29 kwietnia 2011

Estee Lauder, Double Wear - podkład idealny?

"Długotrwały podkład, przez 15 godzin* zapewnia świeży i naturalny wygląd, bez względu na pogodę i twoją aktywność. Nie zmienia koloru, nie zostawia smug i śladów na ubraniu. Teraz gładka cera, którą widzisz rano, pozostaje z tobą przez cały dzień.
Podkład zapewnia średnie krycie (lub wyższe w zależności od ilości nakładanych warstw) i naturalne, półmatowe wykończenie.
Beztłuszczowy, niekomedogenny, bezzapachowy, testowany dermatologicznie."(wizaz.pl)

Kupiłam, bo poszukiwałam i właściwie nadal poszukuję podkładu idealnego. Prawie doskonały jest dla mnie Diorskin Forever - jestem z tych, co to poważają efekt maski jednak w chwili obecnej postanowiłam zdecydować się na bardziej lekki efekt. Naczytałam się wiele recenzji tego podkładu i wiązałam z nim wielkie nadzieje.
Ale do rzeczy:

Konsystencja: Całkiem w porządku, dobrze się rozprowadza po skórze, wtapia i nie pozostawia smug.

Kolor: Ja wybrałam Ivory Cream (numerek 39) - jestem blada i nie do końca pewna czy to mój odcień.

Krycie: Każda z nas spodziewa sie czegoś innego po podkładzie, innego krycia. Ja stawaim na lżejsze - i Double Wear świetnie sobie z tym radzi. Mam miliony piegów i przy jednej warswtwie podkładu są one widoczne - mi w zupełności taki efekt wystarcza. Wszelka szpachla poszła w zapomnienie!

Opakownie: Szklana buteleczka bez dozownika - nie lubię takich opakowań, wolę mieć pompkę. Denerwuje mnie przechylanie całej butli i nabieranie podkładu.

Cena: Zapłaciłam 128 zł/ 30 ml. Cena regularna w PL to 159 zł.









Ah, odkryłam dzisiaj, że jedna z moich powiek jest opadnięta! Tylko jedna! Druga jest normalna. I co tu zrobić?


*Na moim opakowaniu jest napisane, że zapewnia 12 godzinne krycie.
Estee Lauder, Double Wear - podkład idealny?
Czytaj dalej...

27 kwietnia 2011

Elfowe shity

Jeszcze nigdy nie byłam tak zawiedziona testując kosmetyki!
Moja pierwsza przygoda z elfem i jestem pewna, że ostatnia. Zacznę od kremowego eyelinera w kolorze czarnym.








Do eyelinera jest dołączony malutki pędzelek, który chyba jest jakimś żartem - po próbie na dłoni - poleciał do kosza na śmieci - jest tak twardy i kłujący,że powieka mogłaby doznać poważnych urazów! Czy tylko mi trafił się taki egzemplarz?

Kolor: Byle jaki, słabo napigmentowany, podczas aplikacji trzeba kilkakrotnie poprawiać i 'nabierać' kosmetyku. Używanie to zadna przyjemność, a raczej męka.

Opakowanie: Jedyny plus - poręczne, proste, dobrze wykonane. Wielki minus jednak za pędzelek.

Cena: Bardzo adekwatna do jakości, ja zapłaciłam chyba niecałe 3 funty i są to 3 funty wyrzucone w błoto.

Podsumowanie: Nigdy więcej nie kupię! Mam jeszcze kilka kosmetyków do przetestowania z elf-a i na tym moja przygoda z tą firmą na pewno się zakończy.
Mam porównanie z innymi eleylinerami (Bobbi Brown, Inglot, Benefit) i ten jest po prostu beznadziejny.
Elfowe shity
Czytaj dalej...

26 kwietnia 2011

Nowy design!

Jak Wam się podoba nowy blog? Lepszy, gorszy, ładnejszy?:)
Coś powinnam zmienić, ulepszyć?
Nowy design!
Czytaj dalej...

24 kwietnia 2011

Chanel - Precision Sublimage - testy + projekt 'kreska'

1. Wszytkim blogerkom i odwiedzającym życzę pięknych Świąt!
2. Zapowiedź!

Od jutra zaczynam testy kremu do twarzy Chanel Precision, Sublimage - Essential Regenerating Cream. Jest to dla mnie spore wydarzenie, czytając o tym kremie oraz patrząc i niedowierzając jego cenie (ok. 1200 PLN za 50 ml) - testów jestem bardzo, bardzo ciekawa.

Wg opisu: "Zawiera wielofunkcyjny i niezwykle skuteczny aktywny składnik wydobyty ze świeżego owocu wanilii płaskolistnej, rośliny uprawianej na Madagaskarze, który w zależności od tego, kto stosuje krem, "zajmuje się" zmarszczkami, przebarwieniami, utratą jędrności, niewystarczającym nawilżeniem lub wszystkimi tymi problemami naraz. Nie ma ram wiekowych - kremu może używać zarówno osoba po 20-tce, jak i po 70-tce. Oprócz wyciągu z wanilii zawiera również olejki z kamelii, kanolii oraz jojoby. Jest testowany dermatologicznie oraz oftalmologicznie (co sugeruje możliwość zastosowania kremu pod oczy). Niekomedogenny."


Nie posiadam pełnowymiarowego opakowania, w tej chwili mnie nie stać! Będę testowała z próbek, które otrzymałam w Sephorze - myślę, że wystarczą mi na około miesiąc stosowania - więc po tym czasie będę mogła już 'mieć zdanie'. Jestem baaardzo ciekawa!

3. Biorę udział w akcji " Kreska" - w wolniejszej chwili postaram się zamieścić (może jutro nawet) makijaż z kreską w roli głównej!



Jak mijają Wam Święta? :)
Chanel - Precision Sublimage - testy + projekt 'kreska'
Czytaj dalej...

19 kwietnia 2011

Wódka, kawior i przeprowadzka.

Pojutrze wyprowadzamy się z Wrocławia i mam masę pakowania, jak się okazuje - Jagoda ma najwięcej rzeczy! Zabawki, ubranka, maty, karuzelki i trylion pierdół. Jedyny plus całego pakowania to to, że nauczyłam się nie być chomikiem (kosmetyki z tego wyłączam:))

Ostatni raz także oddałam się w ręce pań z salonu OPI, któe wyczarowały mi piękne paznokcie właśnie w opi-owym kolorze Wódka i Kawior! (tytuł baaaardzo mi się podoba, kawioru nigdy nie próbowałam co prawda, ale całość od razu skojarzyła mi się z Rosją i kasynem:))



Opuszczam Was kochane na chwilkę - muszę nas pakować, dojechać pociągiem (8 godzin!) na święta do rodziców, przygotować kilogramy jedzenia.
Wrócę z pięknymi recenzjami elfowymi!

Buziaki!

Ah, Biała Pralinko - specjalnie dla Ciebie także z recenzją Sampara! :*
Wódka, kawior i przeprowadzka.
Czytaj dalej...

18 kwietnia 2011

Elfie zakupy - w końcu!

Na paczkę czekałam równo tydzień, dzisiaj przyszła!

Moje pierwsze zamówienie w ogóle i pierwsze zamówienie przed elfową wielką zmianą (zakupy na niemieckiej stronie i zmiana cen) i jak sądzę ostatnie - nie podoba mi się jak firma postąpiła z Polkami - w związku z tym w przyszłości mam gdzieś ich firmę.

Testy będą niedługo, na razie zdjęcia paczki...





Dotarły do mnie: liner w żelu i zwykły, lakier do paznokci, puder, róż, pędzel, błyszczyk.

Tak naprawdę po tym, co zrobili średnio mam ochotę na testy bo jestem zła.
Elfie zakupy - w końcu!
Czytaj dalej...

17 kwietnia 2011

Trochę narzekań :)

Nadal boli mnie kręgosłup i część poślada, a także noga - czy to korzonki?
Tomka boli kolano i kuśtyka - ja wyglądam jakbym się skradała, świetnie się uzupełniamy :)

VIP-owe dni w S. wciąż trwają, a w związku z moją przeprowadzką z Wrocławia planuję do środy nalot, znacie jakieś dobre kremy pod oczy dla kobiet około 50? Może Wasze mamy używają jakiś fajnych?

Nie ma dzisiaj recenzji żadnej, ale przedstawię Wam moją córę:)

Jagoda... tadam! :)

Trochę narzekań :)
Czytaj dalej...

15 kwietnia 2011

Zakupy .

Kupiłam nową wersję Aquasoruce Biothermu - nie ukrywam, że wiążę z tym kremem wielki nadzieje - chciałabym mieć w końcu dobrze nawilżoną skórę. Mam nadzieję, że mi to zapewnie.
Wybrałam wersję 'bogatą' dla suchelców, jest jeszcze kremo-żel (nie cierpię kremów w żelu) dla cer mieszanych/normalnych.



Miałyście może już ' do czynienia' z tym kremem?


Krem kupiłam na Sephorowych dniach VIP - 20 % zniżki - jeśli któraś z Was chciałaby z niej skorzystać, a nie ma karty - czekam na @, podam Wam dane swojej karty :)

I prezenty (oczywiście, że upomniałam się:)):




Pamiętacie jak pisałam, że idę na makijaż benefitowy? Poszłam, dzisiaj na 11 - okazało się, że makijaże były tydzień temu, a konsultatnka podała mi złą datę! (fuck!)
Zakupy .
Czytaj dalej...

14 kwietnia 2011

Ulubiony róż ♥

Wiedziałyście, że garnkowa firma Zepter produkuje również kosmetyki? Ja dowiedziałam się przez przypadek...a było to tak:
Dawno, dawno temu...:) znalazłam na Allegro piękny różowy róż, kupiłam, zapłaciłam i otrzymałam mój ulubiony róż właśnie firmy Zepter (Swissological). Obawiam się, że w ofercie już go nie znajdę, ale jest tak wydajny, że wystarczy mi jeszcze na kilka lat (a mam go już na pewno około trzech!).

Całości opakowania Wam nie pokażę bo aż wstyd chwalić się takim wysłużonym kosmetykiem:)
Nie mniej jednak ja go uwielbiam i dopóki nie zobaczę dna- będę mu wierna:)

A Wy dziewczyny macie swoje takie wysłużone kosmetyki, którym jesteście wierne?
 

Wczoraj w nocy Tomek przeczytał o moim zamówieniu z elfa i iherb:)
Ulubiony róż ♥
Czytaj dalej...

13 kwietnia 2011

Benefit, Creaseless Cream Shadow Liner

Benefit od zawsze lubię - ich kosmetyki wg. mnie są średniej jakości (oczywiście są perełki jak High Beam, Hoola lub parę innych), ale design opakowań jest w stanie pewne braki zrekompensować.


Eyeliner w kremie kupiłam w czasach świetności na Truskawce za jakieś trzydzieści parę złotych - czekając na niego byłam mega podekscytowana - wcześniej używałam Bobbi Brown. Okazało się jednak, że w porównaiu do BB mój Benefit wypada trochę mdło - kolor nie jest tak intensywny, szybciej się ściera i szzerze mówiąc kredka nim wykonana prześwituje - wątpię, aby to była wina pędzelka (Inglot). Być może ma mniej pigmentu niż BB?


Nie kupiłabym go po raz drugi i nie mam ochoty wypróbowywać innych odcieni. Teraz czekam na paczkę z Elfa ( oraz przesyłkę z  iHerbs -  znowu będę udawać głupa przez Tomkiem:)) w której zamówiłam eyeliner w kremie - jestem bardzo ciekawa jak on wypadnie w porównaniu z Benefitem - bo cenowo jest między nimi przepaść.



Nazwa: Benefit, Creaseless Cream Shadow Liner, odcień: Town Car ( jest sprzedawany bez pędzelka).

Dziewczyny, muszę receznję skorygować - otóż zwrócono mi uwagę, że błędnie przyjęłam ten produkt jako eye- liner, jest to cień do powiek. Kreski zatem malowane nim będą bardziej subtelne i jaśniejsze, bardziej delikatne - zwracam honor zatem i dziękuję za zwrócenie uwagi!
Benefit, Creaseless Cream Shadow Liner
Czytaj dalej...

12 kwietnia 2011

Pierwsze zamówienie z Zoeva.

Zbyt częste 'siedzenie' na wizażu może odbić się znacząco na portfelu - to akurat wiem od dawna.
Tym razem dałam się skusić na zamówienie z niemieckiej firmy Zoeva - a dzięki komu?:) Dimiti zawsze do usług:)
 Moje zamówienie było malutkie - kupiłam dwie kredki oraz pędzelek do eyelinera. 


Bardzo podoba mi się fakt iż każdy kosmetyk ma swój kartonik - jak dla mnie to oznaka profesjonalizmu firmy, w ogóle Zoeva przypomina mi polski Inglot - właściwie nie mam pojęcia dlaczego:)



Testowałam kredki i wg. mnie są dobrej jakości - dobrze się rozprowadzają i są mega trwałe - sephorowy płyn do demakijażu poradzi sobie z nimi bez problemu, ale starcie ich z dłoni już nie jest takie proste.
Pędzelek poczeka na swoją kolej i wtedy zdam relację:)



Pierwsze zamówienie z Zoeva.
Czytaj dalej...

Ekologiczny krem ochronny.

Dzisiaj przedstawię Wam jeden z najlepszych kremów pielęgnacyjnych - od razu przyznam się, że podbieram go Jagódce - bo krem jest przeznaczony dla dzieciaków.
Ja używam go w ektremalnych sytuacjach, gdy mam naprawdę bardzo suchą skórę - działa jak opatrunek.
Jagoda używa go codziennie przed wyjściem na spacer.


Col Cream jest bezzapachowy, do cery suchej i bardzo suchej, przeznaczony do użycia przy ekstremalnych warunkach pogodowych /wiatr, słońce, śnieg/

Skład: (zaczerpnęłam ze strony producenta (klik)
 - hydrolat rumiankowy BIO - działanie łagodzące, gojące, przeciwzapalne, antybakteryjne, regenerujące, antyseptyczne, antyalergiczne 
 - woda różana BIO - pielęgnuje, odświeża i tonizuje 
 - olej ze słodkich migdałów BIO  - emolient doskonale wygładza i nawilża skórę 
 - wyciąg z nagietka - działanie regenerujące, przeciwzapalne, bakteriobójcze 
 - bisabolol  - działa antybateryjnie, przeciwzapaleniowo, jest bardzo dobrze tolerowany przez skórę 
 - tocopherol  - witamina E, zapobiega wolnym rodnikom, naturalny antyoksydant 
 - masło karite BIO  - źródło witamin A, E i F, sprawia, że skóra zostaje pokryta zabezpieczającym filmem lipidowym 
 - wosk pszczeli  - zapobiega wysuszaniu naskórka, wygładza

Dodatkowo 100% składu jest naturalne, a 24% pochodzi z upraw ekologicznych.
Z tej serii mamy jeszcze oliwkę i żel pod prysznic 3 w1 - żel za sam zapach powinien dostać jakąś nagrodę - główkę i skórę małej mogłabym wąchać godzinami :)

A cenowo? Na pewno są droższe od drogeryjnych kosmetyków dla dzieci, ale ja wychodzę z założenia, że na małej oszczędzać nie mogę - tym bardziej, że wszystkie trzy kosmetyki jeszcze mamy, a mała ma prawie 6 meisięcy - są zatem baardzoo wydajne.

Nazwa: Alphanova Bebe - Cold Cream, 50 ml
Cena: zależy od sklepu/apteki, ale w granicach 40-50 zł





Ekologiczny krem ochronny.
Czytaj dalej...

11 kwietnia 2011

Różowa Landrynka.


Do różowych lakierów od zawsze miałam sentyment - najbarziej lubię rozbielone, trochę 'brudne', pastelowe - nie mogą natomiast być perłowe - nigdy nie miałm, nie używałam i nie będę lakierów perłowych. Mam jakąś barierę przed nimi.

Tą różową landrynkę kupiłam przy okazji, będąc na zkaupach w Rossmannie - jakoś tak się składa, że zawsze kupując pierdoły w R. do domu lub dla małej wrócę z jakimś lakierem - zresztą za taką cenę ?  (5 zł).

Na paznokciach mam dwie warstwy, jedna niestety prześwituje. Trzyma się bez odprysków 2- 3 dni, więc całkiem dobrze - przy czym moje ręce wykonują dużo, dużo prac domowych:)


Podsumowując: Za taką cenę kupię ich nawe sto! 


Nazwa: Crystal Strenght, Lovely nr. 294 





Różowa Landrynka.
Czytaj dalej...

10 kwietnia 2011

Ellis Faas.


Słyszałyście o Ellis Faas?
Paryski „Vogue” określa ją jako „jedną z najbardziej wpływowych wizażystek swoich czasów", pracowała z najwybitniejszymi kreatorami mody, fotografami, stylistami, fryzjerami i modelkami, a jej prace zdobiły okładki najsłynniejszych magazynów modowych na świecie. Dwa lata temu Ellis pokazała światu swoją autorską kolekcję produktów do makijażu. Wzystkie produkty są płynne i mają formę flamastra z aplikatorem w kształcie pędzelka lub gąbki. Cała jej kolorówka, od podkładów poprzez szminki do ust i cienie do oczu - wszystkie odcienie inspirowane są kolorami ludzkiego ciała.
 Ja jestem szczęśliwą posiadaczką, a raczej moja siostra jest - ale właściwie to jedno i to samo :-) pomadki i rozświetlającego cienia do oczu.
Pomadka - powinna nadając efekt wilgotnych ust i długotrwały kolor. Jeśli po nałożeniu rozetrze się pomadkę na ustach,można uzyskać bardziej subtelny, satynowy połysk.
Cień - daje na powiece wrażenie gładkiej metalicznej powierzchni. Metaliczne pigmenty,któe są w cieniach są niezwykle drobne, z odległości powieka wydaje się mokra, choć w rzeczywistości cienie są idealnie suche.

Kosmetyki mają przepiękne opakowania, niespotykane. I cień i pomadka zakończone są miękkim pędzielkiem, dzięki 
któremu można cudownie rozprowadzać kosmetyk. W zależności od tego ile razy przekręcisz 'pisak' tyle 'wyleci' z niego cienia lub pomadki.

Ja jestem zauroczona cieniem rozświetlającym - jest cudowny! Delikatny i nie tłusty, na powiece wygląda naprawdę niesamowicie. Szybko zasycha, nie osypuje się i niesamowicie rozświetla. Jest trwały - po zdjęciach chciałam zetrzeć go chusteczką z ręki, co nie było łatwe.

Pomadka jest równie trwała i przyjemna w użyciu, nie jest to mój odcień - ja właściwie pomadek w ogóle używam bardzo, bardzo rzadko. Dziewczyny, które są fankami pomadek/błyszczyków powinny jednak spróbować:)
Podsumowując - naprawdę luksusowe kosmetyki - co widać (po opakowaniu) oraz czuć podczas używania.

W Polsce można je dostać w perfumeriach Gallilu, a cena ...hmm - nie różni się od wysokopółkowej kolorówki - pomadka i cień w okolicach 150 zł/szt.



Po lewej pomadka, po prawej cień.

 I niżej raz jeszcze:






 
Ellis Faas.
Czytaj dalej...

9 kwietnia 2011

Biała Czekolada. Titillapapilla!

Kolejny słodziak na mojej półce. Tym razem lekki krem do ciała o zapachu białej czekolady!
Właściwości pielęgnacyjne są średnie więc polecam osobom z normalną, nie przesuszoną skórą - ja tej serii używam ze względu na zapachy - jestem fanatyczką.

Seria o nazwie Titillapapilla zagościła u mnie już parę lat temu, miałam wersję czekoladową, cukrowo - pudrową, karmelową, śmietankową. A do wyboru jest orpócz słodkości - grapefruit, mandarynka, pomarańcza i truskawka. Ja celuję w ulepy zapachowe :-)

Do rzeczy...Krem jest wydajny, lekki, nie lepi się i nie klei. Szybko wchłania i przede wszystkim pięknie pachnie - jak już wspomniałam nie liczcie na silne nawilżanie - Tittillapapilla nie poradzi sobie z suchą skórą.

Cenowo wydaję mi się, że jest w porządku - ok. 15 - 20 PLN za 250 ml słoiczek, cena zależy od promocji. A ta wersja zapachowa posiada jeszcze żel pod prysznic o pojemności 400 ml i 150 ml.

Biała Czekolada. Titillapapilla!
Czytaj dalej...

Dynia z przyprawami!


Człowiek całe zycie się uczy - w ramach mojego odchudzania pierwszy raz zrobiłam dzisiaj owsiankę - z bananmi, rodzynkami i wanilią.
Tak odchudzać to ja się mogę całe życie:)

Wczoraj w końcu odwiedziłam fryzjera - to, co miałam na głowie raczej pzypominało kupę niż kolor włosów - tu przestroga kochane - jak urodzicie też przez jakiś czas tak będziecie pokazywać się światu:) Aktualnie mam włosy w kolorze... daktyla :D 
A wracając do bloga - dzisiaj OPI i Avojuice - czyli najpiękniej pachnące kremy do rąk na świecie.
Ja mam wersję Dyniową z przyprawami - szkoda, że nie można przez internet udostępnić zapachu.
Z reguły nie lubię używać kremów do rąk, za wolno się wchłaniają i drażni mnie, że coś na nich jest.
Avojuice to jedyny krem, któy mogę używać, ale bez przesady - kilka razy w tygodniu - nie więcej :)
Ma pompkę, dzięki czemu jest bardzo wygodny w użyciu i wydajny - naciskasz jeden raz pompkę i to w zupełności wystarcza na wysmarowanie obydwu dłoni.  Po użyciu skóra jest naprawdę miękka i ślicznie pachnąca.
Chętnie wypróbowałabym inne zapachy, ale w takim tempie to do końca życia nie zużyłabym - więc powstrzymuję się (ich pojemność to 200 ml).
Ah, kiedyś będąc na maicure w Sephorze ( posługują się kosmetykami OPI) miałam do czynienia z zapachem Imbirowo jakimś tam, ale zupełnie mi nie odpowiadał.
Niespotykane zapachy Avojuiców znajdziecie na ebayu. W Polsce jest bardzo okrojony wybór :(
Ja czaję się na piernikowy.


Dynia z przyprawami!
Czytaj dalej...

8 kwietnia 2011

Delicious Pout Flavored Lip Gloss, Calvin Klein


Błyszczyków niestety nie używam, tak jak i pomadek.
Ten (Delicious Pout Flavored Lip Gloss) dostałam w prezencie od niejakiego Zenona z dalekiego Honk Kongu.
Kolor - całkiem ładny - ‘Orchid’ (413).
Nie jestem pewna czy jest tak luksusowy jak to w sieci piszą, ale wg moich kryteriów jest całkiem przyzwoity. Brak mi doświadczenia w recenzjach błyszczyków bo miałam ich tylko kilka, ale wydaje mi się, że CK odrobinę się lepi - ja osobiście tego nie lubię.
W opakowaniu jest dużo bardziej różówy niż w rzeczywistości - na dłoni jest półprzezroczysty.
image
Apliktor - łatwy do wyczyszczenia i dezynfekcji:)
image
image
image
- oj coś nie za dobrze wygląda moja dłoń - zwracajcie więc uwagę tylko na błyszczyk:)
Cena: ok. 45 PLN
Moja ocena: jeśli macie Zenona, któy sprezentuje Wam ten błyszczyk to ok - bierzcie:) Sama raczej nie kupiłabym.
Ze spraw przyziemnych - nadal się odchudzam :) Już kilogram mnie mniej - wiem, że to mało, ale w moim wypadku to ogromny sukces - biorąc pod uwagę mój apetyt:)
Delicious Pout Flavored Lip Gloss, Calvin Klein
Czytaj dalej...

A to dopiero nowina! ChaChaTint

A to dopiero nowina! ChaChaTint.
image
Już niebawem - w okolicach wakacji pojawi się nowe benefitowe cudeńko - ChaChaTint.
Rodzina butelkowych śliczności powiększa się!:)
Delikatny bronzer, być może i róż - w kolorze mango. Na swatchach (klik), które znalazłam  w sieci prezentuje się całkiem ładnie, a na opalonej skórze myślę, że będzie piękny. Ma kosztować 29 dolarów, u nas pewnie 99 zł tak jak HB i inne.
A to dopiero nowina! ChaChaTint
Czytaj dalej...

High Beam - podróbka i oryginał.

High Beam - podróbka i oryginał.
Dzisiaj o podróbkach.
Na pierwszy rzut High Beam Benefita, na serwisach aukcyjnych podróbek jest mnóstwo - może kilka zdjęć porównawczych uchroni Was przed kupieniem imitacji.
1/ Po lewej oryginał kupiony w Sephorze, po prawej HB kupiony na ebay’u.
image
Różnią się właściwie wszystkim - grubością czcionki, samą czcionką oraz przede wszystkim kolorem.
2/ Tutaj widać różnicę w kolorze.
Na górze oryginał, na dole podróbka - znowu inna czcionka.
Nie wiem czy widać to na zdjęciu, ale w podróbce adres strony internetowej Benefitu to benefitoosmetics.com  - zamiast c jest o.
image
3/ Spód buteleczki i brak kodu oraz inna struktura kuleczek na obwódce buteleczki.
image
4/  Od góry oryginał, na dole podróbka. Różnica w kolorze.
image
5/ Kolor - na górze dłoni podróbka, niżej o wiele bardziej subtelny oryginał.
Oraz w tle zabawki mojej Jagody :)
image
6/ I tutaj tak samo - góra to ebay, dół to Sephora.
image
Myślę, że różnicę widać od razu - szczególnie po opakowaniu - pomyłka w druku, czcionka.
Warto więc dziewczyny przed zakupem poprosić o dokładniejsze zdjęcia - uczciwy Sprzedawca prześle je bez problemu.
Sprawdźcie także opakowania w pefrumerii - to są Wasze ciężko zarobione pieniążki więc nie oddawajcie ich fałszerzom! Sephorze też nie bardzo, ale z dwojga złego to może już Sephorę lepiej wybrać lub inną perfumerię?:)
Mam nadzieję, że zdjęcia cokolwiek pomogły - jeśli potrzebujecie więcej zdjęć podróbki/oryginału służę pomocą!:)
High Beam - podróbka i oryginał.
Czytaj dalej...

First Fragrance.

image
Dla wielbicielek Lolity - coś wspaniałego, czyli również dla mnie:)
Niedługo pojawi się kolejne wcielenie zapchu edp - ‘First Fragrance’.
Nuta głowy to cierpka skórka cytryny, morela i czeremcha amerykańska. Nuta serca - irys i jaśmin wielkolistny. Bazą są przeplatające się zapachy kadzidła, piżma i drzewa fiołkowego.
 Czuję się skuszona i czekam z utęsknieniem - w czasie ciąży i krótko po upośledził mi się zmysł zapachu, aktualnie powrócił i na szczęście (nie dla mojego portfela) znowu czuję!
Jak tylko dorwę buteleczkę zdam sprawozdanie.
I co jeszcze? Od jutra się odchudzam, pochłanianie takiech ilości jedzenia i tłumaczenie tego ‘przecież karmię’ musiało się kiedyś źle skończyć;)
Od poniedziałku zatem koniec białych Michałków, lodów i wszystkiego, co pyszne :(
O kciuki proszę:)
opakowanie First Fragrance:
image
First Fragrance.
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...