29 czerwca 2017

6 ulubionych kremów CC oraz podkładów cushion.


Najpierw nie przekonywały mnie kremy BB, później kremy CC, podkłady w poduszce wydawały mi się dziwnym wynalazkiem, ale mówią - jeśli nie spróbujesz, nie wiesz. Wypróbowałam, bardzo polubiłam i mam kilka swoich ulubieńców. Przed Wami sześć produktów do których wracam i bardzo chętnie używam!

Zacznę od produktów w gąbeczce, używam ich od mniej więcej dwóch lat i uważam, że niemal każdy, który testowałam jest wart uwagi - tutaj w zestawieniu możesz zobaczyć trzy najlepsze.

IOPE Air Cushion Natural Glow SPF50+ PA+++
Jestem do do niego w stu procentach przekonana. Rzadko zdarzają się takie deklaracje kosmetyczne, ale wiem, co mówię i wiem, co piszę. Jeśli chodzi o sam zakup - opierał się najdłużej jak mogłam, ale w sytuacji, gdy znajomy leciał do Korei i zgodził się zrobić zakupy - czy mogłam czekać na kolejną okazję? Nie mogłam. Kupiłam pierwszą gąbeczkę do makijażu. Zużyłam już trzy wkłady i zamówię kolejne. Moja rozświetlająca wersja lekko kryje (możesz to stopniować) i rozświetla, skóra zyskuje zdrowego blasku. Nie ma opcji, aby ta poduszeczka sprawiła, że zafundujesz sobie szpachlę. Po prostu nie ma możliwości! IOPE pokazywałam w oddzielnym poście, tutaj możesz zobaczyć swatche i przeczytać recenzję: IOPE Air Cushion Natural Glow.

Erborian Płynny krem BB z żeń-szeniem
Krem BB z miękką poduszeczką natychmiastowo nawilża skórę i przywraca piękno cery. Transparentna formuła z żeń-szeniem, cenionym w Korei za właściwości wygładzające. BB wyrównuje koloryt, zauważalnie kamufluje niedoskonałości (naprawdę dobrze!), tuszuje oznaki zmęczenia oraz daje uczucie świeżości i nawilżenia. Odcień, który posiadam to Jasny - w pierwszej chwili przestraszyłam się bo w opakowaniu wydaje się być dość ciemny, jednak pięknie się dopasowuje. Byłam do niego bardzo sceptycznie nastawiona, właśnie za sprawą odcienia, ale świetnie się dopasowuje!

Bobbi Brown Skin Foundation Cushion Compact SPF 35
Kolejny top of the top! W jego składzie znajdują się pielęgnujące skórę składniki takie jak: ekstrakt z Albicji jedwabistej oraz kofeina. Wielozadaniowa formuła odmładza i dodaje skórze energii. Jednocześnie zabezpiecza ją przed utratą wilgoci oraz zanieczyszczeniami z zewnątrz. Wysoki filtr SPF 35 chroni przed promieniowaniem słonecznym. Jakiego efektu możesz się spodziewać? Moim zdaniem poziom krycia określany jako lekki/średni jest nieadekwatny. Określiłabym go raczej jako średni/mocny, a można go również stopniować. Podoba mi się w nim wykończenie, jest świetliste, ale bez mokrego, tłustego efektu. Na mojej cerze sprawdza się doskonale i dzięki wygodnemu opakowaniu można nosić go w torebce i poprawiać makijaż w ciągu dnia. Dobrze kryje, pozostawia świeżą, naturalnie wyglądającą cerę.



Sisley, Super Soin Solaire Teinte.
Jeden z najlepszych podkładów jakich używałam w życiu, zarówno na sobie jak i na modelkach. Jest genialny i warty każdej wydanej złotówki. Pisałam o nim kilkakrotnie, podtrzymuję zdanie: jest moim odkryciem. W przypadku wersji Porcelain mam zapewniony optymalny efekt kryjący, a moja skóra zyskuje naturalny, promienny wygląd, co mam nadzieję możesz zobaczyć na zdjęciach poniżej. Moim zdaniem ten produkt to bardzo dobre połączenie dobrej pielęgnacji oraz makijażu, każda zabiegana kobieta na pewno to doceni. Krem koloryzujący możesz przypudrować jeśli jego wykończenie nie jest dla Ciebie odpowiednie, przetrwa wówczas niemal cały dzień. Nie powoduje problemów przy aplikacji różu, rozświetlacza, jest bardzo wydajny - wystarczy niewielkie ziarnko do wykorzystania na całą twarz. O kremie pisałam tutaj: Sisley Super Soin Solaire Tinted Sun Care SPF 30, zerknij na swatche i efekt na skórze!

Chanel CC Cream
O CC Cream Chanel pisałam wiele razy, wiele razy mogłaś go zobaczyć na mojej skórze. W chwili obecnej kończę trzecie opakowanie i mam nadzieję, że nie zostanie wycofany, a jeśli tak się nawet zdarzy - zrobię odpowiedni zapas. Uważam, że jest to jeden z najlepszych produktów do makijażu twarzy - wspominałam o nim również w publikacjach prasowych. Za co wystawiam tak wysoką notę? Za efekt rozświetlenia, który możesz uzyskać na swojej skórze. Ja aplikując CC nie używam pudru z prostej przyczyny - to naturalne rozświetlenie tak bardzo mi się podoba, że nie chcę go przykrywać. Produkt nie wysusza skóry i trwa na niej niemal cały dzień, na zdjęciach możesz obejrzeć trzy odcienie - dla mnie idealna jest zwykle dziesiątka/dwudziestka. Dla której z nas przeznaczony jest CC? Na pewno dla tej, która oczekuje od produktu średniego krycia, wyrównania kolorytu oraz efektu promiennej i zdrowej cery, delikatnie rozświetlonej. Wydaje się zatem być świetnym pomysłem na wiosnę/lato, gdy nasza skóra może i powinna odpocząć od cięższych specyfików. Jeśli czegoś takiego właśnie szukasz, zwróć uwagę na propozycję Chanel, na suchej skórze sprawdza się świetnie. Oczywiście stworzyłam także recenzję CC Cream, tutaj możesz zobaczyć swatche prawie wszystkich odcieni: Chanel, CC Cream 20, 30, 40.

Yonelle Metamorphosis CC Cream SPF 30
Niedawna nowość marki Yonelle dla mnie stała się ulubieńcem. Krem pielęgnacyjny przeznaczony na dzień do cery dojrzałej normalnej i suchej, mieszanej, z rozszerzonymi porami, a także wrażliwej (nie sprawdza się zbyt dobrze w przypadku tłustej!). Zapewnia zarówno pielęgnację przeciwzmarszczkową jak i wyrównanie kolorytu, wygładzenie oraz zamaskowanie drobnych niedoskonałości. Cera jest rozświetlona, aksamitna, doskonale nawilżona, jędrna, wygląda naprawdę dobrze. Dostępny jest tylko w dwóch odcieniach, jaśniejsza wersja dopasowuje się do mojej karnacji wiosną i latem, zimą będzie zdecydowanie za ciemna. Opakowanie zawiera 50 ml produktu, co podkreślam bo zwykle jest to 30 ml.


Używasz kremów BB/CC, podkładów typu cushion czy raczej jest wierna tradycyjnym wersjom?
6 ulubionych kremów CC oraz podkładów cushion.
Czytaj dalej...

26 czerwca 2017

Beauty Monday: Z zielenią mi zwykle nie jest po drodze.

Szczerze mówiąc nawet gorzej niż nie po drodze - mogłabym na palcach dwóch rąk policzyć ile razy w całym swoim życiu gościł na moich powiekach kolor zielony. Podobnie ma się sprawa z niebieskościami i szarościami, tych ostatnich nawet nie kupuję i zupełnie nie czuję potrzeby ich posiadania. Dzisiaj zatem jest zielono i złoto!


Linię wodną potraktowałam czarno - wiśniową kreską, kąciki moimi ulubionymi złotymi pyłkami. Na powiekach mam puszysty, butelkowo zielony cień do powiek, który wchłonął czarny eyeliner oraz zafarbował moją powiekę. Czy to wystarczający powód by moje zdanie o zieleniach nie zmieniło się?


Mam na sobie:
Twarz: Chanel CC Cream 20, Smashbox Spotlight Palette Pearl.
Oczy:
Benefit Gimmie Brow Medium, Too Faced Better than sex mascara, Black, MAC Cosmetics zielony cień do powiek, który niestety był limitowanką i pojęcia nie mam jaką miał nazwę, glitter In Your Dreams.
Usta: Collistar, Rosa Nudo 2.

Jestem bardzo ciekawa czy w Twoich makijażach często pojawiają się zielenie?
Beauty Monday: Z zielenią mi zwykle nie jest po drodze.
Czytaj dalej...

24 czerwca 2017

Hada Labo Tokyo - azjatycka pielęgnacja, recenzje i konkurs!


Czy słyszałaś o marce Hada Labo Tokyo? Jeśli nie, to najlepszy moment, aby ją poznać! Pochodząca z Japonii, jedna z najbardziej popularnych i skutecznych, od niedawna dostępna w sprzedaży również w Polsce! Jej pojawienie się w naszym kraju stało się dużym wydarzeniem, szczególnie dla dziewczyn, które sprowadzały produkty HLT zza granicy. W ofercie znajdziesz 13 produktów, polski dystrybutor wybrał prawdziwe bestsellery. Przy okazji chciałabym zaznaczyć, że na polskich półkach sklepowych znajdują się takie same jak te, które znajdziesz w Azji i USA.


Testowałam całą linię produktów Hada Labo Tokyo - począwszy od żelu oczyszczającego (krok pierwszy azjatyckiej pielęgnacji), poprzez lotion i serum (krok drugi i trzeci) oraz krem na dzień, maskę do twarzy, kończąc na kremie pod oczy (krok czwarty azjatyckiej pielęgnacji). Myślę, że stosowanie całego rytuału pielęgnacyjnego jest najlepszym pomysłem - wówczas skóra jest traktowana wyjątkowo i czerpie korzyści ze wszystkich produktów, które tak naprawdę uzupełniają się i wzmacniają działanie pozostałych. Japońska filozofia piękna opiera się na przekonaniu, że działanie kosmetyków powinno odbywać się w pełnej harmonii ze skórą. W zgodzie z tą koncepcją powstały japońskie bestsellerowe kosmetyki Hada Labo Tokyo, przywracające skórze jej kluczowy składnik – kwas hialuronowy, którego zawartość maleje wraz z wiekiem.


W ofercie znajdziemy dwie linię: WHITE (uniwersalną) i linię RED (wzbogacona o retinol i kolagen, dla kobiet po 40. roku życia lub tych z Was, które potrzebują silniejszej pielęgnacji). Oczywiście można je dowolnie mieszać, w zależności od potrzeb skóry. Ważne natomiast, aby zachować kolejność aplikacji, czyli:
1 krok: Oczyszczanie
2 krok: Nawilżanie
3 krok: Zatrzymanie wilgoci w skórze
4 krok: Kompleksowa pielęgnacja twarzy (kremy, kremy pod oczy i maski).


Produkty, które używałam to między innymi (wybrałam w większości wersję nawilżającą, białą):

Lotion No. 1
Japoński, silnie nawilżający lotion z formułą Lock-in-Moist do częstego stosowania. Zawiera Super Hyaluronic Acid TM (kombinacja kilku rodzajów kwasu hialuronowego, która głęboko nawilża i wypełnia skórę, przywracając jej młodzieńczą gładkość). Gwarantuje utrzymanie optymalnego poziomu wilgoci w skórze i przeciwdziała procesom starzenia. Kosmetyk do stosowania tak często jak potrzeba. Można go używać także w ciągu dnia, na makijaż.

Krem nawilżająco-wygładzający na dzień i na noc
Lekki i puszysty krem, który dzięki wysokiemu stężeniu Super Hyaluronic Acid TM bardzo silnie nawadnia i wygładza cerę, pozostawiając ją odświeżoną, rozświetloną i niewiarygodnie miękką. Spowalnia procesy starzenia. Kombinacja kilku rodzajów kwasu hialuronowego bardzo nawilża i wypełnia skórę sprawiając, że wygląda naprawdę na zadbaną i zdrową. Można używać go zarówno na dzień jak i na noc.

Wodne serum Lock-in- Moist na dzień i na noc
Tego produktu byłam najbardziej ciekawa! Mocno nawilżające wodne serum zawierające skoncentrowany Super Hyaluronic Acid TM . Preparat jest prawdziwym zastrzykiem nawilżającym dla skóry oraz pomaga zatrzymać w jej wnętrzu zapasy wilgoci na wiele godzin. Serum zmniejsza widoczne oznaki zmęczenia i sprawia, że cera zyskuje zdrowy wygląd, jest odświeżona i wypełniona. Daje świetne efekty w połączeniu z kremem nawilżająco - wygładzającym na dzień i na noc!

Głęboko nawilżająca maska na tkaninie
Japońska maseczka w płacie na twarz, nasączona całą buteleczką serum (20 ml) z 3 rodzajami kwasu hialuronowego - Super Hyaluronic Acid TM . Głęboko nawilża, orzeźwia i wygładza skórę, co widać zdecydowanie po użyciu! Można stosować ją 1-2 razy w tygodniu lub przed większym wyjściem. Bardzo poprawia jakość skóry i świetnie nawilża!

3D maska liftingująca na twarz i szyję (linia RED dla 40+)
Niezwykła, żelowa maska typu „shape-memory”. Formuje na skórze liftingującą siateczkę 3D, która napina skórę i unosi owal twarzy. Dzięki Super Hyaluronic Acid TM głęboko nawilża i zamyka w skórze wysokie zasoby wilgoci. Pozostawia skórę wypełnioną i wygładzoną. Jest genialna, naprawdę! Warto w nią zainwestować, a jeśli Twoja skóra jest za młoda to warto sprawić piękny prezent Mamie.


Każdy z produktów, który testowałam czymś mnie zaskoczył. W pierwszej kolejności sięgnęłam po maski w płachcie - zawierają naprawdę dużo serum i poprawiają błyskawicznie samopoczucie skóry. Inne produkty sprawdziły się również naprawdę dobrze! Wiem, że największym wyzwaniem jest przekonać się do takiego systemu pielęgnacji, ale w ciągu kilku dni staje się to nawykiem. Mi najbardziej podoba się fakt, iż wybierając taką drogę pielęgnacji, spędzasz więcej czasu sama ze sobą i traktujesz się lepiej. Pielęgnacja jest tylko częścią całości - dla mnie idealnie komponuje się ze stylem życia - dbaniem o siebie, szanowaniem swojego ciała, swojego zdrowia - tak jak robią to Japonki. Hada Labo Tokyo możesz kupić w drogeriach Rossmann, znajdziesz tam wszystkie 13 produktów: link.


Wbrew komentarzom w sieci, receptury nie zostały zmienione, są oryginalne japońskie. Jak dowiedziałam się u źródła, masy kosmetyczne przyjeżdżają zza granicy do Polski gotowe do zapakowania. Są wytwarzane w fabrykach w Japonii lub USA, zawsze ściśle według oryginalnych japońskich receptur. Ze względu na obowiązujące w Unii Europejskiej prawo i normy kosmetyczne, w paru produktach INCI musiało zostać minimalnie zmodyfikowane, żeby produkty mogły pojawić się na rynku europejskim. I nie ma to żadnego wpływu na działanie kosmetyków, jest to normalna procedura, którą kosmetyki przechodzą w każdym kraju. Jedyną różnicą jest opakowanie, wyglądające jak wersja amerykańska kosmetyków. Jaki jest powód? Z moich informacji, które otrzymałam od polskiego importera Dax Cosmetics (firma od 3 lat jest częścią koncernu Rohto Pharmaceuticals Group, który jest właścicielem Hada Labo Tokyo) wynika, że amerykańska szata graficzna jest bardziej czytelna w Polsce, wśród naszych konsumentów i lepiej odpowiada na estetyczne wymagania Polek. Mam nadzieję, że uspokoiłam Cię tymi informacjami - wiem, że w sieci krąży wiele legend - widmo i teorii spiskowych, które zwyczajnie nie są prawdą.


Wspólnie z marką Hada Labo Tokyo mamy dla Ciebie niespodziankę! Trzy zestawy kosmetycznych, japońskich bestsellerów! Wystarczy, że napiszesz:
czy kiedykolwiek stosowałaś azjatyckie kosmetyki i rytuały pielęgnacyjne lub dlaczego chciałabyś spróbować?

Konkurs trwa od 23 czerwca 2017 do 30 czerwca (północ), w ciągu pięciu dni opublikuję wyniki. W zestawie znajdziesz: Lotion No.1, Wodne Serum oraz Krem nawilżająco-wygładzający na dzień i na noc. Powodzenia i mam nadzieję, że produkty spodobają Ci się tak samo jak mi! Regulamin znajdziesz tutaj.



Powodzenia!
Hada Labo Tokyo - azjatycka pielęgnacja, recenzje i konkurs!
Czytaj dalej...

22 czerwca 2017

Co robię dla środowiska? Łączę siły z Yves Rocher!


Rok temu wspólnie z marką Yves Rocher sadziłyśmy w Polsce drzewa. Teraz uświadamiamy, co możemy zrobić dobrego dla środowiska zmieniając odrobinę swoje przyzwyczajenia. Nie są to wielkie rewolucje, to raczej małe modyfikacje dzięki którym naprawdę możemy przyczynić się do polepszenia stanu środowiska i zapobiec zniszczeniom.


Co robię dla środowiska? Przede wszystkim staram się kupować jak najmniej przetworzone jedzenie - warzywa, owoce, nabiał, który pochodzi z lokalnych miejsc tym samym wyznając zasadę, aby jeść sezonowo czyli w lecie truskawki, maliny, pomidory, a jesienią jabłka, paprykę czy grzyby. Segreguję śmieci i tego samego uczę dzieci. Co prawda u nas nie działa to tak jak na przykład w Niemczech gdzie ludzie używają pięciu pojemników na różne rodzaje odpadków, ale staram się to robić na tyle na ile mogę. Rzecz jasna strofuję dziewczyny, gdy widzę, że wyrzuciły papier na ziemię czy opakowanie po jedzeniu. Pilnuję tego naprawdę solidnie! Oszczędzam wodę, zakręcam ją na przykład podczas mycia zębów i pilnuję by inni też to robili. Zazwyczaj kąpię się z dziećmi, dzięki czemu nie napełniamy trzy razy wanny wodą, a raz. W całej rodzinie wyznajemy zasadę dzielenia się ubraniami czyli nie generujemy niepotrzebnie śmieci. Moje dzieci chodzą w ubraniach po sobie, dzieci mojej siostry w ubraniach po Jagodzie, dzieci mojego kuzyna w ubraniach po Zoi i tak w kółko. Zdarzało się, że dostawałam z powrotem ubrania po Jagodzie dla mojej Zoi czyli ponad cztery lata później niż były używane przeze mnie. Jeżdżę komunikacją miejską (pociągi, autobusy) albo przemieszczam się nogami.


A co dla środowiska robi Yves Rocher? Ich działania, jako marki oparte są na koncepcie Roślinnej Pielęgnacji. Świat roślin jest pasją od początku istnienia marki, a natura zawsze stanowiła inspirację. Troszczą się o nią, obserwują, badają i przede wszystkim darzą wielkim szacunkiem. Pamiętam ich katalogi sprzed kilkunastu lat, gdy obowiązywała jedynie sprzedaż wysyłkowa - już wtedy były zielone i naprawdę zupełnie inne niż konkurencji. To właśnie rośliny stanowią podstawę/bazę produktów – w sumie jest to 250 składników, które są kluczem do skuteczności naszych formuł. Pochodzą one ze sprawdzonych źródeł gdzie respektowane są zasady zrównoważonego rozwoju oraz z poszanowaniem ludzi i innych żywych istot. Yves Rocher w pełni kontroluje wszystkie aspekty działalności: poczynając od wyhodowania rośliny, z której pozyskuje aktywny składnik pielęgnacyjny. Wszystko to by, móc ograniczyć wpływ swoich działań na środowisko naturalne na wszystkich etapach życia produktu.


Działania Yves Rocher to między innymi ochrona roślin i środowiska naturalnego, jako marka starają się czerpać z bogactwa natury w taki sposób, aby nie powodować zagrożenia dla roślin ani otoczenia. Nie testują swoich produktów na zwierzętach - ani gotowych kosmetyków, ani ich pojedynczych składników. Takie zobowiązanie przyjęli pod koniec lat 80 i bezwzględnie go przestrzegają. W swoich fabrykach dbają o walkę z ociepleniem klimatu, poprzez zmniejszenie zużycia energii ze źródeł kopalnych. I tak od 2010 roku zredukowali emisję CO2 o 10% w skali rocznej, o 25% na produkt. Ponadto chronią i inwestują w ochronę wody – najcenniejszego zasobu Ziemi. Od 2010 roku zmniejszyli jej zużycie aż o 21% w fabrykach.


Co więcej? W 2008 roku marka Yves Rocher uczestniczyła w założeniu organizacji pozarządowej NRSC (Natural Resources Stewardship Circle), której głównym celem jest promowanie odpowiedzialnego zarządzania odbywającego się z poszanowaniem różnorodności środowiska naturalnego. Członkami NRSC są firmy kosmetyczne i perfumeryjne. (więcej informacji: http://nrsc.fr)
Chciałabym jeszcze wspomnieć o bardzo ważnych działaniach marki czyli Fundacji Yves Rocher powołanej w 1991 roku. Ma ona na celu wspierać bioróżnorodność na całym świecie poprzez cztery zakrojone na szeroką skale programy. „Ziemia – Planeta Kobiet” – program, który zapewnia wsparcie kobietom zaangażowanym w ochronę środowiska. Nagradzają kobiety, które codziennie działają na rzecz środowiska, doceniamy ich ogromne zaangażowanie i determinację. „Sadzimy dla Dobra Planety” (to właśnie zeszłoroczna akcja w której brałam udział!) jedna z najważniejszych inicjatyw Fundacji to międzynarodowa akcja sadzenia drzew. W Polsce Fundacja Yves Rocher od 2010 roku realizuje programy nasadzeń we współpracy z organizacją pozarządowa Aeris Futuro. Wspólnie posadzili już przeszło 350 000 drzew, a w tym roku planują posadzić kolejne 50 000. Projekty zalesienia przeprowadzone zostały między innymi w województwie śląskim, na terenach zniszczonych przez pobliskie kopalnie oraz województwie świętokrzyskim, na terenach przy składowisku odpadów. Z kolei w tym roku sadzenia odbędą się w województwie dolnośląskim, by odbudować naturalny drzewostan po kataklizmach naturalnych, z kolei w województwie małopolskim chcą zalesić tereny okalające Jezioro Czorsztyńskie.


Dużo? Yves Rocher to zdecydowanie jedna z niewielu marek, która może szczycić się tak globalnym działaniem na rzecz ochrony środowiska. Wypunktowując swoje działania wcale nie czuję się gorsza ponieważ jest ich mniej lub są małe, wychodzę z założenia, że każde mikro działanie składa się na coś większego więc jestem pewna, że nadal będę podążała tą drogą. A produkty? Używam ich od wielu lat, wspominałam o tym już na początku posta - pamiętam Zielone Księgi Urody jeszcze za czasów mojego liceum więc nasza współpraca jest naprawdę poparta długoletnią znajomością.

A co Ty robisz dla środowiska lub czy jest coś co planujesz robić?
Co robię dla środowiska? Łączę siły z Yves Rocher!
Czytaj dalej...

20 czerwca 2017

Rozświetlacz Smashbox Spotlight Palette Pearl.


Po co jeden rozświetlacz skoro można błyszczeć na trzy sposoby? Najnowsza paleta Spotlight Palette od Smashbox pozwala na podkreślenie trójwymiarowości twarzy poprzez aplikację różnych odcieni rozświetlacza. Dostępna w dwóch rodzajach (Pearl i Gold), każda paleta posiada trzy aksamitnie gładkie i łatwe w nakładaniu odcienie – dwa o delikatnie mieniącym się wykończeniu oraz jeden metaliczny, który odbija światło podkreślając odpowiednie punkty twarzy. W opakowaniu znajduje się również prosta do zastosowania instrukcja stworzona przez Casey oraz trzy wyjątkowe propozycje stylizacji, dzięki czemu uzyskasz perfekcyjny, pełen blasku makijaż.


U mnie możesz zobaczyć wersję Pearl, odkąd ją dostałam używam jej praktycznie codziennie. Często bywa, że rezygnuję z jakiegokolwiek różu czy bronzera, a sięgam po najjaśniejszy odcień z palety (ten szampański) i muskam nim kości policzkowe. Uzyskuję dzięki temu efekt bardzo zdrowej skóry, który bardzo mi się podoba.


Na zdjęciach swatchy nie widać miękkości produktu, ale musisz sobie ją wyobrazić. Rozświetlacz nie jest suchy dzięki czemu doskonale przylega do skóry i po chwili stapia się z nią - lub nie - jeśli użyjesz zbyt dużo produktu. Wiem, że to kusi, ale nie wygląda dobrze (szczerze to czasami miałabym ochotę na całą twarz nałożyć kilogram rozświetlacza, a na koniec posypać się brokatem).


Na koniec sprawa najważniejsza czyli skóra i to jak na niej wygląda Spotlight Palette? Według mnie całkiem pięknie, prawda? Mam tylko nadzieję, że nie będzie się zużywała tak szybko jak rozświetlacz Fusion Soft Lights, który miałam wrażenie, że ktoś używa razem ze mną.


Bez dwóch zdań, jest piękna! Każdy z odcieni ma coś w sobie i tworzy fajną taflę, dla mnie efekt jest porównywalny do palety The Balm The Manizer Sisters z tym, że od Smashbox dostajemy nieco inne odcienie. Cena? W cenie regularnej kosztuje 149 zł (wyłączność w Sephora).

Jaki jest Twój ulubiony rozświetlacz? A może jeszcze takiego nie znalazłaś?
Rozświetlacz Smashbox Spotlight Palette Pearl.
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...