyśmienicie. Biały ' Snowflake' cudownie sprawdza się w wewnętrznym kąciku oka oraz do opruszenia już wykonanego makijażu, cień w kolorze burzowego nieba również używałam jako ostatnią warstwę np. w tym makijażu.





 Obydwa produkty Art Deco są bardzo dobrej jakości, osypują się minimalnie, ale jest to w pełni zrozumiałe gdyż są to cienie sypkie i dla mnie nie stanowi to większego problemu. Nie mam zastrzeżeń także do wydajności ani opakowania – jest wygodne i szczelne. Mam wielką ochotę wypróbować ich na mokro i zdać Wam relację!



Spadek: Sypkie cienie Art Deco.
Czytaj dalej...

26 lipca 2011

Przygoda z John Frieda ' Full Repair'



O pielęgnacji włosów jeszcze nie pisałam, bo uznałam, że stan moich włosów i ich perypetie nie są na tyle ciekawe, aby się nimi dzielić. Wszystko jednak się zmieniło! Dzisiaj w roli głównej: moje włosy! Zanim przejdę do sedna czyli do recenzji musicie przebrnąć przez wprowadzenie:) Jakiś czas temu skusiłam się na nowość marki Gliss Kur, mianowicie szampon regenerujący i reperujący bardzo zniszczone włosy – to ten w tajemniczym, czarnym opakowaniu. Wiem, że w Polsce także jest już dostępny i może nawet już go używałyście. Czarny Szampon miał sprawić, że moje włosy będą lśniły jak brokat i wyglądały jak włosy Angeliny Jolie na czerwonym dywanie, ufam i wierzę więc zabieram się do mycia. Myję dokładnie, płuczę, wycieram, rozczesuję (boli! - już tu coś mi się nie podoba), suszę i ... moje włosy są posklejane u nasady, obciążone, matowe i przeokropne w dotyku – są jakby niedomyte. A może źle spłukałam szampon? Myję raz jeszcze, tym razem płucząc najdokładniej w świecie i co? To samo! Mam włosy, które wyglądają gorzej niż przed umyciem, a w dotyku przypominają nawet nie wiem co i nie chcę wiedzieć. Czarny spełnia się w roli płynu do podłóg. Wyrzucając pieniądze w błoto, a nowości Gliss Kur znajdując nowe zadanie musiałam zainwestować w kolejny szampon, tym razem padło na używaną już kiedyś przeze mnie markę John Frieda. Byłam zadowolona z wersji dla brunetek, ale znowu rzuciłam się na nowość i wróciłam do domu z 'Full Repair' – najnowszą propozycją tej marki w kolorystyce czerwonej. Nie zawiodłam się. Włosy są lekkie, pachnące, nie są obciążone i przyklejone do głowy niczym hełm:)

Dodatkową zaletą jest fakt rozczesywania bez wielkiego bólu i nerwów – parę miesięcy temu rozjaśniłam włosy (nie napiszę kto mnie na to namówił, ale on to przeczyta i niech wie, że to przez niego!) o aż dwa tony;) i mimo, że je przyciemniłam z powrotem dwa miesiące później, w ramach pamiątki pozostały mi kołtuny. Tak, po umyciu nie mam włosów, mam kołtuny,  których rozczesanie jest męką i napawa mnie strachem, gdy widzę rezultat w postaci trylionów wyrwanych włosków. Full Repair radzi sobie bardzo dobrze i sądzę, że dobrym pomysłem będzie zakupienie odżywki z tej serii.

Znacie może sposoby na pozbycie się kołtunów?:)




Przygoda z John Frieda ' Full Repair'
Czytaj dalej...

25 lipca 2011

MAC Semi Precious - mineralny róż Warmth of Coral


Znowu będę Was kusiła! I znowu MAC-iem :) Kilka dni temu zrecenzowałam przecudny puder mineralny tej marki w odcieniu Rose Quartz, a dzisiaj pokażę Wam przepiękny brzoskwiniowo – koralowy, matowy róż również z najnowszej, letniej kolekcji Semi Precious, aktualnie królującej w salonach firmowych. Ostatnimi czasy używałam wszystkiego, co błyszczy i właściwie nadal tak jest, ale! Na mojej drodze pojawił się właśnie mac-owy róż w odcieniu Warmth of coral przecudnie złoconej brzoskwinki, który to skradł moje serce i zagonił w ciemny kąt inne policzkowe kosmetyki (nawet ukochane różowe landryny!).

Jaki jest ten nowy, miły memu sercu? Matowy, świetnie napigmentowany, nie robi krzywdy = nie robi plam, delikatny i subtelny. Oczywiście ta ostatnia zaleta, o której piszę jest kwestią indywidualną i zależy od ilości naniesionego kosmetyku – ja staram się nie przesadzić w żadną ze stron. Korci mnie, aby sprawdzić jak róż sprawdzi się w roli cienia do powiek – na mokro, o efekcie na pewno Was poinformuję i zdam foto- relację. Produkt ma wagę 6 gramów, opakowaniem Was nie zaskoczy bo jest ono tradycyjne – jak w większości pozycji tej marki – proste i 'czyste'. A teraz pora, aby nacieszyć oko!





MAC Semi Precious - mineralny róż Warmth of Coral
Czytaj dalej...

24 lipca 2011

Sephora vs Douglas - płyny do demakijażu oczu


Do Douglasa zaglądałam rzadko, a nawet bardzo rzadko – w Polsce to Sephora była moim azylem:) Tutaj zostałam skazana na tą pierwszą sieć z czego zadowolona nie jestem, ale o tym może innym razem. Przy ostatniej wizycie mającej na celu zakup tylko i wyłącznie płynu do demakijażu oczu z radością donoszę, że tylko na tym zakupy się skończyły z zawrotnym rachunkiem opiewającym na 2,95 euro. Płyn jak to płyn – ma zmywać i nie podrażniać, ja lubię te dwufazowe, oleiste – moim zdaniem doskonale radzą sobie ze swoim zadaniem. Moja dotychczasowa, ulubiona sieć perfumeryjna ma również w swojej ofercie takowy płyn i to jego używałam do tej pory, nadchodzi więc wiekopomna chwila kiedy muszę porównać produkty dwóch konkurencyjnych polskich perfumerii.

Produkty mają identyczną pojemność, konsystencję, są również dwufazowe – jednak sephorowy krzyczy, że zmywa także ten wodoodporny makijaż. I właśnie ten fakt w porównaniu przemawia na jego korzyść mimo, że tak naprawdę wodoodporność jest dla mnie średnio istotna – oczy maluję rzadko, tuszu używam niewodoodpornego, sądzę jednak, że fakt ten może być bardzo istotny dla Was. Płyny działają podobnie, z moim makijażem radzą sobie bez problemu – jednak tak jak wspomniałam sephorowy posiada jedną zaletę więcej. Cenowo wychodzą pewnie tak samo, nie wiem czy w polskich Douglasach seria XS XL jest już dostępna? Jeśli nie to spieszę wyjaśnić, że w jej skład wchodzą kosmetyki do demakijażu, płatki kosmetyczne, patyczki do uszu itp w dwóch wersjach małej XS reklamowanej jako travel size oraz dużej XL – Sephora swoją linię komsetyczną wprowadziła już wieki temu, konkurencja zatem gorsza być nie mogła.

Zdjęcie dwóch porównywanych produktów (buteleczka po prawej jest krzywa, naprawdę!).


Ufacie produktom sygnowanym przez takie marki? Używałyście ich?
Sephora vs Douglas - płyny do demakijażu oczu
Czytaj dalej...

22 lipca 2011

The Body Shop - wyniki rozdania

Pisałam Wam wczoraj, że raz jeszcze wylosuję Zwyciężczynię rozdania, mięły trzy dni i nie otrzymałam e-maila z adresem od pierwszej laureatki.

Z pomocą maszyny losującej - wygrał numer 6, a jest nim....Kolorowy Kot! Kocie proszę o adres i gratuluję!
The Body Shop - wyniki rozdania
Czytaj dalej...

21 lipca 2011

Nakarm swoje paznokcie! Recenzja odżywki p2.




p2 to niemiecka marka kosmetyczna niedostępna w Polsce, jest stosunkowo tania i łatwo dostępna – możecie ją znaleźć w sieci drogerii dm. W jej ofercie jest pielęgnacja dłoni oraz paznokci, kolorówka i akcesoria, a wszystko jak zwykle piękne i kolorowe! :) Ja skusiłam się na odżywkę do paznokci i skórek o bardzo chwytliwej nazwie 'Feed your nails!' - jest w postaci żelu zawierającego ziołowe mikrogranulki (na zdjęciu to widać oraz widać Jagodę atakującą najpierw szafkę na której stoi telewizor, a następnie wielkie pudło - mam już oczy dookoła głowy i psychicznie przygotowuję się na pierwsze upadki) oraz witaminę E, intensywna formuła ma za zadanie odżywić zniszczone i zaniedbane paznokcie. To coś dla mnie, moje ręce jeszcze nigdy nie wyglądały tak źle jak w tej chwili, powód jest jeden – robię wszystko, co robi perfekcyjna Pani Domu, ale ja to robię bez rękawiczek.


Odżywki używam raz dziennie wmasowując ją w paznokcie i skórki, po chwili stają się one wizualnie zdrowsze i ładniejsze. Niestety nie zauważyłam, aby efekt ten utrzymywał się długo, musiałabym używać jej chyba co godzinę lub po każdym myciu rąk.  Wybrałam produkt do wmasowywania bo wydawało mi się, że taki rodzaj kuracji będzie przynosił fajne efekty - i zapewne tak jest, ale ja jak już pisałam dużo 'robię rękami' i chyba nic już mi nie pomoże. Dawno, dawno temu.... miałam piękne, mocne, zdrowe i silne paznokcie, może któraś z Was zna sposób na odżywienie ich? Nie mam dużo czasu na ich pielęgnację, potrzebuję czegoś szybkiego i spektakularnego bo ich łamliwość przyprawia mnie o dreszcze.

Dziewczyny, przez kilka dni będę miała itrudniony dostęp do sieci - zaległości w odwiedzaniu Waszych blogów niebawem nadrobię! Wylosuję także nową Zwyciężczynię konkursu z marką The Body Shop ponieważ do chwili obecnej nie otrzymałam adresu - postaram się zrobić to jeszcze dzisiaj lub jutro.
Uściski!
Nakarm swoje paznokcie! Recenzja odżywki p2.
Czytaj dalej...

20 lipca 2011

Serce bije mi szybciej!

Na samą myśl o tych nowościach serce bije mi szybciej!


Bobbi Brown - Emulsja koloryzująca SPF 15 Tinted Moisturizer to opcja wszystko w jednym. Zapewnia lekkie krycie, sprawia, że skóra nadal jest widoczna i zawiera SPF. Teraz SPF 15 Tinted Moisturizer zmieniają opakowanie i będą dostępne również w nowej, żelowej formule dla skóry normalnej do tłustej. Nowości rozszerzą stałą ofertę podkładów Bobbi Brown.


M·A·C Semi Precious. Limitowana wakacyjna kolekcja w której 4 szlachetne sproszkowane kamienie półszlachetne zapewniają swoje ziemskie i duchowe właściwości. Róże, cienie i pudry w pięknych, niespotykanych odcieniach.



M·A·C Me Over!. Kolekcja limitowana dostępna we wszystkich salonach M·A·C od 1 września 2011. “W tym sezonie odbył się najbardziej epicki casting – zakrojone na szeroką skalę poszukiwania ponad powierzchownością, aby znaleźć esencję tego, co czyni ludzi M·A·C pięknymi. W online’owym konkursie (ogłoszonym w Stanach Zjednoczonych) w szranki stanęły tysiące ludzi przedstawiających swoje zdjęcia oraz filmy, a każdy z nich kończył się prośbą:M·A·C Me Over! ponieważ.... Odkryliśmy, że są oni fantastyczni, interesujący, a nawet bardzo szykowni, zaś zawsze – unikalni! James Gager, Senior Vice President, Dyrektor Kreatywny M∙A∙C, wybrał sześć gwiazd, które najlepiej wyrażają motto M·A·C Me Over!: Styl, Serce i Duszę – aby stały się światowymi twarzami jesiennej kolekcji M·A·C. Czy to chłopak, czy dziewczyna, biały czy czarny, 18-sto czy 80-cio letni, każdy z nich będzie obrazował jeden z trzech różnych look’ów jesieni: kolekcji bazowych produktów M·A·C, obejmującej ulubione cieliste i różowe odcienie naszych Artystów, w tym przywróconych faworytów i nowe limitowane odcienie; oraz dwóch kolejnych bogatych w kolory, jednej bazującej na trendach i kolejnej, stonowanej i stylowej. M·A·C Me Over! jest stylem, sercem i duszą tego, kim jesteśmy!”


Bourjois - Volume Fast & Perfect . Marka wprowadza innowacyjną maskarę z obrotową szczoteczką, która rewolucjonizuje makijaż i maksymalnie przyspiesza nakładanie tuszu. Wystarczy jedno pociągnięcie szczoteczki, a twoje rzęsy osiągają efekt sztucznych w 30 sekund, Pełne pokrycie rzęs w czasie 360º, rzęsa po rzęsie, bez nadmiernego obciążenia.




Clarins - Aura by Svarowski. W sercu zapachu tkwi pryzmat energii, połączenie  bursztynu, styraks i białego piżma. Trzy czyste i szlachetne zapachowe wibracje naładowane są energią i przetworzone w bardziej intensywne, połyskujące promienie czystego światła. Owocowe promienie o nutach soczystego liczi: połączone z pryzmą energii,  zmieniają się w intensywne i różowe wibracje zmysłowej kobiecości. Kwiatowe promienie z nutami czystej, białej tuberozy: połączone z pryzmą energii promienie zmieniają się w ponętne wibracje majestatycznej kobiecości.Pikantne promienie z nutami subtelnie wibrującego  różowego pieprzu: połączone z pryzmą energii promienie zmieniają sie w ciepłe i drzewne wibracje tajemniczej kobiecości.Lśniący zapach, który otacza piękno każdej kobiety olśniewającą, unikalną aurą. Aura Eau de Parfum Swarovskiego łączy współczesny zapach o wyjątkowej jakości z nadzwyczajnymi surowcami, które są cechą chrakterystyczną długiej tradycji Francuskich subtelnych zapachów.  To rozpalona owocowa, kwiatowa kreacja.


Babor - Beleze de Brasil. Brazylia skrywa w dorzeczu Amazonki największy las deszczowy wraz z jego niespotykanym gdziekolwiek indziej bogactwem flory i fauny. BABOR wykorzystał dobroczynne działanie substancji czynnych pozyskanych z tropikalnych roślin leczniczych, opracowując Beleza do brasil - kompleksową pielęgnację twarzy i ciała, w pełni odzwierciedlającą siłę, energię oraz niepowtarzalny klimat brazylijskiej dżungli. W ofercie: energizujący olejek pod prysznic, masło do ciała, żel pod prysznic, lotion do ciała, energetyzujące amupłki do twarzy.
Serce bije mi szybciej!
Czytaj dalej...

19 lipca 2011

Pomidor! Tony Moly - Tomatox Brightening Mask.


Pamiętacie przedszkolną zabawę w Pomidora? Za każdym razem, gdy spojrzę na ten kosmetyk przypominają mi się beztroskie lata, gdy chodziłam w bluzkach wciągniętych w rajtuzy i zupełnie mi to nie przeszkadzało :)

O kosmetykach z Azji mogłyście przeczytać już na wielu blogach, wydaje mi się, że właśnie one zaskarbiły sobie wielką sympatię polskich bloggerek - oczywiścię moją także. Po zdenkowaniu kremu marki Skinfood z witaminą C, o którym pisałam bardzo pozytywnie (oprócz gorzkości, którą pozostawiał na skórze!) przyszła pora na recenzję kolejnej pozycji. Tym razem przedstawiam Wam wybielającą maseczkę Tony Moly - Tomatox Brightening Mask.

Maseczkę o pojemności 70 gramów nakładamy na oczyszczoną twarz i 'trzymamy' kilka minut, zmywamy ciepłą wodą. Dzięki zawartości pomidora ma rozjaśniać zmęczona skórę, nadawać piękny blask i oczywiście sprawić, że będziemy w niej zakochane ;) Produkt ma bardzo kremową i dzięki temu miłą w użyciu konsystencję, dobrze się rozprowadza i całkiem ładnie pachnie ('całkiem ładnie' to znaczy, że nie drażniąco i dusząco - muszę przyznać, że bardzo obawiałam się zapachu pomidorów zionącego z opakowania). Przezabawne i niespotykane opakowanie odróżnia produkt od tysięcy innychn na naszym rynku i chyba działa trochę jak magnes :)



Jeśli chodzi o sam produkt - jeste bardzo zadowolona. Mimo, że użyłam dopiero dwukrtonie już widzę różnicę - ta maseczka naprawdę rozjaśnia! Dla mnie i mojej bladej cery jest to oczywiście na plus, ale zastanawiam się jak sprawdziłaby się u opalonych dziewczyn, czy jest w stanie rozjaśnić sztuczną opaleniznę? Oprócz wybielenia, pomidorowa maseczka sprawia, że cera wygląda młodziej i zdrowiej. Bardzo zastanawia mnie skuteczność azjatyckich kosmetyków, właściwie prawie wszystkie recenzje, które czytałam były bardzo pozytywne!

Używałyście kiedyś takich kosmetyków? Jakie są Wasze ulubione?
Pomidor! Tony Moly - Tomatox Brightening Mask.
Czytaj dalej...

18 lipca 2011

MAC Semi Precious, Mineralize Skinfinish w odcieniu Rose Quartz


Semi Precious to wakacyjna, mineralna limitowanka firmy MAC. W salonach firmowych można ją zdobyć jedynie w lipcu i sierpniu - a jest moim zdaniem czego szukać. Marka proponuje kolekcję inspirowaną czterema kamieniami półszlachetnymi – bronzytem, czarnym turmalinem, złotym pirytem i liliowym lepidolitem. W skład kolekcji wchodzi dwanaście cieni do powiek, trzy odcienie różu i cztery mineralne pudry. Pokażę Wam jeden z najpiękniejszych pudrów jakie dane mi było ostatnio używać - jestem nim naprawdę zachwycona!

Mój odcień to Rose Quartz - pięknie wykańczający i rozświetlający produkt - na mojej jasnej cerze mogę stosować go także jako róż lub delikatny rozświetlacz - w moim przypadku to kosmetyk wielofunkcyjny :) Zobaczcie same jakie piękne kolory:



Kosmetyk o pojemności 10 gr (115 zł), opakowanie - jak u MAC - a - proste i bez udziwnień kryje w sobie produkt wart sporej uwagi. Doskonale i miękko rozprowadza się po skórze i owija ją deliaktnym woalem blasku. Obawiam się, że zrobię nalot na salon i zaopatrzę się w kolejnego Skinfinisha.

MAC Semi Precious, Mineralize Skinfinish w odcieniu Rose Quartz
Czytaj dalej...

16 lipca 2011

Manicure na sobotę:)

Piknik, mnóstwo słońca, pysznego jedzenia przygotowanego przez moją siostrę, Jagoda próbująca stanąć na nóżkach i Tomek na swoim nowym longboardzie - tak spędziliśmy sobotnie popołudnie.


Użyłam lakierów z najnowszej kolekcji Essence 50's- których miałam nie kupić:)
Manicure na sobotę:)
Czytaj dalej...

14 lipca 2011

Lipstick on the glass!


Moja pierwsza szminka! Tak, wiem, że niektóre dziewczyny wchodzą w posiadanie takiej w wieku lat pięciu, ale u mnie to trwało trochę dłużej:) Cały dzień myślałam o tym poście i cały dzień po głowie chodziła mi piosenka Maanamu i świetny teledysk. W obliczu tak ważnego wydarzenia w moim życiu zarzucę Was większą ilością zdjęć - w koncu to podniosła chwila!



Ultra Performance Lip Colour - pomadka do ust o innowacyjnej recepturze dającej optyczny efekt liftingu. Nadaje długotrwały kolor i połysk. Dzięki wyjątkowo delikatnej konsystencji nie klei się i nie gromadzi w załamaniach ust. Kompleks substancji czynnych "Lifting" chroni wrażliwą skórę ust przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych, pielęgnuje i regeneruje.

Mogłabym pisać o niej w nieskończoność, ale same widzicie jaka jest piękna! Już opakowanie sprawia, że użytkowanie staje się luksusem, kolor - cudowny Nudziak, konsystencja - miękka i delikatna, trwałość - dostateczna dla osoby która ciągle coś je:)



Używam jej od dzisiaj z wielką przyjemnością i niemalże namaszczeniem, jest moim dodatkiem do dobrego nastroju:) Są kosmetyki, których używanie przynosi Wam poczucie radości? Dla mnie jednym z takich produktów jest właśnie szminka Babor, a tak naprawdę to wszystkie ich propozycje:) Niestety kupić produkty tej niemieckiej marki można tylko w autoryzowanych salonach lub poprzez internet.
Lipstick on the glass!
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...