30 czerwca 2011

Nowa limitowanka Essence - 'Ballerina Backstage'

ballerina1

'Ballerina Backstage' już jest! Dzisiaj zobaczyłam ją w sklepie Essence i kupiłam produkty, które mnie zainteresowały, a mianowicie:

Cienie w musie - złoty Pas de Cooper oraz matowy czarny Grand-plié in black - każdy o wadze 2,8 gr
Róż w musie - w kolorze Prima Ballerina o wadze 6,1 gr

ballerina2

balerina3

Bardzo podoba mi się róż - jest arcydelikatny i dziewczęcy - obawiam się jednak, że na nawet lekko opalonej cerze może być bardzo słabo widoczny, ale jak sama nazwa kolekcji wskazuje - baletnice kojarzą się z porcelanową cerą więc może dla takiej karnacji został stworzony ten produkt? Cieni jestem bardzo ciekawa - nie używałam jeszcze nigdy czarnego o konsystencji musu. Pełną relację ze zdjęciami zdam za parę dni:)

ballerina5

ballerina4

Złoty wyszedł odrobinę mdło, ale w rzeczywistości jest 'mocniejszy':

ballerina6
Nowa limitowanka Essence - 'Ballerina Backstage'
Czytaj dalej...

Pora na włosy!

Mam wielką przyjemność recenzować dla Was produkty firmy Kemon. Produkty tej marki wywodzą się z zielonego serca Italii , Umbrii (jak pomyślę sobie jaka pogoda jest tam w tej chwili - serce mi pęka z zazdrości!). Zajrzyjcie koniecznie na stronę firmy, aby poznać historię marki oraz informacje na temat wyznawanych zasad - np. troski o środowisko. Za jakiś czas podzielę się z Wami informacjami na temat dwóch produktów:

- Żelu nawilżającego w piance Volume Hidro
Volume Hidro - 72 zł
"unikalna żelowa formuła , która pozwala na modelowanie i utrwalanie dowolnych fryzur. Nadaje się do układania włosów, a także w przypadku suszenia włosów sposobem naturalnym tj. naturalnym, aby zdyscyplinować włosy kędzierzawe i uzyskać trwały skręt."


- Pasty modelującej Freestyle
Freestyle Hair Manya - 54 zł
modeluje i zwiększa objętość włosów, umożliwiając układanie różnych typów fryzur zarówno tych nierozczesywanych grzebieniem jak i misternie układanych lub nastroszonych. Zapewnia utrwalenie. W każdej sytuacji fryzura pozostaje pod kontrolą. Nie usztywnia.


Już niebawem pełna recenzja!
Pora na włosy!
Czytaj dalej...

29 czerwca 2011

Bubel roku - sephorowy zmywacz do paznokci

sefora1

Kupiłam go przy okazji zakupów w Sephorze - i przyznam od razu, że spodziewałam się bardzo dobrego jakościowo produktu. Moje rozczarowanie jest ogromne - jest to najgorszy kosmetyk jakiego przyszło mi używać, a z reguły bardzo ciężko jest mnie rozczarować w tej kwestii. Nie jestem w stanie dobrze zmyć nim lakieru, o dokładności nie wspomnę. Trzeba go bardzo dużo 'wlać' na wacik, mocno cisnąć i trzeć paznokieć, a i tak lakier topornie schodzi. Dodam, że przy tarciu nasączonym wacikiem o paznokieć czuję się jakbym miała do czynienia ze styropianem albo odgłosem paznokcia na tablicy szkolnej:) Mnie przy tych odgłosach przechodzą ciarki. Pozostałość buteleczki ląduje w koszu na śmieci bo nie mam już cierpliwości, a tym przypadku sprawdza się twierdzenie, że droższy kosmetyk nie zawsze jest lepszy - ze zmywaczy za 2 zł byłam o wiele bardziej zadowolona.

sefora2
Bubel roku - sephorowy zmywacz do paznokci
Czytaj dalej...

Puder z certyfikatem Ecocertu - Bourjois, Bio Detox Organic

bourjois2

O czym dzisiaj napiszę? O Bio détox organic Perfecting Powder marki Bourjois - upiększającym pudrze. Według obietnic firmy produkt spełnia potrzeby świeżej, czystej i ujednoliconej cery, zabezpiecza przed zanieczyszczeniami środowiska, jednocześnie sprawiając iż skóra wygląda pięknie. Niewątpliwą nowością na rynku wśród takich kosmetyków jest w 100 % naturalna formuła. W skład tej formuły wchodzi np. chlorofil, który ma za zadanie chronić przed zanieczyszczeniami i dotleniać skórę, nasiona drzewa Moringa oczyszczające i chroniące komórki przed szkodliwym wpływem środowiska zewnętrznego i zabezpieczające przed zatykaniem porów, puder lniany odpowiadający za absorbowanie sebum i matowy efekt makijażu oraz tlenek cynku mający właściwości ściągające i zwężające pory skóry. Potiwerdzeniem wszystkich obietnic producenta jest certyfkat Ecocert przyznawany produktom, które spełniają określone wymagania - przede wszystkim jest to w pełni naturalny skład.

bourjois1

Kolor, który posiadam to Light Vanilla - najjaśniejszy z całej gamy (do wyboru są cztery odcienie: Light Vanilla, Vanilla, Beige, Dark Beige) i dla jasnej cery jest doskonały.

bourjois4

Puder pownien utrzymać się na skórze 8 godzin bez efektu maski (coś się ze mną dzieje, że zaczęłam używać pudrów/podkładów, które nie 'robią szpachli') dzięki krzemionce, mineralnym pigmentom i talkowi. A jak jest naprawdę? Używałam go w bardzo sprzyjających pobliskim lodziarniom ( a mam niedaleko aż cztery w których są tryliony pysznych smaków, a chodzenie drugą stroną ulicy nic nie da bo są po obydwu!) warunkach atmosferycznych jakimi niewątpliwie są ponad 30 stopniowe upały - kosmetyk nie wytrzymał próby ośmiu godzin bo nic nie jest w stanie tyle wytrzymać. Jestem jednak pewna, że przy opcji kilku stopni mniej i normalnej/suchej/mieszanej cerze będzie w stanie wykonać to zadanie. Nie jestem w stanie stwierdzić jak sprawdzi się przy cerze tłustej bo takowej nie posiadam, moja lekko przesuszona przyjęła go jednak ochoczo i z radością - przepięknie mnie zmatowił i myślę, że w okresie letnim w zupełności wystarczy - przy naturalnym makijażu podkład jest zbędny. Aplikowałam go parę minut po wchłonięciu kremu Skinfood i byłam bardzo zadowolona efektem jaki zobaczyłam w lustrze. O kremie Skinfood, który recenzowałam tutaj muszę jeszcze coś napisać - otóż jest gorzki! Tak, gorzki! Po wsmarowaniu pojawia się okropny posmak więc jeśli któraś z Was zdecyduje się na zakup koniecznie o tym fakcie pamiętajcie! Wracając do naszego pudru - zobaczcie jak wygląda puderniczka!

bourjoius3

Lusterko umieszczone na obrotowym zawiasie może zmieniać pozycje o 360 °. Puderniczka natomiast jest koloru białego i jest cudownie minimalistyczna - ostatnio takie opakowania również wprawiają mnie w zachwyt:) Cena kosmetyku do końca czerwca to 46,99 zł - widziałam je w Douglasie i Rossmannie.
Puder z certyfikatem Ecocertu - Bourjois, Bio Detox Organic
Czytaj dalej...

27 czerwca 2011

L'Imperatrice - numer 3 Dolce Gabbany

dolcegabbana3

L'Imperatrice Dolce Gabbany to jeden z moich ulubionych zapachów - unisex - moim zdaniem jednak jest typowo kobiecy. W składzie znajdziemy melon, kiwi, różowy fiołek, piżmo. Kompozycja wydaje się być banalna i prosta, ot kolejne kwiatki i owoce, których są miliony, po chwili jednak staje się cudownym otulaczem doskonale sprawdzającym się w letnie wieczory albo chłodniejsze dni. Perfumy są bardzo kwiatowo - owocowe jednak nie pozostawiają za sobą ogona - co akurat dla mnie jest plusem - mimo, że jest intensywny, na nadgarstkach przy każdym ruchu lub przy wietrze - czułam go na sobie. Przez długi czas wydawało mi się, że jest zupełnie nie mój, że nie pasuje do mnie - teraz patrzę na L'Imperatrice zupełnie inaczej. Nie używam ich codziennie, nawet nie raz w tygodniu - są ze mną tylko w szczególne dni. Doskonałe dla wielbicielek słodkości i intensywnych nut.

dolcegabbana2

Opakowanie zapachu nr 3 (antologia obejmuje pięć zapachów) jest szklane, bez atomizera i ma odkręcany korek - ja mam wesrję pochodzącą z zestawu, o pojemności 30 ml. Muszę przyznać, że bardziej zadowoliłaby mnie obecność atomizera - łatwo można przesadzić z ilością zapachu i po prostu chlusnąć na siebie za dużo:) Odkręcany korek też jest specyficznym rozwiązaniem, ale można przywyknąć - całość wizualnie jest doskonale surowa i ascetyczna.
L'Imperatrice - numer 3 Dolce Gabbany
Czytaj dalej...

25 czerwca 2011

Chwalipięta - książki Bobbi Brown i Rae Morris

ksiazki

Zobaczcie jaki piękny prezent dostałam od Tomka! Jestem w siódmym niebie!

ksiazki2

ksiazki3

ksiazki4

Od dzisiaj mam pod ręką ogromną kopalnię wiedzy, w albumach jest dosłownie wszystko o makijażu. Jestem tak podekscytowana, że musiałam się aż pochwalić:)
Chwalipięta - książki Bobbi Brown i Rae Morris
Czytaj dalej...

24 czerwca 2011

Babor i Spa w Komborni - wspomnienia i recenzja!

BABOR_fav

Moja bliższa znajomość z marka Babor rozpoczęła się kilkanaście miesięcy temu, gdy z wielkim brzuchem wypełnionym Jagódką przemierzyłam setki kilometrów, aby zobaczyć się z moją siostrą - na codzień żyjącą na obczyźnie. Dotarłam w okolice Krosna - do Komborni i pierwszego w moim życiu obiektu spa! Nie będę zagłębiać się w jakim siódmym niebie byłam przez dwa dni tam spędzone - zobaczcie zdjęcia ! Miałam niezwykłą przyjemność być potraktowaną niemalże jak królowa przez panią kosmetyczkę, która pracowała właśnie na kosmetykach Babor - cudowny masaż twarzy, zabieg oczyszczający na twarz i torebka z próbkami i katalogiem. Wtedy chyba pierwszy raz w życiu tak intensywnie czułam, że moja skóra naprawdę oddycha, dosłownie jakby ktoś nałożył nową, dotlenioną i gładką cerę, a starej gdzieś się pozbył. Jeśli kiedykolwiek będziecie przejazdem albo planujecie odpocząć od wszystkiego - Kombornię polecam! Ja tam jeszcze wrócę!:)

DSC_0136


Wracając do recenzji - Babor to niemiecka firma powstała z pasji w 1956 roku, od ponad 50 lat tworzą kosmetyki najwyższej jakości w oparciu o dobra natury, marka o międzynarodowym zasięgu oraz jak możemy przeczytać na stronie internetowej - wywodząca się z rodzinnych tradycji. W swoich produktach starają się używać możliwie najwięcej naturalnych ekstraktów i substancji, które pozyskują jeśli jest to tylko możliwe z zasobów odnawialnych. Babor nie testuje na zwierzętach ani surowców ani gotowych produktów kosmetycznych, nie zleca również takich testów. Produkty testowane są przez ochotników w renomowanych klinikach dermatologicznych pod kontrolą lekarzy specjalistów. Wszystkie te informacje przekonały mnie do wypróbowania kilku kosmetyków, najbardziej zaciekawiła mnie seria Baborganic, której receptura jest wolna od: syntetycznych barwników, syntetycznych substancji zapachowych, składników pochodzenia zwierzęcego, składników na bazie olejów mineralnych oraz nie zawiera parafiny, PEG (polietylenoglikol), składników poddawanych naświetlaniom, składników modyfikowanych genetycznie oraz parabenów. A co zawierają? Naturalne ekstrakty pozyskiwane z kontrolowanych biologicznie plantacji prowadzonych zgodnie z przepisami dotyczącymi ochrony zasobów naturalnych i gatunków roślin, emulgatory pochodzenia roślinnego, surowce opatrzone certyfikatem Ecocert, substancje zapachowe pochodzenia roślinnego (certyfikowane przez Ecocert).

Zarzucę Was kilkoma recenzjami - pielęgnacji i kolorówki - dzisiaj będzie to akurat lakier do paznokci w kolorze Nude.

babor-lakier

Jest bardzo kremowy, ale nie tworzy smug przy aplikacji - pędzelek bardzo dokładnie pokrywa paznokieć lakierem. Ja nałożyłam tylko jedną warstwę i wytrzymała trzy dni - wydaje mi się, że jak na tak szybki manicure to dobry wynik (bez top coatu) - tutaj możecie zobaczyć jak wygląda na nastepny dzień w wersji matowej. Odcień bardzo mi się podoba, jest bardzo bezpieczny - pasuje do wszystkiego i do każdej okazji - elegancki, spokojny i naturalny. Momentami spoglądając na swoje paznokcie aż nie wierzyłam, że taki płaski kolor zastąpił moje czerwienie i róże:) Jedynym problem jest dostępność - kosmetyki tej firmy możecie dostać jedynie w salonach kosmetycznych/spa lub szukając w internecie - w sklepach ich nie ma, co myślę, że jest na plus - produkując na masową skalę zapewne popsułaby się ich jakość.

babor-lakier2

babor-paznokiety
Babor i Spa w Komborni - wspomnienia i recenzja!
Czytaj dalej...

21 czerwca 2011

Diorskin - perełka wśród podkładów.

diorskin3

Są dwa kosmetyki na, których nie można oszczędzać - krem do twarzy i podkład, oczywiście do wniosku takiego dochodzi się po skończeniu ćwierćwiecza lub później. Nie będę zdradzać kiedy ja doszłam:)

Znana nie tylko z wysublimowanych pokazów mody marka Dior wprowadza nai rynek ekskluzywne kosmetyki mineralne do makijażu.
Wszystkie kosmetyki są w 100% mineralne i, jak zapewnia producent, dzięki swej lekkiej formule dają efekt idealnie gładkiej, zdrowej i przede wszystkim dobrze nawilżonej cery. Do wyboru mamy 12 odcieni płynnego fluidu (wizaz.pl)


Po kilku pierwszych użyciach zupełnie mi nie pasował - powód? Oczywiście krycie - jako, że wydawało mi się iż dobrze wyglądam tylko w szpachli - ten średnio kryjący podkład nie dawał mi takiego poczucia. Po jakimś czasie wróciłam do niego i tak jak w wypadku Double Wear - jest teraz jednym z ulubionych. Mam odcień Cameo (22), który doskonale wtapia się w moją bladą cerę, nie utlenia się i trzyma na miejscu przez parę godzin.

diorskin2

Produkt jest bardzo wydajny i lekki, wystarczy naprawdę niewielka ilość, aby zaaplikować go na całą twarz. Ma wygodną, higieniczną pompkę i eleganckie opakowanie.

diorskin1

Myślę nawet, że jestem skłonna kupić go ponownie - na szczególne uznanie zasługuje fakt, że dopasowuje się do koloru skóry - z powodu upału i ciągłego spacerowania z małą, siłą rzeczy opaliłam się trochę, a Diorskin wygląda nadal idealnie.

Jakie są Wasze ulubione podkłady?
Diorskin - perełka wśród podkładów.
Czytaj dalej...

20 czerwca 2011

Skinfood - krem z witaminą C

skinfud3

Nadeszła pora na recenzję skinfoodowego kremu z witaminą C - Fresh Juice C Cream (Whitening Care). Długo czekał w kolejce, ale najpierw chciałam zużyć już otwartą pielęgnację.

skinfud2

Zacznę od opakowania - jest śliczne, poręczny plastikowy słoiczek z wygrawerowanym aniołkiem (?) i nazwą firmy na wieczku. Prosta szata graficzna, bez żadnych udziwnień - krem opakowany jest w folię zabezpieczająca dzięki, której możemy być pewni, że nikt wcześniej nie 'maczał palców' w naszym kosmetyku.

skinfud4

Kupiłam go na e-bayu, razem z innymi produktami tej marki u użytkownika rubyruby76, nie jestem zadowolona z obsługi - przesyłkę wysłał dopiero 2 tygodnie po otrzymaniu pieniędzy. Nie otrzymywałam także odpowiedzi na wysyłane e-maile. Zdjęcie mojego zamówienia możecie zobaczyć w tym poście .
Natomiast jeśli chodzi o sam krem - jestem bardzo zadowolona! Oprócz konsystencji - żelowej , której to w kremach nie cierpię i muszę się zmuszać do używania - nie mam zastrzeżeń do niczego (w tym wypadku jestem w stanie przeboleć nieszczęsną konsystencję)! Kosmetyk świeżo pachnie - soczysta pomarańcza jakiej się spodziewałam to to nie jest, ale cytrynową nutę możemy wyczuć, jest troszkę lepki, ale jesli pozwolimy mu wchłonąć się przez kilkanaście sekund uczucie to szybko znika. Co robi ze skórą? Po kilku aplikacjach cera jest rozświetlona, delikatna i według mnie rozjaśniona - tak jak obiecuje producent. Myślę więć, że jeżeli zależy Wam na opalonej, letniej cerze - warto poczekać z używaniem do jesieni. Mi osobiście fakt wybielania zupełnie nie przeszkadza, jestem biała jak papier. Podsumowując - jestem pozywynie zaskoczona kremem - jak większość bloggerek doceniłam Skinfood. Chętnie wypróbuję inne produkty, ale muszę się przyznać, że przeraża mnie trochę fakt iż nie jestem w stanie rozszyfrować składu. Nawet z lekkim strachem zaczynałam używać Fresh Juice:)

I wspomniany skład dla wnikliwych :D

skinfud1

Ostatnio trochę rzadziej jestem na Waszych blogach, ale Jagoda zaczyna przemieszczać się po całym domu niczym mały samochodzik, spodobały jej się wszelkie kable i gniazdka więc muszę ją mieć wciąż 'na oku':)
Tadam!

IMG_6955
Skinfood - krem z witaminą C
Czytaj dalej...

19 czerwca 2011

The Body Shop - pszczeli brązer

BSPUDER3

Kosmetyków brązujących do ciała nie używam nigdy, jedynym takim poduktem, który można znaleźć w mojej kosmetyczce jest brązer/puder brązujący. Dzisiaj chciałam Wam pokazać taki właśnie puder marki The Body Shop. Pochodzi on z ostatniej kolekcji 'Honey Bronze', mam wersję kolorystyczną 01 (Light Matte/Matte Clair) - doskonała dla osób posiadających jasną lub bardzo jasną karnację, a ja do takich należę. Brązerem tym nie jestem w stanie zrobić sobie krzywdy:)

BSPUDER2

Eleganckie opakowanie z lusterkiem, faktura kosmetyku przypomina plaster miodu - bo i w składzie znajdziemy miód, właściwie bezzapachowy i bardzo wydajny. Używam go już od jakiegoś czasu i plaster nadal jest widoczny!

BS-PUDER

Jak sprawdza się przy makijażu? Jest matowy, bezdrobinkowy, pięknie podkreśla kości policzkowe, wytrzymuje bez popraek kilka dobrych godzin. Nie mam mu nic do zarzucenia, może oprócz plastikowego opakowania, które przy upadku rozbija się i/lub odpryskuje, ale taki urok wszystkich tego typu kosmetyków. Na mojej bladej cerze wygląda bardzo naturalnie i efekt nie jest nachalny - za to daję wielki plus!

Jakich Wy używacie brązerów? Jakie są Wasze ulubione?
The Body Shop - pszczeli brązer
Czytaj dalej...

17 czerwca 2011

Idzie Nowe! Pat & Rub - seria do pielęgnacji twarzy


Jako, że ostatnimi czasy uwielbiam kosmetyki, które opisane są jako naturalne - o nowej linii do pielęgnacji twarzy polskiej marki Pat & Rub muszę Wam wspomnieć!
"Bez kompromisów - 100% natury, 100% nowoczesności, 100% skuteczności, 100% przyjemności" - to 'myśl' przewodnia całej serii.

Pielęgnacja Twarzy PAT&RUB powstawała długo. Wiele prób i czasu kosztowało nas opracowanie w 100% NATURALNYCH receptur gwarantujących wysoką skuteczność i przyjemność stosowania kosmetyków do twarzy. Nasze formuły są hipoalergiczne – nie zawierają alergenów.
Pielęgnacja Twarzy PAT&RUB chroni, nawilża i naprawia. Zawiera substancje chroniące skórę przed czynnikami zewnętrznymi, łagodzące podrażnienia, nawilżające, przywracające i podtrzymujące równowagę hydrolipidową. Zawiera również naturalne surowce będące substancjami aktywnymi o udokumentowanej badaniami skuteczności w naprawczym działaniu na skórę.

Co znajdziemy w nowej serii? Wszystko, czego potrzebuje nasza skóra: kremy do pielęgnacji twarzy i szyi na dzień i na noc 30+ oraz 40+ (właśnie zdałam sobie sprawę, że ja już prawie należę do tej pierwszej grupy wiekowej...), oczyszczanie: płyn miceralny, mleczko i tonik, krem pod oczy, serum do cery przesuszonej i podrażnionej (ten produkt sprawia, że krew mi szybciej w żyłach płynie! jestem bardzo ciekawa!), koloryzujące kremy nawilżające w dwóch odcieniach (letnia alternatywa dla ciężkich podkładów?).
Bardzo ważny jest fakt, iż kosmetyki zawierają 100 procent składników pochodzenia naturalnego, nie posiada natomiast składników pochodzących z ropy naftowej, siarczanów, silikonów, glikolu, pegów. Nie mają sztucznych konserwantów, zapachu oraz barwników. Kremy zapakowane są w opakowania AIRLESS zapewniające higieniczne i precyzyjne dozowanie. Opakowania typu airless pozwalają ograniczać stosowaną ilość substancji konserwujących kosmetyk dzięki brakowi powietrza w opakowaniu oraz dozowaniu przez pompkę. Pudełko wykonano z papieru ekologicznego.

Nie wiem jak Wam, ale mi bardzo bardzo podoba się to, że coraz więcej firm stawia na naturę i na ograniczenie stężenia albo całkowite wyeliminowanie 'syfu' w swoich produktach. A poza tym to kolejna doskonała polska firma, która w niczym nie ustępuje tym zza wielkiej wody:)
Idzie Nowe! Pat & Rub - seria do pielęgnacji twarzy
Czytaj dalej...

16 czerwca 2011

Thiomucase - antycellulitowy sztyft z Hiszpanii, ole!

thio1

Dzięki bardzo miłej Izie, pan listonosz dostarczył mi dzisiaj przesyłkę z Thiomucase. Jest to sztyft, z pochodzenia Hiszpan, który to pomaga walczyć nawet z opornym cellulitem. Więcej informacji na jego temat możecie znaleźć tutaj. Do czterotygodniowego testu zabieram się już dzisiaj i jestem bardzo ciekawa wyniku! Moje uda i ja już nie możemy się doczekać!:) Sztyft będę stosowała właśnie na uda i pewnie pupę, po czterech tygodniach opowiem Wam i nawet pokażę zdjęcia przed i po - tylko ud oczywiście:) Czas zaczynać!

thio3

Przyznam, że jeszcze nigdy nie stosowałam kosmetyku antycellulitowego w formie sztyftu, ale za to mam taką samą bransoletkę jak dziewczyna na opakowaniu:)

thio2
Thiomucase - antycellulitowy sztyft z Hiszpanii, ole!
Czytaj dalej...

14 czerwca 2011

I po testach! - Chanel, Precision Sublimage

SublimageLaCreme_Landing

Pamiętacie mojego posta o rozpoczęciu testowania niewyobrażalnie drogiego kremu Chanel - Precision Sublimage?

"Zawiera wielofunkcyjny i niezwykle skuteczny aktywny składnik wydobyty ze świeżego owocu wanilii płaskolistnej, rośliny uprawianej na Madagaskarze, który w zależności od tego, kto stosuje krem, "zajmuje się" zmarszczkami, przebarwieniami, utratą jędrności, niewystarczającym nawilżeniem lub wszystkimi tymi problemami naraz. Nie ma ram wiekowych - kremu może używać zarówno osoba po 20-tce, jak i po 70-tce. Oprócz wyciągu z wanilii zawiera również olejki z kamelii, kanolii oraz jojoby. Jest testowany dermatologicznie oraz oftalmologicznie (co sugeruje możliwość zastosowania kremu pod oczy). Niekomedogenny."

Testowałam go przez miesiąc - rano i wieczorem, nie stosowałam go w okolicach oczu mimo, że właściwie według opisu może on zastąpić krem pod oczy. Jakie są moje wrażenia? Skóra na pewno jest świetnie odżywiona, co widać - jest elastyczna, nabrała blasku i zgodnie z obietnicą wyrównała koloryt. Kosmetyk pięknie pachnie, jest wydajny, po zaaplikowaniu pozostawia lekko - tłusty film, który po kilku, kilkunastu minutach znika. I to wszystko. Obawiam się, że testy lepiej wypadłyby na dojrzałej cerze - ze zmarszczkami albo problemowej, u mnie - nawilżył, rozświetlił i sprawił dużo przyjemności, ale nie jestem pewna czy mając wolne 1200 złotych zdecydowałabym się na zakup. Kupiłabym raczej kilka tańszych kosmetyków równie selektywnych marek. Kremem nie jestem zachwycona, ale myślę, że doskonale sprawdziłby się na bardziej 'potrzebującej' skórze. Czy polecam? Testy traktowałam raczej jako ciekawostkę niż 'przymierzenie' się do ewentualnego zakupu:)
I po testach! - Chanel, Precision Sublimage
Czytaj dalej...

13 czerwca 2011

Clarins Doux Gommage Polissant czyli gumka do ścierania

clarins-peling

Od jakiegoś czasu peelingi i maseczki stały się jednymi z ulubionych kosmetyków. O doskonałym scrubie StriVectin pisałam już wcześniej, a dzisiaj nadeszła pora na kolejny zachwyt. Chciałabym przedstawić Wam Doux Gommage Polissant firmy Clarins.

Gęsty krem zawierający mikrokuleczki wygładzające i złuszczajace (wyłączność marki Clarins). Mikrokuleczki złuszczające usuwają zanieczyszczenia oraz martwe komórki, wygładzają naskórek bez wywoływania podrażnień. Peeling stymuluje aktywność komórkową, regularnie stosowany, pozwala skórze "oddychać", dzięki czemu odzyskuje ona blask, jędrność i młody wygląd.
Zawiera: mikrocząsteczki celulozy roślinnej o działaniu złuszczającym, mikrocząsteczki będące pochodnymi oleju rycynowego ( działanie wygładzające, zmiękczające), wyciąg z myszopłocha - działanie tonizujące, łagodzące, zmniejszające przekrwienie oraz wyciąg z mimozy - działanie łagodzące.
Nadaje się do każdego typu skóry, szczególnie wrażliwej; polecany do stosowania 1-2 razy w tygodniu.


clarins2

Kosmetyku używam raz w tygodniu, rzadko zdarza mi się częściej po niego sięgnąć. Dlaczego? Wydaje mi się, że taka częstotliwość w zupełności sprosta wymaganiom mojej cery. Konsystencja jest kremowa, zbita i gęsta - peeling wobec tego jest bardzo wydajny, wystarczy mała kulka wielkości dużego paznokcia - opakowanie 50 ml spokojnie będzie służyło nam kilka miesięcy. Twarz po zastosowaniu jest miękka, swieża i pięknie jasna, bijąca prawdziwym blaskiem! Działa jak gumka do ścierania, ściera wszystko, co brzydkie z naszej twarzy:) Ja czuję jak moja skóra oddycha i jest czysta, perfekcyjnie czysta - krem nawilżający zastosowany po scrubie wchłania się momentalnie, a skóra wypija z niego dosłownie wszystko (miałam przyjemność także użyć innej maski Clarinsa - Beauty Flash Mask i jest równie cudowna, z tym, że to już jest maseczka i 'trzymamy' ją 20 minut na twarzy). Zajrzyjcie koniecznie do Sephory lub innej perfumerii posiadającej pielęgnację tej marki i poproście o próbkę do przetestowania!

Przypominam o konkursie w którym do wygrania jest EDT Lolity Lempickiej! Wszystkie informacje znajdziecie tutaj.
Clarins Doux Gommage Polissant czyli gumka do ścierania
Czytaj dalej...

11 czerwca 2011

Zmarszczki okołooczne i Clinique All About Eyes

aae

Kiedy nadejdzie dzień w którym pojawią się pierwsze zmarszczki w okolicy oczu...

Działanie: Doskonały kosmetyk intensywnie nawilżający, ochronny i odmładzający skórę pod oczami. Odświeża skórę wokół oczu dzięki czemu redukuje uczucie zmęczenia i ciężkich powiek. Pozostawia skórę gładką i zdrową. Pobudza naturalny proces odnowy skóry. Normalizuje proces wydzielania sebum. Wzbogaca zewnętrzną barierę ochronną skóry, zapewniając doskonałe nawilżenie i zapobiegając wnikaniu wolnych rodników. Niezwykle lekki i doskonale wchłaniający się gwarantuje, że wszystkie aktywne składniki pozostaną w skórze. Pozostawia skórę gładką, świeżą i matową. Zawiera składniki przyspieszające wydalanie martwych komórek naskórka. Zapobiega wysychaniu skóry w przyszłości.
Stosowanie: Należy delikatnie wklepać go w skórę pod oczami. Został przetestowany dermatologicznie i jest bezpieczny nawet dla wrażliwej skóry.


...trzeba zainwestować w dobry krem. U mnie pierwsze, a nawet i drugie już są więc używanie takiego kosmetyku to dla mnie codzienność. O produkcie Clinique przeczytałam dużo pozytywnych opinii - moja siostra także go używa i jest bardzo zadowolona. Swój kupiłam w zestawie z kremem do twarzy tej samej marki - dlatego jest w tubce, a nie w słoiczku. Moja skóra wokół oczu jest bardzo delikatna i zasiniona, 'wory' pod oczami mam od dziecka i nic z nimi nie da się zrobić - można jedynie je odrobinę zniwelować, nigdy ich się jednak nie pozbędę. Z moją sinicą All About Eyes radzi sobie dobrze, a dodatkowo nawilża delikatną skórę. Nie lepi się i nie podrażnia, doskonale rozprowadza się na nim skinfoodowy korektor. Rozjaśnia spojrzenie - nie wiem jak to jest mozliwe, ale ja to widzę:) Kolejnego opakowania jednak nie kupię - z prostego powodu, jest jeszcze wersja Rich oraz mnóstwo innych kremów wartych uwagi!

aae2

Jakich używacie kremów pod oczy? A może jeszcze nie korzystacie z takich kosmetyków ?
Zmarszczki okołooczne i Clinique All About Eyes
Czytaj dalej...

9 czerwca 2011

Angel - anioł wśród zapachów?

angel2

Angel to zapach ponadczasowy i chyba znany wszystkim:) Mam świadomość, że pachnie nim pół świata - ja czasami także. Swoją buteleczkę dostałam w prezencie gwiazdkowym- Tomek wyłapał aluzję - trudnym to nie było - mówiłam o Angelu jakieś kilkanaście razy w ciągu dnia - i znalazłam go pod choinką. Nigdy nie lubiłam tego zapachu, a już na pewno nie tak, aby go kupić. Po ciąży - kiedy wszystkie zapachy stały się okropne i nie do zniesienia - nadszedł moment w którym okazało się, że im bardziej słodko tym lepiej:) Przekłada się to także na ilość pochłanianych przeze mnie słodyczy i lodów.

angel

"Żaden zapach nie pachniał nigdy tak jak Angel. Thierry Mugler kierując się bardziej instynktem niż trendami mody, stworzył Angel dla kobiety, która jest w połowie aniołem, w połowie diablicą. Zapach pełen kontrastów, lodowaty błękit flakonu, symbol nieba i marzeń, kryje zaskakujący żar zmysłowości. Jak mawiał Mugler ''strzeżcie się aniołów''. " (wizaż.pl)


angel3

angel4

Nuty zapachowe:
nuta głowy: słodkie owoce, debwerry, helional, aromatyczny miód
nuta serca: czekolada, karamel, kumaryna
nuta bazy: upojna vanilia, piżmowa - egzotyczna nuta paczuli

Rezerwuję ten zapach na jesień i zimę, deszczowe wiosenne dni. Lubię jak pachną nim swetry i szaliki. To taki słodki otulacz - koc w który można się owinąć.
Jak Wy odbieracie 'Angel'? Mówią o nim, że albo się go kocha albo nienawidzi.
Angel - anioł wśród zapachów?
Czytaj dalej...

7 czerwca 2011

The Body Shop - masło karite do ust



Mam jeszcze jeden rarytas z TBS dla Was! Pisałam pewnie już kilkakrotnie, że zazwyczaj nie używam pomadek/kolorowych błyszczyków do ust - wyjątkiem są większe okazje. Natomiast pomadek/masełek pielęgnacyjnych, balsamów używam bardzo chętnie. Z TBS miałam już chyba wszystkie wersje zapachowe - w tej chwili używam Karite więc o niej Wam opowiem. Aplikacja odbywa się za pomocą palca, co dla niektórych dziewczyn jest może mało higieniczne, ale ja wychodzę z założenia, że jeśli tylko jedna osoba używa takiego kosmetyku to nie ma większego problemu:)

Zdjęcia miały być całkiem inne, ale Jagodzie bardzo spodobało się opakowanie:)



Zapach - według mnie odrobinę słodki, przyjemny, ale nie męczący (wersja kokosowa osobiście własnie z powodu zapachu mnie odrzucała). Kosmetyk dobrze nawilża usta i pozostawia na nich delikatną warstwę ochronną - nie koloryzuje ust, sprawia jednak, że są takie soczyste i całuśne:) Testuje te masełka w każdych warunkach atmosferycznych i niczego nie mogę im zarzucić, marzy mi się jednak wersja cytrynowa albo pomarańczowa (mango nie lubię...) oczywiście w wersji masełkowej. Masło jest bardzo, bardzo wydajne - takie opakowanie wystarczy na kilka miesięcy codziennego użytkowania! Cena moim zdaniem jest adekwatna do jakości, w salonach marki pojawiają się często promocje lub wyprzedaże więc można upolować kosmetyk dużo taniej.
Używałyście kiedyś tych masełek? Jak wrażenia?:)
The Body Shop - masło karite do ust
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...