29 sierpnia 2016

Beauty Monday: Czuję jesień!


Zdałam sobie sprawę, że większość eyelinerów, które mam w swojej kosmetyczce to czernie najczarniesze z czarnych. A przecież jesień idzie! Można dodać odrobinę koloru do swoich makijaży - zgniłe zielenie, fiolety, granaty, śliwki, nieskończona ilość możliwości! Postawiłam na zieleń, której zwykle unikam - tak na przekór.


Ciemna zieleń na powiekach, totalna nuda w przypadku cery i niedbale wklepana pomadka na ustach, do tego golf i tak według mnie może wyglądać jesień (ok, kłamię bo mam już gotowy następny Beauty Monday i tam też jest bardzo jesiennie!). Ah, kreski. Są całkiem spore, ale na moich powiekach (jedna opada, druga nie, jedna jest starsza od drugiej, druga nie lubi pierwszej i tak dalej i tak dalej...) dość ciężko osiągnąć zadowalający efekt więc czasami zdarza mi się popłynąć.


Muszę wspomnieć o pomadce do ust, pokazywałam ją wielokrotnie. To 1993 z kolekcji stu pomadek Urban Decay, piękny brąz, który nie pomniejsza ust, ma lekki odcień, który dopasowuje się do karnacji. Nie wysusza ust i jest genialnie kremowa, to jeden z moich ulubionych kolorów ostatnio i dość często trafia na moje usta. Jeśli chciałabyś obejrzeć ją w innym makijażu, służę linkiem. Tutaj: Urban Decay Vice Lipsticks pokazywałam zarówno 1993 jak i inne kolory.


Mam na sobie:
Twarz: Sisley Super Soin Solaire Tinted Sun Care SPF 30,1 Natural (recenzja: Sisley Super Soin Solaire Tinted Sun Care SPF 30.), Smashbox L.A. Lights, Culver City Coral (recenzja: Smashbox, L.A. Lights Blush & Highlighter.)
Oczy: Urban Decay tusz do rzęs Perversion Black, Benefit Push Up Liner zielony, MAC Cosmetics cień do powiek Carbon Matte, Pupa Eyebrow Plumping Gel, Marc Jacobs korektor 1 Rendezvous.
Usta: Urban Decay 1993.

Czujesz jesień?

27 sierpnia 2016

Chanel Nº5 L'Eau.


Jesień należy do Chanel. Latami zastanawiałam się kiedy nastąpi ten wielki dzień i klasyczne Nº5 doczekają się lekkiej, bardziej przystępnej wersji. Tej jesieni poznacie Nº5 L'Eau, kwiatowo - aldehydowy zapach dla kobiet, który może zmienić całkowicie Twoje postrzeganie na temat piątki. Twórcą kompozycji zapachowej jest Olivier Polge, który w minimalistycznym flakonie połączył ze sobą cytrynę, mandarynkę, pomarańczę, neroli i aldehydy. W sercu zapachu umiejscowił różę majową, jaśmin i ylang-ylang. W bazie natomiast wyczujesz cedr i białe piżmo.


Twarzą zapachu została Lily-Rose Depp, córka Vanessy Paradis (związanej z francuskim domem mody od 1990 roku) i Johnego Deepa. Obecność siedemnastoletniej dziewczyny w kampanii może sugerować iż Nº5 L'Eau w zamyśle skierowane są do młodszych odbiorczyń niż klasyk. N°5 określany jest jako pierwszy zapach abstrakcyjny ponieważ spośród osiemdziesięciu składników kompozycji olfaktorycznej żaden nie tworzy wyraźnie wyczuwalnej, dominującej nuty. Ta mikstura w 1922 roku zrewolucjonizowała rynek perfum, a dziś pomimo upływu wielu lat, wciąż pozostaje synonimem stylu, piękna, elegancji oraz szyku. Zapach, który jest sztuką. Zapach, który potrafi uwieść. Zapach, któremu udało się zostać zapamiętanym na zawsze. Piątka to kwintesencja kobiecości oraz chwili na którą wiele kobiet czeka latami - to moment w którym masz pewność, że jesteś wyjątkowa, jesteś sobą i wiesz jak wartościowa jesteś. Dla mnie N°5 jest wyjątkowy, nie towarzyszy mi codziennie - jeśli zostanę przyłapana z nim na nadgarstkach będzie to oznaczało, że ten dzień jest szczególny. N°5 trzeba się nauczyć i delektować się nim, czasami może to trwać latami.


Jaką historię opowiada Nº5 L'Eau? Niech nie zmyli Cię delikatność, którą widzisz na zdjęciach - jest pozorna. Nie idź lekko zbuntowaną ścieżką jaką prezentuje Lily Rose - może okazać się złudna. Nº5 L'Eau nie uda Ci się zaszufladkować do żadnej kategorii. Naturalność miesza się z elegancją, szczypta egoizmu z wewnętrznym spokojem, młodość z wolnością. A gdybym tak napisała, że Nº5 L'Eau pachną tak jak Ty mu na to pozwolisz?


Cytryna, mandarynka, pomarańcza, neroli i aldehydy - brzmi orzeźwiająco i soczyście, ale w połączeniu z różą majową, jaśminem i ylang-ylang wydaje się cieplej, bliżej skóry i wytrawniej. To nie koniec, cedr i białe piżmo nadają gładkości, pewnej tajemnicy. Pewnym jest, że Nº5 L'Eau jest jedną z najbardziej wyczekiwanych premier tego roku i moim zdaniem może okazać się niespodzianką z powodu o którym już wspomniałam - swojej nieoczywistości.

Czekam na Twoje pierwsze wrażenia po poznaniu Chanel Nº5 L'Eau! Koniecznie daj znać co o nich myślisz!

Produkt do recenzji został przekazany przez markę Chanel.

25 sierpnia 2016

Resibo. Olejek do demakijażu, Serum naturalnie wygładzające.


Resibo to polska marka, która w ostatnim czasie szturmuje blogosferę. Nawet jeśli nie używałaś Olejku do demakijażu to na pewno go widziałaś lub o nim czytałaś, prawda? O Resibo dowiedziałam się właśnie z blogów i nie byłam zupełnie zainteresowana używaniem olejku jako elementu demakijażu/oczyszczania skóry. Dlaczego? Bo nie cierpiałam olejków. Zmieniło się to stosunkowo niedawno, przełamałam się i zaczęłam stosować na włosy, na ciało. Później przekonałam się do balsamu oczyszczającego do twarzy, a stąd już niedaleka droga do pozbywania się makijażu za pomocą olejku.


Dla Resibo punktem wyjścia jest spajanie składników, których walory znane są od pokoleń z nowoczesnością. Szukają harmonii pomiędzy ciągłą ekspansją i szybkim tempem życia a naturą, zdrowiem i podejmowaniem właściwych wyborów. Tworząc produkty - klasyczne receptury łączą z surowcami pozyskanymi przy użyciu najnowszych technologii. Celem Resibo jest wysoka skuteczność kosmetyków przy zachowaniu naturalnych walorów oraz zrównoważonej produkcji, która pozostaje w zgodzie z otaczającą przyrodą.
Specjalizują się w produktach, które są stworzone z myślą o bezpieczeństwie dla skóry oraz szacunku wobec środowiska. Są one wegańskie, biodegradowalne i wszechstronne. Produkty są naturalne w ponad 96 %, aktualnie seria składa się z sześciu kosmetyków. Punktem wyjścia i pierwszą opracowaną recepturą była ta dla olejku do demakijażu. Następnie powstały: krem pod oczy, krem odżywczy, krem ultranawilżający, tonik - mgiełka nawilżająca oraz płyn micelarny . Poszukiwali rozwiązań pozwalających na użycie maksymalnie skoncentrowanych ekstraktów, pozyskiwanych w sposób, który umożliwia tylko najnowsza technologia. Przykładem może być wyciąg z korzenia polskiego rabarbaru, który aktywuje naturalne mechanizmy nawilżenia skóry, stymulując różnicowanie się keratynocytów. Jego właściwości m.in. regulują złuszczanie skóry, wzmacniają barierę naskórkową, przywracają skórze promienny wygląd. Znajdziecie go np. w kremie odżywczym czy toniku - mgiełce nawilżającej.


Nie będę oryginalna - produkt, który skradł moje serce to Olejek do demakijażu. I piszę to ja, która jeszcze rok temu nie wyobrażała sobie używania tego typu kosmetyku do demakijażu. Olejek usuwa wszelkie zanieczyszczenia, rozpuszcza sebum. Bez dyskomfortu zmywa nawet wodoodporny makijaż, pozostawia skórę miękką i dobrze odżywioną. Do każdego typu cery: odżywia i nawilża suchą, reguluje tłustą i mieszaną. W zestawie znajdziemy ściereczkę z mikrofibry, która delikatnie peelinguje skórę. Znalazłam prosty sposób, aby nie dostawać szału przy używaniu go nad umywalką - robię to podczas kąpieli/prysznica lub gdy moje małe dziewczyny kąpią się w wannie (przyjemne z pożytecznym i wielozadaniowość matki Polki górą!). Olejek natłuszcza skórę, ale nie pozostawia na niej nieprzyjemnej warstwy, to bardzo ważne jeśli wahasz się nad zakupem. Bywają dni, kiedy nie mam ochoty na rozpieszczanie swojej skóry, powracam wtedy do płynu micelarnego. Jedna buteleczka (150 ml) wystarcza na około trzech miesięcy codziennego używania, według mnie to genialny wynik! Zużywam już drugie opakowanie i nie będzie ostatnim.


Drugi kosmetyk o którym chciałam Ci opowiedzieć to Serum naturalnie wygładzające. Wyraźnie ujędrnia, uelastycznia i rozświetla skórę, przywracając jej młodzieńczą świeżość i gładkość. Pierwsze efekty zobaczysz już po kilku dniach od pierwszego zastosowania, a jest idealne dla każdego rodzaju cery. Skoncentrowane, w małej buteleczce, specjalnie wyselekcjonowane naturalne składniki, które mają potwierdzone testami działanie odmładzające. Stoechiol, czyli ekstrakt z lawendy motylej, działa jak naturalny botoks – zmniejsza napięcie mięśniowe, przeciwdziała zmarszczkom mimicznym i wygładza skórę, pobudza wydzielanie beta-endorfin w skórze, rozluźniając ją i zmniejszając zmarszczki. Dzięki Lakesis – ekstraktowi z „łez” drzewa pistacia lentiscus, który pobudza produkcję tzw. białka młodości – skóra odzyskuje gęstość i wygląda na pełniejszą oraz bardziej jędrną. Serum jest doskonałe dla cery z problemami trądzikowymi i bliznami potrądzikowymi – zawarty w niej olej marula ma silne działanie antyoksydacyjne, ale też gojące i regenerujące.


Przy mojej suchej cerze optymalne jest stosowanie codziennie przy wieczornej pielęgnacji i tak właśnie go używałam - efekty były naprawdę dobre i szczerze? Mam wrażenie, że to jedne z nielicznych specyfików naturalnych, które tak dobrze się sprawdzają (czytałam wiele opinii i naprawdę zdecydowana większość to pozytywne odczucia). Jestem zaskoczona ponieważ spodziewałam się ot, zwykłego nawilżenia. Okazało się jednak, że Ewelina (właścicielka marki) stworzyła coś naprawdę fajnego - nawilża, napina, regeneruje i podobnie jak w przypadku oleju, serum jest genialnie wydajne! Skóra po aplikacji nie jest tłusta, jest przygotowana na dalsze kroki pod postacią kremu do twarzy. Nie używałam jeszcze kremów Resibo, nie wiem jak zachowują się w duecie serum natomiast te, które mi towarzyszy i współgrały bardzo dobrze. Warto też spróbować dodać mikro kropelkę do swojego podkładu, będzie się świetnie rozprowadzał i zadba o nawilżenie i ochronę.


Myślę, że jeśli cenisz naturalne kosmetyki i lubisz stosować olejki/sera wypróbowanie Resibo będzie dobrym pomysłem. Ja jestem bardzo zadowolona z obydwu produktów i będę do nich wracać, to chyba najlepsza rekomendacja, prawda?

Znasz Resibo? Miałaś okazję używać?

23 sierpnia 2016

Acqua di Parma. Colonia Quercia.


Impulsem do rozwoju i zmian jest zwykle odkrywanie innych kultur oraz mentalności ludzi, alternatywą natomiast zgłębianie własnych korzeni i tradycji. Podczas każdej wyprawy emblematyczny zapach Acqua di Parma napotyka unikalne, szlachetne składniki, które łączą się z nim w intrygującej grze. Odmieniają go i jednocześnie zachowują w pełni jego charakter, nadając mu nowe oblicze. Dzisiaj opowiem Ci o Colonia Quercia, która odkrywa krainy czasem odległe, a czasem całkiem bliskie, zawsze jednak nowe i inspirujące.


Miękki dywan delikatnie wilgotnej ziemi i światło przebijające przez gałęzie. Spokój poranka i chłodny, kojący cień wspaniałych, majestatycznych drzew. Potężne, silne drzewa, których mocne gałęzie tworzą kulisty tunel. Naturalna architektura, która istnieje od niepamiętnych czasów, tak cudowna dla spokojnych przechadzek, podczas których głęboko wdychamy mocny aromat przesycającego powietrze leśnego runa. Męski? Jeśli nad wyraz mocno trzymasz się ram i nie pozwalasz sobie na poznanie czegoś więcej, mocniej, silniej.


W pierwszej chwili, jeszcze przed pierwszym zapoznaniem obawiałam się, że nie uda nam się bliżej zaprzyjaźnić, że będę w Quercii wyszukiwała nut, które zupełnie nie są moje. Niespodzianka, kolejny zapach, który określany jako męski staje się mi bardzo bliski. Pełen mocy, któremu nie sposób się oprzeć. Bogata, sensoryczna kompozycja, w której zamknięty jest nieśmiertelny duch szlachetnego drzewa. W Colonii Quercia przejawia się siła majestatycznego drzewa, które symbolizuje wszechświat. Zapach rozwija się uwalniając unikalne, cytrusowe nuty Colonii, które następnie łączą się z aromatem mchu – zieleni i światła - towarzyszącym długiej przechadzce po lesie. Głębokie tonacje zapachowe, uwalniane przez składnik ceniony przez największych perfumiarzy świata - absolut mchu dębowego, tworzą elegancką i oryginalną alchemię. Jasne i musujące otwarcie zapachu w pełni oddaje charakterystyczny i niezapomniany charakter Colonii. Olfaktywną podróż rozpoczynają cytrusowe nuty głowy i mariaż bergamotki, cytryny, petitgrain oraz różowego pieprzu. Serce zapachu uwalnia pikantne i wibrujące nuty geranium, kardamonu i drzewa cedrowego. To preludium do wielkiego finału - absolutnie olśniewającego, wyrafinowanego i pełnego mocy. Wiodącą rolę odgrywa tu absolut mchu dębowego. Niebywała trwałość i intensywna elegancja. W wibrującej podstawie zapachu, aromaty drzewa i mchu podbijają cudowne akcenty fasoli tonka i szlachetne ciepło paczuli.


Mech dębowy porasta korę pnia dębu, czerpiąc jego siłę, którą następnie uwalnia w intensywnych nutach zapachowych. To jeden z najszlachetniejszych, wyrafinowanych, starożytnych składników stosowanych w wysokiej sztuce perfumiarskiej - niezbędna nuta nadająca trwałości i charakteru najbardziej wyrafinowanym kompozycjom olfaktywnym. W celu uzyskania niewielkiej, cennej ilości składnika, mech zostaje zbierany zimą i na wiosnę a następnie suszony i przechowywany aby wszystkie jego aspekty olfaktywne mogły dojrzeć w pełni. Dopiero wtedy, z konkretu mchu, uzyskiwany jest absolut szczególnie bogaty w niuanse sensoryczne. Mariaż zielonych i drzewnych nut z zapachem głębokiego lasu w harmonii tak zdecydowanej i jednocześnie delikatnej, przesyconej aromatem wilgotnej ziemi i liści. Zapach tak niezapomniany, jak poranny spacer pośród wspaniałych dębów. Uwielbiam las, uwielbiam go szczególnie o poranku - kilka dni temu mogłam napawać się aromatami, które oferuje. Jeśli będziesz miała okazję być w lesie rankiem, spróbuj zbliżyć się do roślin. Powąchaj wilgotny mech, liście z kroplami rosy, dotknij trawy. To właśnie te doznania, emocje, natura na wyciągnięcie dłoni są jak Colonia Quercia.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...